andreas.007
13.07.08, 02:18
Ogladałem relacje z przygotowan
do spotkania młodziezy wierzacej z Australii...
Zjezdza tam wierzaca mlodziez z calego świata - rozumiem to.
Ale była tez migawka z protestów młodziezy niewierzacej,
rozdawali prezerwatywy i koszulki z napisem "Boga nie ma".
Tak jak rozumiem mlodziez wierzaca - wierza w Boga,
tak nie rozumiem mlodziezy, ludzi, którzy nie wierza,
ale urzadzaja jakies protesty - co im przeszkadza, ze ktos wierzy?
Ci którzy wierza podejmuja dzialania szerzace wiare,
ale czemu młodziez nie wierzaca
podejmuje dzialania szerzaca niewiare?
Jak ja wierze, to staram sie innych przekonac,
ale jak nie wierze w nic, to do czego mam przekonywac...
do nie wierzenia w nic?
Zrozumiałby, gdyby przekonywali do innej wiary,
powiedzmy konkurencyjnej w sensie zdobywania dusz - rozumiem,
ale tylko deklarowanie, ze "Boga nie ma"...
Tak mnie to zadziwiło... a temat akurat na niedziele...