Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim?

IP: *.devs.futuro.pl 11.10.03, 21:31
Od 2 lat studiuje w Szczecinie. I na 2 latach chyba sie zakonczy. Od poczatku
wiedzialem, ze US nie cieszy sie najlepsza renoma, ale to co zastalem
poprostu mnie powalilo. Afery, brak infrastruktury, zalosny poziom nauczania,
kadra w 90% do wymiany. W tak betonowej atmosferze nawet nie ma mobilizacji
do nauki. Ale za to mamy dr. honoris causa, pana Pattena, czym pewnie bedzie
sie szczycil przez jakis czas rektor Chmielewski. Co z afera plagiatowa z
kwietnia? Czy doczekala sie jakiegos wyjasnienia? Co z niejasna dzialalnoscia
Fundacji US? Co z pieniedzmi, ktore zostaly wyludzone od studentow za
indeksy? Co z rektorem, ktory zaprowadzil US w miejsce, w ktorym obecnie
znajduje sie w ogolnopolskich rankingach? Rankingi nie sa obiektywnie, powie
ow lub tamten, jednak wystarczy spojrzec na uczelnie poznanskie, czy
warszawskie. Dochodzi do tego, ze studenci wstydza sie, ze studiuja w Sz-nie,
albo smieja sie wrecz z poziomu uniwersytetu. Czy to nie jest chore? Panie
rektorze - zgroza.
    • Gość: cham Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 62.20.224.* 11.10.03, 23:48
      zburzyc i zaorac.
      Potomstwu pionierow edukacja nie jest potrzebna. Szkola podstawowa i
      przyuczenie do prostych zawodow.
    • Gość: Chamka Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 217.153.159.* 12.10.03, 00:35
      Gość portalu: Kordian napisał(a):

      > Od 2 lat studiuje w Szczecinie. I na 2 latach chyba sie zakonczy. Od poczatku
      > wiedzialem, ze US nie cieszy sie najlepsza renoma, ale to co zastalem
      > poprostu mnie powalilo. Afery, brak infrastruktury, zalosny poziom nauczania,
      > kadra w 90% do wymiany. W tak betonowej atmosferze nawet nie ma mobilizacji
      > do nauki. Ale za to mamy dr. honoris causa, pana Pattena, czym pewnie bedzie
      > sie szczycil przez jakis czas rektor Chmielewski. Co z afera plagiatowa z
      > kwietnia? Czy doczekala sie jakiegos wyjasnienia? Co z niejasna dzialalnoscia
      > Fundacji US? Co z pieniedzmi, ktore zostaly wyludzone od studentow za
      > indeksy? Co z rektorem, ktory zaprowadzil US w miejsce, w ktorym obecnie
      > znajduje sie w ogolnopolskich rankingach? Rankingi nie sa obiektywnie, powie
      > ow lub tamten, jednak wystarczy spojrzec na uczelnie poznanskie, czy
      > warszawskie. Dochodzi do tego, ze studenci wstydza sie, ze studiuja w Sz-nie,
      > albo smieja sie wrecz z poziomu uniwersytetu. Czy to nie jest chore? Panie
      > rektorze - zgroza.
      Panie rektorze, to przykre że uczelnie przyjmują na studia osoby nie wykazujące
      logiki w rozumowaniu i postępowaniu. Od początku wiedział, bo przecież
      wystarczyło spojrzeć .... .Dwa lata tkwił .... .Nie jest pewny czy zakończy,
      bo pisze " chyba" ..... .
      • Gość: Kordian Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.devs.futuro.pl 12.10.03, 00:59
        Zle sie wyrazilem. O poziomie US wiedzialem nie od poczatku studiowania, lecz
        jeszcze przed zdawaniem egzaminow wstepnych. Tkwie tu nie dlatego, ze chce ale
        musze. Mam taka sytuacje, ze nie moge studiowac poza Szczecinem. Ale robie
        wszystko, by to zmienic. Lepiej tu niz nigdzie.
    • Gość: rado Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 111.111.51.* 12.10.03, 12:36
      Gość portalu: Kordian napisał(a):

      > Od 2 lat studiuje w Szczecinie. I na 2 latach chyba sie zakonczy. Od poczatku
      > wiedzialem, ze US nie cieszy sie najlepsza renoma, ale to co zastalem
      > poprostu mnie powalilo. Afery, brak infrastruktury, zalosny poziom nauczania,
      > kadra w 90% do wymiany. W tak betonowej atmosferze nawet nie ma mobilizacji
      > do nauki. Ale za to mamy dr. honoris causa, pana Pattena, czym pewnie bedzie
      > sie szczycil przez jakis czas rektor Chmielewski. Co z afera plagiatowa z
      > kwietnia? Czy doczekala sie jakiegos wyjasnienia? Co z niejasna dzialalnoscia
      > Fundacji US? Co z pieniedzmi, ktore zostaly wyludzone od studentow za
      > indeksy? Co z rektorem, ktory zaprowadzil US w miejsce, w ktorym obecnie
      > znajduje sie w ogolnopolskich rankingach? Rankingi nie sa obiektywnie, powie
      > ow lub tamten, jednak wystarczy spojrzec na uczelnie poznanskie, czy
      > warszawskie. Dochodzi do tego, ze studenci wstydza sie, ze studiuja w Sz-nie,
      > albo smieja sie wrecz z poziomu uniwersytetu. Czy to nie jest chore? Panie
      > rektorze - zgroza.


      wszystko to swieta prawda. us bierze kazdego czlowieka ktory chce studiowac i
      ma pieniadze. studia zaoczne i wieczorowe to nic innego jak handel dyplomami i
      dodtakowa kaska dla nauczycieli, ktorzy i tak uwazaj ze w niedziele nie trzeba
      przyjsc a co sie powie to juz wszystko jedno. cala ta instytucja jest chora od
      samego dolu. co sie dzieje w dziekanatach i sektertariatach? student jest
      najgorszym wrogiem. przyjmowanie od 10-13 przy 20 tys studentow? ostatnie
      nielegalne oplaty za indeks? problem alkoholowy duzej grupy kadry,
      niekompetnecja i niedouczenie innych. proponuje przylaczyc us do uam w
      poznaniu. zrobic file pozdrawiam rado
      • Gość: Kordian Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.devs.futuro.pl 12.10.03, 12:49
        Zrobienie filii poznanskiej uczelni w Szczecinie, to rzeczywiscie jeden ze
        sposobow na zatrzymanie postepujacej degrengolady.
        • Gość: quasimodo Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.wzieu.pl 12.10.03, 12:57
          Po pierwsze: napisz gdzie studiujesz, na US jest piec wydzialow.
          Po drugie: nie bardzo wiem skad czerpiesz wiedze o innych uczelniach. Pewnie od ich studentow.
          Po trzecie: pomyslow rado nie kmentuje bo i po co?
          Po czwarte: ludnosc Szeczcina wysiedlic, miasto zburzyc, odkazic, zdezynfekowac, wysterylizowac, chemicznie wywabic i ogrodzic drutem pod napieciem. AMEN
          • Gość: naim Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:54
            Tak szybko , jak szybko powołali.
            Pamiętam Otwarcie z Jaruzelskim.
            Może ktoś jeszcze pamięta, jak ówczesnego docenta Jaskota, zrobiono w wakacje w
            trybie polnym profeserem? Nie wypadało, by rektorem został ktoś z tak niskim
            tytułem.
            A może pamiętaja niektórzy, dlaczego przekształcono WSP na Uniwerek z pięknym
            logo projektu p. Zaręby?
            Otóż powołano dlatego, że powstało Wuższe Seminarium Duchowne i za krucyfiksa
            nie mogło nie być tej żałosnej przez lata uczelni o statusie uniwersytetu.
            Pamiętacie pazerność na budynki i kadrę ? (o ekonomię politechniki tu idzie)
            I tak jest po dzień dzisiejszy.
            Proszę się więc nie dziwić, by wylęgarnia esbeckich elit zmieniła swój image w
            ciągu 20 lat. To dużo czasu, ale poziom nauki w murach tej uczelni zawsze był
            na poziomie ostatnim. Za sprawą kadry oczywiście.
            • Gość: oj Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: 62.233.253.* 12.10.03, 16:23
              Współczuć tylko młodzieży i ich rodzicom. A mój kolega miał takie nadzieje i
              zaczął tam studia na wydź. ekonometrii. I po co?
              • rrado Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! 12.10.03, 16:42
                Gość portalu: oj napisał(a):

                > Współczuć tylko młodzieży i ich rodzicom. A mój kolega miał takie nadzieje i
                > zaczął tam studia na wydź. ekonometrii. I po co?

