shtchecininianin
14.07.08, 22:53
W wyniku negocjacji z Komisją Europejską, polski rząd dostanie
dodatkowy czas na dokończenie rozmów z inwestorami stoczni -
dowiedziała się w poniedziałek PAP z dobrze poinformowanych źródeł w
Brukseli.
KE ani strona polska nie potwierdzają informacji, że decyzja już
zapadła. Nieoficjalne komisyjni urzędnicy informują, że rozmowy z
Polską nadal trwają i ich rezultat nie jest przesądzony, ale w grę
wchodzi "pewne opóźnienie" decyzji KE.
PAP dowiedziała się ze źródeł rządowych, że we wtorek dojdzie
do "rozstrzygającej" rozmowy telefonicznej premiera Donalda Tuska z
przewodniczącym KE Jose Barroso. "Wieczorem przekazaliśmy KE nowe
ważne informacje, które pozwolą na podjęcie pozytywnej decyzji" -
podały źródła.
Według polskiego źródła PAP zbliżonego do sprawy w Brukseli, z KE
był już sygnał, że argumenty polskiego rządu przyniosły rezultaty i
KE zgodziła się poczekać jeszcze trzy miesiące na plany
restrukturyzacji i prywatyzacji stoczni.
"Do ustalenia pozostały jeszcze szczegóły techniczne dotyczące
restrukturyzacji, ale Polska dostanie więcej czasu" - powiedział
anonimowy informator PAP. Decyzja ma być ogłoszona przez KE w środę.
Jego zdaniem, jest w tej sprawie zgoda szefów gabinetów unijnych
komisarzy, którzy spotkali się w poniedziałek, by przygotować
środowe posiedzenie Komisji.
KE informuje, że ostateczna decyzja w sprawie stoczni zostanie
podjęta dopiero w środę przez komisarzy. W programie posiedzenia
przewidziano taki punkt.
"Sprawa polskich stoczni będzie przedyskutowana w środę na
posiedzeniu Komisji Europejskiej" - powiedział PAP rzecznik KE
Jonathan Todd.
Według eurodeputowanego SLD Andrzeja Szejny Komisja Europejska
podjęła wstępną decyzję o przedłużeniu o trzy miesiące obowiązku
przedłożenia przez polski rząd planu restrukturyzacji i prywatyzacji
stoczni w Gdyni i Szczecinie. W oświadczeniu przewodniczącego SLG
Grzegorza Napieralskiego podkreśla się, że taka decyzja była możliwa
dzięki podjętej trzy tygodnie temu z inicjatywy posłów SLD uchwały
Sejmu skierowanej do KE z apelem o wydłużenie tego terminu.
Europoseł Dariusz Rosati także ocenił, że "pojawiło się światło w
tunelu". "Z informacji, które posiadam, z informacji nieoficjalnych,
wynika, że jest szansa, aby Bruksela zgodziła się na przedłużenie
terminu sfinalizowania całej sprawy prywatyzacyjnej o kolejne kilka
miesięcy, o trzy miesiące" - powiedział Rosati w TVN24.
Premier Donald Tusk w piątek wystosował list do przewodniczącego KE
Jose Barroso, w którym wyjaśniał, że Polsce potrzeba więcej czasu na
zakończenie zaawansowanego już procesu restrukturyzacji i
prywatyzacji stoczni.
"Nie ukrywam, że Polsce potrzebny jest czas, wstępnie do września i
dobrze argumentujemy, dlaczego tych kilkanaście tygodni jest nam
niezbędnych, żeby tę sprawę zakończyć pozytywnym finałem" -
powiedział premier na poniedziałkowej konferencji prasowej.
Odciął się od prób "handlu": łączenia sprawy stoczni z ratyfikowanem
przez Polskę Traktatu z Lizbony. "To by nie służyło Polsce (...). To
nie byłoby poważne podejście do sprawy" - powiedział.
Prezydent Lech Kaczyński powiedział w poniedziałek dziennikarzom w
Paryżu, że także on rozmawiał z szefem KE o polskich
stoczniach. "Mam nadzieję na pewne jeszcze przedłużenie tej sprawy -
powiedział. - To zależeć będzie od pewnych zdarzeń, które będą miały
miejsce w Warszawie dzisiaj, lub nie".
Polski rząd miał czas do minionego czwartku na uzupełnienie
programów restrukturyzacyjnych dla stoczni Gdynia i Szczecin,
przesłanych po koniec czerwca. Te poprzednie KE odrzuciła, bo nie
spełniały stawianych przez nią wymogów. Dla zakładu w Gdańsku, który
został już sprywatyzowany, termin na uzupełnienie programu wydłużono
do końca września. W poniedziałek natomiast upłynął wyznaczony przez
KE termin prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie.
Na codziennej konferencji prasowej rzecznicy KE odmówili w
poniedziałek oceny dosłanych przez Polskę w czwartek wieczorem
informacji w sprawie stoczni, twierdząc, że wciąż są
one "analizowane", razem z listem od premiera Tuska.
W ratowanie stoczni zaangażował się Dariusz Rosati. W poniedziałek
rano - przed spotkaniem szefów gabinetów - przekazał
przewodniczącemu Barroso oraz wszystkim pozostałym komisarzom apel
posłów Komisji Gospodarczo-Walutowej Parlamentu Europejskiego o
odłożenie o trzy miesiące decyzji KE. Interwencja posłów została
wysłana do komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes w ubiegłą środę,
jednak do poniedziałku nie było oficjalnej reakcji oprócz
potwierdzenia otrzymania listu i informacji, że komisarz Kroes nie
ma w Brukseli.
Michał Kot(PAP)