absztyfikant
26.09.03, 12:24
Zupelnie jakbym czytal twoje refleksje o panach umcyk umcyk i podrasowanych
seicento.
absz.
Szczecińskie Wały
Kurier Szczecinski
Jak to dobrze, że mamy Wały Chrobrego wzdycha każdy, kto oprowadza po
Szczecinie gości. Pięknie tu, nawet czysto. A jak spokojnie! Są ławeczki dla
zmęczonych i zakochanych, są dwa puby, w których można pogawędzić i wypić
kufelek piwa. Są nawet toalety, jeśli się ktoś dokładnie rozejrzy po
okolicy. Można, w oczekiwaniu na spektakl we Współczesnym, wyjść na chwilę
na taras i zachłysnąć się widokiem Odry i portu. Można usiąść na schodach i
popatrzeć na piękne miasto...
- No, ładnie... mówią znajomi z pierwszą wizytą w Szczecinie, którzy o
Wałach słyszeli sporo. Ładnie. Ale...
- Co?
- Jakoś dziwnie....
Rozglądam się. Nie pojmuję. Ludzi mało, chociaż sobota i deszcz nie pada.
Fakt. Słońca też nie ma, chociaż zapowiadali. W pubie pusto. Przy teatrze
samotny stragan z bursztynami. Obok pan struga z drewna dziada z wielkim
penisem.
- To są "te" Wały? pytają w zasadzie retorycznie moi goście.
- No pewnie! rzucam z pretensją w głosie.
Rozglądam się jeszcze raz. Na ławkach nastolatki piją piwo, ukryte w
papierowych torebkach. Topornymi butami wdeptują w ziemię peta za petem.
Środkiem chodnika na jednym kole sunie strosząc pióra szalony motocyklista.
Z zaparkowanego przed teatrem kadetta płynie głośny bluzg polskiego hip-
hopu, w którego rytm podryguje raz po raz grupa chłopaków, spluwających pod
nogi. Na skwerku obok niemieckie turystki zachodzą w głowę, jak skorzystać z
wywróconej na bok przenośnej toalety.
Moi goście zadzierają głowy do góry, przypatrując się jak postępują prace na
gmachu Muzeum Narodowego. Szukam wzrokiem napisu "Haken Terrasse". To
ostatnia szansa, żeby go obejrzeć, zanim zamurują. Zły dzień na wycieczkę po
Wałach. Zły. Jakie to szczęście, że przynajmniej na zdjęciach Wały wypadają
dobrze.