                studiowac nigdy nie zaszkodzi. musi sam duzo pracowac. pozdrawiam rado
              • Gość: Chamka Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: 217.153.159.* 12.10.03, 17:41
                Oj coś kręcisz. Jaki wydział ekonometrii? Pierwsze słyszę. Kolega chyba
                studiuje na innej uczelni.
            • Gość: studentka15 Studenci też winni za marazm! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 00:26
              Mam już dość ,tego ciągłego narzekania,z którego nic nie wynika! Czy jedyną
              aktywnością jaką przejawiamy jest ględzenie? Krytykujecie kadrę za marazm ,za
              afery , za to,że każdy z nich ciągnie w swoją stronę nie myśląc o dobru
              uczelni. A jacy my jesteśmy do cholery?! Tacy sami jak oni. Potrafimy tylko
              taplać się w ciągłym mędzeniu, które w każdym zabiłoby nawet najbardziej
              szczerą motywację.To,że wSzczecinie nie ma kultury studenckiej ,życia
              studenckiego z prawdziwego zdażenia jest przecież naszą zasługą.
              Na mojej uczelni jakiś czas temu powstał klub dysusyjny - na pierwsze
              spotkanie przyszła masa ludzi , byli zachwyceni , obiecali, że wrócą , na
              drugie mniej ,na trzecie...na któreś z kolei nikt. Bo praca,bo aerobik, bo coś
              tam , a tak naprawdę to puszczanie bąków w tapczan, albo wypad na kolejne piwo.
              Co poniektórzy tłumaczyli chłopakom żeby nie byli takimi społecznikami ,że
              przecież i tak nic z tego nie mają, no i oczywiście, że w tym padle(uniwerku)
              nie ma sensu niczego zaczynać ,bo to miejsce pod psem (mówiąc kurtuazyjnie).
              Myślę,że ględzenie to najlepszy sposób na zrzucenie z siebie
              odpowiedzialności na innych - na wzajem przekonujemy siebie i potwierdzamy
              sobie nawzajem to ,że nic nie warto robić. Tak jest najłatwiej.Tak jest po
              prostu wygodniej . Starać się, próbować - to dla frajerów. Zresztą co oni sobie
              myślą,że kim są.Koła dyskujnego im się zachciało- bufony i sztywniaki. Ja
              rozumiem ,żeby coś z tego mieli -uścisk ręki rektora , wyjazd na badania do
              Austrii, ale tak poprostu , tak bezinteresownie...Nie! Skoro oni mogą to
              znaczy,że ja też mogłbym tak poprostu ,bezinteresownie- ta myśl niepokoi.
              Wzbudza poczucie winy? Mąci spokój. Może pojawia się pytanie -co ja robię ze
              swoimi studiami?
              Ach, odepchnijmy te myśli! Chodżmy się wyluzować do klubu
              studenckiego"Garfierld"-tam jest taka muzyka przy ,której nie trzeba się dużo
              zastanowiać.
              Ludzie , nie zachowujcie się jak przedszkolaki, które trzeba prowadzić za
              rękę- ja rozumiem ,że "głowa psuje się od góry", a kadra nie stanowi dla nas
              ani drogowskazu , ani autorytetu, ale przecież my też możemy coś zrobić ,nie
              potrzebujemy tak naprawdę ani ich pomocy ,ani przyzwolenia. MAMY DWADZIEŚCIA,
              DWADZIEŚCIA PARĘ LAT, A NIE PARĘ ! Być może nasze aktywność
              zmotywowałaby/zmusiła kadrę do większej aktywności, a tak nasza postawa daje
              im kolejny powód ,żeby nas upupiać i wylewać się na poziom. Mają
              usprawiedliwiedliwienie dla swoich zachowań.
              Na moim wydziale jest członek kadry , który nie przesiąkł marazmem Us-u.
              Zostaje ze studentami po godzinach , choć mu za to nie płacą, próbuje coś
              organiować ,jest otwarty na inicjatywy studenckie.Wszyscy mówią-ciekawe ile to
              jeszcze potrwa , ciekawe kiedy stanie się taki jak reszta? Zamiast się
              cieszyć ,że jest taki człowiek , wesprzeć go ,próbować coś zrobić razem to
              ględzą i czekają kiedy się zniechęci. Czy nigdy nie myśleliście o tym ile
              destrukcyjnej siły jest w takim ględzeniu ?
              • Gość: Vampiro Re: Studenci też winni za marazm! IP: *.fnet.pl 14.10.03, 08:50
                Wspaniały uniwersytet! Czapki z głów, bo panowie profesorostwo w ogóle
                potrafią się podpisać! Głównie przy pobieraniu kasy. Takiego skupiska
                utytułowanej naukowo ciemnoty nie ma chyba nawet na "Scianie Wschodniej"
                kraju. Prymitywy nie będące w stanie sformułować myśli, tuzy intelektu piszące
                swoje wypocone dysertacje (rany Boskie, czy ktoś to czyta?) nieudolną
                polszczyzną pełną błedów gramatycznych. Widziałem raz jednego z tych orłów
                (prof. dr hab.) rozpaczliwie szukającego litery F pomiędzy T i U. "Wyżej,
                powiadam, wyżej jest F". Profesor przygotowywał zaproszenia dla miejscowych
                VIP-ów (równie prymitywnych buraków o czerwonych mordach i niskich czółkach)na
                swój wielki popis. Ludzie! Buraki w dawnych PGRach już się wycywilizowały.
                Chyba że padły z przepicia. Tu nie ma obaw! Doktorat? Profesura? Drobiazg.
                Stary esbek pomoże kolesiowi, zadzwoni, gdzie trzeba. Przygłupia nauczycielka
                od klepania "wlazł kotek" na cymbałkach doktorat otrzymała w niecały miesiąc.
                Wystarczyło umiejętnie zinterpretować osiągi artystyczne z pobliskich
                świetlic, przygotować kilka plakatów w corelu, wydrukować, że to niby skaning
                z oryginału i chodzi toto teraz nadęte po korytarzach, straszy, bo może, bo
                panisko. Habilitacja? A od czego stare kontakty z TPPRu? Wyjeżdża się do
                Bratnich Krajów, zapłaci i wraca. Habilitacja gotowa w miesiąc. I to wcale nie
                cyrylicą!
                Nigdy nie zbuduje się uczelni opartej na ciemnocie. Te awansowane buraki, te
                chamskie odzywki do studentów albo obelżywe do studentek. Ta zgraja zahukanych
                dzieciaków z pokorą słuchających "jak rozszerzysz nogi, to podniose ocenę". A
                zagonić to buractwo zadufane, niech spróbuje zdać (SAMODZIELNIE!) egzamin
                maturalny! Nie ma obaw. Nie zdadzą. Nie muszą.
                Nie, robaczki, nie myślcie, że to list kogoś, komu na tej "Almie Mater" coś
                nie poszło. Jestem z prawdziwej uczelni. Ten skansen tylko sobie czasem
                gościnnie oglądam. Zagęszczenie miernot - rekord Ksiegi Guinessa.
                Dyplom tej uczelni nie różni sie od dyplomu z targowiska.
                • Gość: Obserwator Re: Studenci też winni za marazm! IP: *.fnet.pl 14.10.03, 10:26
                  Vampiro pisze o doktoracie w "niecały miesiąc". Czy chodzi o słynnego w
                  Szczecinie i byłym enerdówku dyrygenta Eugeniusza Kusa? Mgr. wychowania
                  przedszkolnego, magnificencja Jaskot również awansował naukowo w bardzo
                  szybkim tempie.
                  Absolwenci prawa (wydział o milicyjno-esbeckiej proweniencji) mają zwyczaj
                  oddzielać grupę podmiotu od grupy orzeczenia przecinkiem i także awansują w
                  trybie przyspieszonym przez SLD. Jak widać nic się nie zmieniło.
            • Gość: quasimodo Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: *.wzieu.pl 13.10.03, 08:11
              >Proszę się więc nie dziwić, by wylęgarnia esbeckich elit zmieniła swój image w
              > ciągu 20 lat.

              Nie bardzo wiem jak esbecka elita maja byc ludzie przed trzydziestka a mloda kadra ma mniej wiecej taki wiek. Chyba ze naim zapisal sie do SB juz w podstawowce. Po takich doswiadczeniach to musialo byc ciezkie dziecinstwo. Teraz wiadomo skad takie informacje.
              • Gość: naim Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 18:20
                miałem na myśli wyłącznie okres lat 70 i 80 tych. Wtedy właśnie kształtowano
                obecne kadry i wielu z absolwentów pracuje do dzisiaj w "firmie".
                • Gość: quasimod Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szcz.? Rozwiązać!!! IP: *.wzieu.pl 16.10.03, 08:30
                  wiec mysl scislej i precyzuj wypowiedzi. piszesz o esbekach a stosujesz ich metody - odpowiedzialnosc zbiorowa. Latwo jest obrazac innch kiedy chowa sie za nic znaczacym nickiem. Uniwerek nie jest swiety, na pewno nie jest najlepszy ale wasze opinie sa conajmniej przesadzone i krzywdzace. Poza tym jak mozna wyciagac wnioski po wizytach goscinnych? Obejzales sciany i ubikacje i juz wiesz ze jest beznadziejnie.
                  Obrazacie wszystkich, ktorzy tam pracuja a wierzcie mi, ze nie wszyscy sa cwierc inteligentami. Sa tam tez ludzie ktorzy chca podniesc jakosc ksztalcenia i chca zrobic cos pozytywnego. Zreszta odnosze wrazenie ze nie macie zamiaru dyskutowac i wymieniac pogladow tylko narzucic w swoim zadeciu wlasne zdanie innym. zachowujecie sie ja sfora, w grupie podjudzani jeden przez drugiego przescigacie sie w formulowaniu coraz to bardziej ciemnych opinii. Szkoda ze w tych przewspanialych uczelniach ktore skonczyliscie nie nauczono was dyskusji na poziomie, kultury i umiaru w formulowaniu sadow.
      • woda.krolewska Z innej strony 12.10.03, 18:05
        >cala ta instytucja jest chora od
        >samego dolu. co sie dzieje w dziekanatach i sektertariatach? student jest
        >najgorszym wrogiem. przyjmowanie od 10-13 przy 20 tys studentow? ostatnie
        >nielegalne oplaty za indeks? problem alkoholowy duzej grupy kadry,
        >niekompetnecja i niedouczenie innych. proponuje przylaczyc us do uam w
        >poznaniu. zrobic file pozdrawiam rado

        Ja z innej beczki. Podniosłeś wyżej problem fatalnego zorganizowania uczelnii
        oraz arogancji wobec jej klientów studentów.
        Dorzucę od siebie, że znaczna część profesorów uczelnianych to wielolicowcy
        naukowi w naukach ekonomiczno - społecznych. W latach 70-tych wyjasniali (z
        zapałem i zaangażowaniem) słuszczność gospodarki centralnie sterowanej i
        opłacalność współpracy z ZSRR, a obecnie są zwolennikami wolnego rynku i Unii
        Europejskiej. Tak, te same osoby. Taka postawa profesorów i doktorów może
        wynikać z wielu czynników niestety należą do nich również : niekompetencja i
        brak wiedzy co powoduje zmiennośc poglądów naukowych oraz niemoralność, brak
        etyki. Każda z tych przyczyn jest zasmucająca.
        Biorąc powyższe pod uwagę można z tego wyciągnąć smutny wniosek, ale
        prawdziwy, jakie elity uczelniane (jacy profesorzy) taki kraj, takie miasto
        Szczecin.
        I słusznie, że jest krytykowane. Rozwiązać oczywiście nie !

        PS
        Przykład Jaskota (nie napiszę profesora) to przykład czerwonego,
        bolszewickiego służalczyka. Został dobrze przez Ciebie dobrany. Żadnych
        istotnych osiągnięć naukowych, a profesorska gaża i emerytura.


        • Gość: Roman Re: Z innej strony IP: rubin:* / 192.168.6.* 14.10.03, 17:09
          Warto również wiedzieć jak po 1989 roku SOLIDARNOŚĆ oczyszczała Uniwersytet z
          esbecji. Rezydent SB Trus został wtedy dyrektorem Uniwersytetu i wyjechał z
          niego po pewnym czasie całkiem niekiepskim samochodem do jakiejś gminy na
          burmistrza, a może wójta. Ciekawe, co na ten temat ma do powiedzenia ówczesna
          przewodnicząca przenajświętszej "S", dzisiaj profesor, Danuta Dąbrowska? Inny
          rezydent SB, Wenta, dochrapał się już w okresie przemian profesora. Niektórym
          jeszcze teraz krew tężeje, gdy słyszą takie jak ten teksty. Woleliby
          zapomnieć, a tymczasem nie wszystko poszło w nipamięć.
    • Gość: Kordian Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.devs.futuro.pl 12.10.03, 18:35
      Czytam Wasze opinie i wlos mi sie na glowie jezy. Macie jeszcze wieksza wiedze
      o US niz ja. Pozdrawiam i dzieki za odzew.
      • mike102 co tam? oblales komis... 12.10.03, 18:54
        ...i chcesz sobie ulzyc?

        Gość portalu: Kordian napisał(a):

        > Czytam Wasze opinie i wlos mi sie na glowie jezy. Macie jeszcze wieksza
        wiedze
        > o US niz ja. Pozdrawiam i dzieki za odzew.
        • Gość: Kordian Re: co tam? oblales komis... IP: *.devs.futuro.pl 12.10.03, 21:57
          NAwet nie mialem komisa Panie mike 102, nawet obylo sie bez poprawki. Co nie
          zamydla mi na szczescie oczu na sytuacje w US. Podajesz przyklad ekonomii. Ma
          12 mijsce w rankingu!!! Hurraaa!!! Ale w rankingu wzieli napewno pod uwage nie
          tylko tytuly kadry, nie tylko socrealistyczny budynek, ale rowniez rzeczywiste
          umiejetnosci wykladowcow, sposob traktowania przez nich wykladow, itp. Tak sie
          dziwnie sklada, ze mialem stycznosc z pewnym dr.hab z wydzialu ekonomii.
          Reprezentowal on strazackie podejscie do nauczania:WSZYSTKO olewal. Rankingi sa
          wazne, ale nie najwazniejsze. Nie przycmia one faktycznej sytuacji US. Chociaz
          nie maja nawet jak przycmic, gdyz w rankingach poszczegolne wydzialy ciagna sie
          gdzies w ogonach.
          • mike102 Re: co tam? oblales komis... 12.10.03, 22:03
            Gość portalu: Kordian napisał(a):

            > NAwet nie mialem komisa Panie mike 102, nawet obylo sie bez poprawki. Co nie
            > zamydla mi na szczescie oczu na sytuacje w US. Podajesz przyklad ekonomii.
            Ma
            > 12 mijsce w rankingu!!! Hurraaa!!! Ale w rankingu wzieli napewno pod uwage
            nie
            > tylko tytuly kadry, nie tylko socrealistyczny budynek, ale rowniez
            rzeczywiste
            > umiejetnosci wykladowcow, sposob traktowania przez nich wykladow, itp. Tak
            sie
            > dziwnie sklada, ze mialem stycznosc z pewnym dr.hab z wydzialu ekonomii.
            > Reprezentowal on strazackie podejscie do nauczania:WSZYSTKO olewal. Rankingi
            sa
            >
            > wazne, ale nie najwazniejsze. Nie przycmia one faktycznej sytuacji US.
            Chociaz
            > nie maja nawet jak przycmic, gdyz w rankingach poszczegolne wydzialy ciagna
            sie
            >
            > gdzies w ogonach.

