plazzek
14.08.08, 22:02
Obie strony poszły po rozum do głowy i w ekspresowym tempie
zakończyły negocjacje. Przy czym bardziej po ten rozum poszły Stany.
W tym kontekście trzeba zauważyć konsekwentną politykę prezydenta
Kaczyńskiego. Najpierw zaniepokojony bezruchem w negocjacjach wysłał
Fotygę, żeby zobaczyła co się święci. Tym zmusił w końcu Tuska do
określenia naszych warunków. Wprawdzie premier palnął gafę
krytykując sojusznika w dzień jego święta narodowego, ale na
szczęście w tym czasie Kaczyński namawiał Saakaszwilego do
zorganizowania prowokacji względem Rosji. No i na koniec, gdy po
kilku dniach konfliktu zbrojnego Stany ciągle nie reagowały,
zorganizował wyjazd do Tbilisi. W końcu Bush się ocknął i mamy
tarczę. A Sarkozy jadąc do Moskwy nie tylko się wygłupił z tym niby
rozejmem, ale i pokazał, jak wyglądałaby wspólna polityka Unii po
przyjęciu traktatu lizbońskiego. Byłoby oczywiście płaszczenie się
przed Rosją...
Powyższe pisałem pół żartem, w odróżnieniu od XYZ-a, który swoje
pieprzenie traktuje nad wyraz serio.