e.beata
03.07.08, 12:04
"Wczoraj Włosi pokochali ich jeszcze bardziej. W Japonii
zorganizowano polowanie na wandali, którzy zostawiali po sobie ślady
na kopule Brunelleschiego katedry Santa Maria del Fiore we
Florencji. Jeden z japońskich turystów zobaczył tam japońskie
graffiti, oburzył się, sfotografował i po powrocie do kraju
zainteresował sprawą japońskie media. Te uznały, że graffiti
przynoszą wstyd Japonii, i postanowiły napiętnować sprawców.
Fotografie w japońskiej telewizji, w dwóch najpopularniejszych
japońskich dziennikach „Yomiuri Shimbun” i „Asahi Shimbun”, z
pytaniem, kto widział?W kilku przypadkach identyfikacja sprawców
była prosta. Na przykład uczennica żeńskiej szkoły w Gifu wypisała
na marmurze pisakiem swoje imię i nazwisko. Podobnie zrobiło trzech
studentów uniwersytetu w Kioto. Co więcej, ślad po sobie zostawił
również nauczyciel i trener drużyny baseballowej szkoły w Mito. Nie
podpisał się, ale w identyfikacji pomogli widzowie i czytelnicy. Do
kamery tłumaczył: „Słyszałem, że napis na kopule przynosi autorowi
szczęście”. Trenerowi przyniósł jednak pecha, bo został natychmiast
zwolniony. Studentom grozi wyrzucenie z uczelni, a uczennice zostały
zawieszone na dwa tygodnie, podobnie jak towarzysząca im w wycieczce
do Włoch nauczycielka. "
A u nas policjańci nie radzą sobie z wandalami. Może trzeba podkupić
paru z Japonii?