            wydzial ekonomiczny o ktorym mowimy jest 12 na 25 sklasyfikowanych w Polsce. w
            zasadzie blizsze jest prawdy stwierdzenie ze jest w czolowce niz w ogonie.
            nieprawdaz?
            • Gość: tkkno Re: co tam? oblales komis... takie OT IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.03, 01:04
              nie wiem gdzie studiujecie i mnie to szczerze nie obchodzi... ja siedze na
              ekonomii na Cukrowej i szczerze mowiac to jestem cholernie zadowolony... jestem
              transportowcem i tak sie zlozylo na moim Wydziale jest cala masa specjalistow!
              gadacie sobie czerwonych i innych takich... a ja bedac w Bydgoszczy czy innym
              Toruniu rozmawiajac z ludzmi bylem zdziwiony ich wiedza nt/ wlasnie
              transportowych tradycji szczecinskiej ekonomii! niestety polityka rzadzi sie
              swoimi prawami i niestety jest jak jest... ludzie.... o co wam chodzi... dzis
              rozmawialem z dziewczynami ode mnie z roku nt/ zycia klubowego w naszym
              miescie, i co? nie ma gdzie sie bawic... pada odpowiedz... tylko dlaczego
              jakims niewyjasnionym cudem nie ma takiego dnia, w ktorym nie mozna byloby sie
              bawic? a w sobote nie moglem sie pozbierac po ostrej hulance? mamy cala mase
              lokali z kompletna propozycja muzyczna... ale nie... u nas sie nie ma gdzie
              pokazac... w Szczecinie studiuje ok. 100 tys. osob i gdzie sie one podziewaja?
              ze na Juwenalia przychodzi kilkadziesiat osob? niestety wiekszosc zbija baki i
              obija sie po domach... zamiast ruszyc wlasne cztery litery i przejsc sie po
              miescie w poszukiwaniu miejsca dla siebie, przeczytaniu pewnego darmowego
              miesiecznika z kalendarzem imprez (jest tez chyba dwutygodnik), czy wejsc na
              strony o klubowej tematyce... wlasna rzeczywistosc tworzymy w duzej mierze my
              sami... wiec przestancie sie ludzie obijac i do roboty! a ja ide spac bo jutro
              bedzie ciezko:) hehehehehehe uczelnia... praca... a w sobote kolejna hulana!!!
      • Gość: rado Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 111.111.51.* 12.10.03, 18:58
        Gość portalu: Kordian napisał(a):

        > Czytam Wasze opinie i wlos mi sie na glowie jezy. Macie jeszcze wieksza
        wiedze
        > o US niz ja. Pozdrawiam i dzieki za odzew.

        ta sytuacja jest powszechnie znana. no moze jak ktos zamist chodzic do szkoly
        zglebial rankingi to nie wie. zreszta w rankingach tez us wypada gorzej niz
        zle. pozdrawiam rado
    • mike102 Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polityki 12.10.03, 18:50
      1 Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
      2 Akademia Ekonomiczna w Poznaniu
      3 Akademia Ekonomiczna w Krakowie
      4 Akademia Ekonomiczna im. K.Adamieckiego w Katowicach
      5 Akademia Ekonomiczna im. O.Langego we Wrocławiu
      6 Uniwersytet Gdański - Wydział Ekonomiczny
      6 Uniwersytet Warszawski - Wydział Nauk Ekonomicznych
      8 Uniwersytet Łódzki - Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny
      9 Uniwersytet Warszawski - Wydział Zarządzania
      10 Uniwersytet Gdański - Wydział Zarządzania
      11 Uniwersytet Łódzki - Wydział Zarządzania
      12 Uniwersytet Szczeciński - Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania
      12 Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu - Wydział Nauk Ekonomicznych i
      Zarządzania
      14 Politechnika Gdańska - Wydział Zarządzania i Ekonomii
      15 Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L.Koźmińskiego w
      Warszawie
      15 Politechnika Śląska w Gliwicach - Wydział Organizacji i Zarządzania
      17 Uniwersytet Jagielloński - Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej
      17 Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie - Wydział Ekonomiczny
      17 Akademia Górniczo-Hutnicza im. S.Staszica w Krakowie - Wydział Zarządzania
      17 Uniwersytet Szczeciński - Wydział Zarządzania i Ekonomiki Usług
      17 Uniwersytet w Białymstoku - Wydział Ekonomiczny, 15-097 Białystok
      17 Politechnika Radomska im. Kazimierza Pułaskiego - Wydział Ekonomiczny
      17 Uniwersytet Jagielloński - Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej,
      Instytut Zarządzania
      24 Uniwersytet Śląski w Katowicach - Szkoła Zarządzania
      25 Akademia Polonijna w Częstochowie - Wydział Ekonomii i Zarządzania
      25 Wyższa Szkoła Biznesu National-Louis University w Nowym Sączu

      Jak widac wydz. ekonomiczny US (12) nie tylko nie jest na koncu tabeli, ba
      wyprzedza tak renomowane uczelnie jak UMK, UMSC, czy politechnike gliwicką o
      UJocie nie wspominając. Względem poprzedniego roku poprawił swoje noty o 2
      miejsca.
      • Gość: rado Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: 111.111.51.* 12.10.03, 18:57
        mike102 napisał:

        > Jak widac wydz. ekonomiczny US (12) nie tylko nie jest na koncu tabeli,

        szczecinska ekonomoia to jedynie maszynka do robienia pieniedzy. tysiace
        studentow nie ma pojecia jak nazywa sie i wyglada ich profesor. studenci to w
        sporej czesci panienki umiejace jedynie zbadac ile kosztuja wielkie rozowe
        buciory. wizyta na cukrowej to wizyta w wijeskim "zlotym dworze". a o wyczynach
        dziekana na ekonomi i jego calej zatrudnionej tam rodziny byl tu osobny watek.
        pozdrawiam rado
        • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:17
          Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii (podobno
          studiowałem informatykę) i była to kupa śmiechu, jedyne czego się nauczyłem
          przez pięć lat to kombinować i opieprzać się bez opamiętania. Przez tych pięc
          lat był może jeden przedmiot prowadzony przez kogoś na poziomie, niestety spoza
          Szczecina. No, może trochę przesadziłem, Olejniczak i Szyjewski też są na
          poziomie, ale do zajęć nie przykładali się w ogóle.

          A tak na marginesie - dowcip:
          Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie:
          - Co pani jest?
          - A nic, pracuję w dziekanacie.
          • mike102 Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit 12.10.03, 19:23
            Gość portalu: mac napisał(a):

            > Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii
            (podobno
            >
            > studiowałem informatykę) i była to kupa śmiechu, jedyne czego się nauczyłem
            > przez pięć lat to kombinować i opieprzać się bez opamiętania.

            to akurat nie bardzo masz sie czym chwalic.
            a gdzie teraz pracujesz przjacielu? bo domyslam sie ze po tak dennych studiach
            to najwyzej jako ciec...
            • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:28
              Po pierwsze nie jestem Twoim przyjacielem. Po drugie faktycznie studia były
              denne, ale niespecjalnie się tym chwalę. Zresztą ich nie skończyłem. Po trzecie
              bardzo się mylisz, nie jestem cieciem, radzę sobie całkiem nieźle, ale to tylko
              dlatego, że oprócz "studiowania" poświęcałem też czas na naukę języków.
              • mike102 Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit 12.10.03, 20:03
                Gość portalu: mac napisał(a):

                > Po pierwsze nie jestem Twoim przyjacielem. Po drugie faktycznie studia były
                > denne, ale niespecjalnie się tym chwalę. Zresztą ich nie skończyłem.

                to ostatnie zdanie wiele wyjasnia
                • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 20:20
                  Nie wiem co ci wyjaśnia to zdanie, na Twoim miejscu nie oceniałbym ludzi po
                  tym, jakie studia skończyli albo i nie, bo można się bardzo pomylić. Nie wiem
                  też, jakie wspaniałe studia Ty skończyłeś, skoro twierdzisz, że po ekonomii
                  można być tylko cieciem. Zapewniam Cię, że wielu moich znajomych, którym te
                  studia udało się skończyć w odróżnieniu ode mnie, również radzi sobie całkiem
                  nieźle w życiu zawodowym. Ale chyba brakuje Ci trochę konsekwencji i logiki,
                  skoro najpierw podajesz wyniki rankingu, sugerujące, że ten wydział jest na
                  całkiem niezłym poziomie w porównaniu z innymi w Polsce, a potem twierdzisz, że
                  to studia przysposabiające do zawodu dozorcy.
                  • mike102 Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit 12.10.03, 20:47
                    Gość portalu: mac napisał(a):

                    > Nie wiem co ci wyjaśnia to zdanie, na Twoim miejscu nie oceniałbym ludzi po
                    > tym, jakie studia skończyli albo i nie, bo można się bardzo pomylić. Nie
                    > wiem też, jakie wspaniałe studia Ty skończyłeś, skoro twierdzisz, że po
                    > ekonomii można być tylko cieciem.
                    > Zapewniam Cię, że wielu moich znajomych, którym te studia udało się skończyć
                    > w odróżnieniu ode mnie, również radzi sobie całkiem nieźle w życiu
                    zawodowym.

                    skonczylem ekomomie na US. calkowicie nie zgadzam sie z uwagami prezentowanymi
                    w tym watku. dlatego podalem ranking. zarowno porownanie z umiejetnosciami
                    poznaniakow i wroclawian z ktorymi pracuje, a takze oceny ludzi ktorzy np. na
                    us-ie zrobili licencjat a magisterke np. na uw, pokazuje ze poziom nie odbiega
                    w zadnym stopniu a jedynie lista slynnych nazwisk (ktore najczesciej maja
                    jeden wyklad w semestrze) jest roznica.

                    Ale chyba brakuje Ci trochę konsekwencji i logiki,
                    > skoro najpierw podajesz wyniki rankingu, sugerujące, że ten wydział jest na
                    > całkiem niezłym poziomie w porównaniu z innymi w Polsce, a potem twierdzisz,
                    że to studia przysposabiające do zawodu dozorcy.

                    a to jest akurat Twoj cytat:
                    "Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii
                    (podobno studiowałem informatykę) i była to kupa śmiechu, jedyne czego się
                    nauczyłem przez pięć lat to kombinować i opieprzać się bez opamiętania. Przez
                    tych pięc lat był może jeden przedmiot prowadzony przez kogoś na poziomie,
                    niestety spoza Szczecina."

                    jaka prace dal by kandydatowi ktory tak opisze swoje studia?
                    ja swoich tak nie opisuje.
                    • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:28
                      mike102 napisał:

                      > Gość portalu: mac napisał(a):
                      >
                      > > Nie wiem co ci wyjaśnia to zdanie, na Twoim miejscu nie oceniałbym ludzi p
                      > o
                      > > tym, jakie studia skończyli albo i nie, bo można się bardzo pomylić. Nie
                      > > wiem też, jakie wspaniałe studia Ty skończyłeś, skoro twierdzisz, że po
                      > > ekonomii można być tylko cieciem.
                      > > Zapewniam Cię, że wielu moich znajomych, którym te studia udało się skończ
                      > yć
                      > > w odróżnieniu ode mnie, również radzi sobie całkiem nieźle w życiu
                      > zawodowym.
                      >
                      > skonczylem ekomomie na US. calkowicie nie zgadzam sie z uwagami
                      prezentowanymi
                      > w tym watku. dlatego podalem ranking. zarowno porownanie z umiejetnosciami
                      > poznaniakow i wroclawian z ktorymi pracuje, a takze oceny ludzi ktorzy np. na
                      > us-ie zrobili licencjat a magisterke np. na uw, pokazuje ze poziom nie
                      odbiega
                      > w zadnym stopniu a jedynie lista slynnych nazwisk (ktore najczesciej maja
                      > jeden wyklad w semestrze) jest roznica.

                      Może jakąś inną ekonomię studiowałeś na US. Twierdzisz, że jest tam niezły
                      poziom? Co powiesz na kilka nazwisk: Próchnicki, Buczkowski, Niemczynowicz. Nie
                      wiesz, o czym mówię? Chętnie rozwinę temat każdego z tych panów. A to nie są
                      szeregowi asystenci, ci to dopiero dramat. Pani Lubińska, która nawet nie
                      czytała prac swoich magistrantów. Wiem, bo mimo że nie skończyłem studiów,
                      napisałem paru osobom prace mgr. Wszystkie na piątkę, ale to akurat żaden
                      problem.

                      Więc zdecyduj się, jak to jest: ekonomia na US jest OK, czy kształci cieciów? A
                      może ekonomia jest OK, a tylko informatyka do niczego?

                      Z tym ostatnim akurat się zgodzę, podam Ci taki przykład: na 4
                      roku "informatyki" prawie połowa osób w mojej grupie nie potrafiła posługiwać
                      się Wordem w ŻADNYM stopniu. Możesz powiedzieć, że to akurat mało ważna
                      umiejętność dla informatyka, ale inne umiejętności też nie występowały. Ci
                      wszyscy ludzie skończyli studia. Mają dyplom z napisem "mgr ekonomii". Taki sam
                      jak Twój.

                      >
                      > Ale chyba brakuje Ci trochę konsekwencji i logiki,
                      > > skoro najpierw podajesz wyniki rankingu, sugerujące, że ten wydział jest n
                      > a
                      > > całkiem niezłym poziomie w porównaniu z innymi w Polsce, a potem twierdzis
                      > z,
                      > że to studia przysposabiające do zawodu dozorcy.
                      >
                      > a to jest akurat Twoj cytat:
                      > "Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii
                      > (podobno studiowałem informatykę) i była to kupa śmiechu, jedyne czego się
                      > nauczyłem przez pięć lat to kombinować i opieprzać się bez opamiętania. Przez
                      > tych pięc lat był może jeden przedmiot prowadzony przez kogoś na poziomie,
                      > niestety spoza Szczecina."
                      >
                      > jaka prace dal by kandydatowi ktory tak opisze swoje studia?
                      > ja swoich tak nie opisuje.

                      Niewielu znam ludzi, którzy mieliby odwagę potencjalnemu pracodawcy przedstawić
                      taki opis przebiegu swoich studiów. Nawet, jeśliby to była prawda.

                      A skoro swoich tak nie opisujesz, to bardzo Cię proszę, podaj nazwiska tych
                      wykładowców, którzy Twoim zdaniem stanowią o poziomie tego wydziału. Tylko bez
                      pani Zelek, bo już tam nie pracuje.
                      • mike102 Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit 12.10.03, 21:56
                        Gość portalu: mac napisał(a):

                        > Może jakąś inną ekonomię studiowałeś na US. Twierdzisz, że jest tam niezły
                        > poziom? Co powiesz na kilka nazwisk: Próchnicki, Buczkowski, Niemczynowicz.
                        Nie wiesz, o czym mówię? Chętnie rozwinę temat każdego z tych panów. A to nie
                        są szeregowi asystenci, ci to dopiero dramat. Pani Lubińska, która nawet nie
                        > czytała prac swoich magistrantów. Wiem, bo mimo że nie skończyłem studiów,
                        > napisałem paru osobom prace mgr. Wszystkie na piątkę, ale to akurat żaden
                        > problem.

                        to akurat nie ma sie czym chwalic. jestes zwyklym chochsztaplerem. czym sie
                        teraz zajmujesz? przekrety bankowe? i to tez mimo iz nie skonczyles ekonomii?
                        :->

                        > Więc zdecyduj się, jak to jest: ekonomia na US jest OK, czy kształci
                        cieciów? A

                        ja przedstawilem ranking.
                        ciec to praca dla kogos z takim wyksztalceniem jak ty opisujesz. chociaz
                        cwaniaczkowanie i oszukiwanie wlasciwie wyklucza go nawet z tej pracy.

                        > może ekonomia jest OK, a tylko informatyka do niczego?
                        >
                        > Z tym ostatnim akurat się zgodzę, podam Ci taki przykład: na 4
                        > roku "informatyki" prawie połowa osób w mojej grupie nie potrafiła
                        posługiwać się Wordem w ŻADNYM stopniu. Możesz powiedzieć, że to akurat mało
                        ważna umiejętność dla informatyka, ale inne umiejętności też nie występowały.
                        Ci wszyscy ludzie skończyli studia. Mają dyplom z napisem "mgr ekonomii". Taki
                        sam jak Twój.

                        studiowalem informe na ekonomii. nie wiem w jakiej ty byles grupie ale chyba
                        specjalnej. u mnie na 3 roku wiekszosc ludzi pracowala juz w zawodzie. kilka
                        osob na ostatnich latach studiow opracowalo i wdrozylo aplikacje w paru
                        szczecinskich przedsiebiorstwach. dzis wiekszosc ma wlasne firmy, badz pracuje
                        na dobrych stanowiskach. obstawiam ze najgorzej zarabiajaca osoba ma 3500
                        netto, reszta powyzej, czasem sporo powyzej (mowimy o warunkach
                        szczecinskich).
                        jesli chodzi o profesorow to bylo roznie (akurat prochnickiego nie wiem czemu
                        sie czepiasz? ja go lubilem. wiem ze glownie nie lubily go osoby ktore nie
                        mogly zrozumiec makroekonomii) byli dobrzy, byli przecietni i byli tez i
                        kiepscy - jak wszedzie (zreszta pokazuje to obiektywny ranking polityki).
                        natomiast warto tez wspomniec o tym ze us dawal mozliwosc spedzenia 1-3
                        semestrow zagranica (holandia, niemcy) w ramach tempusa na czym skorzystalo
                        wiele osob.

                        > Niewielu znam ludzi, którzy mieliby odwagę potencjalnemu pracodawcy
                        przedstawić
                        > taki opis przebiegu swoich studiów. Nawet, jeśliby to była prawda.

                        na forum anonimowo mozna napisac wszystko. nawet opluc uczelnie jak sie ma do
                        niej jakies surrealistyczne zale. to latwe.

                        > A skoro swoich tak nie opisujesz, to bardzo Cię proszę, podaj nazwiska tych
                        > wykładowców, którzy Twoim zdaniem stanowią o poziomie tego wydziału. Tylko
                        bez pani Zelek, bo już tam nie pracuje.

                        ja studia poswiecilem nauce, chodzilem na zajecia, a nie wprawialem sie
                        kombinowaniu i oszukiwaniu. byla to dla mnie przygoda intelektualna i super
                        czas w zyciu. jesli mam cos zarzucic profesurze uczelni to, to ze
                        byli "dobrymi wujkami" i nie dosc radykalnie pozbywali sie takich osob jak ty.
                        bo to wlasnie takie obiboki ktore przyszly "studiowac" a nie studiowac
                        najbardziej zanizaja poziom.
                        • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 22:29
                          mike102 napisał:


                          > to akurat nie ma sie czym chwalic. jestes zwyklym chochsztaplerem. czym sie
                          > teraz zajmujesz? przekrety bankowe? i to tez mimo iz nie skonczyles ekonomii?
                          > :->

                          Widzę, że rzeczywiście masz zwyczaj obrażać tych, którzy się z Tobą nie
                          zgadzają. Sprawdź znaczenie słowa HOCHSZTAPLER, zdaje się, że znasz niemiecki.
                          I nie, nie zajmuję się przekrętami. Uczciwie zarabiam na życie swoją własną
                          pracą.


                          > > Więc zdecyduj się, jak to jest: ekonomia na US jest OK, czy kształci
                          > cieciów? A
                          >
                          > ja przedstawilem ranking.
                          > ciec to praca dla kogos z takim wyksztalceniem jak ty opisujesz. chociaz
                          > cwaniaczkowanie i oszukiwanie wlasciwie wyklucza go nawet z tej pracy.

                          To dopiero by było, gdyby do bycia cieciem potrzebne były studia. Co do
                          cwaniaczkowania i oszukiwania, domyślam się że pijesz do napisanych przeze mnie
                          prac magisterskich. Ja to widzę inaczej, to była raczej koleżeńska przysługa.
                          Po prostu przychodziło mi to łatwiej niż innym.


                          > studiowalem informe na ekonomii. nie wiem w jakiej ty byles grupie ale chyba
                          > specjalnej. u mnie na 3 roku wiekszosc ludzi pracowala juz w zawodzie. kilka
                          > osob na ostatnich latach studiow opracowalo i wdrozylo aplikacje w paru
                          > szczecinskich przedsiebiorstwach. dzis wiekszosc ma wlasne firmy, badz
                          pracuje
                          > na dobrych stanowiskach. obstawiam ze najgorzej zarabiajaca osoba ma 3500
                          > netto, reszta powyzej, czasem sporo powyzej (mowimy o warunkach
                          > szczecinskich).

                          Bardzo się cieszę, że od moich czasów poziom tak znacząco wzrósł. Ale widzisz,
                          moim zdaniem to, że studenci pracują w trakcie studiów, nie świadczy o poziomie
                          uczelni, tylko o poziomie studentów, a to nie to samo. Ja też pracowałem w
                          czasie studiów i to od pierwszego roku (nie, nie robiłem przekrętów). A kilka
                          postów wyżej też pisałem o tym, że moi znajomi po informatyce sobie radzą. Ale
                          raczej nie dzięki temu, czego się nauczyli na studiach. Niestety ci po ekonomii
                          radzą sobie już trochę gorzej. A to ekonomii dotyczył ten Twój ranking.

                          > jesli chodzi o profesorow to bylo roznie (akurat prochnickiego nie wiem czemu
                          > sie czepiasz? ja go lubilem. wiem ze glownie nie lubily go osoby ktore nie
                          > mogly zrozumiec makroekonomii) byli dobrzy, byli przecietni i byli tez i
                          > kiepscy - jak wszedzie (zreszta pokazuje to obiektywny ranking polityki).
                          > natomiast warto tez wspomniec o tym ze us dawal mozliwosc spedzenia 1-3
                          > semestrow zagranica (holandia, niemcy) w ramach tempusa na czym skorzystalo
                          > wiele osob.

                          Próchnicki wsławił się rysowaniem diabełków, które miały studentom przypominać
                          o ważnych rzeczach. Niestety, próbował też kiedyś prowadzić zajęcia po
                          angielsku, polegało to na tym, że mówił "tu jest Mani Spent, tam Mani Recift, a
                          tutaj Texas czyli podatki". Pisownia fonetyczna.

                          >
                          > > Niewielu znam ludzi, którzy mieliby odwagę potencjalnemu pracodawcy
                          > przedstawić
                          > > taki opis przebiegu swoich studiów. Nawet, jeśliby to była prawda.
                          >
                          > na forum anonimowo mozna napisac wszystko. nawet opluc uczelnie jak sie ma do
                          > niej jakies surrealistyczne zale. to latwe.

                          Może się zdziwisz, ale ja tak właśnie opisałem swoje studia na jednej rozmowie
                          kwalifikacyjnej. Było to na 4 roku. I mimo takiego opisu dostałem propozycję
                          pracy w jednej z firm doradczych z tzw. "wielkiej szóstki" (teraz po fuzjach
                          jest ich już trochę mniej). To nie była anonimowa rozmowa.

                          Ja nie opluwam uczelni, nie mam żadnych surrealistycznych żalów, po prostu
                          opisałem swoje wrażenia ze studiowania na tym fantastycznym wydziale. A jak nie
                          chcesz anonimowo, to Cię zaproszę na piwo i opowiem jeszcze parę ciekawych
                          historii z czasu moich studiów, potwierdzających moje fatalne zdanie na ich
                          temat.

