Ile zarabiaja Szczecinianie.================?

IP: 195.124.228.* 16.01.02, 07:34
Drodzy Forumowicze postanowilem zalozyc ten watek aby zobaczyc jak mocno nasze
zarobki odbiegaja od krajowych. Interesuja mnie wszystke branze i szczeble.
Za odpowiedzi z gory dziekuje.
Piotr
    • stettiner Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 16.01.02, 08:20
      Proszę- to jest pytanie z tezą. Z góry wiadomo, że odbiegają. I pewnie od
      niektórych stołecznych odbiegają. A z pewnością odbiegają od Łomży czy Krosna.
      PS Chyba nie myślisz że ci powiem ile zarabiam?
      • Gość: strzyz Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: 195.124.228.* 16.01.02, 10:17
        stettiner napisał(a):

        > Proszę- to jest pytanie z tezą. Z góry wiadomo, że odbiegają. I pewnie od
        > niektórych stołecznych odbiegają. A z pewnością odbiegają od Łomży czy Krosna.
        > PS Chyba nie myślisz że ci powiem ile zarabiam?

        Czemu mialbys nie mowic i tak Cie nie znam. W katalogu praca nikt sie tego jakos
        nie wstydzi. Niezaleznie czy zarabia 600PLN czy 20000. Po prostu jako student i
        Szczecinianin chcialbym zobaczyc czy w tym miescie sa jeszcze jakies szanse na
        normalne zycie. Z tego co slysze jest nie za dobrze i wcale nie zanosi sie ze
        bedzie lepiej. Bardzo lubie to miasto ale nie wyobrazam sobie jakos pracy za 1600
        PLN brutto. No chyba ze do 30go roku zycia bede wyciagal kase od rodzicow.
        • Gość: Mike Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.*.*.* 16.01.02, 10:44
          Gość portalu: strzyz napisał(a):

          > Czemu mialbys nie mowic i tak Cie nie znam. W katalogu praca nikt sie tego jako
          > s nie wstydzi. Niezaleznie czy zarabia 600PLN czy 20000. Po prostu jako
          student i Szczecinianin chcialbym zobaczyc czy w tym miescie sa jeszcze jakies
          szanse na normalne zycie. Z tego co slysze jest nie za dobrze i wcale nie zanosi
          sie ze bedzie lepiej. Bardzo lubie to miasto ale nie wyobrazam sobie jakos pracy
          za 1600 PLN brutto. No chyba ze do 30go roku zycia bede wyciagal kase od
          rodzicow.

          Za listopad:
          Zachodnipommorskie - 2065,38 zl
          inne np.:
          Pomorskie - 2048,73
          Mazowieckie - 2880,72

          W to co pisza na forum praca to bym tak nie wierzyl. W wiekszosci to
          przechwalanki, pobozne zyczenia, podawanie brutto jako netto itp.
          Pytanie co jest dla Ciebie normalnym zyciem i ile bys chcial zarabiac.
          Ja w pierwszej pracy zarabialem 200 zl netto (OK. to byl 1992). Jesli zaczynasz z
          nastawieniem, ze 1600 zl to nic to zycze powodzenia i dlugiej kariery...
          • Gość: Jano Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 10:57
            Gość portalu: Mike napisał(a):

            > Gość portalu: strzyz napisał(a):
            >
            > > Czemu mialbys nie mowic i tak Cie nie znam. W katalogu praca nikt sie tego
            > jako
            > > s nie wstydzi. Niezaleznie czy zarabia 600PLN czy 20000. Po prostu jako
            > student i Szczecinianin chcialbym zobaczyc czy w tym miescie sa jeszcze jakies
            > szanse na normalne zycie. Z tego co slysze jest nie za dobrze i wcale nie zanos
            > i
            > sie ze bedzie lepiej. Bardzo lubie to miasto ale nie wyobrazam sobie jakos pra
            > cy
            > za 1600 PLN brutto. No chyba ze do 30go roku zycia bede wyciagal kase od
            > rodzicow.
            >
            > Za listopad:
            > Zachodnipommorskie - 2065,38 zl
            > inne np.:
            > Pomorskie - 2048,73
            > Mazowieckie - 2880,72
            >
            > W to co pisza na forum praca to bym tak nie wierzyl. W wiekszosci to
            > przechwalanki, pobozne zyczenia, podawanie brutto jako netto itp.
            > Pytanie co jest dla Ciebie normalnym zyciem i ile bys chcial zarabiac.
            > Ja w pierwszej pracy zarabialem 200 zl netto (OK. to byl 1992). Jesli zaczynasz
            > z
            > nastawieniem, ze 1600 zl to nic to zycze powodzenia i dlugiej kariery...

            1600 brutto to "na reke" jakies 750 pln (o ile sie myle to mnie poprawcie). tyle
            zarabiam i nie narzekam. lepsze to niz nic ;) A poza tym jak siedze i nie mam co
            robic to do głowy przychodza mi glupie pomysly ;))
            • Gość: Mike Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.*.*.* 16.01.02, 11:02
              Gość portalu: Jano napisał(a):

              > 1600 brutto to "na reke" jakies 750 pln (o ile sie myle to mnie poprawcie). tyl
              > e zarabiam i nie narzekam. lepsze to niz nic ;) A poza tym jak siedze i nie mam
              co robic to do głowy przychodza mi glupie pomysly ;))

              Wg mnie, jesli to 1600 po ubruttowieniu (tzn. z zusem) to na lape powinno
              zostawac ok. 1000 zl.

              • Gość: Jano Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 11:08
                Gość portalu: Mike napisał(a):

                > Gość portalu: Jano napisał(a):
                >
                > > 1600 brutto to "na reke" jakies 750 pln (o ile sie myle to mnie poprawcie)
                > . tyl
                > > e zarabiam i nie narzekam. lepsze to niz nic ;) A poza tym jak siedze i ni
                > e mam
                > co robic to do głowy przychodza mi glupie pomysly ;))
                >
                > Wg mnie, jesli to 1600 po ubruttowieniu (tzn. z zusem) to na lape powinno
                > zostawac ok. 1000 zl.
                >

                To tak zle zarabiam?!?!?!?! ;))))))
                • Gość: Mike Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.*.*.* 16.01.02, 11:10
                  Gość portalu: Jano napisał(a):

                  > To tak zle zarabiam?!?!?!?! ;))))))

                  Mi sie zdarzalo pracowac (miesiecznie) za mniejsze pieniadze... :-)))

            • Gość: Piotr Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: 195.124.228.* 16.01.02, 11:10
              Nie no bez przesady to bedzie troszeczke wiecej. Ale jak by nie liczyc to
              srednio wychodzi
              =130 PLN telefon.-Jednym troche mniej innym wiecej ale to sprawa charakteru.
              =350 PLN za mieszkanie pod warunkiem ze je masz bo jak wynajmujesz to moze byc
              znacznie wiecej.
              =400 PLN na jedzenie-jak sie pracuje to nie ma sie czasu na robienie np. pierogow
              zeby bylo taniej.
              A trzeba jakis ciuch kupic,no i fajnie bylby sie troche od czasu do czasu jakos
              odchamic. Jedno wyjscie z Pania to jakies 50PLN oszczednie liczac. W koncu nie
              mozna jej caly czas brac na spacery. Mam jeszcze to szczescie ze moje kobietka
              mnie nigdy za bardzo nie naciaga ale wiem ze sa i inne.


              > 1600 brutto to "na reke" jakies 750 pln (o ile sie myle to mnie poprawcie). tyl
              > e
              > zarabiam i nie narzekam. lepsze to niz nic ;) A poza tym jak siedze i nie mam c
              > o
              > robic to do głowy przychodza mi glupie pomysly ;))

              • Gość: skuter Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: 192.168.0.* 16.01.02, 13:27
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Nie no bez przesady to bedzie troszeczke wiecej. Ale jak by nie liczyc to
                > srednio wychodzi
                > =130 PLN telefon.-

                straszny gadula:) - ja place mniej mimo laczenia sie modemem z internetem

                Jednym troche mniej innym wiecej ale to sprawa charakteru.
                > =350 PLN za

                itp

                przypominam radosnie, ze w Polsce 50% spoleczenstwa zyje ponizej minimum
                socjalnego (podobno juz 60% ale tych danych na wlasne oczy nie widzialem)
                a z pozostalych tez wiekszosc zarabia niewiele wiecej.
                I zdaje sie, ze tylko 5% przekracza pierwszy prog podatkowy.
                • Gość: Mike 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: *.*.*.* 16.01.02, 13:51
                  Gość portalu: skuter napisał(a):

                  > przypominam radosnie, ze w Polsce 50% spoleczenstwa zyje ponizej minimum
                  > socjalnego (podobno juz 60% ale tych danych na wlasne oczy nie widzialem)
                  > a z pozostalych tez wiekszosc zarabia niewiele wiecej.
                  > I zdaje sie, ze tylko 5% przekracza pierwszy prog podatkowy.

                  To ja przypomne radosnie ze jeszcze w polowie lat 80. 95% spoleczenstwa zylo na
                  takim poziomie, jaki dzis jest domena zycia bezrobotnych - klopoty z nabyciem
                  zywnosci (pomijam juz jej denna jakosc), podstawowych srodkow higienicznych,
                  zerowe szanse na mieszkanie, duze klopoty z nabycie ubran i obuwia, o sprzetach
                  RTV, AGD to juz nie ma co bajac a kupienie zachodniego auta to bylo czyste S-F.
                  Tyle ze wtedy obowiazywala inna propaganda i mowilo sie o socjalistycznym
                  dobrobycie.

