Terroryzowana przez działaczy antyaborcyjnych...

10.06.08, 14:14
W jakim kraju my zyjemy?:(

fakty.interia.pl/kraj/news/14-letnia-agata-wciaz-chce-usunac-ciaze,1125025
    • Gość: sygi Re: Terroryzowana przez działaczy antyaborcyjnych IP: *.chello.pl 10.06.08, 14:35
      Zaadoptuj dzieciątka Anety krawczyk błogosławionej przez GW ,bo nie można
      ustalić gwałciciela.
    • plazzek Terroryzowana przez działaczy proaborcyjnych 10.06.08, 16:48
      Za niejaką Kataryną:

      Naiwny kto liczył, że po takiej kompromitacji Agnieszka Pochrzęst
      zapadnie się pod ziemię ze wstydu a jej pracodawca przeprosi
      czytelników za ordynarną manipulację. Nic z tych rzeczy, na
      ideologicznej wojnie nie ma czegoś takiego jak wstyd czy honor,
      Agnieszka Pochrzęst walczy dalej, choć niestety amunicji coraz
      mniej. Dzisiaj z sobotniego artykułu Pochrzęst nie ostało się nic.
      Nie wiem czy nagroda Hieny Roku jeszcze jest przyznawana, jeśli tak,
      to Pochrzęst jest murowaną faworytką.

      Agacie nie odmówiono aborcji, odmówiła jej sobie sama wycofując
      zgodę na zabieg.

      Agata nie została zgwałcona, a o tym, że ojcem jest jej rówieśnik
      wiedziała jej matka, a od niej nauczyciele, także policja i
      prokuratura, czyli chyba każdy kto się ze sprawą Agaty zetknął i
      chciał wiedzieć. Nowicka i Pochrzęst najwyraźniej nie chciały.

      Agata nie jest zdecydowana na aborcję, policja w Lublinie wie od
      nauczyciela Agaty, że dziewczynka chciała urodzić, sama Agata
      wycofała zgodę na aborcję w rozmowie z ordynatorem. Dlaczego tych
      informacji nie przeczytaliśmy w sobotę? Widać Pochrzęst uznała ją za
      nieistotną, skupiając się na spisywaniu (lub wysysaniu z palca)
      anonimowych zeznań o tym jakie to rzekomo piekło urządził Agacie
      ksiądz.


      Ksiądz raczej nie prześladował Agaty, tylko ją wspierał skoro - jak
      pisze dzisiaj Pochrzęst - Agata była z nim w stałym kontakcie
      telefonicznym nawet w szpitalu. Gdyby faktycznie ksiądz robił
      jej "piekło" i "zaszczuwał" to nie dzwoniłaby do niego i/lub nie
      odbierała jego telefonów.


      Kto zatem urządził Agacie piekło? Się okaże. W sobotę mieliśmy
      zgwałconą czternastolatkę, która chce aborcji ale ją mohery
      zaszczuwają. Dzisiaj mamy czternastolatkę w ciąży z rówieśnikiem,
      która mówi nauczycielowi, że chce urodzić a w szpitalu wycofuje
      zgodę na aborcję. Miało być zmuszanie do urodzenia dziecka, jest -
      być może - zmuszanie do aborcji. Trochę zmienia postać rzeczy,
      prawda? Choć pewnie nie dla Nowickiej, Pochrzęst, Napieralskiego,
      Millera i im podobnych, którzy na dramacie Agaty chcą zbić
      polityczny kapitał.


      Artykuły Pochrzęst, które dzielą tylko dwa dni różnią się właściwie
      wszystkim choć przecież przez te dwa dni nic się nie zmieniło, nie
      doszły żadne nowe fakty i wszystko co Pochrzęst napisała dzisiaj
      miała obowiązek napisać w sobotę jeśli swój zawód i czytelnika
      traktuje poważnie. Takie "dziennikarstwo" jest potrzebne wyłącznie
      politykom. Czytelnik nie ma z niego żadnego pożytku.

      Pochrzęst w sobotę: Odmówili aborcji zgwałconej 14-latce
      wyborcza.pl/1,76842,5288282,Odmowili_aborcji_zgwalconej_14_latce.html


      Pochrzęst w poniedziałek: Wojna o ciążę 14-latki
      wyborcza.pl/1,75478,5292018,Wojna_o_ciaze_14_latki.html
      • absztyfikant Re: Terroryzowana przez działaczy proaborcyjnych 10.06.08, 16:50
        galopujacymajor.salon24.pl/78625,index.html
        Zanim Agata trafiła do warszawskiego szpitala na ul. Inflanckiej, zgłosiła się
        na aborcję do szpitala w Lublinie. Sądziła, iż zabieg zostanie przeprowadzony po
        cichu, w spokoju i że nikt oprócz paru najbliższych osób o tym się nie dowie. -
        Pani ordynator na początku była bardzo miła - relacjonuje Agata. - Kazała nam z
        mamą przyjść za kilka dni. Ale gdy się zjawiłyśmy czekała już na nas z księdzem.
        I zaczęło się: że to zło, że morderstwo. Doktor i ksiądz obrazili mamę, kazali
        jej wyjść. - A ty dziecko zostań z nami - powiedziała
        pani doktor. - Ja ciebie mogę adoptować i twoje dziecko też.