                          >
                          > > A skoro swoich tak nie opisujesz, to bardzo Cię proszę, podaj nazwiska tyc
                          > h
                          > > wykładowców, którzy Twoim zdaniem stanowią o poziomie tego wydziału. Tylko
                          >
                          > bez pani Zelek, bo już tam nie pracuje.
                          >
                          > ja studia poswiecilem nauce, chodzilem na zajecia, a nie wprawialem sie
                          > kombinowaniu i oszukiwaniu. byla to dla mnie przygoda intelektualna i super
                          > czas w zyciu. jesli mam cos zarzucic profesurze uczelni to, to ze
                          > byli "dobrymi wujkami" i nie dosc radykalnie pozbywali sie takich osob jak
                          ty.
                          > bo to wlasnie takie obiboki ktore przyszly "studiowac" a nie studiowac
                          > najbardziej zanizaja poziom.

                          Nie, z tą przygodą intelektualną to trochę przesadziłeś, chyba że miałeś jakieś
                          stymulujące towarzystwo na roku, bo kadra to tam specjalnie stymulująca nie
                          była.
                          Ja też chodziłem na zajęcia, byłem jednym z lepszych studentów, więc Twoje
                          epitety są zupełnie nietrafione. Ale nadal nie podałeś nazwisk tych asów,
                          którzy są mocną stroną tego wydziału.
                        • Gość: drwal Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: 217.153.168.* 14.10.03, 21:10
                          drogi mike 102 jezeli studia na us byly dla ciebie "przygoda intelektualna"
                          to gratuluje
            • Gość: rado Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: 111.111.51.* 12.10.03, 19:32
              mike102 napisał:

              > a gdzie teraz pracujesz przjacielu? bo domyslam sie ze po tak dennych
              studiach
              > to najwyzej jako ciec...

              miki ma taka ciekawa przypadklosc ze ubliza wszystkim ktorzy maja inne zdanie
              niz on. takie male kompleksiki czy wezlowiska. wiec bedziesz teraz dla niego
              zlodzijem, cieciem, socjalem (cokolwiek to znaczy) itd. nie nalezy sie tym
              przejmowac. pozdrawiam rado
          • Gość: stud Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: 212.14.11.* 13.10.03, 16:44
            Gość portalu: mac napisał(a):

            > Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii
            (podobno
            >
            > studiowałem informatykę)

            nawet nie wiesz co studiowales kretynie. informatyka i ekonometria to nazwa
            kierunku ekonomicznego.
            • Gość: mac Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 19:32
              Gość portalu: stud napisał(a):

              > Gość portalu: mac napisał(a):
              >
              > > Zgadzam się w 100%. Miałem kiedyś nieprzyjemność studiować na ekonomii
              > (podobno
              > >
              > > studiowałem informatykę)
              >
              > nawet nie wiesz co studiowales kretynie. informatyka i ekonometria to nazwa
              > kierunku ekonomicznego.

              Ale błysnąłeś! Jesteś dumny z siebie? Czyżbyś był jednym z produktów tego
              słynnego wydziału?
              Skoro nie zrozumiałeś, co napisałem, to jeszcze raz, teraz w wersji dla
              ograniczonych: studiowałem na Wydziale Ekonomicznym (wtedy tak się nazywał)
              Uniwersytetu Szczecińskiego. Kierunek Informatyka i Ekonometria, specjalność
              Systemy Informatyczne Zarządzania. Niestety nie pamiętam numeru grupy... A
              moje "podobno" oznacza, że prawdziwej informatyki to tam nie było zbyt wiele.
              Prawdziwej ekonomii niestety też.
          • Gość: quasimodo Re: Ranking (2003) uczelni ekonomicznych wg Polit IP: *.wzieu.pl 16.10.03, 08:35
            tak dla informacji ten kawal wymyslil moj rok.
        • black.night Co ta uczelnia wniosła do miasta? Regionu ? 13.10.03, 05:19
          Oprócz absolutnych kuriozów typu Strategia Rozwoju Miasta Szczecina za
          130.000,-zł
          • Gość: stasiek Re: Co ta uczelnia wniosła do miasta? Regionu ? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 17:32
            black.night napisał:

            > Oprócz absolutnych kuriozów typu Strategia Rozwoju Miasta Szczecina za
            > 130.000,-zł

            Black.night, kuriozalnym jest dodatkowo fakt, że autor Strategii nawet nie
            stara się w ramach praw autorskich dojść co z nia się dzieje!
    • go-go Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? 12.10.03, 21:49
      rado na rektora filii mickieviciusa + cokolwiek ślina na język przyniesie
      kordian - (nic + nic + nic -nic)* nic/ nieróbstwo
      ----------------------------------------

      będziem habilitantów z każdego murku, niczym opieńki rezać
      • Gość: stasiek Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 17:24
        go-go napisała:

        > rado na rektora filii mickieviciusa + cokolwiek ślina na język przyniesie
        > kordian - (nic + nic + nic -nic)* nic/ nieróbstwo
        > ----------------------------------------
        >
        > będziem habilitantów z każdego murku, niczym opieńki rezać

        Go-go, a może z takim podejściem do forumowiczów powinieneś wrócić "na rurę"!
    • Gość: 3 droga Radna prof. Lubińska przykładem kadry z UW IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 08:20
      Właśnie kandydatka na Prezydenta i radna Lubińska, profesor Uniwersytetu
      szczecińskiego jest przykładem słabości tej uczelni objawiającej się brakiem
      konkretnej wizji, wdrożeń i oderwania od realiów ekonomiczno-gospodarczych.
      • Gość: 3 droga Przepraszam za UW. Powinno być USz. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 08:22
        Gość portalu: 3 droga napisał(a):

        > Właśnie kandydatka na Prezydenta i radna Lubińska, profesor Uniwersytetu
        > szczecińskiego jest przykładem słabości tej uczelni objawiającej się brakiem
        > konkretnej wizji, wdrożeń i oderwania od realiów ekonomiczno-gospodarczych.
        Kończyłem UW stąd pomyłka
        • Gość: Ana Re: Przepraszam za UW. Powinno być USz. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 15:55
          jaja sobie robisz,3 drogo?
      • Gość: quasimodo Re: Radna prof. Lubińska przykładem kadry z UW IP: *.wzieu.pl 13.10.03, 15:52
        tak macie racje a Aldona Sowinska z Poznania p.prof Akademii Ekonomicznej to wzor cnot i koncepcyjny ideal. A prof. Kolodko z SGH to dopiero ekonomiczny autorytet, ze nie wspomne o innych.
        Odnosze wrazenie ze teoria spiskowa dziala.
        • absztyfikant z innej beczki 13.10.03, 16:43
          SGH (d SGPiS) jest przykladem nietrafionym. Kolodko juz tam w zasadzie nie
          wyklada, bo poswieca sie ostatnio jednej z prywatnych uczelni. Sa tam (w SGH)
          inne lepsze okazy, ale mniejsza z tym.

          Jakis czas temu byla glosna debata o idei polaczenia szczecinskich publicznych
          uczelni. Co sie stalo z tym pomyslem ?

          Po drugie strzele refleksja natury ogolnej, malo odkrywcze to bedzie zreszta. Z
          uczelnia jest jak z debem. Piekny i dorodny jest dopiero po latach.
          • Gość: naim Re: z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 18:23
            Wszak pod jednym warunkiem : podlewać wodą , a nie wodą ognistą albo wodą
            królewska
            • Gość: lll Rankingi szkól wyższych IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 13.10.03, 19:45
              O rankingach szkół wyższych www.naukowcy.republika.pl
          • Gość: lm Re: z innej beczki IP: *.osow.pl 14.10.03, 19:04
            absztyfikant napisał:


            >
            > Jakis czas temu byla glosna debata o idei polaczenia szczecinskich
            publicznych
            > uczelni. Co sie stalo z tym pomyslem ?
            =======================================================
            umarl smiercia naturalna-bo kto ma byc rektorem nowej uczelni?jaki ma byc
            podzial pieniedzy?co ma sie stac z dublujacymi sie zakladami? moze to i dobrze
            gdyby polaczyla sie AR i US, ale PAM nie ma w tym interesu, zreszta wole
            ukonczyc AM a nie US pozdr!
          • Gość: quasimodo Re: z innej beczki IP: *.wzieu.pl 16.10.03, 08:39
            No Absztyfikusiu to ci sie udalo.
          • Gość: quasimodo Re: z innej beczki IP: *.wzieu.pl 16.10.03, 09:06
            Kolodko juz tam w zasadzie nie
            > wyklada, bo poswieca sie ostatnio jednej z prywatnych uczelni. Sa tam (w SGH)
            > inne lepsze okazy, ale mniejsza z tym.

            w zasadzie to sie zobojetniaja kwasy. albo nie pracuje albo pracuje.
            a jak nie wiesz to jest tak ze masz go w indeksie i ani razu na wykladzie.
            • absztyfikant Re: z innej beczki 16.10.03, 20:18
              Piszesz quasimodo, ze mi sie "cos udalo". prosze rozwin mysl. Co do Kolodki, to
              chcialbym Cie poinformowac, ze kolodko nie jest zatrudniony w SGH. Informacji
              udzieli Ci SGH. Wystarczy zapytac:

              info@sgh.waw.pl
        • Gość: tkkno Re: Radna prof. Lubińska przykładem kadry z UW IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.03, 01:33
          to ja jeszcze dodam prof. Marka Belke z UŁ... ktory teraz odbudowuje Irak a nam
          podkosil kilka niezlych procent znizki z komunikacji publicznej
          miedzymiastowej... no niestety... a tak minely te piekne czasy, kiedy za 22
          zlote mozna bylo pospiechem do Zakopca dojechac... (po podwyzce tylko cen
          biletow byloby to 24 zl...) a tak mamy ponad 30...
      • Gość: Danuta Re: Radna prof. Lubińska przykładem kadry z UW IP: rubin:* / 192.168.6.* 14.10.03, 17:41
        Arcydziełem naukowym pani Lubińskiej jest "Strategia rozwoju województwa
        zachodniopomorskiego" napisana za niemałe pieniądze na zamówienie wojewódzkich
        władz samorządowych poprzedniej kadencji. Co z tego wynikło, widać po okolicy -
        to raczej zwijanie interesu, a nie rozwój.
    • Gość: Kordian Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.devs.futuro.pl 14.10.03, 14:26
      Skoro zdanie wiekszosci pokrywa sie z moim, to moze zacznijmy cos zmieniac w
      US? Sa jakies pomysly? Samym forumowaniem nic nie zdzialamy...
      • Gość: pleple Re: Co Ty wygadujesz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 17:29
        Tam są osoby, które biorą za to pieniądze. Pieniądze z budżetu czyli z naszych
        podatków. Twoja wypowiedż ma retorykę socrealizmu. Może jak rząd nie daje
        sobie rady z reformą górnictwa to nie forumujmy tylko wymyślmy co by tu zrobić
        z górnictwem itd itd
        • Gość: Kordian Re: Co Ty wygadujesz ? IP: *.devs.futuro.pl 14.10.03, 20:23
          Czcigodny Forumowiczu, to byl apel do studentow US. Jezeli gornicy (ktorych nie
          popieram) chca cos zmienic w gornictwie, to dzialaja (pomijam w jaki sposob).
          Jezeli studenci chca zmienic obraz swojej uczelni (przypomnij sobie protest
          studentow SGH), tez moga to zrobic. Czy to jest socrealizm? Pewnie, ze
          wygodniej jest pierdziec w stolek. Ale na jak dluga mete? Nie oczekuje
          przeciez, ze cukiernicy zaczna walczyc o poprawe poziomu US. Troche logiki
          pleple.
          • Gość: pleple Re: Co Ty wygadujesz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 20:51
            > to był apel do studentów ...trochę logiki pleple
            Zdecydowanie Tobie bardziej zabrakło umiejętności jasnego formułowania myśli
            niż mi logiki.
            Oto Twój tekst i znajdż mi tam coś co wskazywałoby , że apelujesz do
            studentów :
            >Skoro zdanie wiekszosci pokrywa sie z moim, to moze zacznijmy cos zmieniac w
            >US? Sa jakies pomysly? Samym forumowaniem nic nie zdzialamy...
            Równie dobrze mogłeś apelować do kolegów forumowiczów, do kolegów profesorów,
            do kolegów członków Senatu US itd
            Trochę precyzji, mniej skrótów myślowych i więcej , właśnie, logiki kolego.

