Gość: hector
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
19.09.03, 22:19
natłok afer na szczytach władzy naa poraża, wyroki sadów uwazamy za
niesprawiedliwe, prokuratorow za pacynki sterowane od góry, ale czy sami
szanujemy prawo, prawo na codzień? kilka obserwacji:
1
babcia przeprowadza wnuka przez przejscie dla pieszych na czerwonym świetle z
nia starszy pan, i dwojka nastolatków, stoje dalej czekajac na zielone, moje
kilku letnie dziecko pyta dlaczego nie idziemy i sie dziwi
2
jade samochodem z predkoscia przepisowa na danym odcinku, wiekszosc kierowcow
mnie wyprzedza ze znacznie wieksza predkoscia, patrza zlym wzrokiem ,
niektorzy pukaja sie w głowe i mkna dalej
3
rozmawiajac o interesach ze znajomymi, bardzo ubolewaja nad moim losem, że
pracuje na etacie odprowadzam skladi i podatki, i nie mam mozliwosci ucieczki
w szara strefe i nie kiwam fiskusa (zreszta zjodzieja), nie robie kosztów
4
znajomi maja swietnie prosperujacy biznes (nie na siiebie otwarty
oczywiście), dwa samochody, dom, sprytnie uciekaja przed podatkami, ale sami
chetnie korzytaja z zasiłków bo im przysługuje (tak wychodzi z papierów)
zastanawiam się nad faktem jesli norma jest ogól a nie margines, czy ja
jestem marginesem? jesli ogól łamie prawo isc za instynktem stadnym? o co tu
chodzi? czy "góra" tak juz wszystkich zepsuła, że ogół ma podwójną moralność?