europaprykarz
11.02.09, 09:49
A – jak Apokaliptyczna Wizja Zatonięcia Miasta w Psim Gó...e. Godna pędzla
Hieronima Boscha. Na jego obrazie wszystkich mieszkańców Grodu Gryfa zje
wielki psi szatan i wydali do piekielnej studni.
B – jak Baltic Neopolis. Szalona wizja przedstawicieli władzy ludowej,
socjalistycznych planistów i inżynierów dusz. Efekt skupionej pracy umysłowej
członków partii robotniczej, który pozwoli zamienić usmolonego, zapchlonego
kocmołucha w pięknego młodzieńca o jasnej cerze, wytwornych manierach i uroku
księcia z bajki. Z uwagi na obiektywne trudności efekt cudownej zamiany
przesunięto na rok 2180, tymczasem nie należy dokuczać kocmołuchowi.
C – jak Cynki. Nazwa obuwia szczecińskich mas pracujących. Po likwidacji
stoczni użyta przez I sekretarza partii w kampanii obywatelskiej „Wyskocz z
cynków i zaszalej”. Hasło powstało głównie dla stoczniowców, którzy nie chcą
się przekwalifikować na kwiaciarki. Władza dba, by komunikować się z masami
językiem mas.
D – jak Dziennikarz szczeciński. Typ lękliwy, znerwicowany. Chowa się po
kątach, stara się nie zadawać pytań, żeby nikomu nie nadepnąć na odcisk, nie
szuka odpowiedzi, bo może być groźna. Zasadniczym celem dziennikarza piszącego
jest takie lawirowanie w tematach i pytaniach, by wyrobić wierszówkę, a
jednocześnie nikomu nie podpaść. W szczególności nie narazić się władzy. Gdy
zapytać go, czy ma ambicje zmieniać rzeczywistość na lepszą, udaje że nie
słyszy. Czeka cierpliwie na awansik. Doczeka się.
E – jak Europejska Stolica Kultury. Ten idealnie dopasowany do możliwości
miasta pomysł długo karmił się energią cieplną kilku zapaleńców, którzy
cierpliwie powtarzali zaklęcia: „Mamy się czym pochwalić... Mamy się czym
pochwalić...”. Niestety, prozac się skończył, a od walk zapaśniczych
politycznych tumanów kultury w mieście nie przybywa. Rankingi ogólnopolskie
nie biorą kandydatury Szczecina pod uwagę, lecz Cezar trwa na posterunku.
Porażka wizerunkowa to ostatnia rzecz jakiej mu potrzeba. Będziemy więc tkwić
w rozdwojeniu jaźni: podtrzymywać fikcyjne starania, na które będą szły
fikcyjne pieniądze, marnowana będzie fikcyjna energia i lał się będzie
fikcyjny pot. Ku chwale Fikcji, najpotężniejszej z Ojczyzn!
[...]
I – jak Ikona. Kibice Pogoni mają problem z Ikonami. Ikonę Mariusza Kurasa
wyrzucono z klubu, bo nie potrafił zmusić do biegania piłkarzy w 3 lidze.
Ikona Radosław Majdan po pijaku wybija zęby dziennikarzom, a próbuje i
policjantom. Na sesjach sejmiku nieobecny, mieszka w Warszawie, sprawy
rodzinnego miasta ma w poważaniu. W tej sytuacji należy uznać, że Ikona
Radosław Majdan nabił mieszkańców miasta w butelkę, i to w dość brawurowy
sposób, na hasło wyborcze: „Odbudujmy Dumę Szczecina”. Nie przeszkadza to
Ikonie Majdanowi błyszczeć różowymi stringami w tabloidach.
J – jak Jarząbek. Nie brakuje w Szczecinie śpiewających do szafy prezesa.
Posłowie Platformy roztrzęsionymi głosami śpiewają do szafy Nitrasa, Nitras
zasuwa arioso do szafy Tuska, eseldowcy dukają do meblościanki Napieralskiego,
Jacyna melodeklamuje przy pancernej szafie Kaczora, i tak dalej i tak dalej.
Największa kolejka do lustrzanej szafy Krzystka, przepychanki pod wejściem,
karczemne awantury, łokciowanie. Politruki zasuwają falsetem, widziano tu
dziennikarzy, widziano naukowców.
[...]
M – jak Miś, Barejowy. Symbol rządów PO (skrót od „Pływający Ogród” – i nie
chodzi tu o zalany ogródek Mariana J.). Nikt nie wie co to, po co to, ale się
podoba:
"Co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To
jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My
otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane
i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to
jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do
jesieni na świeżym powietrzu."
[...]
O – jak Odbudowa „po szczecińsku”, piłki rzecz jasna. Polega na tym, że
przepędza się obcego ptaka, a na jego miejsce dokarmia się dwa własne,
drobniejsze, ale nie mniej żarłoczne. Nadburmistrz rzuca sakiewkę z dutkami na
stół i rzecze: „Mata, bierzta, to wasze”. A prywaciarze na to: „Dutków ci u
nas niedostatek, więc te przyjmiem jako wróżbę zwycięstwa, którą nam sam Bóg
przez wasze ręce zsyła”. I tak co miesiąc, trzeci rok.
P – jak Pan Prezydent. Obiecał stadion i stadion będzie – za rok, góra dwa.
Powstanie na bagnach, razem z lotniskiem pontonowym. Zapłacą: ohydna bezbożna
lewacka Unia i skreślacze totolotka. Pan Prezydent powiedział że stadion
będzie i należy mu wierzyć, bo Pan Prezydent mówi prawdę. Zapamiętajcie sobie,
że władza ludowa zawsze dotrzymuje obietnic!
Równolegle Pan Prezydent stawia w mieście: pikno hale, ślicno filharmonije ze
śkła i światełków, pryntki trambaj na Zdroje, łobwodnice, maryny dla łódecek,
wodolot ta kośmodrom „Bajko-nur”. I znalazł jeszcze czas by jechać do Londynu
w poszukiwaniu mocy przerobowych dla rozpędzonego Szczecina. Prawdopodobnie
spowoduje załamanie brytyjskiego rynku pracy, ale to ich problem. Naszym jest
nadmiar.
R – jak Rozsądny Pomysł Co Dalej z Tym Miastem. Pojawiają się różne
propozycje. Ktoś rzucił, żeby na początek zrobić w Szczecinie Muzeum Zakładów
Pracy. I to jest ciekawa koncepcja. Jedyne w świecie muzeum zlikwidowanej
pracy to jest coś. Wykorzystajmy nasze walory, by się wyróżnić. Miasto z
jajem, promujące nieistniejący sport, namawiające do pracy w nieistniejących
zakładach, z ujaranymi marihuaną władzami, zgłaszające się do wszelkich
światowych konkursów bez cienia szansy na wygraną. Wszystko na opak, dla
zgrywy, dla jaj. Na wjeździe tablica „Ośrodek Pielęgnowania Paranoi SZCZECIN.
Turysto, zzuj cynki, zaszalej, poczuj ten klimat”. To byłoby oryginalne, to
byłoby fajne!
S – jak Sedina.pl, internetowy klub przyjaciół Hansa. Przyjaciele Hansa
mieszkają w Stettinie, na kolorowanych pocztówkach. Żywią się w przedwojennych
restauracjach, przesiadują w przedwojennych parkach, na filmy chodzą do
UFA-Palast, a w przypływie patriotyzmu skaczą na barykady broniąc miasta przed
aliantami. Jako środowisko aktywne, zajmują się wyłącznie grzebaniem w
przeszłości, dzień dzisiejszy uważają za niegodny i kwitują dumną
wyniosłością. Jakby nie patrzeć, nie pomagają władzy ludowej, która wielkim
wysiłkiem wprawia miasto w ruch wirowy.
T – jak Trup. Stadion przy ul. Twardowskiego. Trupi zewłok miał zostać
pokrojony na kawałki i rozdany, gdy znienacka piłkarska centrala wymyśliła na
trupie międzypaństwowe igrzysko. By nikt z gości nie zauważył że ma do
czynienia z nieboszczykiem, pomaluje się nieboszczykowi oczy na błękit,
naszminkuje usta, a nade wszystko – wciągnie na grzbiet halkę w narodowych
barwach.
[...]
Cały tekst + ilustracja:
twardowskiego.blox.pl/2009/02/2008-Szczecinski-alfabet-szalenstwa.html