            • Gość: Ana pleple,proszę! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 13:47
              qrcze,pleple,znowu bijesz pianę nie na temat,nadymasz się w poczuciu własnej
              wyjątkowości i nie rozumiesz,co piszą inni...proszę cie,przestań....i
              błagam,nie odpowiadaj w swoim stylu:udowodnij kiedy biłem pianę?
              • Gość: pleple Re: pleple,proszę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 14:13
                Ana.Zgoda.Przestanę to robić. Wszak pod jednym tylko warunkiem dla Ciebie .
                Zaczniesz myśleć. Czekam na spełnienie mojej prośby i natychmiast spełnię
                Twoją.
          • Gość: Chamka Re: Co Ty wygadujesz ? IP: 217.153.159.* 14.10.03, 21:11
            Gość portalu: Kordian napisał(a):

            > Czcigodny Forumowiczu, to byl apel do studentow US. Jezeli gornicy (ktorych
            nie
            >
            > popieram) chca cos zmienic w gornictwie, to dzialaja (pomijam w jaki sposob).
            > Jezeli studenci chca zmienic obraz swojej uczelni (przypomnij sobie protest
            > studentow SGH), tez moga to zrobic. Czy to jest socrealizm? Pewnie, ze
            > wygodniej jest pierdziec w stolek. Ale na jak dluga mete? Nie oczekuje
            > przeciez, ze cukiernicy zaczna walczyc o poprawe poziomu US. Troche logiki
            > pleple.

            Właśnie. Zamiast wygodnie pierdzieć w stołek i bezradnie pytać co zrobić ze
            szczecińską uczelnią, logiczniej pomyśleć co robić na uczelni.A można:
            1. korzystać z wiedzy pracowników w godzinach ich konsultacji
            2. uczestniczyć w pracach kół naukowych
            3. współpracować z samorządem studenckim
            4. przeglądać publikacje naukowe renomowanych uczelni światowych w internecie
            5. aktywnie uczestniczyć w zajęciach i podejmować polemikę z wykładowcami i
            asystentami
            6. itd itd itd ....
            Kordian, o ile w ogóle jesteś studentem, obserwuj kolegów i koleżanki, którzy
            są liderami na kierunku. Może zarazisz się ich zapałem, chęcią studiowania za
            granicą w ramach wymiany studentów itd itd itd
            Zmieniajmy świat zaczynając od siebie. Pracowitego,logicznie myślącego studenta
            nikt nie zlekceważy.
            • Gość: pleple Re: Chamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 21:42
              Niestety moje obserwacje są zgoła inne niż Twoje
              A tak wogóle to Adam Sosnowski to nie pracował na Uniwersytecie ? Jaki był
              jego wieloletni i trwały stosunek do pracowitych i logocznych studentów lub
              do nauki i dydatktyki wogóle? Bo co do studentek to wiemy ! Jak to się stało,
              że tyle lat mógł to czynić mimo wielu skarg na niego logicznych i pracowitych
              studentów.
              • Gość: Chamka Re: Chamka IP: 217.153.159.* 14.10.03, 22:40
                Rzeczywiście, ten szokujący przypadek ujawnił wiele. Jest przestrogą dla ludzi,
                którzy myślą że są ponad prawem i zasadami moralności. Ktoś w końcu wykazał się
                odwagą i pokazał co należy robić. Chyba w takiej materii radzić nie musimy. Zło
                trzeba dusić w zarodku korzystając z pomocy wymiaru sprawiedliwości.
          • Gość: Rozsądny Re: Co Ty wygadujesz ? IP: rubin:* / 192.168.6.* 25.10.03, 21:37
            Można spróbować zbudować dom z piasku, ale tylko szaleniec zaczyna budować dom
            z gówna.
            • absztyfikant Re: Co Ty wygadujesz ? 26.10.03, 19:38
              Istotnie gleboka refleksja... Oj oj.
    • Gość: ola Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 212.14.17.* 16.10.03, 09:27
      a kto Ci kazal tu studiowac??!!! jak Ci sie nie podoba to idz do warszawy lub
      poznania! nikt tu Cie sila nie trzyma!!!
      Sama jestem studentka US i wcale a wcale nie jest mi wstyd ze tu studiuje! NAsz
      uniwerek jest bardzo mloda uczelnia, i jak na czas w ktorym funkcjonuje to nie
      jest zle z nasza pozycja w rankingach! a jesli chodzi o poziom - to nie
      oszukujmy sie!! poziom uczelni tworza studenci!!
      wiec nie narzekaj tylko wez sie do roboty to o poziom bedzie wyzszy!!!!
      • Gość: Jurek Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.agro.ar.szczecin.pl 16.10.03, 10:03
        Olu rozumiem Twoją troskę o Uniwersytet Szczeciński, zgadzam się, że uczelnia
        jest na dorobku, ale takie studentki jak Ty piszące nazwy miast z małej litery
        (ortografia się kłania) napewno nie podniosą poziomu tej uczelni.
        pozdrowienia
        PS. mam nadzieję, że nie jesteś na filologii polskiej
        • Gość: quasimodo Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.wzieu.pl 16.10.03, 14:11
          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > Olu rozumiem Twoją troskę o Uniwersytet Szczeciński, zgadzam się, że uczelnia
          > jest na dorobku, ale takie studentki jak Ty piszące nazwy miast z małej litery
          > (ortografia się kłania) napewno nie podniosą poziomu tej uczelni.
          > pozdrowienia
          > PS. mam nadzieję, że nie jesteś na filologii polskiej

          nie badz smieszny w postach nie zawsze (generalnie rzadko) zachowuje sie zasady ortografii taki duzy chlopczyk chyba to wie, cio?
          zreszta poczytaj sobie forum.
      • Gość: rado Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.03, 13:11
        Gość portalu: ola napisał(a):

        > a kto Ci kazal tu studiowac??!!! jak Ci sie nie podoba to idz do warszawy lub
        > poznania! nikt tu Cie sila nie trzyma!!!

        no ale chcialo by sie studiowac na prawdziwym uniwersytecie.

        > Sama jestem studentka US i wcale a wcale nie jest mi wstyd ze tu studiuje!

        a powinno.


        NAsz
        >
        > uniwerek jest bardzo mloda uczelnia, i jak na czas w ktorym funkcjonuje to
        nie
        > jest zle z nasza pozycja w rankingach!


        wyprzedzily nas juz dawno mlodsze "sorbony" z bialego stoku i opola.

        a jesli chodzi o poziom - to nie
        > oszukujmy sie!! poziom uczelni tworza studenci!!

        nie nie rybeczko. nauczyciele plus studenic. w tej kolejnosci wlasnie.
        pozdrawiam rado
      • Gość: pleple Re: studentka Ola z USz prezentuje poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 20:01
        studentka Ola napisała, że :
        "nie oszukujmy sie!! poziom uczelni tworza studenci!!"

        Gratulacje :-))))
    • Gość: qwerty Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: 217.153.4.* 16.10.03, 11:49
      Nie ukrywam, że jestem pracownikiem US i moje opinie mogą zostać uznane przez
      niektórych z szanownych forumowiczów za z definicji nieobiektywne. Z góry
      przepraszam za ewentualny chaos mojej wypowiedzi, ale chciałbym się odnieść do
      przynajmniej kilku z poruszonych kwestii.
      1. Wcale nie zaprzeczam, że na uczelni funkcjonuje wiele osób, które nie
      powinny nigdy na niej pracować - niekoniecznie z powodu nieodpowiednich
      kwalifikacji, ale przede wszystkim ze względu na podejście do swoich
      obowiązków. Sam staram się rzetelnie je wykonywać (z tego względu nie podobają
      mi się uogólnienia w stylu "wszyscy pracownicy US do dno i bąble"), ale widząc
      zazwyczaj brak odzewu ze strony studentów coraz mniej mi się chce starać
      (przynajmniej na niwie dydaktycznej). Poziom uczelni, poziom zajęć to wypadkowa
      postaw wykładowcy i studentów. Przypominam zwłaszcza niezadowolonym, że
      uczelnia wyższa to nie szkoła, w której zadaniem nauczyciela jest NAUCZENIE
      kogoś czegokolwiek. Na uczelni wyższej powinno się zdobywać wiedzę pod
      kierunkiem wykładowców, angażując w to maksimum swojego wysiłku. Zgadzam się z
      jedną z opinii, że nie ma przymusu studiowania na US. Dlaczego niezadowoleni
      nie przeniosą się na tzw. renomowane uczelnie, a nawet na Harvard czy Oxford?
      Droga wolna. Jeśli chcecie Państwo, żeby na uczelni był wysoki poziom, to sami
      go wypracujcie i egzekwujcie od pracowników naukowych. Najlepiej tylko
      narzekać. Studenci mają samorząd, za pośrednictwem którego mają pewien wpływ na
      to, co się dzieje na uczelni (co do jego składu, to jest on wynikiem wyborów
      przeprowadzanych przez studentów; jeśli nie będziecie w nich uczestniczyć, to
      sami pozbawiacie się prawa do wpływania na kierunek rozwoju uczelni, a tym
      samym zezwalacie, aby waszym przedstawicielem został syn dziekana czy inny
      krewny lub znajomy Królika).
      2. Pozycja uczelni w rankingach również jest efektem występowania wielu
      czynników, a nie tulko zależy od samej kadry. Mam wiele przykładów osób, które
      ukończyły US i wcale się tego nie wstydzą. Za sprawą swoich umiejętności, jak
      również pracy włożonej na studiach osiągają sukcesy zawodowe nie tylko w
      Polsce, ale również za granicą. Z drugiej strony, to przecież absolwenci
      renomowanych uczelni ze szczytów rankingów są zazwyczaj "bohaterami" różnych
      afer i są po części odpowiedzialni za obecną sytuację gospodarczą. US wyzywa
      się od przechowalni SB-ków i gniazda czerwonych żmij, a na innych uczelniach
      nie ma starej kadry, która tak czy inaczej podlizywała się poprzedniemu
      reżimowi? Sorry, ale w to nie uwierzę.
      3. Wrócę jeszcze do zaangażowania studentów. Obowiązkiem każdego wykładowcy US
      jest prowadzenie konsultacji, a w przypadku adiunktów i profesorów - również
      seminariów dyplomowych. Zazwyczaj studenci uaktywniają się w okolicach sesji i
      to nie w celu skonsultowania się, ale w 99% w związku z zaliczeniami lub
      egzaminami. Przez cały semestr siedzę w swoim pokoju i czytam gazetę lub
      książkę. Ale oczywiście na forum lub w innym miejscu spotykam się z opiniami,
      że nie można się ze mną skontaktować (poza tym codziennie sprawdzam swoje
      uczelniane konto e-mailowe, którego adres jest dostępny na stronach uczelni -
      również zero kontaktu ze studentami). Uprzedzając ewentualne komentarze chcę
      dodać, że pewnie nie jestem wyjątkiem. Kolejna sprawa - przed każdym semestrem
      zachęcam studentów do wyrażania swoich poglądów, uczestnictwa w dyskusji i
      jakiejkolwiek innej aktywności związanej z prowadzonym przedmiotem. I co? Na
      przykład, na 150 studentów aktywność w postaci przygotowania jakiejś
      prezentacji lub referatu (niepolegającego na bezmyślnym przepisaniu kilku stron
      z książki) przejawiły 2 osoby (słownie dwie). Zostawiam bez komentarza.
      3. Nie twierdzę, że nie ma na US żadnych aktywnych i warościowych studentów,
      jednak często ich aktywność sprowadza się do walki o najwyższe oceny w celu
      uzyskania stypendium, a nie w celu zdobycia wiedzy. Zdarzały się osoby, którym
      dobrowolnie i poza zakresem swoich obowiązków pomagałem przy pisaniu prac
      dyplomowych (podpowiadając temat, konstrukcję pracy, podsuwając pomysły i
      źródła informacji), lecz w niektórych przypadkach nawet nie usłyszałem
      zwykłego "dziękuję".
      4. Teraz kilka uwag dotyczących pracowników. Rzeczywiście są osoby, którym
      można wiele zarzucić, osadzone w układach i "niezatapialne". Mnie również jako
      szeregowego pracownika to irytuje i wkurza, ale staram się nie "równać w dół".
      W końcu starzy ustąpią kiedyś miejsca młodym, którzy - miejmy nadzieje - nie
      zdarzą się moralnie zepsuć lub uciec. Szkoda, że profesorowie, którzy powinni
      być autorytetami naukowymi i etycznymi, zazwyczaj takimi nie są, ale
      przypuszczam, że nie jest to zjawisko charakterystyczne tylko dla US. Z drugiej
      strony jest cała rzesza osób, którym zależy na zdobywaniu wiedzy, zdobywaniu
      kolejnych szczebli w hierarchii naukowej, organizowaniu czasu poza zajęciami,
      partnerskich kontaktach ze studentami (nie mówię tu o wspólnym piciu z nimi
      piwa i w ten sposób podlizywaniu się im). Wcale nie twierdzę, że taki właśnie
      jestem, ale staram się. Dlatego bolą mnie uogólnienia niektórych forumowiczów i
      cały czas wracanie to wyświechtanego sloganu "US - dno, reszta - OK".
      Przypuszczam, że moja wypowiedź nie wszystkich przekona, ale może zmieni
      przynajmniej część stereotypów krążących wokół US. Nie jest rewelacyjnie, ale
      to od pracowników i studentów zależy przyszły kształt szczecińskiej uczelni.
      Jeśli wszyscy będą narzekać, to na pewno nic się nie zmieni. Domyślam się, że
      zaraz pojawią się komentarze w stylu "odezwał się nieudacznik i wygłosił swoje
      morały, które i tak nikogo nie obchodzą", ale szczerze mówiąc mało mnie to
      obchodzi. Mam około trzydziestki, zrobiłem doktorat (nie kupiłem go, nikt mi go
      nie napisał, lecz poświęciłem mu trzy lata życia), skończyłem dwa fakultety,
      studia podyplomowe we Wrocławiu (renomowana uczelnia, a podejście prowadzących
      czasami gorsze niż na US), poza uczelnią pracuję dodatkowo (z czegoś trzeba
      żyć), ale nie ma to większego wpływu na jakość mojej pracy naukowo-
      dydaktycznej, a zarabiam też nieźle (nawet jak na realia ogólnopolskie, choć
      wcale nie uważam, że grubość portfela cokolwiek mówi o jego właścicielu; z tego
      co zauważyłem część forumowiczów właśnie wg tego wskaźnika klasyfikuje ludzi -
      "dobrze zarabia - fachowiec i autorytet, słabo zarabia - palant i
      nieudacznik").
      Pozdrawiam
      • Gość: rado Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.03, 18:45
        Gość portalu: qwerty napisał(a):

