Cenne rękopisy są już w Książnicy

16.01.09, 20:45
Dwie największe biblioteki nie kupiły tych zbiorów, bo znaczną większość ich mają. Cena była po prostu zbyt wysoka. Osobiste dedykacje nie powodują automatycznie, że jakaś książka wydana 40 lat temu w Anglii jest czymś cennym. Jeśli były coś warte trafią do wyszukiwarki książek google i pies z kulawą nogą nie pofatyguje się po wersję drukowaną z mało ważną dedykacją do książnicy.
Ciekawe, czy przed zakupem (a wszystko wskazuje, że kupiono kota w worku) ktoś w książnicy przeprowadził kwerendę i sprawdził, czy tych samych książek rozkładających się już w magazynach nie mają?
Rękopisy, zapiski na rynku antykwarycznym można byłoby kupić pewnie za ułamek kwoty...
... to wszystko oczywiście krytyczne gdybania, bo prawdy nie poznamy. Książnica nie przygotowała rzetelnej wyceny, katalogu i nie będzie miała interesu, by dowieść, czy za te pieniądze przez kilka lat ktoś kompetentny nie kupiłby na rynku antykwarycznym znacznie ciekawszego i bardziej potrzebnego księgozbioru.
W sumie: kupiono wg mnie mocno za drogi zestaw starych książek... można te pieniądze było wydać lepiej, gdyby ktoś z kompetencjami i takim budżetem mógł robić przez kilka lat sensowne zakupy.
    • Gość: deszczowiec Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: 94.254.135.* 16.01.09, 22:50
      "gdyby ktoś z kompetencjami i takim budżetem mógł robić przez kilka lat sensowne
      zakupy"... Jasne, ale przecież się nie rozerwiesz.
      Już i tak nie nadążasz z projektami naprawy reszty świata. Tak więc i ta sprawa
      została spartolona przez smutny fakt niesklonowania Cię po tysiąckroć, co byłoby
      remedium na wszelkie bolączki globu, a przynajmniej Szczecina.
      Swoją drogą, to wręcz niewiarygodne - czy jest coś na czym się nie znasz
      najlepiej na świecie i czego nie przejrzałeś na wylot, znając wszelkie
      podszewki, kuluary i ukryte zamiary niecnych sprawców?
      (Tzn. pomijając akurat bibliotekarstwo i zakupy księgozbiorów naukowych, bo tu
      akurat zlepiłeś parę małych bezsensów w jeden duży.) Cieszę się jednak, że i
      Tobie zależy na kompetencjach decydentów. Zatem obaj pewnie cieszymy się, że na
      szczęście żadną biblioteką nie rządzisz, prawda?
      PS. Zapewne uznasz ochoczo, że ja to przebrany Bąbol albo jaki jego podwładny.
      • felix_edmundowicz co na to pracownik naukowy z SLD Wijas? 16.01.09, 22:54
        po wspaniałym tekście w stylu partyjniackiej drętwej mowy w GW miał szansę tu
        wypłynąć
        czy po prostu siły wykłada na odcinku SLD?
        • Gość: cba Re: co na to pracownik naukowy z SLD Wijas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 10:55
          a cóż on może mieć do tego? Co jest Sekretarzem Naukowo-partyjnym ?
          Myślisz że ktoś obiboków będzie promował? Dla niego tam miejsca chyba już nie
          ma, to byłby szczyt cynizmu, gdyby dalej okradał biednych bibliotekarzy. Myślę,
          że ma choć trochę uczciwości w sobie i dawno zrezygnował z dojenia
          najbiedniejszych, w przeciwnym wypadku byłoby to już przestępstwo.
      • dyzurny-malkontent deszczowiec... do rzeczy a nie ad persona 16.01.09, 22:58
        Człowieku, kolejny nieznany nicku na tym forum. Jak masz coś do napisania o bibliotekoznastwie, to napisz.
        Zastanawiałeś się, czemu ten super zbiór nie trafi do osobnej sali? Mogłoby się okazać, że pies z kulawą nogą nie chciałby jej odwiedzać...
    • felix_macierewicz kto był inicjatorem zakupu, i ile dostał w łapę ? 17.01.09, 07:57
      jeżeli ten zbiór byłby naprawdę cenny, to na 100% nie byłby w
      Szczecinie, krakusy skarbów nie oddają. Tym zakupem powinna zająć
      się CBA.
      • Gość: XX Re: kto był inicjatorem zakupu, i ile dostał w ła IP: 62.69.217.* 17.01.09, 08:11
        Mociumpanie, cymbał pisze!
        Pisz, dobry człowieku, o klozetach, domach publicznych, niepublicznym
        życiu świniopasów pasowanych na polityków regionalnych, pisz o piwie,
        wódzie, benzynie, kobietach pracujących na poboczach szos.
        Jesteż zbyt prymitywny, by zająć się tematyką książek. Tu trzeba nie
        tylko wiedzieć, co jest pomiędzy okładkami. Trzeba wiedzieć cokolwiek
        wiecej. Wskakując ze swoją erudycją w środek zagadnienia wyglądasz
        równie śmiesznie jak pijany widz ze środka sali wskakujący ochoczo na
        scenę, gdzie trwa właśnie przedstawienie Jeziora łabędziego z
        okrzykiem "Też tak mogiem, a co!"
        Spójrz, dobry człowieku na swój osobisty księgozbiór. Na tę maleńką
        półeczkę z opasłym tomem książki kucharskiej, dwóch sensacyjnych
        powieścidłach z czasów, kiedy jeszcze umiałeś czytać, na roczniki CKM
        ułożone starannie.
        I nie interesuj się książkami, dobry człowieku! Co chcesz z nimi
        robić? Obwąchiwać? Ważyć?
        Weź sobie z lodówki puszkę piwa i wróć do swego świata. Włącz
        telewizor.
        • Gość: prac.naukowy realizacja nie znalazłą uznania w krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 17:11
          Oj pani bibliotekarko, nawet pani składnie pisać nie umie. To trochę szokujące.
          Ostanio w trakcie poszukiwania materiałów do pracy miałam okazję odwiedzić Bibiotekę Jagiellońską. Oczuwiście na słowo Szczecin miałam okazję wysłuchać kilku znaczących uwag co do sposobu eksponowania słynnego księgozbioru. Nie odnosząc się co do wartości biblioteki profesora, bo to nie podlega dyskusji, ludzie nauki w sposób jednoznaczny ocenili sposób prezentacji i dostępu do tej biblioteki zapropnowany przez książnicę. Dla wszystkich było to śmieszne aby zamykać go w zaęchłych magazynach i skazać w ten sposób na zagładę.
          Jeżeli dyrektor zdecydował się wydać takie pieniądze na zbiory profesora, to miałoby to sen wyłącznie w takiej sytucji, gdyby wyeksponowany on był w specjalnym miejscu, czytelni, sali profesora.
          Biblitekarze mają też rozeznanie w sprawie czasu opracowania takiej ilości księgozbioru i mieli ogrone zatrzeżenia co do tego. A w/g nich potrwa to wiele lat, przez które ksigozbiór będzie martwy. Panie, które z wielkim wsiłkiem podają ksiązżkę z pólki, nie są skore do szybkiego opisania tego cengo zbioru.
          Generalnie zarówno środowisko naukowe jak i bibliotekarskie było zniesmaczone.
          Czyli jak zwykle, idea dobra i bardzocenna ale ralizacja nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Bardzo przykre.
          • Gość: dlaczego Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 17:35
            chcecie powiedzieć, że ten cenny zbiór zalegnie w ciemnych magazynach? przecież to nie ma sensu.
            Książnica staje się już nie tylko Archiwum, Muzeum, przejmuje ich role, wchodzi w drogę innym,wchodzi w buty innych nstytucji, a nie potrafi zrobic użytku z tego co należy do jej zadań?
            Mało że nie oferuje najnowszej lieratury z żadnego zakresu, nie ma tam w zasadzie nic nowego ludzie przychdzą zapewne setkami do ich drzwi i często ochodzą z kwitkiem, to jeszcze to co ma to nie potrafi wyeksponować.
            Przeczytałem jeszcze raz ten artykuł i jeszcz coś mnie zaszokowało, w jednym miescu czytam wypowiedz "sekretarza NAUKOWEGO". Co to jest, co to za dziwoląg w bibliotece. Brzmi jak sekretarz partii. Czym zajmują sę bibliotekarze, pracą naukową? A może tak swoich klientów nauczą się profesjonalnie obsługiwać i zadbać o oferowane usługi, ksiązki z nowości oferowanych na rynku księgarskim.
            • dyzurny-malkontent Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie 17.01.09, 17:45
              Skoro nie wiesz, czym się zajmuje sekretarz naukowy (a przynajmniej czym się powinien zajmować... bo nie wiem, czy w Ksiażnicy coś robi) to znaczy, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Zresztą cała dyskusja o "eksponowaniu" o tym świadczy.
              Eksponowanie, to współcześnie szybkie opracowanie i łatwe wyszukiwanie oraz udostępnianie a nie "sale ku pamięci" jak w XIX wieku. Takie sale miałyby sens, gdyby ktoś podarował 1000 manuskryptów...
            • Gość: badyl Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie IP: *.chello.pl 06.05.09, 20:29
              1. Ksiaznica jest instytucja naukowa, w zadania ma wpisany obowiazek
              prowadzenia badan, stad nie tylko sekretarz naukowy, ale i rada
              naukowa. 2. Co do "ciemnych magazynow" - to trafiles idealnie w
              najnowsze trendy w swiatowym bibliotekarstwie - ksiazki, zwlaszcza
              cenne, powinny byc przechowywane nie tylko w ciemnych (w nowych
              budynkach bibliotecznych pomieszczenia magazynowe nie maja okien, a
              regaly tworza system zwartego magazynowania, tzn. daja sie szczelnie
              zsunac), ale i zimne (dlatego montuje sie w nich klimatyzacje).
              Przechowywanie cennego ksiegozbioru w naswietlonej i ogrzewanej
              czytelni jet dzis uznawane za zbrodnie, kompletny brak poszanowania
              powierzonego bibliotece dziedzictwa kultury. Poza tym orientacje w
              zbiorze ma przynosic przegladanie dobrze opracowanego katalogu,
              najlepiej dostepnego on-line, w ktorym ksiegozbior danego typu/z
              danego zrodla moze tworzyc osobna baze, dajaca sie dodatkowo
              przeszukac przy uzyciu rozmaitych kryteriow, a nie palec ciagniety
              wzdluz polki... Era "kapliczek" w bibliotekach, miejmy nadzieje,
              minęła. 3. Ze Książnica staje się "archiwum, muzeum, przejmuje ich
              role" - to wspaniale! Bo to znow najnowsze trendy, zgodne z
              zaleceniami IFLA-UNESCO dla bibliotek publicznych. 4. A co do
              bibliotekarzy z Krakowa - bibliotekarze ze Szczecina tez by mogli
              sporo na ich temat powiedziec, ale tego nie zrobia:)A na pewno nie
              takiemu slabo orientujacemu sie w bibliotekarstwie magistrantowi:)
          • dyzurny-malkontent Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie 17.01.09, 17:42
            Gość portalu: prac.naukowy napisał(a):

            > Oj pani bibliotekarko, nawet pani składnie pisać nie umie.
            Ciekawe do kogo toto było. Ja za to aż turlam się z głupot i braku składu napisanych przez pracownika naukowego:
            1. Ekspozycja w jednej sali to narcystyczny przeżytek. Miała sens w XIX wieku a nie teraz.
            2. Prawdą jest, że zapewne nie ma dość ludzi, by w przyśpieszonym tempie opracować księgozbiór i za to są na stołkach wsadzani z rozdzielnika dyrektorzy.
            3. Magazyny nie są złe... tylko trzeba sprawdzić, czy już tych arcydzieł tam nie ma...
            • mar.stachur Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie 17.01.09, 17:53
              ach możesz się poturlać, bałwany to lubią i robią.
              Jestem zupełnie podobnego zdania jak środowisko krakowskie i takie jest zdanie wielu ludzi, którz wiedzą o czym piszą i co tu chodzi. Jak nie wiesz to nie zabieraj głosu. W bibliotece i tak nigdy nie byłe, a już zuoełnie nie wiesz co to jest księgozbiór profesora Markiewicza, nie mówiąc że zapewne nigy o profesoze nie słyszałeś.
              Księgozbiór typu bibliotekaprofesora ma wyłącznie znaczenie i wartość, gdy jest udostępniona jako specjalnie wydzielony i udostęniony do badań.
              Ale do tego dyrekcja musi mieć wyobraźnię niestety nie urzędniczą i nie sldowską.
              • dyzurny-malkontent Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie 17.01.09, 18:17
                Jak widzę Ciebie przerasta zrozumienie, że wystarczy adnotacja w katalogu, że pozycja pochodzi ze zbioru? Te książki są jak rozumiem po Twojej wypowiedzi jedynie cenne ze względu na osobę Profesora czy też same z siebie są tak cenne, że wszyscy się na ich widok będą ślinić?
                Wg mnie to przejaw narcyzmu i niezrozumienia celu współczesnych bibliotek. Jak ktoś uważa, że ma tak genialny zbiór, że sam się obroni, to niech ufunduje bibliotekę... a jak ktoś chce zarobić na swoich książkach, to raczej nie powinien mieć jeszcze większych ansów... to się tyczy też dętego środowiska naukowego.
                • Gość: karol Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie IP: *.centertel.pl 17.01.09, 18:23
                  Oj, oj malkontencie, widać że tym razem to się już zapędziłeś i to dobrze, choć poprzednie twoja myśl miała przejawy logicznego myślenia.
                  Z powyższych wpisów jednak widać, że w tym naszym Szczecnie to wszystko potrafią zmarnować i nidgy nic nie będzie u nas. Szkoda
                  • dyzurny-malkontent Re: realizacja nie znalazłą uznania w krakowie 17.01.09, 18:25
                    Konkretnie to o co Ci chodzi? Bo myśli podałem kilka... rzetelnie karolu.
              • Gość: kiełbaska książki to po co są? Ja mam tylko jedną i jest ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 18:23
                Ale jak to jest, że szczecińscy posiadacze cennych dawnych ksiąg,
                sprzedają je do zamiejscowych bibliotek, bądź na aukcjach
                antykwarychnych, bo nasza mać książkowa nie jest zainteresowana (a
                informację o chęci sprzedania ma jako pierwsza, a danej pozycji nie
                ma)?
                • Gość: zdziwiony Re: książki to po co są? Ja mam tylko jedną i jes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 20:51
                  kiełbasko, taka widac ta nasza mać Ksiąznica, jak ma to zmarnuje, a czego trzeba to też nie ma.
                  A czy ta jak napisano: "sekretarz NAUKOWA", doczytałem niejaka Judek, to może żoneczka tego "bardzo zdolnego" prawnika miejskiego, co to przebiegłe umowy sporządzała, za kTÓRE MIASTO JESZCZE DŁUGO BĘDZIE BEKAĆ? i tak samo zdolna?
    • Gość: Mariusz Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: 77.88.148.* 17.01.09, 22:39
      "Polonista prof. Jerzy Jarzębski jest zdziwiony, że w Krakowie nikt nie był zainteresowany kolekcją prof. Markiewicza.
      - Ta kolekcja jest legendarna - zaznacza."

      Zdobyliśmy coś cennego. Jeśli odpowiednio przygotuje się zbiór to będzie tak jak mówi Bąbolewski. Prac naukowych powstanie troszkę. Książnica Pomorska ma status biblioteki naukowej.
      Poza tym promocja Ksiąznicy już dzięki tej bibliotece się rozpoczęła. Prasa ogólnopolska nie tylko fachowa opisuje to szeroko.
      Dla mnie jako Szczecinianina jest to wyróżnienie i powód do dumy.
      • Gość: czytelnik Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 23:18
        Owszem zgadza si e , to cenny zbiór ale nie do rozproszenia po magzynach, on jest cenny jako biblioteka, u tu zgadzam się całkowicie z tym co napisano:
        "Oczuwiście na słowo Szczecin miałam okazję wysłuchać kilku znaczących uwag co do sposobu eksponowania słynnego księgozbioru. Nie odnosząc się co do wartości biblioteki profesora, bo to nie podlega dyskusji, ludzie nauki w sposób jednoznaczny ocenili sposób prezentacji i dostępu do tej biblioteki zapropnowany przez książnicę. Dla wszystkich było to śmieszne aby zamykać go w zaęchłych magazynach i skazać w ten sposób na zagładę.
        Jeżeli dyrektor zdecydował się wydać takie pieniądze na zbiory profesora, to miałoby to sen wyłącznie w takiej sytucji, gdyby wyeksponowany on był w specjalnym miejscu, czytelni, sali profesora.
        Biblitekarze mają też rozeznanie w sprawie czasu opracowania takiej ilości księgozbioru i mieli ogrone zatrzeżenia co do tego. A w/g nich potrwa to wiele lat, przez które ksigozbiór będzie martwy. Panie, które z wielkim wsiłkiem podają ksiązżkę z pólki, nie są skore do szybkiego opisania tego cengo zbioru.
        Generalnie zarówno środowisko naukowe jak i bibliotekarskie było zniesmaczone.
        Czyli jak zwykle, idea dobra i bardzocenna ale ralizacja nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Bardzo przykre."
        • dyzurny-malkontent XIX wieczne pierdoły... 17.01.09, 23:43
          Nie dość, że nikt z Was nie ma pojęcia co w tym zbiorze jest, bo nawet biblioteka nie ma szczegółowego katalogu tego za co zapłaciła, to jeszcze chcecie organizować XIX wieczną izbę pamięci dla historycznego zbioru. Kiedy te archaiczne, nie obrażając nowoczesnych muzeów muzealnicze podjeście wywietrzeje z pustych głów. Ludzie. To są czasy skanów elektronicznych, katalogów elektronicznych. Nikogo nie interesuje, że to dostał profesor 40 lat temu. Interesuje treść, jeśli jest ciekawa. Wartością nie jest posiadanie przez kogoś, ale to, czy tego już nie ma w google, bo prawa autorskie wygasły...
          • Gość: Mariusz Re: XIX wieczne pierdoły... IP: 77.88.148.* 19.01.09, 04:54
            Nik
            > ogo nie interesuje, że to dostał profesor 40 lat temu.

            Mylisz się i to bardzo.
            Na myśl o tym księgozbiorze niejednemu poloniście cieknie już po nogawkach.
            Nie znasz się to nie komentuj. Wyjedź. Znajdź inną pracę.
    • Gość: Nowojorczyk Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.proxy.aol.com 17.01.09, 23:26
      Duze brawa dla Ksiaznicy za kupno zbioru prof. Markiewicza!

      W ten sposob uzupeniaja i wzbogacja swoje zbiory wszystkie mlode
      biblioteki. Ksiazki za kilka lat beda udostepnione i na dziesiatki
      lat zostana w Bibliotece. Wasze wnuki beda sie z tego cieszyc, ze
      ich dziadkowie miel tyle madrosci aby to zakupic.
      • Gość: do malkontenta Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 10:48
        dyżurnemu malkontentowi to już widać wszystko sie popie..., niby coś wie, niby
        coś słyszał - tu biblioteka elektroniczna, tu fiszka w katalogu, zbiory,
        książki, magazyny, biblioteka jakiegoś profesora, a wszystko to kiełbaska.
        Ten zbiór zakupiono nie tylko dlatego, że zawiera jakiś tytuł, który już
        Ksiąznica może i posiada ale przede wszystkim dlatego że stanowi on wartość jako
        cała "biblioteka". Jak się nie znasz partyjniacki ćwoku, to nie zabieraj głosu.
        Czep się swoich kumpli i idz na studia chociażby wieczorowe, bo wiedza ogólna to
        podstawa funkcjonowania każdego człowieka w nowoczesnym społeczeństwie.
        • dyzurny-malkontent Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy 18.01.09, 16:31
          Zero merytorycznych argumentów a kolejny raz powtarzane bluzgi pod moim adresem. PS. Podobno byłem pisowskim pachołkiem, sldowskim ćwokiem, cyklistą, wyrzuconym z GW dziennikarzem, budowlańcem i ufoludkiem :-)
          Dla czytelnika nie ma znaczenia do kogo należała książka jeśli to nie postać historyczna światowego formatu... a co by nie mówić o profesorze to do Kopernika trochę mu daleko.
          Prawda jest taka: kupiono kota w worku, zdublowano część tytułów, tylko ułamek zbioru jest wart ceny i tylko ten ułamek chciały kupić porządne biblioteki naukowe.
          Te pieniądze można było wydać racjonalniej... tyle, że nikt by ich tak nie wydał, poszłyby najwyżej na partyjne pensje.
          • Gość: paróweczka Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 17:47
            i widzisz, nie wiesz o czym piszesz. Popisz do swoich partyjniaków
          • Gość: distylos Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 18:22
            I co racja to racja. Zeby to był przynajmniej ktos kto tą bibliotekę
            zgromadzil w Szczecinia, bo to jest upamietnianie tradycji
            szczecinskiej. A mu dokumentujemy krakowską. Po najdłuższym - oby -
            życiu odejdzie Erazm Kużma np. Mam nadzieje ze bedzie jeszcze
            miejsce na jego bibliotekę.
            Nic by sie nie stalo gdyby biblioteka Matuszewskiego zostala
            rozproszona. Krakow to zaglebie humanistyki polskiej, i jest tam
            wiecej takich jak Matuszewski. Kogo w Szczecinie będzie obchodzila
            np recepcja krytyki zagranicznej w intelektualnym srodowisku
            krakowskim? skoro same krakusy az tak sie tym nie interesują?
            • Gość: galos Re: Cenne rękopisy są już w Książnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 20:53
              aby zarządzac biblioteką trzeba byc fachowcem jak widac, a nie KOwcem i fircykiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja