andreas.007
13.08.08, 13:56
- Mimo obowiązywania zawieszenia broni, około 50 rosyjskich czołgów
weszło rano do miasta Gori na północy Gruzji - poinformował szef
gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander (Kacha)
Lomaja. - Nie ma tam naszych wojsk - zaprzeczają Rosjanie.
- W Gori nie ma żadnej jednostki wojsk rosyjskich wbrew temu, co
twierdzi Gruzja - poinformował sztab rosyjskich sił pokojowych.
Na razie brak potwierdzenia wiadomości przez źródła niezależne.
Porozumienie rozejmowe przewiduje, że zarówno siły gruzińskie, jak i
rosyjskie wycofają się na pozycję zajmowane przed wybuchem walk o
Osetię Południową.
Przebywający w Gori świadek, który zastrzegł sobie anonimowość,
powiedział Reutersowi, że nie zauważył żadnych rosyjskich czołgów.
- Chodziłem po mieście. Nie ma czołgów. Nie ma Rosjan - powiedział
rozmówca agencji. - Ludzie są zdezorientowani i na granicy
wytrzymałości. Łatwo popadają w panikę - dodał.
Gori, przez które przebiega główne gruzińskie połączenie samochodowe
i kolejowe wschód-zachód, leży około 25 kilometrów od granicy Osetii
Południowej.
www.rp.pl/artykul/2,176025_Gruzini__50_rosyjskich_czolgow_weszlo_do_Gori.html
============================================
Czy naprawde rzad Gruzinski nie jest w stanie autorytatywnie
stwierdzic czy 50 czołgów wjechało czy nie....
Zauwazcie, ze juz nawet dziennikarze przestali sue tym interesowac,
nie było zadnych relacji z linii frontu.
Oby sie nie okazalo, ze ta wojna była bardziej medialna...