        ɭ. Wcale nie zaprzeczam, że na uczelni funkcjonuje wiele osób, które nie
        >powinny nigdy na niej pracować - niekoniecznie z powodu nieodpowiednich
        >kwalifikacji, ale przede wszystkim ze względu na podejście do swoich
        >obowiązków.

        No wlasnie wszyscy to wiedza ale nikt się tym nie przejmuje. A to dlatego ze
        jakby kogos zwolnic to nie ma kogo przyjac na jego miejsce. Zreszta jakby było
        kogo przyjac to i tak w tej skostnialej strukturze nie ma takiej sily która
        zmienila by istniejacy uklad.

        >Sam staram się rzetelnie je wykonywać (z tego względu nie podobają
        >mi się uogólnienia w stylu "wszyscy pracownicy US do dno i bąble"), ale widząc
        >zazwyczaj brak odzewu ze strony studentów coraz mniej mi się chce starać
        >(przynajmniej na niwie dydaktycznej).

        Zalezy z jakimi studentami ma się doczynienia. Dzienni cos soba reprezentuja. a
        zaoczny licencjat z czegos tam to jest nic innego jak zawodowa szkola
        specjalna. Dlatego proponuje na poczatek ograniczyc liczbe przyjec na studia
        dzienne i zlikwidowac zaoczne. Dla ciebie mam dobra rade pracowania z tymi
        studentami którym się chce. Odbywania wszystkich konsultacji zapraszania wrecz
        na nie polecania lektur itd.

        >Na uczelni wyższej powinno się zdobywać wiedzę pod
        >kierunkiem wykładowców, angażując w to maksimum swojego wysiłku.

        Jasne ale czasem pod kierunkiem „nauczyciela” student uczy się ze nie ma co
        przychodzic na zajecia, nikt nie czyta jego prac zaliczeniowych ani
        magisterskiej a wszyscy chca podwyzki. To kadre interesuje. No i wczasy pod
        grusza rzecz jasna. Co się powie studentowi to wszystko jedno. jak nie ma się
        nic do powiedzenia to się przeczyta albo się odwola zajecia. Nikt tego nie
        kontroluje. Za to po poludniu to się w pokoju da czadu z kolegami i kolezankami
        z pracy.

        >Zgadzam się z
        >jedną z opinii, że nie ma przymusu studiowania na US. Dlaczego niezadowoleni
        >nie przeniosą się na tzw. renomowane uczelnie, a nawet na Harvard czy Oxford?
        Droga wolna.

        Dlatego ze ich nie stac. Niedlugo tak będzie uczelnie takie jak us będą
        zasiedlane przez zupelnych analfabetow. Wszelka zdolna mlodziez jeśli tylko
        sytuacja gospodarcza w polsce się porawi pojedzie w polske lub swiat. Us nie ma
        nic do zaproponowania. Stoi na straconej pozycji. Pomysl sam co gadasz.
        Zachecasz tych najzdolniejszych do wyjazdu. Wtedy będziesz miał spokoj już nikt
        nie będzie krytykowal.


        >. Studenci mają samorząd, za pośrednictwem którego mają pewien wpływ na
        >to, co się dzieje na uczelni (co do jego składu, to jest on wynikiem wyborów
        >przeprowadzanych przez studentów; jeśli nie będziecie w nich uczestniczyć, to
        >sami pozbawiacie się prawa do wpływania na kierunek rozwoju uczelni, a tym
        >samym zezwalacie, aby waszym przedstawicielem został syn dziekana czy inny
        >krewny lub znajomy Królika).

        Samorzad to niestety jedna wielka klika. Swego czasu fajnie zalatwili sobie
        sprawe z klubem brecout. Co ciekawe samorzad jest tez polityczny. Kolesie mysla
        czy uda im się zachaczyc potem w rektoracie albo jakiesj partyjce. Ale tu zgoda
        ze to w duzej czesci wina studentow. Ze nie uczestnicza w wyborach wiec kilku
        kolesi wybiera miedzy soba.

        ɮ. Pozycja uczelni w rankingach również jest efektem występowania wielu
        >czynników, a nie tulko zależy od samej kadry. Mam wiele przykładów osób, które
        >ukończyły US i wcale się tego nie wstydzą.

        No może i tacy sa kto wie. Ale co z tego wynika?

        >Z drugiej strony, to przecież absolwenci
        >renomowanych uczelni ze szczytów rankingów są zazwyczaj "bohaterami" różnych
        >afer i są po części odpowiedzialni za obecną sytuację gospodarczą.

        Co to jakies banialuki? Jasne można dojsc pewnie do tego ze lekarze z
        lodzikiego pogotowa skonczyli studia w lodzi a rywin w warszawie. Ale jakie to
        jest pocieszenie. Prowincjonalnosc wyszla na maksa.

        >US wyzywa
        >się od przechowalni SB-ków i gniazda czerwonych żmij, a na innych uczelniach
        >nie ma starej kadry, która tak czy inaczej podlizywała się poprzedniemu
        >reżimowi? Sorry, ale w to nie uwierzę.

        Sa tam tez. Ale u nas jest niewiele ponadto.


        ɯ. Wrócę jeszcze do zaangażowania studentów. Obowiązkiem każdego wykładowcy US
        >jest prowadzenie konsultacji, a w przypadku adiunktów i profesorów - również
        >seminariów dyplomowych. Zazwyczaj studenci uaktywniają się w okolicach sesji i
        >to nie w celu skonsultowania się, ale w 99% w związku z zaliczeniami lub
        >egzaminami. Przez cały semestr siedzę w swoim pokoju i czytam gazetę lub
        >książkę.

        Ja spedzilem setki godzin pod roznymi pokojami czekajac na nauczycieli. Albo
        nie przychodzili albo mieli zebranie, albo pili w pokoju obok. W wiekszosci
        przypadkow nie zostawili nawet kartki na drzwiach. Sory ja w żadne konsultacje
        nie wierze. Czasem się zachacza prof. a ten oczywiście nadymany ze co ja mu tu
        dupe zawracam. Ponad polowa studiow na us to czekanie pod drzwiami.

        >Ale oczywiście na forum lub w innym miejscu spotykam się z opiniami,
        >że nie można się ze mną skontaktować (poza tym codziennie sprawdzam swoje
        >uczelniane konto e-mailowe, którego adres jest dostępny na stronach uczelni -
        >również zero kontaktu ze studentami).

        Podaj go na zajeciach zachec żeby cie odwiedzali powiedz ze wlasnie na to
        czekasz.

        >Kolejna sprawa - przed każdym semestrem
        >zachęcam studentów do wyrażania swoich poglądów, uczestnictwa w dyskusji i
        >jakiejkolwiek innej aktywności związanej z prowadzonym przedmiotem. I co? Na
        >przykład, na 150 studentów aktywność w postaci przygotowania jakiejś
        >prezentacji lub referatu (niepolegającego na bezmyślnym przepisaniu kilku
        stron
        >z książki) przejawiły 2 osoby (słownie dwie). Zostawiam bez komentarza.

        150 studentow? Powiedz ile z nich tak naprawde powinno studiowac? Mysle ze 2 to
        bardzo oby wynik. Te 2 to twój wielki sukces. Może za rok będzie 4. mysle ze
        warto probowac.

        ɯ. Nie twierdzę, że nie ma na US żadnych aktywnych i warościowych studentów,
        >jednak często ich aktywność sprowadza się do walki o najwyższe oceny w celu
        >uzyskania stypendium, a nie w celu zdobycia wiedzy.

        A kto rozdaje im oceny i dyplomy bez zadnego wysilku?

        >Zdarzały się osoby, którym
        >dobrowolnie i poza zakresem swoich obowiązków pomagałem przy pisaniu prac
        >dyplomowych (podpowiadając temat, konstrukcję pracy, podsuwając pomysły i
        >źródła informacji), lecz w niektórych przypadkach nawet nie usłyszałem
        >zwykłego "dziękuję".

        No bo nie maja kultury. Sa z jakis zapadluch pomorskich wiosek. Trzeba ich tego
        uczyc. To tez twoja rola.


        >W końcu starzy ustąpią kiedyś miejsca młodym, którzy - miejmy nadzieje - nie
        >zdarzą się moralnie zepsuć lub uciec.

        A to jest bardzo malo prawdopodobna oi na tym polega ta tragedia.


        >Szkoda, że profesorowie, którzy powinni
        >być autorytetami naukowymi i etycznymi, zazwyczaj takimi nie są, ale
        >przypuszczam, że nie jest to zjawisko charakterystyczne tylko dla US.

        To w żaden sposób nas nie pociesza.

        >Wcale nie twierdzę, że taki właśnie
        >jestem, ale staram się. Dlatego bolą mnie uogólnienia niektórych forumowiczów
        i
        >cały czas wracanie to wyświechtanego sloganu "US - dno, reszta - OK".

        Ja mysle ze ty jestes ok. i jeśli jeszcze się nie zepsules i chce ci się to
        będzie git. No i o ile nie nazywasz się maciej dz.

