dyzurny-malkontent
21.10.08, 19:43
Może armator jednostki powinien zamiast się wypowiadać pouczyć się trochę o morzu? A może powinien sprawdzić stan techniczny tego zabytku?
Najprawdopodobniej marynarze robili jedyną rzecz, jaką mogli zrobić w takiej sytuacji - rzucali kotwice. Problem, że dla jednostki bez napędu, o wysokim środku ciężkości zakotwiczenie przy ostrym wietrze i fali skutkuje położeniem na kotwionej burcie, zalanie pokładu. Możliwe, że nie zdążono nawet zamknąć drzwi sztormowych w sterówce...
Możliwe, że kotwica urwała część kadłubu...
To nie zwalnia armatora od wyposażenia odpowiednio załogi. Bo nie jest istotne, że załoga nie zdążyła użyć tych środków - to jej umiejętność. Ale tej umiejętności po prostu nie dano szansy zaistnieć. Wg takiego durnego armatorskiego (amatorskiego?) tłumaczenia wyposażanie marynarzy w ten sprzęt wcale nie ma sensu!