                  Dzis (po zalamaniu koniuntkury!) sprzedaje sie 350 tys. nowych aut (i importuje
                  drugie tyle uzywanych) i gledzi sie o biedzie...

                  Dlaczego nie powiedziec ze 99% zyje ponizej minimum?
                  Moj kumpel ktory ma dobrze prosperujaca firme twierdzi ze mu nie starcza do
                  pierwszego, moja znajoma, ktora wyciaga 8000 mowi ze nie ma za co isc na bal
                  karnawalowy, inny co czesza po 3000 na lape twierdza ze nie maja na wakacje...
                  Ponoc jest bezrobocie? Tak, tak... Jasne. Jak wrocilem z RFN przez weekend
                  poimprezowalem, w poniedzialek wyleczylem kaca a we wtorek odwiedzilem znajoma.
                  Jak mnie zobaczyla to pierwsze pytanie czy nie SZUKAM PRACY? Tak, tak - dobrze
                  przeczytaliscie - CZY NIE MAM OCHOTY POPRACOWAC. Od 2 lat szukaja ludzi i
                  stwierdzila ze juz nie beda dawac ogloszen do gazety bo ludzie, ktorzy koncza
                  studia po prostu do pracy sie nie nadaja: kosmiczne wymagania finansowe, bardzo
                  slaba wiedza wyniesiona ze studiow (a to podstawy na kierunkach o ktorych
                  mowimy!), potrafia przychodzic na rozmowy kwylifikacyjne w starych swetrach,
                  potrafia przyjsc bez zadnych papierow, potrafia wydrukowac CV na zielono i
                  rozbrajajaco oswiadczyc ze im sie czarny tusz skonczyl a nie mieli czasu pojsc
                  dokupic, natomiast nie portafia sklecic 3 zdan, i maja bardzo blade pojecie co by
                  chcieli robic i dla kogo (nie zadaja sobie nawet trudu sprawdzenia dokladnie czym
                  sie zajmuje osoba na danym stanowisku ani czym sie zajmuje wydzial firmy). Czy to
                  sa zachowania w dobie kryzysu, bezrobocia i nedzy???
                  • Gość: skuter Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: 192.168.0.* 16.01.02, 14:09

                    > To ja przypomne radosnie ze jeszcze w polowie lat 80. 95% spoleczenstwa zylo
                    na
                    > takim poziomie, jaki dzis jest domena zycia bezrobotnych

                    o ile pamietam ze szkoly:) to wtedy ponizej minimum socjalnego zylo kilkanascie
                    procent ludzi.


                    > klopoty z nabyciem zywnosci (pomijam juz jej denna jakosc),

                    wiem, wiem:)
                    prad wylaczali, ale teraz tez wylaczaja

                    > zerowe szanse na mieszkanie,

                    to jest swietne zdanie, bo zerowe szanse na mieszkanie to wiekszosc ludzi ma teraz

                    > Tyle ze wtedy obowiazywala inna propaganda i mowilo sie o socjalistycznym
                    > dobrobycie.

                    moj ojciec byl robotnikiem portowym bez wyksztalcenia, za komuny wybudowal dom.
                    I nie byl wyjatkiem bo wokol mnie stoja domy podobnych ludzi. Faktycznie bylo
                    katastrofalnie:)

                    > Dlaczego nie powiedziec ze 99% zyje ponizej minimum?

                    bo sa ustalone pewne standardy:)

                    > Moj kumpel ktory ma dobrze prosperujaca firme twierdzi ze mu nie starcza do
                    > pierwszego, moja znajoma, ktora wyciaga 8000 mowi ze nie ma za co isc na bal
                    > karnawalowy, inny co czesza po 3000 na lape twierdza ze nie maja na wakacje...

                    tez zauwazylem, ze bogacze tak maja:)

                    > sie zajmuje osoba na danym stanowisku ani czym sie zajmuje wydzial firmy). Czy
                    > to

                    gdybys zapytal kogos kto szukal tam pracy to dowiedzialbys sie, ze:
                    - maja tam kosmiczne wymagania
                    - daja w zamian pensje na poziomie zasilku itp.:)
                    pkt widzenia zalezy...:)

                    (a co to za robota?)

                    > sa zachowania w dobie kryzysu, bezrobocia i nedzy???

                    jest roznica miedzy jednostkowymi przypadkami widzianymi przez Ciebie, a
                    badaniami ogolu spoleczenstwa.





                    • Gość: skuter Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: 192.168.0.* 16.01.02, 14:12
                      tak ogolnie to ja nie neguje, ze zaszly zmiany raczej na lepsze:)
                      ale kazda moneta ma dwie strony:)
                      • Gość: Tomek Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: 193.178.168.* 16.01.02, 15:16
                        Niestety - rzeczywistość raczej nie jest czarno - biała. Każda ze "stron"
                        (Pracodawcy / Pracownicy) ma "część racji". Nadal jesteśmy niezbyt zamożnym
                        społeczeństwem (oględnie mówiąc), a spore grupy zawodowe / społeczne zapłaciły
                        za zmiany więcej niż spodziewały się zapłacić. A najbardziej boli, tak
                        myślę, "tło". Kiedyś było szare, zdecydowana większość dzieliła te same
                        problemy i podobny poziom życia. Teraz kontrasty są aż nadto widoczne. To
                        frustruje.
                    • Gość: Mike Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: *.*.*.* 16.01.02, 15:51
                      Gość portalu: skuter napisał(a):

                      > > To ja przypomne radosnie ze jeszcze w polowie lat 80. 95% spoleczenstwa zy
                      > lo na takim poziomie, jaki dzis jest domena zycia bezrobotnych
                      >
                      > o ile pamietam ze szkoly:) to wtedy ponizej minimum socjalnego zylo kilkanascie
                      > procent ludzi.

                      wtedy wszyscy zyli dobrze, nikt nie umieral z glodu, nie zamarzal na ulicy i nie
                      bylo zebrakow.
                      a prawda byla taka ze wiele rodzin gnilo stloczone po 2-3 w kamienicznych
                      mieszkaniach, blokowych klitach albo hotelach robotniczych, matka odstawala nogi
                      w kolejkach zeby jakiekolwiek zarcie kupic, zebracy byli (chocby slynny August
                      spod Serca Jezusowego), pijacy (wtedy nazywani po imieniu a nie "ofiary
                      spoleczenstwa, biedy badz przemian") tak samo zamarzali na ulicach (pisal o tym
                      chocby Olechowski w swojej pracy magisterskiej).
                      Warto jeszcze dodac ze srednia placa wynosila 20 USD miesiecznie a ONZ przyjmuje
                      ze granica nedzy to 5 USD na dzien...

                      > > zerowe szanse na mieszkanie,
                      > to jest swietne zdanie, bo zerowe szanse na mieszkanie to wiekszosc ludzi ma te
                      > raz

                      dokladnie to samo mowi (tak "mowi" w czasie terazniejszym) moj kumpel ktory sobie
                      wlasnie kupil 2-poziomowe mieszkanie. ja swoja chalupe kupilem rok po studiach
                      (bez pomocy rodzicow).

                      > > Tyle ze wtedy obowiazywala inna propaganda i mowilo sie o socjalistycznym
                      > > dobrobycie.
                      >
                      > moj ojciec byl robotnikiem portowym bez wyksztalcenia, za komuny wybudowal dom.
                      > I nie byl wyjatkiem bo wokol mnie stoja domy podobnych ludzi. Faktycznie bylo
                      > katastrofalnie:)

                      bez urazy ale jak zdobywal materialy, bo moja ciotka wtedy sie budowala to
                      pamietam... :-O

                      > > Dlaczego nie powiedziec ze 99% zyje ponizej minimum?
                      > bo sa ustalone pewne standardy:)

                      ja twierdze ze naprawde biednie zyje nie wiecej niz 20%. z czego ponad polowa to
                      ofiary alkoholizmu, patoligii, lenistwa i najzwyklejszej niezaradnosci zyciowej.
                      wychowalem sie w srodmiesciu, moja matka jest pedagogiem i przez x lat pracy
                      poznala prawie cala dzielnice. wg niej przypadki losowe jak smierc, choroba,
                      nieszczescie sa przyczyna biedy w zdecydowanej mniejszosci. moje obserwacje
                      calkowicie to potwierdzaja.

