plazzek
16.06.08, 09:25
Eurokraci doszli najwyraźniej do wniosku, że potrzebne jest
stworzenie człowieka radzieck... pardon, europejskiego, bo bez tego
wdrażanie projektu europaństwa może napotkać przeszkody ze strony
oszołomskich patriotów.
Drogi Bronisław powiada tak: "Jesteśmy w trakcie budowania Europy,
nie zapominajmy, że trzeba stworzyć Europejczyków. To oznacza, że
należy zadać pytania, których jeszcze nie postawiono: nt. tożsamości
europejskiej, zbiorowej pamięci i granic Europy - nie tyle w
znaczeniu geograficznym - ale aksjologicznym".
Oczywiście nie chodzi o taką Europę i takich Europejczyków, co
istnieją w tej chwili jako zespół różnorodnych historii i kultur.
Chodzi o ujednolicenie, co niemieccy prekursorzy wspólnej Europy
sprzed 70 lat nazwali "gleichschachten".
Proces hodowli nowoczesnego Europejczyka zresztą już trwa, choć mało
kto zdaje sobie z tego sprawę. Za blogiem FYM: >>Jak się to robi?
Ot, na przykład - około 1999 roku pod banderą MEN-u i pod patronatem
prezydenta przeprowadzono w szkołach i przedszkolach
konkurs "Zjednoczona Europa - wyzwaniem dla obywatela XXI wieku”.
Czterolatki mogły w ramach konkursu malować pocztówki przyjaźni (dla
brzdąców z innych krajów UE), albo tworzyć plastyczne wariacje na
temat "Dzieci zjednoczonej Europy XX/XXI wieku". Dziesięciolatki
mogły pisać wypracowania na tematy takie jak "Być mieszkańcem
zjednoczonej Europy to znaczy..." czy "Moje miejsce w zjednoczonej
Europie". W grę wchodziły też filmy, fotografie i grafiki
komputerowe o tematach "Bohater zjednoczonej Europy" i "Moje miejsce
w Zjednoczonej Europie". Jeśli chodzi o czternasto -
piętnastolatków - ci mogli pisać wypracowania na tematy w
rodzaju "Jestem obywatelem Zjednoczonej Europy. Co mógłbym zrobić
dla jej przyszłości?", albo "Co mogę dać a czego muszę się nauczyć
będąc obywatelem Zjednoczonej Europy". Komu nie szło pisanie - mógł
wyżyć się plastycznie projektując ekslibris do książek
poświęconych "zjednoczonej Europie", lub symbol "Dni Zjednoczonej
Europy". Młodzież w wieku 17-21 lat zajęła się zaś takimi tematami
jak "Młodzi poszukują uniwersalnych wartości moralnych. Kanon
etyczny dla Europejczyków XXI wieku", tworzyli projekty wymiany
kulturalnej ze szkołą w "wybranym kraju Zjednoczonej Europy" lub
prace na temat "Wspólna Europa - idea, konkret, działania").
Tak tworzy się Uniopejczyków i jeśli pomysł Giertycha o „lekcjach
patriotyzmu” wywołał furię, to także dlatego, że szedł w poprzek
projektów eurokratów. <<
Temu samemu służy obowiązek utrwalania wspomożenia przez Unię
różnorakich projektów: widzimy dziękczynne napisy na tramwajach,
domach, przy drogach itd, itp. Ciekawe, że za Sowietów było
podobnie, np. z darem ZSSR dla Warszawy, pałacem im. J. Stalina. Pal
licho, że większość kasy na te projekty pochodzi bezpośrednio
(miasto) lub pośrednio (składka na Unię) z naszych polskich
pieniędzy. Utrwala się jedynie udziałowca mniejszościowego.
Uważny widz dopatrzy się unijnej propagandy nawet w popularnym
serialu "Ranczo"!