swinton
27.09.08, 08:39
Prajsnar oprocz dzinnika uzywal tez swojego notesu gdzie zapisywal oceny i pewnie inne rzeczy o uczniach. Ten notes byl wazniejszy od dziennika.
Facet z jakiegos powodu nie za bardzo lubil mnie.
Pewnego dnia na samym poczatku lekcji zagladnal do notesu i wywolal mnie do pytania. Pytal mnie przez prawie 40 minut - tak cala lekcja to ja przed tablica. No i znalazl jedno pytanie na ktore udzielilem zla odpowiedz. Wlepil mi do dziennika 4+. Zadzwonil dzwonek, koniec lekcji.
Fizyka byla 2 razy w tygodniu. Na nastepnej lekcji facet zajrzal do notesu i wezwal mnie do tablicy. Zapomnial pewnie zapisac w notesie ze mnie pytal na poprzedniej lekcji. I znowu cala lekcja to ja przy tablicy. Pytania prawie te same wiec na pytanie na ktorym poprzednio padlem teraz odpowiedzialem. 100% poprawnych odpowiedzi przez 40 minut. Wlepil mi 5-. Dwie klasowki - dwie piatki. Czyli 5,5, 5-, 4+ i co na okres CZWORKA.
Kilka lat pozniej bedac studentem spotkalem go w tramwaju. O dziwo poznal mnie.
A pewien history "zalatwil" dziewczyne pytajac sie o cene bulek i wysokosc inflacji w Polsce w 1936 roku. Byla to reakcja na rozlanie plynu lzawiacego pod jego biurkiem.