                      > gdybys zapytal kogos kto szukal tam pracy to dowiedzialbys sie, ze:
                      > - maja tam kosmiczne wymagania
                      > - daja w zamian pensje na poziomie zasilku itp.:)
                      > pkt widzenia zalezy...:)

                      przeciez mi te prace zaproponowano wiec zapoznalem sie tez z "parametrami" :-)))
                      wymagania byly wysokie ale realistyczne, pieniadze rowniez :-)))

                      > (a co to za robota?)

                      finanse

                      > > sa zachowania w dobie kryzysu, bezrobocia i nedzy???
                      >
                      > jest roznica miedzy jednostkowymi przypadkami widzianymi przez Ciebie, a
                      > badaniami ogolu spoleczenstwa.

                      wystarczy posluchac wokol - jedno wielkie narzekanie, nic sie nie dzieje, nic sie
                      nie da zrobic, nie ma nadziei - badania tylko to obrazuja nastroje,
                      a fakty: ilosc (i jakosc) nowych mieszkan, domow, miejsca gdzie Polacy spedzaja
                      wakacje (jak wjezdzalem na Slowacje to na granicy stala 5-kilometrowa kolejka fur
                      z Polski, 95% zachodnie, wszedzie za kolkiem mlodzi ludzie), ilosc sprzedawanych
                      samochodow i komputerow mowia cos zupelnie innego.
                      • Gość: skuter Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: 192.168.0.* 16.01.02, 16:33


                        > a prawda byla taka ze wiele rodzin gnilo stloczone po 2-3 w kamienicznych
                        > mieszkaniach, blokowych klitach

                        to zupelnie tak jak teraz


                        >matka odstawala nog
                        > i
                        > w kolejkach zeby jakiekolwiek zarcie kupic,

                        to akurat prawda

                        >zebracy byli (chocby slynny August
                        > spod Serca Jezusowego),


                        wlasnie ten JEDEN:)

                        > pijacy (wtedy nazywani po imieniu a nie "ofiary
                        > spoleczenstwa, biedy badz przemian") tak samo zamarzali na ulicach (pisal o tym

                        ostatnio znotowano w Polsce nowe zjawisko, wsrod ludzi bezdomnych mamy coraz
                        wiecej kobiet i ludzi z wyzszym wyksztalceniem - jeszcze do niedawna niespotykane

                        > Warto jeszcze dodac ze srednia placa wynosila 20 USD miesiecznie a ONZ przyjmuj
                        > e
                        > ze granica nedzy to 5 USD na dzien...

                        nie wazbne jest czy zarabiasz dolara czy sto tylko jaka jest sila nabywcza tego
                        pieniadza, to byly zupelnie inne realia. wartosc tego dolara w USA wtedy byla
                        zupelknie inna niz u nas


                        >
                        > dokladnie to samo mowi (tak "mowi" w czasie terazniejszym) moj kumpel ktory sob
                        > ie
                        > wlasnie kupil 2-poziomowe mieszkanie.

                        juz mowilem- nie chodzi o jednostkowe przypadki

                        > ja swoja chalupe kupilem rok po studiach

                        wiem, ze jestes bogaty, slyszalem to nieraz:)


                        > ja twierdze ze naprawde biednie zyje nie wiecej niz 20%.

                        fajnie, ze tak twierdzisz-moze jeszcze powiesz jak to zbadales?:)


                        z czego ponad polowa t
                        > o
                        > ofiary alkoholizmu, patoligii, lenistwa i najzwyklejszej niezaradnosci zyciowej

                        zdoda


                        > przeciez mi te prace zaproponowano wiec zapoznalem sie tez z "parametrami" :-))
                        > )
                        > wymagania byly wysokie ale realistyczne, pieniadze rowniez :-)))

                        gdyby tak bylo to znalezliby kogos do pracy:)


                        > finanse

                        bardzo ladne okreslenie:)



                        > wystarczy posluchac wokol - jedno wielkie narzekanie, nic sie nie dzieje, nic s
                        > ie
                        > nie da zrobic, nie ma nadziei - badania tylko to obrazuja nastroje,

                        przepraszam ale ja nie mowilem o badaniach ankietowych na temat nastrojow tylko o
                        obliczalnych wskaznikach podawanych przez GUS

                        > a fakty: ilosc (i jakosc) nowych mieszkan, domow,

                        o ile pamietam to ponizej ilosci mieszkan za Gomulki:)

                        > miejsca gdzie Polacy spedzaja

                        miejsca gdzie _niektorzy_ Polacy spedaja wakacje:)

                        ide do domu:)))
                        • Gość: Mike Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: *.*.*.* 16.01.02, 17:19
                          Gość portalu: skuter napisał(a):

                          > > a prawda byla taka ze wiele rodzin gnilo stloczone po 2-3 w kamienicznych
                          > > mieszkaniach, blokowych klitach
                          > to zupelnie tak jak teraz

                          nie, wlasnie nie jak teraz. wiekszosc mlodych malzenstw ktore znam mieszka sama a
                          nie u rodzicow. zalezy to tylko od ich przedsiebiorczosci a nie od zmilowania
                          wladz i przydzialu ze spoldzielni.

                          > >zebracy byli (chocby slynny August spod Serca Jezusowego),
                          > wlasnie ten JEDEN:)

                          nie jeden. moja sasiadka z klatki juz od wczesnego Jaruzela zbierala butelki po
                          smietnikach (i nie ona jedna, takich mundkow bylo kilku na ulicy - np. chodzili
                          lustrowac pociagi dalekobiezne), naprzeciw mieszkala wariatka, ktora zbierala
                          szmaty i buty po smietnikach. kiedy wreszcie sasiedzi nie wyrobili bo zalegly sie
                          szczury i wszelkie robactwo, wywieziono od niej... 5 ton syfu!!! wywalali przez
                          okno przez caly dzien.
                          a dzisiejsi "zebracy" (np.rumunscy cyganie) to zwykli zawodowcy, takich samych
                          znajdziesz wszedzie, nawet w bogatym Monachium, Frankfurcie, Amsterdamie czy NYC.

                          > ostatnio znotowano w Polsce nowe zjawisko, wsrod ludzi bezdomnych mamy coraz
                          > wiecej kobiet i ludzi z wyzszym wyksztalceniem - jeszcze do niedawna niespotyka
                          > ne

                          zadne tam nowe, ta moja sasiadka co zbierala butelki, tez miala wyzsze
                          wyksztalcenie, potem sie zaprzyjazniala z flaszka, a skonczyla na smietniku
                          (coreczka wyrzucila) z butelka denaturatu w kieszeni

                          > > Warto jeszcze dodac ze srednia placa wynosila 20 USD miesiecznie a ONZ prz
                          > yjmuje ze granica nedzy to 5 USD na dzien...
                          >
                          > nie wazbne jest czy zarabiasz dolara czy sto tylko jaka jest sila nabywcza tego
                          > pieniadza, to byly zupelnie inne realia. wartosc tego dolara w USA wtedy byla
                          > zupelknie inna niz u nas

                          jest wazne bo wiekszosc produktow zaawansowanch technologicznie (RTV, AGD, kompy,
                          fury itd.) kosztuje (i kosztowalo) tyle samo w USA co u nas.
                          ale nawet biorac pod uwage sile nabywcza, to na jakiej podstawie ustala sie te
                          granice nedzy? Wg standardu zycia z Bialorusi 99% Polakow to milionerzy, wg
                          standardow z Kalifornii 99% to nedzarze.

                          > juz mowilem- nie chodzi o jednostkowe przypadki

                          Wsrod starych znajomych, kolegow z LO i studiow (roznych kierunkow) oraz rodziny
                          (chyba dosc reprezentatywna grupa?) moge stwierdzic ze jednostkowe przypadki to
                          wlasnie "przegrani". Nie wierze ze obracam sie w jakim specjalnym,
                          wyselekcjonowanym towarzystwie, bo znam ludzi w bardzo roznym wieku i z roznych
                          branz.

                          > > ja swoja chalupe kupilem rok po studiach
                          > wiem, ze jestes bogaty, slyszalem to nieraz:)

                          Ciekawe jak mogles o tym slyszec skoro nigdy nie wspominalem o moim statusie
                          majatkowym. Mieszkanie kupilem za pieniadze ktore zarobilem przez ok. 7 lat
                          (pracowalem juz w LO). Co jest tylko potwierdzeniem ze mozna. Niczym wiecej.

                          > > ja twierdze ze naprawde biednie zyje nie wiecej niz 20%.
                          > fajnie, ze tak twierdzisz-moze jeszcze powiesz jak to zbadales?:)

                          powyzej napisalem jakie osoby zaliczam do mojej "grupy obserwacyjnej". Oczywiscie
                          te 20% to przeszacowalem ale zakladam ze na prowincji zyje sie gorzej.

                          > > przeciez mi te prace zaproponowano wiec zapoznalem sie tez z "parametrami"
                          > :-)))> > wymagania byly wysokie ale realistyczne, pieniadze rowniez :-)))
                          >
                          > gdyby tak bylo to znalezliby kogos do pracy:)

                          wbrew powszechnej opinii, na rynku pracy jest bardzo duzo sredniakow, a malo
                          dobrych specow, znam przypadki podkupywania ludzi na szczecinskim rynku.

                          > > finanse
                          > bardzo ladne okreslenie:)

                          no! :-)

                          > > wystarczy posluchac wokol - jedno wielkie narzekanie, nic sie nie dzieje,
                          > nic sie nie da zrobic, nie ma nadziei - badania tylko to obrazuja nastroje,
                          >
                          > przepraszam ale ja nie mowilem o badaniach ankietowych na temat nastrojow tylko
                          > o obliczalnych wskaznikach podawanych przez GUS

                          dane to dane, a interpretacja to interpretacja. Mozemy dzis ustalic ze granica
                          nedzy to 20 tys.$ rocznie i namy w Polsce Sierra Leone, albo mozemy powiedziec ze
                          ta granica jest 200$ i mamy Kalifornie.
                          To tak jak z kwalifikowaniem bezrobotnych. Wszystkie mundki z mojej ulicy, ktore
                          sie w zyciu nie skalaly praca i ktorych komuna ganiala jako "niebieskie ptaki"
                          nagle stali sie "bezrobotnymi". Jacy to bezrobotni? Zarejestrowali sie zeby miec
                          ubezpieczenie zdrowotne. Nawet jakbym im placil 10.000 zl miesiecznie zeden by do
                          pracy nie poszedl.

                          > > a fakty: ilosc (i jakosc) nowych mieszkan, domow,
                          > o ile pamietam to ponizej ilosci mieszkan za Gomulki:)

                          metrazowo - sredni Gierek, jakosciowo niebo a ziemia. ilosc domow
                          jednorodzinnych - przepasc.

                          > > miejsca gdzie Polacy spedzaja
                          > miejsca gdzie _niektorzy_ Polacy spedaja wakacje:)

                          czy robia jeszcze na kims wrazenie wakacje w Hiszpanii albo Grecji??? :-O

                          > ide do domu:)))

                          czesc! ;-)
                          • Gość: skuter Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? IP: 192.168.0.* 17.01.02, 08:18

                            >nie, wlasnie nie jak teraz. wiekszosc mlodych malzenstw ktore znam

                            ale mi nie chodzi o tych, ktorych znasz:)
                            tylko o przekroj spoleczenstwa

                            >zadne tam nowe, ta moja sasiadka

                            znowu nie chodzi mi o jednostki tylko o zjawisko
                            zreszta ta informacja to tylko zdanie z wykladu -nigdy zadnych konkretnych
                            danych nie widzialem:)

                            > na jakiej podstawie ustala sie te
                            >granice nedzy?

                            oczywiscie ustala sie to arbitralnie:)

                            rozne organizacje roznie to okreslaja
                            w _uproszczeniu_ powiedzmy, ze

                            - granica nedzy to poziom dochodow, ktory daje mozliwosc bilogicznego przezycia
                            (to taka moja definicja)

                            - minimum socjalne (na ktore ja sie powolywalem) u nas ustala sie przez
                            okreslenie pewnego koszyka dobr jaki mozna nabyc za dane dochody, jest tam
                            dosyc zroznicowana zywnosc, jakis "przydzial" ubran, srodkow czystosci, chyba
                            nawet lekow, utrzymanie ilus metrow mieszkania, teoretycznie powinno to tez
                            gwarantowac mozliwosc udzialu w zyciu kulturalnym.
                            Sorry ale nie pamietam bardziej konkretnie:)

                            >Wsrod starych znajomych, kolegow z LO i studiow (roznych kierunkow) oraz
                            rodziny
                            (chyba dosc reprezentatywna grupa?)

                            LO to zwykle ludzie planujacy kontynuacje nauki na studiach, a wyzszym
                            wyksztalceniem legitymuje sie u nas chyba okolo7% ludzi . Zwykle sa to ludzie z
                            bogatych lub/i inteligenckich domow.
                            Wniosek: calkowicie niereprezentatywne:)

                            > Nie wierze ze obracam sie w jakim specjalnym,
                            >wyselekcjonowanym towarzystwie, bo znam ludzi w bardzo roznym wieku i z
                            roznych
                            branz.

                            jaki procent Twoich zanjomych legitymuje sie wyksztalceniem zasadniczym a jaki
                            wyzszym? Porownaj to z danymi na temat ogolu ludnosci i zobaczysz jak bardzo
                            reprezentatywna jest grupa Twoic znajomych :) (w uproszczeniu oczywiscie)


                            >Ciekawe jak mogles o tym slyszec skoro nigdy nie wspominalem o moim statusie
                            majatkowym.

                            wprost przeciwnie- czesto wspominasz,
                            zwykle moja rozmowa z Toba odbywa sie na podobny temat:)

                            >powyzej napisalem jakie osoby zaliczam do mojej "grupy obserwacyjnej".
                            Oczywiscie
                            >te 20% to przeszacowalem ale zakladam ze na prowincji zyje sie gorzej.

                            zaskocze Cie ale ONZ podaje dla Polski cos kolo 10% na 1998rok. (dane z wiedzy
                            i zycia)
                            jestes pesymista:))))))))))))))))


                            >wbrew powszechnej opinii, na rynku pracy jest bardzo duzo sredniakow, a malo
                            >dobrych specow, znam przypadki podkupywania ludzi na szczecinskim rynku.

                            tu wyjatkowo:) sie z Toba zgodze,
                            ale w takim razie ta twoja znajoma powinna oferowac baaaardzo dobre zarobki:)

                            >Nawet jakbym im placil 10.000 zl miesiecznie zeden by do
                            pracy nie poszedl.

                            zrob eksperyment:)


                            >czy robia jeszcze na kims wrazenie wakacje w Hiszpanii albo Grecji??? :-O

                            na mnie nie robia, choc tam nie bylem:))))
                            ale gdyby bylo mnie stac to wolalbym zobaczyc Ural i Syberie a nie byle Grecje:)

                            >czesc! ;-)

                            juz jestem, ale chyba jednak wezme sie za robote.
                            Wyjatkowo:)
                          • dorist Re: 50% nedzarzy? a czemu nie 99%??? 31.01.02, 11:10



                            >
                            > czy robia jeszcze na kims wrazenie wakacje w Hiszpanii albo Grecji??? :-O

                            Tak, robią wrażenie, i to bardzo, wakacje w Hiszpanii i w Grecji.Jeszcze nigdy
                            nie byłam za granicą. A ja marzę o tym, zeby w końcu wyjechać choćby nad morze,
                            czy w góry, w Polsce, choćby na kilka dni. Z mężem i z synem (11 lat), który
                            tylko jeden czy dwa razy był z nami na wakacjach i to niedaleko, bo nad morzem. I
                            tylko żal mi serce ściska, gdy za każdym razem, gdy sie pyta o wspólne wakacje z
                            nami, muszę mu odpowiadać, ze przykro mi, ale nie stać nas na takie rzeczy.
                            Ja zarabiam 700 zł na rękę, w budżetówce, mąż, i to w dwóch pracach łącznie -
                            1600 zł na rękę. Wszystkie opłaty miesieczne - 1000-1200 zł. ( w tym 500 zł
                            czynsz).

                • pakuz Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... 16.01.02, 15:07
                  Gość portalu: skuter napisał(a):
                  >przypominam radosnie, ze w Polsce 50% spoleczenstwa zyje ponizej minimum
                  > socjalnego (podobno juz 60% ale tych danych na wlasne oczy nie widzialem)
                  > a z pozostalych tez wiekszosc zarabia niewiele wiecej.
                  > I zdaje sie, ze tylko 5% przekracza pierwszy prog podatkowy.

                  jakos ciezko uwierzyc w te dane
                  bo jesli tak jest , to znaczy ze cale te 5% jest bez przerwy na urlopach
                  (no bo jak inaczej wytlumaczyc , ze wszystkie miejsca w gorach sa zarezerwowane,
                  a do tego jeszcze wyjazdy zagraniczne ?!)
                  w polsce samochody rozdaja za darmo!!!
                  no bo jest juz ponad 2 mln aut (a to jest 5% od 40mln ,czyli z niemowlakami
                  wlacznie )

                  slaba strona wszystkich takich oficjalnych statystyk jest to , ze nie biora
                  poprawki na cwaniactwo , a kto przyzna sie ze ma wiecej szmalu, zwlaszcza jesli
                  czesc z tych pieniedzy to lewizna ???

                  jeszcze jeden przykladzik;
                  w zielonej gorze , podczas walki ze skutkami sniezycy , probowali uruchomic
                  roboty publiczne za pieniadze miasta
                  program byl skierowany do bezrobotnych , ktorzy juz dawno stracili prawo do
                  zasilku
                  na oferowanych kilkaset miejsc pracy zglosilo sie 20 osob

                  generalnie uwazam , ze polacy maja duzo wiecej szmalu , niz to wynika ze statystyk
                  tylko nie chca sie nim dzielic z pazernym fiskusem
                  • Gość: skuter Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: 192.168.0.* 16.01.02, 16:11

                    > jakos ciezko uwierzyc w te dane

                    ta sa niestety _jedyne_ dane:)
                    napewno bardziej wiarygodne niz "widzimisie":)
                    oczywiscie, ze jest szara strefa, ale co do tego mozna sobie tylko pogdybac

                    > bo jesli tak jest , to znaczy ze cale te 5% jest bez przerwy na urlopach
                    > (no bo jak inaczej wytlumaczyc , ze wszystkie miejsca w gorach sa zarezerwowane

                    jakos nigdy nie mialem problemu z miejscem w gorach:)

                    > no bo jest juz ponad 2 mln aut (a to jest 5% od 40mln ,czyli z niemowlakami
                    > wlacznie )

                    a co to ma do rzeczy?
                    zeby miec samochod wcale nie trzeba zarabiac powyzej pierwszego progu.

                    > slaba strona wszystkich takich oficjalnych statystyk jest to , ze nie biora
                    > poprawki na cwaniactwo , a kto przyzna sie ze ma wiecej szmalu, zwlaszcza jesli
                    >
                    > czesc z tych pieniedzy to lewizna ???

                    zgoda, ale jak mowie jedyne dane na jakich mozemy sie oprzec to oficjalna
                    statystyka

                    >ze polacy maja duzo wiecej szmalu , niz to wynika ze statys
                    > tyk
                    > tylko nie chca sie nim dzielic z pazernym fiskusem

                    nie tylko Polacy nie chca:)

                    jeszcze cos mi sie przypomnialo:)
                    co jakis czas ONZ wydaje raporty o rozwoju spolecznym. Polska w 90 roku byla na
                    41 pozycji, w 98 spadla na 51 (obecnych danych o ile takie istnieja niestety nie
                    znam)
                    • pakuz Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... 17.01.02, 10:28
                      Gość portalu: skuter napisał(a):

                      > ta sa niestety _jedyne_ dane:)
                      > napewno bardziej wiarygodne niz "widzimisie":)
                      > oczywiscie, ze jest szara strefa, ale co do tego mozna sobie tylko pogdybac
                      prosze bardzo, troche gdybania
                      robilem w zeszlym roku remont kuchni , facet od tynkow i kafelkow wzial
                      3 tys zlotych za 10 dni roboty (materialy moje), oczywiscie jest zarejestrowany
                      jako bezrobotny , bez prawa do zasilku
                      znajomy remontowal domek letniskowy - 8 tys zl ( dwoch bezrobotnych, 35 dni)
                      ilu jest takich bezrobotnych? - polowa budownictwa napewno
                      a to tylko jedna z branzy

                      >jakos nigdy nie mialem problemu z miejscem w gorach:)
                      zalezy od standartu , sprobuj zalatwic miejsce w luksusowych warunkach
                      to sie zdziwisz (szalasy i bacowki oczywiscie jescze wolne)

                      > > no bo jest juz ponad 2 mln aut (a to jest 5% od 40mln ,czyli z niemowlakam
                      > a co to ma do rzeczy?
                      > zeby miec samochod wcale nie trzeba zarabiac powyzej pierwszego progu.
                      oczywiscie ze nie trzeba
                      tylko ze maks 1 progu to 3 tys brutto , czyli jakies 1900 na lapke
                      a to przy dzisiejszych cenach starcza na bardzo skromne zycie (zwlaszcza jesli
                      sie ma rodzine na utrzymaniu)a samochod kosztuje - zwlaszcza eksploatacja,
                      ubezpieczenia , remonty

                      > zgoda, ale jak mowie jedyne dane na jakich mozemy sie oprzec to oficjalna
                      > statystyka
                      oficjalna statystyka jest do bani
                      • mike102 Stytystyki mowia, zycie mowi... 17.01.02, 12:16
                        pakuz napisał(a):

                        > robilem w zeszlym roku remont kuchni , facet od tynkow i kafelkow wzial
                        > 3 tys zlotych za 10 dni roboty (materialy moje), oczywiscie jest zarejestrowany
                        > jako bezrobotny , bez prawa do zasilku
                        > znajomy remontowal domek letniskowy - 8 tys zl ( dwoch bezrobotnych, 35 dni)
                        > ilu jest takich bezrobotnych? - polowa budownictwa napewno
                        > a to tylko jedna z branzy

                        duzo. ja dodam jeszcze przyklady od mojej matki ze szkoly. sa tam darmowe obiady.
                        poza duza grupa dzieci z rodzin naprawde biednych i patologicznych sa tam tez
                        bardzo ciekawe egzemplarze, dobrze ubrane, przyprowadzane przez eleganckie
                        mamusie. naiwne dzieci predzej czy pozniej wygadaja ze choc mamusia bezrobotna to
                        tatus jest na budowie w berlinie, albo wujek ma swoj biznes, albo ze rodzice
                        jezdza do Niemiec a ono ich widuje tylko w weekendy bo tak to siedzi z babcia,
                        albo przytoczony juz przyklad "remontowcow"...

                        > > zgoda, ale jak mowie jedyne dane na jakich mozemy sie oprzec to oficjalna
                        > > statystyka
                        > oficjalna statystyka jest do bani

                        sa jeszcze zdrowy rozsadek i obserwacje. jak chocby pociagi do Berlina wyladowane
                        murarzami, sprzataczkami, babysitterkami, blacharzami, kwiaciarkami i rzeznikami
                        (a to tylko kilka % tych, ktorzy keszcze nie maja samochodu). zarobki tej grupy
                        osob wogole nie wchodza w statystyki, podobnie jak zarobki marynarzy na
                        zagranicznych kontraktach (bo zgodnie ze zdrowym rozsadkiem rozliczaja sie w USA
                        albo innych krajach). ja rowniez jesli bym nie osiagal dochodow w Polsce, ze
                        swoich zagranicznych kontraktow spowiadac bym sie nie musial.
              • stettiner ciekawa metoda 16.01.02, 15:47
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Nie no bez przesady to bedzie troszeczke wiecej. Ale jak by nie liczyc to
                > srednio wychodzi
                > =130 PLN telefon.-Jednym troche mniej innym wiecej ale to sprawa charakteru.
                > =350 PLN za mieszkanie pod warunkiem ze je masz bo jak wynajmujesz to moze byc
                >
                > znacznie wiecej.
                > =400 PLN na jedzenie-jak sie pracuje to nie ma sie czasu na robienie np. pierog
                > ow
                > zeby bylo taniej.
                > A trzeba jakis ciuch kupic,no i fajnie bylby sie troche od czasu do czasu jakos
                >
                > odchamic. Jedno wyjscie z Pania to jakies 50PLN oszczednie liczac. W koncu nie
                >
                > mozna jej caly czas brac na spacery. Mam jeszcze to szczescie ze moje kobietka
                > mnie nigdy za bardzo nie naciaga ale wiem ze sa i inne.
                >
                To ciekawa metoda żeby liczyć swoją potencjalna pensję według tego, ile by sie
                chciało, żeby utrzymać jakiś tam standard który sobie wymyśliłeś- przy
                zastosowaniu takiej metody to ja też w zasadzie nie dam rady się utrzymać z tego
                co zarabiam.
                • Gość: Piotr Re: ciekawa metoda-Stettiner IP: *.euv-frankfurt-o.de 17.01.02, 07:26
                  No wlasnie Stettiner ale idac na rozmowe kwalifikacyjna zawsze sie pytaja ile
                  chce sie zarabiac. Przynajmniej tak bylo na tych na ktorych bylem.A bylem juz na
                  5. I jak na razie nie pracuje w Szczecinie chociaz bym tego chcial.Poza tym to
                  nasze wynagrodzenie powinno sie do czegos odnosic, a takim wlasnie odnosnikim sa
                  wlasnie nasze wydatki. Chyba przyznasz ze specjalnnie nie przesadzalem z ich
                  wysokoscia. Pewnie ze jak trzeba to zaciska sie pasa ale nie mozna caly czas
                  wszystkiego sobie odmawiac. A jako potencjalnzch wydatkow nie podalem wakacji na
                  kanarach tylko przeciatny czynsz i moze faktycznie troche wygorowany rachunek
                  telefoniczny. Ale reszta sie chyba zgadza.
                  Pozdrawiam
                  Piotr


                  stettiner napisał(a):
                  > To ciekawa metoda żeby liczyć swoją potencjalna pensję według tego, ile by sie
                  > chciało, żeby utrzymać jakiś tam standard który sobie wymyśliłeś- przy
                  > zastosowaniu takiej metody to ja też w zasadzie nie dam rady się utrzymać z teg
                  > o
                  > co zarabiam.

                  • Gość: Zbyszek Re: ciekawa metoda-Stettiner IP: 158.166.10.* 17.01.02, 09:55
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > Poza tym to
                    > nasze wynagrodzenie powinno sie do czegos odnosic, a takim wlasnie odnosnikim s
                    > a
                    > wlasnie nasze wydatki.

                    raczej odnosnikiem jest to, co ty dajesz firmie. jezeli masz kopac doly to stawka
                    jest ustalona ale jak masz pracowac koncepcyjnie lub najprostszy przyklad z
                    rynku - jako handlowiec/sprzedawca, to pytanie brzmi: o jaki procent podskoczy
                    sprzedaz firmy / wygrywanie kontraktow w jakims obszarze itd wlasnie dzieki
                    twojej pracy. czesto ludzie po studiach maja wyobrazenie, ze praca im sie nalezy,
                    a to nie jest tak.
                    inna strona medalu: slabi managerowie na szczecinskim rynku, nie potrafia
                    wylapywac tych naprawde dobrych...
          • Gość: lelek Re: Stytystyki mowia, zycie mowi... IP: *.devs.futuro.pl 17.01.02, 09:48
            brutoo, czy netto? hmm?
        • Gość: rg Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 11:40
          Gość portalu: strzyz napisał(a):

          > Po prostu jako student i Szczecinianin chcialbym zobaczyc czy w tym miescie
          > sa jeszcze jakies szanse na normalne zycie. Z tego co slysze jest nie za
          > dobrze i wcale nie zanosi sie ze bedzie lepiej. Bardzo lubie to miasto ale nie
          > wyobrazam sobie jakos pracy za 1600 PLN brutto. No chyba ze do 30go roku zycia
          > bede wyciagal kase od rodzicow.

          1600 pln brutto ? znam ludzi którzy idą do pierwszej pracy po studiach za
          1200 pln brutto. a jeszcze rok temu (początek 2001) studenci z ostatniego roku
          w tej samej branży, tyle że w stolicy, mogli zaczynać od 3000 pln brutto. po
          skończeniu oczywiście więcej.

          • mike102 Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 17.01.02, 11:59
            Gość portalu: rg napisał(a):

            > Gość portalu: strzyz napisał(a):
            >
            > > Po prostu jako student i Szczecinianin chcialbym zobaczyc czy w tym miesci
            > e
            > > sa jeszcze jakies szanse na normalne zycie. Z tego co slysze jest nie za
            > > dobrze i wcale nie zanosi sie ze bedzie lepiej. Bardzo lubie to miasto ale
            > nie
            > > wyobrazam sobie jakos pracy za 1600 PLN brutto. No chyba ze do 30go roku z
            > ycia
            > > bede wyciagal kase od rodzicow.
            >
            > 1600 pln brutto ? znam ludzi którzy idą do pierwszej pracy po studiach za
            > 1200 pln brutto.

            Jesli ktos idzie do pierwszej pracy PO STUDIACH, to jest spozniony o jakies 3
            lata, i raczej nie powinien sie niczego lepszego spodziewac.

            > a jeszcze rok temu (początek 2001) studenci z ostatniego roku
            > w tej samej branży, tyle że w stolicy, mogli zaczynać od 3000 pln brutto. po
            > skończeniu oczywiście więcej.

            Co chcesz przez to powiedziec? Znam przypadki ze dostaje sie takie pensje i w
            Szczecinie (nawet wyzsze). I rozbieznosci pomiedzy 2 osobami z tej samej grupy na
            studiach bywaja jeszcze wieksze niz 1200-3000 zl brutto na "dzien dobry".
            • Gość: rg Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.01.02, 12:16
              mike102 napisał(a):

              > Co chcesz przez to powiedziec? Znam przypadki ze dostaje sie takie pensje i w
              > Szczecinie (nawet wyzsze). I rozbieznosci pomiedzy 2 osobami z tej samej grupy
              > na
              > studiach bywaja jeszcze wieksze niz 1200-3000 zl brutto na "dzien dobry".

              miało być na temat "jak odstajemy". no więc podałem przypadki, które znam.
              czy są one najbardziej reprezentatywne, nie wiem. może to u nas to najgorszy, a
              to tam to najlepszy ?
              • bbury Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 17.01.02, 15:40
                Kochani moi - skoro niektórzy z Was zamierzają poszukiwać pracy to warto żeby
                umieli się przy tym dowiedzieć jaką płace proponują. Bo z tego co przeczytałem
                nie wygląda to najlepiej...

                Oczywiście wszędzie Was spytają o płacę BRUTTO bo w końcu wygląda na to że
                chcecie więcej niż rzeczywiście chcecie... i może Was to nieco przychamować.
                Zawsze podadzą Wam też kwoty brutto bo w końcu po co mówić że na konto wpłynie
                mniej :)

                Tak dla jasnosci 1600 Brutto to 1114.99 Netto.
                W praktyce - chcąc uzyskać przybliżony wynik - należy od brutto odjąć 30-33%
                które zabiera nam ZUS + Belka...
                Ale jak ktoś chce większej szczegółowości polecam www.infor.pl/
                tam znajdziecie różne KALKULATORY w tym Brutto - Netto. (należy szukać skrótu w
                stopce)


                PS jeśli przekroczycie II próg podatkowy (a o to w końcu nietrudno) - nie
                wystarczy odjąć 1/3 trzeba odjąć troszkę więcej...
                Pozdro.
            • Gość: Vonnegut Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.01.02, 13:44
              > Jesli ktos idzie do pierwszej pracy PO STUDIACH, to jest spozniony o jakies 3
              > lata, i raczej nie powinien sie niczego lepszego spodziewac.

              Zgadzam sie w 100% nie mozna dzisiaj studiowac, a potem zdobywac doswiadczenie
              zawodowe, Ci którzy to łącza ze studiami odniosa sukces. Ja zaczolem pracowac juz
              w szkole sredniej, i powoli powoli pne sie w góre. Nie mam wiekszych trudnosci ze
              znalezieniem pracy. Od 19 roku zycia w zasadzie utrzymuje sie sam. Owszem w
              Szczecinie trudno jest o prace, ale tak samo jest wszedzie. Wiec jedyne wyjscie
              to zakasac rekawy, szukac i brac wszystko, albo prawie wszystko, nie przebierac
              jak w sklepie z ciuchami, doswiadczneie zdobedziesz nawet w Mc Donaldzie, a nie
              od razu zostaniesz dyrektorem duzej miedzynarodwej firmy.

              Teraz tez mam prace i szukam kolejnej, po co? nie po to by zabrakło dla innych,
              nie - po to by uzbierac na mieszkanie, cos własnego, cos co jak mówi Mike - ma
              dzieki swojej 7 letniej pracy. Nie rozpycham sie lokciami i nie psiocze na
              innych, nie podpieprzam w robocie, nie babram sie w błocie. Ja pracuje, szukam i
              sie ucze. Ucze sie dorosłego zycia, czego zycze "przedłuzaczom młodosci" - czyli
              dziennym studentom na utrzymaniu rodziców:)p


    • Gość: Robert Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.02, 08:14
      Szczecinianin w Warszawie, Ja zarabiam obecnie 6400 brutto dochodzi do tego
      telefon kom. mogę nadzwonić na koszt firmy 240 zł, laptop 800 MHz i 256 MB Ram,
      ryczałt na auto ok. 270 zł. Tyle zarabiam w Warszawie, a pochodzę ze Szczecina.
      Wiek 29 lat kierownicze stanowisko. W mojej opini moje zarobki powinny być
      pomnożone minimum razy 2, ale niestety nie w opii mojego szefa. ROI z mojej
      pracy w tym roku około 50 mln zł. Możecie nie wierzyć, ale to już wasz problem.
      PS> nie pracuję dla mafi, choć na praniu tzw. brudnychpieniędzy dobrze się
      zanam, choć politycy są w tym NAJ . Robert
      • Gość: Anka Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.dial.teleton.pl 28.01.02, 09:40
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Ja zarabiam obecnie 6400 brutto dochodzi do tego
        > telefon kom. mogę nadzwonić na koszt firmy 240 zł, laptop 800 MHz i 256 MB Ram,
        > ryczałt na auto ok. 270 zł.

        Nie upajalabym sie tak cyferkami. Moze jestem idealistka, ale uwazam, ze
        pieniadze nie do konca swiadcza o pozycji zawodowej i statusie materialnym.
        Pewnie, ze fajnie zaraz po studiach (albo jeszcze lepiej - w trakcie) znalezc
        prace za wielkie pieniadze, kupic mieszkanie, samochod i jezdzic na wakacje na
        Kanary. Ale moim zdaniem licza sie tez prspektywy jakie nam ta praca daje. Zbyt
        wiele osob po paru (2-4) latach rewelacyjnej pracy i placy spada nagle na ziemie.
        Sama konczac studia zmienilam prace na (duzo) mniej platna tylko dlatego, ze daje
        mi ona szanse na zdobycie olbrzymiego doswiadczenia zawodowego i nadzieje, ze w
        przyszlosci to ja bede decydowac o swoim zyciu, zarobkach i wakacjach. Traktuje
        to jako ciag dalszy wyksztalcenia, ktorego nie zdobylam na studiach. I nie zaluje.
        Dlatego tez liczba zer nie robi na mnie wrazenia. Moze kupie wlasne mieszkanie
        troche pozniej, ale za to moje przyszle zycie wydaje sie rysowac w ciekawszych
        kolorach.
    • Gość: Walter Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: 195.27.162.* 28.01.02, 12:09
      Mnie we wszystkich tych glosach na temat pracy i zarobkow w Polsce uderza,
      ze wiekszosc raczej mowi o zarabianiu u kogos i "dajcie mi prace" a malo osob
      mysli o otworzeniu wlasnej firmy o wlasnej inicjatywie
      Ja bym chcial sie dowiedziec ilu ludzi z pomorza mysli o otworzeniu wlasnej
      firmy o stworzeniu dla siebie miejsca pracy a moze i dla innych.
      Ja nie mowie tu o tworzeniu koncernow jak Microsoft czy Volkswagen, ale firm
      czy dzialalnosci na srednia i mala skale.
      Oczywiscie ze trzeba miec pomysl
      oczywiscie ze jest to zwiazane z ryzykiem poplyniecia,
      ale jezeli sie uda to ROI 50 mln w roku jest TWOJE
      a nie ochlapy 6.400+komorka+270 na samochod,
      Mozecie mnie wymyslac od "madrych"
      ale ja tez sie wzialem za dzialanosc dopiero jak bylem przyparty do sciany
      brakiem pracy na cudzym zagonie, no i mialem troche szczescia.
      Drobny przedsiebiorca z Niemiec - byly polski Niemiec Walter Bertin
      • bbury Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 28.01.02, 12:40
        Gość portalu: Walter napisał(a):

        > Mnie we wszystkich tych glosach na temat pracy i zarobkow w Polsce uderza,
        > ze wiekszosc raczej mowi o zarabianiu u kogos i "dajcie mi prace" a malo osob
        > mysli o otworzeniu wlasnej firmy o wlasnej inicjatywie
        > Ja bym chcial sie dowiedziec ilu ludzi z pomorza mysli o otworzeniu wlasnej
        > firmy o stworzeniu dla siebie miejsca pracy a moze i dla innych.
        > Ja nie mowie tu o tworzeniu koncernow jak Microsoft czy Volkswagen, ale firm
        > czy dzialalnosci na srednia i mala skale.
        > Oczywiscie ze trzeba miec pomysl
        > oczywiscie ze jest to zwiazane z ryzykiem poplyniecia,
        > ale jezeli sie uda to ROI 50 mln w roku jest TWOJE
        > a nie ochlapy 6.400+komorka+270 na samochod,
        > Mozecie mnie wymyslac od "madrych"
        > ale ja tez sie wzialem za dzialanosc dopiero jak bylem przyparty do sciany
        > brakiem pracy na cudzym zagonie, no i mialem troche szczescia.