        Pozdrawiam rado

        • jottka zaraz, 16.10.03, 19:12
          bo ja tu czegos nie rozumiem

          kolega asystent/ adiunkt pisze:

          >Kolejna sprawa - przed każdym semestrem zachęcam studentów do wyrażania swoich
          poglądów, uczestnictwa w dyskusji i jakiejkolwiek innej aktywności związanej z
          prowadzonym przedmiotem. I co? Na przykład, na 150 studentów aktywność w
          postaci przygotowania jakiejś prezentacji lub referatu (niepolegającego na
          bezmyślnym przepisaniu kilku stron z książki) przejawiły 2 osoby (słownie
          dwie). Zostawiam bez komentarza.


          cokolwiek zdumiewająca pretensja - do dyskusji (czy innych form udziału w
          zajęciach) nie zachęca się 'przed semestrem', tylko pracowicie uczy tego na
          niższych latach, a zadaje pytania, wyciąga na słówka, stymuluje intelektualnie
          oraz dręczy na każdym roku i w każdej grupie :)

          bo na tym m.in. polega praca pedagoga, jakby studenci czy inni uczniowie sami
          ze siebie dyskusje naukowe ze sobą prowadzili, to oni by byli samodzielni
          pracownicy nauki, a nie tejże adepci.


          poza tym dalej nie rozumiem, skąd oburzenie, że tylko 2 osoby napisały
          samodzielnie referat czy cos w tym stylu. to znaczy co - reszta nie musiała?
          czy nie umiała?

          w 1. przypadku można przecież oświadczyć na początku zajęć, że jakakolwiek
          samodzielna praca jest warunkiem zaliczenia, w 2. natomiast trzeba poświęcić
          część zajęć i wyjaśnić, na czym ta zabawa polega. a potem wyegzekwować jak
          wyżej.


          • Gość: qwerty Re: zaraz, IP: *.vx.pl / *.gazeta.pl 16.10.03, 20:32
            Witam ponownie,
            Obiecałem sobie, że nie będe przynudzał swoimi opowieściami i wdawał się
            dyskusje, ale pragnę rozwiać Twoje wątpliwości:

            jottka napisała:

            > bo ja tu czegos nie rozumiem
            >
            > kolega asystent/ adiunkt pisze:
            >
            > >Kolejna sprawa - przed każdym semestrem zachęcam studentów do wyrażania swo
            > ich
            > poglądów, uczestnictwa w dyskusji i jakiejkolwiek innej aktywności związanej
            z
            > prowadzonym przedmiotem. I co? Na przykład, na 150 studentów aktywność w
            > postaci przygotowania jakiejś prezentacji lub referatu (niepolegającego na
            > bezmyślnym przepisaniu kilku stron z książki) przejawiły 2 osoby (słownie
            > dwie). Zostawiam bez komentarza.
            >
            >
            > cokolwiek zdumiewająca pretensja - do dyskusji (czy innych form udziału w
            > zajęciach) nie zachęca się 'przed semestrem', tylko pracowicie uczy tego na
            > niższych latach, a zadaje pytania, wyciąga na słówka, stymuluje
            > intelektualnie oraz dręczy na każdym roku i w każdej grupie :)
            > bo na tym m.in. polega praca pedagoga, jakby studenci czy inni uczniowie
            > sami ze siebie dyskusje naukowe ze sobą prowadzili, to oni by byli
            > samodzielni pracownicy nauki, a nie tejże adepci.

            W porządku, przy założeniu, że dorosłych ludzi po maturze trzeba jeszcze tego
            uczyć. Wydaje mi się, że na studia nie przychodzi się tylko po wiedzę, ale
            uczelnia jest miejscem do wyrażania swoich poglądów. Po prostu wielu studentów
            przychodzi na studia nieprzygotowanych pod tym względem, jedynie z bagażem
            wiedzy ze szkoły średniej. Zresztą sformułowane przez Ciebie wymagania
            należałoby raczej kierować do profesorów. Przy pasywnej postawie studentów na
            nic jakiekolwiek stymulacje intelektualne.


            >
            > > poza tym dalej nie rozumiem, skąd oburzenie, że tylko 2 osoby napisały
            > samodzielnie referat czy cos w tym stylu. to znaczy co - reszta nie musiała?
            > czy nie umiała?
            >
            > w 1. przypadku można przecież oświadczyć na początku zajęć, że jakakolwiek
            > samodzielna praca jest warunkiem zaliczenia, w 2. natomiast trzeba poświęcić
            > część zajęć i wyjaśnić, na czym ta zabawa polega. a potem wyegzekwować jak
            > wyżej.
            >

            To właśnie była moja propozycja - nikt nie musiał, prosiłem tylko o
            jakąkolwiek aktywność. Ponieważ nie chciałem nikogo do niczego zmuszać, lecz
            tylko umożliwić zdobycie lepszej oceny i "podstymulować intelektualnie" grupę,
            przedstawiłem listę zagadnień do wyboru oczekując, że przynajmniej część
            studentów coś przygotuje. Twoim zdaniem lepsze byłoby zagrożenie studentom, że
            jak nie będzie referatów, to nie będzie zaliczenia? Dlatego wydaje mi się, że
            2 ze 150 to słaby wynik.

            I jeszcze dwa wyjaśnienia dla rado. Może Cię to zdziwi, ale nie jest regułą,
            że studenci studiów zaocznych są gorsi od dziennych. Sam nie mam o nich
            najlepszej opinii, ale czasmi łatwiej ich wciągnąć do dyskusji i czegoś się od
            nich dowiedzieć (bo pracują, mają doświadczenia zawodowe itd.). Twoja opinia o
            nich jako studentach specjalnych jest ze wszech miar krzywdząca. Po drugie,
            nie zachęcam nikogo do studiowania poza Szczecinem. To raczej Ty się zastanów
            co mówisz. Z jednej strony rysujesz - na podstawie własnych mało budujących
            doświadczeń - obraz US jako Sodomy i Gomory, a z drugiej strony oburzasz się
            czytając moją wypowiedź. Po prostu, ani studentów nikt nie zmusza do
            studiowania w Szczecinie, jeśli się im nie podoba, ani żaden pracownik US nie
            musi na nim pracować, jesli mu się nie podoba, nie chce bądź mu za mało płacą.
            Cały czas operujesz uogólnieniami (zresztą nie Ty jeden), biadoląć nad smutnym
            losem studenta, a na drugiej szali stawiając olewających wszystko i wszystkich
            wykładowców. Prawda jak zwykle leży po środku i taka myśl przyświecała mojej
            wypowiedzi.
            Pozdrawiam

            • jottka Re: zaraz, 16.10.03, 21:30
              Gość portalu: qwerty napisał(a):

              > W porządku, przy założeniu, że dorosłych ludzi po maturze trzeba jeszcze tego
              uczyć.

              przyjęłam wersje łagodniejszą - że nie umieją dyskutować, bo nikt ich tego nie
              nauczył. w sytuacji, kiedy są obznajmieni z tą sztuką, winę ponosi prowadzący :)

              rozumiem, że to nie jest takie łatwe zainicjowac i poprowadzić ciekawą
              dyskusję, tym niemniej na tym m.in. polega rola pedagoga, żeby zachęcić bądź
              zmusić bądź nauczyć myślenia i wyrażania tych myśli. nie ma tak, że wszyscy to
              tępe bydło, a tylko ja niedoceniony - jak wskazują liczne przykłady, gdy
              pojawia się dobry pedagog, to i talentów nagle przybywa.


              > Zresztą sformułowane przez Ciebie wymagania należałoby raczej kierować do
              profesorów. Przy pasywnej postawie studentów na nic jakiekolwiek stymulacje
              intelektualne.

              tzn jakie wymagania? umiejętności prowadzenia dyskusji? to podstawowa
              kwalifikacja do prowadzenia zajęć na studiach.

              a 'pasywna postawa' to smutny wykręt :( ty prowadzisz zajęcia, ty masz ich
              porwać i zanęcić do fascynującego przedmiotu, jakiego uczysz, ty masz ich
              obudzić, że tak powiem.

              pamiętam zresztą z własnych studiów, bodaj z 2.roku, podstępne ćwiczenie, które
              polegało na tym, że pewną część zajęć (powiedzmy 20 min) trzeba było samemu
              prowadzić, choć rzecz jasna pod czujnym okiem pani dr - zachęcanie koleżeństwa
              do rozumnej dyskusji, porządkowanie jej itp znakomicie wyrywało z ewentualnej
              ospałości.



              > Ponieważ nie chciałem nikogo do niczego zmuszać, lecz tylko umożliwić
              zdobycie lepszej oceny i "podstymulować intelektualnie" grupę, przedstawiłem
              listę zagadnień do wyboru oczekując, że przynajmniej część studentów coś
              przygotuje.

              eee, nędznie :) ktoś-może-zrobi-coś-i-może-coś-sie-wydarzy, zostawiłes rzeczy
              na żywioł w bliżej nieznanym celu.

              było powiedzieć, że przez najbliższe 2mies zajmiemy sie rewelacyjnym
              zagadnieniem xyz i razem będziemy zgłębiac arkana. w tym celu pani ala zapozna
              sie z tym i tym, dzięki czemu otworzy następne zajęcia i wprowadzi nas w
              dyskusję, a później pałeczkę przejmie pan zbysiu, który...

              po szczegóły i dopracowanie występu na zajęciach proszę wpaść na mój dyżur w
              czwartek, pójdziemy gdzieś na kawę i spokojnie omówimy ew. problemy.

              a jak się okaże, że opór materii jest zbyt duży, bo nie umieją, to wtedy
              zaczynamy pracę od podstaw.

            • Gość: rado Re: zaraz, IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.03, 18:34
              moze qerty odpowiesz na moj post? pozdrawiam rado
    • Gość: byly student Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.espol.com.pl 16.10.03, 21:43
      kadra srednia jak cały ten uniwerek, nauczanie przecietne, dobre przygotowanie
      do zawodu trzeba osiągac samemu, co mozna zrobic? nic ! to smutne, ale
      prawdziwe , przeczekac starą kadre i doczekac nowej, swiezej krwii, ale to juz
      nasze dzieci i wnuki maja taka szanse, nam pozostaje doksztalcac sie
      samodzielnie! zawsze z lepszym skutkiem i zaoszczedzić mozna;)
    • Gość: polip refleksja, do kordiana IP: *.ccc.edu 17.10.03, 01:29
      Jezeli nie oceniasz pozytywnie US mozesz:
      1.wyjechac na studia za granice -program socrates/erazmus
      2.wyjechac na studia na inna uczelnie w PL
      3.przeniesc sie na inna uczelnie w PL
      wszystko przed Toba.
      A.Niektorzy pracownicy kadry sa "specyficzni i niereformowalni" to fakt.
      Ranikig tez jest faktem tak samo jak to jak to ze ogolna opinia o uczelniach
      ranking ten troche by zmienila na niekozysc US. A pracodawcy posiadaja w
      wiekszosci ta ogolna opinie.
      Gdy masz sile i upor jedz studiowac tam gdzie jest praca tam tez uczelnie sa
      dobre.
      powodzenia...
    • Gość: Kordian Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.devs.futuro.pl 18.10.03, 13:26
      Jak studenci moga podwyzszyc poziom uczelni, skoro poziom jej kadry jest
      zenujaco niski? Czy myslicie, ze kazdy mlody czlowiek ma mozliwosc studiowania
      poza Sz-nem? Nie kazdego stac na mieszkanie, czy akademik. Poza tym ze
      studiowaniem w innym miescie wiaze sie wiele dodatkowych kosztow. Mieszkam w
      Szczecinie, wiec mam prawo wymagac od uczelni, aby zapewnila mi odpowiednia
      infrastrukture, odpowiednia kadre i mozliwosci ksztalcenia sie. Przyjmowanie o
      kilkudziesieciu kandydatow wiecej niz jest miejsc napewno nie wplynie
      pozytywnie na poziom uczelni. Selekcja poczatkowa jest bardzo wazna, aby osoby
      ktore studiowac nie powinny, znalazly sobie inne zajecie. Przesiew studentow
      powinien odbywac sie juz na egzaminach wstepnych, a nie dopiero w trakcie
      studiow.
      • Gość: www Re: Co zrobic z Uniwersytetem Szczecinskim? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 18.10.03, 17:48
        Napiszcie coś na ten temat na stronie www.naukowcy.republika.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja