dyzurny-malkontent
03.02.09, 20:46
I co z tego doświadczenia Panie Rzeczniku wynika? Przeprosił Pan swoich kolegów za niefortunne i absurdalne tłumaczenie? A może tak Pan podzieli się publicznie do jakich wiekopomnych doświadczeń zawodowych doprowadziły Pana wygadywane bzdury? Nadal Pan tłumaczy biedę i bajzel w swojej pracy za wszelką cenę? Nadal jest Pan rzecznikiem, którego celem jest chronienie przełożonych i niedostatków za wszelką cenę, czy może jednak choć trochę krytycyzmu w miejsce wazeliniarstwa się pojawiło? Fajnie się tak ośmieszać by kryć bryndzę swoich przełożonych i firmy?