        W chwili, gdy "Newsweek" rozmawiał z Agatą, sprawiała wrażenie bardzo
        zmęczonej i znękanej. Na Forum Frondy w internecie działacze antyaborcyjni
        umieścili jej pełne dane. - To pewnie stąd te wszystkie esemesy - mówi. -
        Ciągle je dostaję i ciągle ktoś dzwoni. I ciągle przychodzi do mnie ks.
        Krzysztof.
        • Gość: Plazzek Re: Terroryzowana przez działaczy proaborcyjnych IP: 195.72.91.* 11.06.08, 09:16
          Dla mnie sprawa jest prosta: rok nie wyrok, 9 miesięcy nie całe
          życie. Państwo płaci, dziewczyna rodzi. Wilk syty i owca cała.
          • Gość: POLO abszt.wyszedłes na kompletnego idiotę, jak samopo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 11:47
            a tak sie atarałeś, czerwona zarazo
    • absztyfikant Re: Terroryzowana przez działaczy antyaborcyjnych 11.06.08, 12:32
      Decyzja należy do Agaty i jej rodziców, bo to oni poniosą konsekwencje.
      Stawianie na równi księdza czy działaczek pro-life i matki to rzecz niemądra, a
      nawet nadużycie moralne

      Pisząc o sprawie 14-letniej Agaty, polskie dzienniki skupiają się na „Gazecie”.
      „ »Wyborcza « rozpętała histerię w obronie prawa do aborcji - to „Dziennik”.
      „Anatomia manipulacji” - demaskuje nasze proaborcyjne knowania Bronisław
      Wildstein w „Rzeczpospolitej". Twierdzi, że odmawiamy prawa księżom czy
      katolickim działaczom do przekonywania dziewczynki, by ciąży nie przerywała. I
      demaskuje - chodzi nam już nie tylko „o laickość państwa i rozdzielenie go od
      Kościoła, lecz o drastyczne restrykcje pod adresem Kościoła, uniemożliwienie mu
      głoszenia i przekonywania do swoich zasad". Dodaje, że z takimi „rodzimymi
      postępowcami” (jak my) nie jest możliwa nie tylko dyskusja, ale nawet
      „jakakolwiek komunikacja”.

      Komunikuje się z nami jednak zastępca naczelnego „Rzeczpospolitej" Marek
      Magierowski: „Szybciej zabijcie to dziecko, póki czas. Zabijcie je, drodzy
      redaktorzy z »Wyborczej «, zostało wszak tylko kilka, kilkanaście dni. Zabijcie
      je, na co czekacie?".

      W „Dzienniku" i w „Rzeczpospolitej" sprawę Agaty ustawiono podobnie: •
      dziewczynka nie została zgwałcona, lecz miała wpadkę z kolegą, • chce urodzić
      dziecko i odmawia dokonania aborcji, • w czym wspiera ją ksiądz i działaczki
      ruchu w Obronie Życia• ale podlega „presji ze strony matki i gromadki
      feministek". Wspieranych oczywiście przez „Wyborczą", która rozpętuje
      proaborcyjną histerię.

      Powstrzymam się od ośmieszania tych wszystkich napuszonych dyrdymałów. Warto
      tylko zauważyć, że wersja przedstawiona przez Agatę i jej mamę jest sprzeczna z
      opowieścią obu tytułów. Twierdzą w rozmowie z "Newsweekiem" i z "Gazetą", że
      chłopak zastosował przemoc (u nas Agata wspomina o siniakach - patrz s. 2). Nie
      była to planowana przez zakochanych inicjacja z zabezpieczeniem.

      W naszej kulturze głęboka jest nieufność wobec relacji kobiet o gwałcie, padają
      wtedy zwykle komentarze typu "sama chciała", "przecież go prowokowała" albo "sam
      pan wiesz, jak to jest z seksem dzieciaków". Kolegom dziennikarzom, a nawet
      Bronisławowi W., tym bardziej polecam ostrożność w kwestionowaniu przemocy wobec
      kobiet, także 14-letnich.

      Były w całej sprawie sprzeczne doniesienia, które "Gazeta" podawała, ale faktem
      jest, że Agata - w porozumieniu z matką, bo to sprawa ich rodziny - podjęła
      decyzję o przerwaniu ciąży. Jest to zgodne nawet z polskim prawem, które należy
      do najskrajniej antyaborcyjnych na świecie.

      Delikatną kwestią jest presja, jaką na dziewczynkę wywiera lubelski ksiądz i
      działaczki pro-life. Dlaczego delikatną? Bo przyjmijmy, że wszyscy oni działają
      z ideowych pobudek, w obronie życia ludzkiego, w pasji, by nie dopuścić do
      zabicia człowieka, którego w brzuchu nosi dziewczynka. Tak to przeżywają, tego
      są pewni.

      Ksiądz z Lublina jest przekonany - wierzę - że musi zrobić wszystko, by ratować
      Życie i zarazem duszę Agaty przed strasznym grzechem.

      Przyjęcie takiej perspektywy psychologicznie usprawiedliwia pikiety w szpitalach
      czy akcję SMS-ową, a nawet podanie adresu czy telefonu Agaty, by wezwać innych
      do walki z aborcją, bo przecież idzie o ratowanie Życia. Piszę to bez ironii,
      wręcz przeciwnie - rozumiem, że tak można to wszystko przeżywać.

      W obronie Życia można zrobić wszystko, nie tylko w sprawie Agaty. Czy nie
      należałoby pikietować aptek, które sprzedają nastolatkom leki o wczesnoporonnym
      działaniu? A może zablokować biura ogłoszeń polskich gazet, które drukują
      ogłoszenia typu "Ginekolog pełen zakres" lub "Przywracam miesiączkę"?

      Nie rozstrzygniemy tutaj (ani nigdzie indziej) sporu dotyczącego samych podstaw
      egzystencji: kiedy zaczyna się życie ludzkie, jakie prawa ma kobieta wobec
      płodu, który nosi w swoim brzuchu. Przykład Agaty, skoro już zajął opinię
      publiczną, skłania jednak do tego, by w tej delikatnej dziedzinie określić
      jakieś reguły. Proponuję trzy.

      1. Decyzja rodziny. Zgodnie z polskim prawem w przypadku 14-letniej dziewczynki
      w ciąży decyzja należy do niej samej i do jej rodziców. To oni poniosą
      konsekwencje. Stawianie na równi księdza czy działaczek pro-life i matki to
      rzecz niemądra, a nawet nadużycie moralne. 14-letnie dziecko, nawet nad wiek
      dojrzałe, nie jest w stanie unieść ciężaru takiej sytuacji. Nie można traktować
      go jak osoby dorosłej, o której duszę toczy się jakaś gra. Agata ucieka myślami
      do wodnych żabek, które hoduje, za nimi tęskni. To może kogoś oburzać, ale ona
      tęskni za światem dziecka, bo wciąż jest dzieckiem.

      2. Perswazja - tak. Decyzja o usunięciu bądź zachowaniu ciąży nie jest błaha.
      Podejmujący ją powinni rozważyć konsekwencje, poznać różne punkty widzenia.
      Obrońcy Życia mają oczywiste prawo, by ich pogląd był słyszalny, pamiętamy
      zresztą, ile miejsca poświęcił sprawie nasz polski papież, który był tu
      wyjątkowo kategoryczny. Ksiądz katecheta Agaty, proboszcz ich parafii czy ich
      przyjaciel o poglądach pro-life mogą zaproponować rozmowę.

      3. Presja - nie. Jest jednak granica takich oddziaływań - zgoda
      zainteresowanych. Dlatego stawianie na równi Federacji na rzecz Kobiet i
      Planowania Rodziny i grupy działaczek pro-life jest nieuprawnione. Jest
      zasadnicza różnica: to matka zwróciła się do Federacji, to ksiądz nachodzi
      Agatę, to ją dręczą SMS-y obrońców Życia. Tymczasem w demokratycznym
      społeczeństwie musimy szanować nawzajem prawo do swoich poglądów i decyzji. Nikt
      nikomu nie może wdzierać się w życie ze swym przesłaniem.

      Ewangelizacja tak, ale tylko z przyzwoleniem ewangelizowanych. Inaczej misja
      ratowania Życia zamienia się w brzydką awanturę, która kompromituje
      najszlachetniejsze intencje.

      Źródło: Gazeta Wyborcza
      wyborcza.pl/1,76842,5299865,Obroncy_Zycia__dajcie_zyc_Agacie_.html
      • Gość: mona absz. leczenie ani modlitwa juz ci nie pomoze, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 12:42
        tylko aborcja jest wskazana dla ciebie, durniu
        • absztyfikant zglos sie, nadajesz sie 11.06.08, 13:37
          wiadomosci.onet.pl/1766200,11,item.html
          • Gość: oto ostateczna kompromitacja staruszka absztyfikanta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 17:32
            wiadomosci.onet.pl/1767144,11,item.html
Pełna wersja