        Cenię prywatną "inicjatywę gospodarczą" :). Ale żeby w niej działać trzeba mieć
        pomysł i wiedzieć czego się chce... Szczególnie z tym ostatnim może być problem.
        Zabrzmi to nieco konformistycznie ale osobiście wolę pracować u kogoś. Urlop,
        spokój i w każdej chwili można zmienić branżę. Słowem nie jestem stworzony do
        rozkręcania swojego interesu. Może kiedyś... gdy wreszcie pojmę o co mi chodzi.
        Teraz wolę wolny czas a realizacji szukam w innych sferach - wiele ważniejszych
        niż zawodowa.
        Niemniej zachęcam wszystkich do realizowania pomysłów i pracy na swoim - życzę
        też powodzenia.
        PS "u kogoś" można czasem lepiej zarobić i lepiej się realizować niż "na swoim".
        Czyż nie ?


        • Gość: pakuz Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 09:24
          bbury napisał(a):
          > Cenię prywatną "inicjatywę gospodarczą" :). Ale żeby w niej działać trzeba mieć
          >
          > pomysł i wiedzieć czego się chce... Szczególnie z tym ostatnim może być problem
          > Zabrzmi to nieco konformistycznie ale osobiście wolę pracować u kogoś. Urlop,
          > spokój i w każdej chwili można zmienić branżę. Słowem nie jestem stworzony do
          > rozkręcania swojego interesu. Może kiedyś... gdy wreszcie pojmę o co mi chodzi.
          >
          > Teraz wolę wolny czas a realizacji szukam w innych sferach - wiele ważniejszych
          >
          > niż zawodowa.
          > Niemniej zachęcam wszystkich do realizowania pomysłów i pracy na swoim - życzę
          > też powodzenia.
          > PS "u kogoś" można czasem lepiej zarobić i lepiej się realizować niż "na swoim"
          > .
          > Czyż nie ?
          >
          oczywiscie Bbury !
          wlasnie za takie podejscie was kochamy , my , prywatni przedsiebiorcy :))

          • bbury Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 30.01.02, 14:16
            Gość portalu: pakuz napisał(a):

            > oczywiscie Bbury !
            > wlasnie za takie podejscie was kochamy , my , prywatni przedsiebiorcy :))

            :))) a widział kto żeby ludzie sztuki i naukowcy harowali od rana do
            wieczora ??? :)))
            W podstawówce Pani od WOSu opowiadała coś o "pasożytach społecznych"... :)
            • Gość: Vonnegut Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.01.02, 10:13
              > :))) a widział kto żeby ludzie sztuki i naukowcy harowali od rana do
              > wieczora ??? :)))
              > W podstawówce Pani od WOSu opowiadała coś o "pasożytach społecznych"... :)

              Drogi bbury, ja widziałem. Widziałem jak moja ex sleczy po nocach nad głupawymi
              projektami na zaliczenie jakiegos przedmiotu, widzialem jak trudno jest artyscie
              tworzyc cos pod nauczyciela i jak trudno jest uzyskac cos perfekcyjnego, tak by
              mozna nazwac to dzielem, a nie tylko " przykleić" taka łatkę. Artysci to ludzie
              ktorzy tworza cos co jest jakby kawalkiem ich samych, i zapewniam cie, ze na
              pewno nie obywa sie to od 8:00 do 16:00 tej.

              Pasozyt spoleczny to ten pijaczek spod Palladium, ktory stoi tam co wieczor i
              prosi o 50 gr...
              • strzyz Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? 31.01.02, 11:14
                Panowie spokojnie. Nikt nie twierdzi ze wszyscy artysci to pasożyty społeczne.
                Jak tak dalej pojdzie to Mr. Vonnegut zrobi nam tu rzeznie,najpierw jeden potem
                dwa i tak az dojdzie do pieciu :^)

                Gość portalu: Vonnegut napisał(a):

                > > :))) a widział kto żeby ludzie sztuki i naukowcy harowali od rana do
                > > wieczora ??? :)))
                > > W podstawówce Pani od WOSu opowiadała coś o "pasożytach społecznych"... :)
                >
                >
                > Drogi bbury, ja widziałem. Widziałem jak moja ex sleczy po nocach nad głupawymi
                >
                > projektami na zaliczenie jakiegos przedmiotu, widzialem jak trudno jest artysci
                > e
                > tworzyc cos pod nauczyciela i jak trudno jest uzyskac cos perfekcyjnego, tak by
                >
                > mozna nazwac to dzielem, a nie tylko " przykleić" taka łatkę. Artysci to ludzie
                >
                > ktorzy tworza cos co jest jakby kawalkiem ich samych, i zapewniam cie, ze na
                > pewno nie obywa sie to od 8:00 do 16:00 tej.
                >
                > Pasozyt spoleczny to ten pijaczek spod Palladium, ktory stoi tam co wieczor i
                > prosi o 50 gr...

                • Gość: Vonnegut Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 10:29
                  strzyz napisał(a):

                  > Panowie spokojnie. Nikt nie twierdzi ze wszyscy artysci to pasożyty społeczne.
                  > Jak tak dalej pojdzie to Mr. Vonnegut zrobi nam tu rzeznie,najpierw jeden potem
                  >
                  > dwa i tak az dojdzie do pieciu :^)

                  :) Na całe szczęscie (dla Was?:) forum to miejsce bezkrwawej wymiany poglądów i
                  niech tak pozostanie. Milego dnia zycze. :)
    • Gość: tete wspominki IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 11:46
      Doprawdy, bardzo interesujące uwagi młodych (sądzę)forumowiczów na temat
      jakości życia Polaków w latach osiemdziesiątych ! Oficjalna informacja z
      tamtych lat w ogóle nie powinna być brana pod uwagę.Także statystyka. Jedno
      wielkie kłamstwo.
      Łatwiej było żyć ? Bzdura. Standard ? Zarabiałam w porywach 17 - 20 $ ! Kolejki
      po wszystko ! Rozlatujące się po jednym sezonie buty, rozpadające się meble
      drewnopodobne, codzienne wyłączenia prądu, żywność - tragiczny wybór i
      dramatyczna jakość (straszliwe solone masło !!!), w komercyjnym-mięsnym można
      było kupić pół barana w jednym kawałku !!! owoce, warzywa, kosmetyki ? szkoda
      mówić !!! handel wymienny : ulung za rajstopy, papierosy za czekoladę,
      papierosy na wagę, zamawianie tygodników w kiosku, piwo, które - choć byle
      jakie - sprzedawano w pół godziny ! mleka brak ! chleba brak ! itd. itd. a
      sprawy w urzędzie załatwić ? a do szpitala ? koszmar !!!
      I cóż z tego, że była praca ? nieistotne było czy ktoś pracował na maxa czy
      leniwie przybijał pieczątkę w lewym górnym rogu na czterech pismach dziennie -
      zarobki były takie same - uprawniały do wystawania w kolejkach, prowadzenia
      handlu wymiennego i użerania się z wszechwładnymi urzędnikami. Czy któryś z
      panów pamięta lub słyszał kiedykolwiek o tzw. sklepach dla młodych małżeństw ???
      To były JEDYNE miejsca, w których mozna było kupić ręczniki, pościel, obrusy,
      ścierki do naczyń (tak, tak !!!), firanki - oczywiście tylko "na zaświadczenie"
      i w limitowanej ilości.
      Samochód był luksusem ??? Pralka automatyczna była luksusem !
      Mieszkanie ? Kto wtedy żebrał w spółdzielni - ten pamięta ! Kto porwał się na
      adaptację strychu - do dzisiaj wspomina !

      Kto twierdzi, że standard życia Polaków pogorszył się teraz - jest niespełna
      rozumu albo cierpi na amnezję !!! Dlaczego ludzie, którzy wówczas przechodzili
      gehennę "najlepszego z ustrojów" nie przekazali tej prawdy swoim dzieciom ???
      Dlaczego trzymali je pod kloszem - podsuwając pod nos zdobyte z takim trudem
      bezcenne parówki ? No proszę ! Teraz te dzieci wypisują na forum dziwaczne
      pochwały na temat "bezpiecznych lat osiemdziesiątych" ...

      pozdrawiam, :))tete
      • Gość: Strzyz do Tete IP: 195.124.228.* 01.02.02, 12:04
        Piekna analiza...
        Nic dodac nic ujac. Musze sie z Toba zgodzic ze to byly bardzo dziwne czasy.
        Co prawda ja pamietam je jako dziecko wiec moj obraz jest troche inny niz twoj.
        Ale sam jednak pamietam jak rodzice ciagle przeliczali czy zarabiala
        po 20 $ czy juz moze nie, a obydwoje byli po studiach. Moja mama pracowala jako
        sedzia a ojciec byl inzynierem i lamal sobie juz wtedy leb nad nizlymi projektami.
        Nie zapomne takze jak sie przeprowadzali z kawalerki do 3 pokojowego mieszkania,
        na ktore moj ojciec harowal jak wol przez 3 lata na budowie zawsze po pracujako
        robol.A prawie cala przeprowadzka na wozku dziecinnym. Smutna komiedia co?
        Albo jak sie musieli zapozyczac u znajomych aby po 10 latach malzenstwa kupic
        siedmioletniego maluszka. Uprzedzajac ataki innych, ktorzy zaraz mnie zaatakuja
        ze teraz w trzy lata ciezko jest zapracowac na mieszkanie uprzedzam ze to
        mieszkanie trzebabylo jeszczewykupic, a te godzinki to byly tylko na dostanie
        przydzialu.


        Gość portalu: tete napisał(a):

        > Doprawdy, bardzo interesujące uwagi młodych (sądzę)forumowiczów na temat
        > jakości życia Polaków w latach osiemdziesiątych ! Oficjalna informacja z
        > tamtych lat w ogóle nie powinna być brana pod uwagę.Także statystyka. Jedno
        > wielkie kłamstwo.
        > Łatwiej było żyć ? Bzdura. Standard ? Zarabiałam w porywach 17 - 20 $ ! Kolejki
        >
        > po wszystko ! Rozlatujące się po jednym sezonie buty, rozpadające się meble
        > drewnopodobne, codzienne wyłączenia prądu, żywność - tragiczny wybór i
        > dramatyczna jakość (straszliwe solone masło !!!), w komercyjnym-mięsnym można
        > było kupić pół barana w jednym kawałku !!! owoce, warzywa, kosmetyki ? szkoda
        > mówić !!! handel wymienny : ulung za rajstopy, papierosy za czekoladę,
        > papierosy na wagę, zamawianie tygodników w kiosku, piwo, które - choć byle
        > jakie - sprzedawano w pół godziny ! mleka brak ! chleba brak ! itd. itd. a
        > sprawy w urzędzie załatwić ? a do szpitala ? koszmar !!!
        > I cóż z tego, że była praca ? nieistotne było czy ktoś pracował na maxa czy
        > leniwie przybijał pieczątkę w lewym górnym rogu na czterech pismach dziennie -
        > zarobki były takie same - uprawniały do wystawania w kolejkach, prowadzenia
        > handlu wymiennego i użerania się z wszechwładnymi urzędnikami. Czy któryś z
        > panów pamięta lub słyszał kiedykolwiek o tzw. sklepach dla młodych małżeństw ??
        > ?
        > To były JEDYNE miejsca, w których mozna było kupić ręczniki, pościel, obrusy,
        > ścierki do naczyń (tak, tak !!!), firanki - oczywiście tylko "na zaświadczenie"
        >
        > i w limitowanej ilości.
        > Samochód był luksusem ??? Pralka automatyczna była luksusem !
        > Mieszkanie ? Kto wtedy żebrał w spółdzielni - ten pamięta ! Kto porwał się na
        > adaptację strychu - do dzisiaj wspomina !
        >
        > Kto twierdzi, że standard życia Polaków pogorszył się teraz - jest niespełna
        > rozumu albo cierpi na amnezję !!! Dlaczego ludzie, którzy wówczas przechodzili
        > gehennę "najlepszego z ustrojów" nie przekazali tej prawdy swoim dzieciom ???
        > Dlaczego trzymali je pod kloszem - podsuwając pod nos zdobyte z takim trudem
        > bezcenne parówki ? No proszę ! Teraz te dzieci wypisują na forum dziwaczne
        > pochwały na temat "bezpiecznych lat osiemdziesiątych" ...
        >
        > pozdrawiam, :))tete

        • Gość: tete Dzięki Strzyz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 20:29
          Gość portalu: Strzyz napisał(a):

          > Piekna analiza...
          > Nic dodac nic ujac. Musze sie z Toba zgodzic ze to byly bardzo dziwne czasy.
          > Co prawda ja pamietam je jako dziecko wiec moj obraz jest troche inny niz twoj.
          > Ale sam jednak pamietam jak rodzice ciagle przeliczali czy zarabiala
          > po 20 $ czy juz moze nie, a obydwoje byli po studiach. Moja mama pracowala jako
          >
          > sedzia a ojciec byl inzynierem i lamal sobie juz wtedy leb nad nizlymi projekta
          > mi.
          > Nie zapomne takze jak sie przeprowadzali z kawalerki do 3 pokojowego mieszkania
          > ,
          > na ktore moj ojciec harowal jak wol przez 3 lata na budowie zawsze po pracujako
          >
          > robol.A prawie cala przeprowadzka na wozku dziecinnym. Smutna komiedia co?
          > Albo jak sie musieli zapozyczac u znajomych aby po 10 latach malzenstwa kupic
          > siedmioletniego maluszka. Uprzedzajac ataki innych, ktorzy zaraz mnie zaatakuja
          >
          > ze teraz w trzy lata ciezko jest zapracowac na mieszkanie uprzedzam ze to
          > mieszkanie trzebabylo jeszczewykupic, a te godzinki to byly tylko na dostanie
          > przydzialu.
          >
          Oczekiwałam ataku - a tu głos wsparcia. Czyli nie wszyscy jednak ...
          Myślę, że Twój przykład tzn. ciężka praca ojca - przez trzy lata - by mieć PRAWO
          do przydziału mieszkania> - wyda się niektórym dyskutantom absurdalny ale
          doskonale obrazuje idiotyzm i beznadziejność tamtych lat.
          Ja z pewnością nie zapomnę nigdy upokarzającego koszmaru, który towarzyszył na
          każdym kroku większości ludziom. Wiekszości. Bo była też uprzywilejowana grupa,
          która żyła całkiem nieźle.I byłoby nawet zrozumiałe, gdyby to własnie Ci ludzie
          wyrażali tęsknotę za tamtym okresem. Przeraża mnie jednak głos młodego
          pokolenia ...

          serdecznie pozdrawiam, :)) tete>
      • Gość: kruszyna Re: wspominki IP: *.proxy.aol.com 02.02.02, 02:06
        Drogi tete,prawda ze za czasow komuny duzo bylo nienormalnosi ale bez przesady
        nie wszyscy zarabiali $20 miesiecznie,ja zamim opuscilem PRl potrafilem
        wyciagnac i $800-1000 bo tak jak i teraz czesc ludzi potrafiija potrafilem,moim
        problemem bylo wydac te pieniadze stad moja emigracja do normalnego swiata.
        Ludzie wszedzie ,na calym swiecie niezaleznie od ustroju sa
        rozni,bogaci,madrzy,biedacy,glupi,zdrowi i chorowici na tym polega piekno
        ludzkosci,wazne jest aby tam gdzie sie mieszka przecietny czlowiek za
        przecietne wynagrodzenie mogl zyc na luzie ,bez glupich problemow typu brak
        towaru w sklepie,szalenie drogie mieszkania itd itp. Ja to znalazlem czego i
        ludziom w Polsce zycze z calego serca.
        • Gość: strzyz do kruszyna IP: 195.124.228.* 04.02.02, 11:45
          sorry kolego ale musiales miec jakies uklady zeby tyle zarabiac.
          Jako zwyly obywatal nie przekraczales 35 dolcow, moze za wyjatkiem panienek
          dogadzajacych dolarowym turystom no i marynarzy.No mogles jeszcze wymieniac
          walute albo grac w karty- ot taki nasz Wielki SZU

          Gość portalu: kruszyna napisał(a):

          > Drogi tete,prawda ze za czasow komuny duzo bylo nienormalnosi ale bez przesady
          > nie wszyscy zarabiali $20 miesiecznie,ja zamim opuscilem PRl potrafilem
          > wyciagnac i $800-1000 bo tak jak i teraz czesc ludzi potrafiija potrafilem,moim
          >
          > problemem bylo wydac te pieniadze stad moja emigracja do normalnego swiata.
          > Ludzie wszedzie ,na calym swiecie niezaleznie od ustroju sa
          > rozni,bogaci,madrzy,biedacy,glupi,zdrowi i chorowici na tym polega piekno
          > ludzkosci,wazne jest aby tam gdzie sie mieszka przecietny czlowiek za
          > przecietne wynagrodzenie mogl zyc na luzie ,bez glupich problemow typu brak
          > towaru w sklepie,szalenie drogie mieszkania itd itp. Ja to znalazlem czego i
          > ludziom w Polsce zycze z calego serca.

    • Gość: Andrij Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 23:46
      He, he, he! Oczywiście, że szczecinianie świetnie zarabiają - np. asystent na
      uczelni po kilku latach dostaje do łapy aż 1120 złociszów, a na podjęcie innej
      pracy nie ma zbyt wiele szans (obciążenie godzinowe w godzinach porannych,
      konieczność dokształcania się i wyjazdów po materiały tudzież na konferencje
      itd.). Można mieć skończone trzy fakultety i nigdzie nie znaleźć pracy - bo nie
      ten język, nie ta praktyka, nie to wykształcenie. Jeśli dodać, że robione "na
      boku" ekspertyzy np. dla sądów i prokuratury są niezapłacone od roku (a podatek
      płaci się nie od zapłaconej, ale od wykonanej usługi...), to wychodzi na to, że
      trzeba jeszcze dołożyć z pensji uczelnianej do ekspertyzy. W tej sytuacji można
      jedynie pomarzyć o zakupie mieszkania i prędzej zacząć zbierać na solidny
      grobowiec (w perspektywie 50 lat przy opisanych dochodach akurat uzbiera się
      wystarczająca sumka na takie lokum, czyba że podniosą czynsze i na Ku Słońcu)...
      • Gość: Maciek Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.kobylanka.sdi.tpnet.pl 02.02.02, 14:25
        Ale asystenci wszędzie zarabiają mniej więcej tyle samo (w Polsce). A większość
        tych lepszych ma jeszcze dodatkową inną pracę. Przynajmniej tak jest na mojej
        uczelni (WE,PS).

        Pozdrowienia.
    • Gość: Janik Re: Ile zarabiaja Szczecinianie.================? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 14:35
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      > Interesuja mnie wszystke branze i szczeble.
      > Za odpowiedzi z gory dziekuje.
      > Piotr

      A jeden członek imieniem Tomasz będąc wg obowiązującego prawa osobą publiczną,
      na pytanie Magdaleny Kmieciak z TV3 ile zarabia - odpowiedział:
      "nie powiem bo nie muszę".
      Tak więc można spekulować: 90.000 czy 60.000 na m-c?
      T.O.W.

Pełna wersja