Kto przestawi zwrotnicę?

23.03.09, 09:59
Gdybym był dziennikarzem na etacie znaczącej szczecińskiej gazety, poszedłbym do naczelnego i powiedział tak:

– Szefie, tak nie może być! Miasto się zapada, politycy kłamią w żywe oczy, zmian nie widać, a my siedzimy i nic. Taki Krzystek – naobiecywał w kampanii, cuda na kiju miały być, a dzisiaj co? O siebie tylko zadbał. Zacznijmy robić na poważnie to, do czego jesteśmy powołani!

Tak grubo bym pojechał, po całości. Jako że nie jestem nikim znaczącym, mogę sobie pomarzyć.

– No, wszystko fajnie – powie szef. – Ale co proponujesz?

Na to ja:

– Na początek rozliczmy polityków z obietnic. Bezlitośnie jak Skarbówka ścigająca za każdy grosz. Czas skończyć z rozdźwiękiem między tym co przed wyborami i po wyborach, między hasłami a codziennością. Bo jeżeli w lokalnej polityce chodzi tylko o to, by nakłamać, nabrać ludzi, a na urzędzie pożyć za publiczne pieniądze, to ja dziękuję za takie władze! I jaka w tym kabarecie rola dziennikarza?

Bajam dalej. Wciągnąłbym do akcji szczecińskie media. Pamiętając o potędze lokalnych układów, środowiskowych fochów i uprzedzeń, zacząłbym od przekonania nieufnych, że nie chodzi o konkurowanie ani o jakieś inne niecne zamiary, ale o zmiany w Szczecinie, co by „ruszyć bryłę z posad”. Dla słynnego za komuny dobra wspólnego. Zróbmy coś razem!

No więc na przykład zorganizowałbym spotkanie. Przed kamerami. Zaprosiłbym mieszkańców miasta, dziennikarzy oraz polityczną elitę, z radnymi i prezydentem na czele. Prezydent osoba publiczna, łaski nie zrobi że spotka się z wyborcą. Niech ludzie przyjdą i powiedzą władzy co im się nie podoba – przecież się władza nie będzie chować przed obywatelem.

Punktować mam za co. Zapaść gospodarcza (upadek stoczni, brak inwestycji), kiepskie uczelnie wyższe, brak perspektyw dla młodych, mizeria sportu, a na to wszystko wirtualny mirażyk 2050, groteskowe aspiracje do miana Kulturalnej Stolicy Europy i jeszcze bardziej groteskowe próby zwabienia do tej bidy pracowników z Londynu. Plus gruszki na wierzbie: hala-aquapark-stadion-szybki-tramwaj- filharmonia-i-inne-fajne-gadżety. 2050 fajnie. Ale co dzisiaj? Co za rok, za pięć lat co?

(...)

Takie spotkania przed kamerami, z mieszkańcami miasta powinny stać się normą. Od tego jest prasa, by zadawać pytania, od tego polityk, by odpowiadał. To jest właśnie misja telewizji, realizowana na poziomie lokalnym. Normą powinny stać się ostre, nieustępliwe, nawet agresywne teksty prasowe, stawiające sprawy na ostrzu – bo inaczej z politykierami nie ugrasz! Zamiast uprawiać publiczną Familiadę trzeba zażądać od władzy jawności działań, pytać: kiedy, za co, jak długo, co już zrobiono, ile dokładnie zapłacono, kto odpowiada, jakie ma kompetencje itp. itd. – i żądać konkretnych, jasnych odpowiedzi. Do skutku, aż się uzyska. Obecna praktyka jest taka, że jak polityk nie chce odpowiedzieć na pytanie, to nie odpowie, a dziennikarz nie nalega, na miękkich łapkach przechodzi do kolejnych pytań. I tak od artykuliku do artykuliku, na wierszóweczkę, do emeryturki.

Nie macie wrażenia, że odległość między władzą a mieszkańcami powiększa się? My coraz mniejsi, On jakoś rośnie, pęcznieje na urzędzie, potężnieje, oddala się. W internecie patrzy przenikliwie i uśmiecha się tajemniczo jak Gioconda. Co znaczy ten uśmiech? Może prezydent coś wie, o czym nie wiemy my, maluczcy? Może szykuje się jakiś skok, szarpnięcie nagłe, jakiś cud dojrzewa sobie w zaciszach gabinetów? Wszak ciągle gonimy Irlandię, biegniemy po wertepach, tchu brak, buty niewygodne, ale powiedziane było: GONIMY IRLANDIĘ !...

Już słyszę zarzuty o robienie kampanii jakiejś partii politycznej. Rozrzut: płatny pachołek PiS-u / wazeliniarz komuchów / rzecznik zwalczających się stronnictw w PO. E tam, partyjniackie stawianie sprawy zaprowadzi nas do nic nie wnoszącej licytacji „kto gorszy”. To nie tak. Krzystek jest celem numer 1, bo rządzi dzisiaj w mieście, rozbudził nadzieje po Jurczyku, i – powiedzmy szczerze, choć bez satysfakcji – zawiódł.

(...)

Przyznaję: to idealizm. No tak, czasem jest się idealistą, wierzy w zmiany, jest gdzieś ta nadzieja, na przekór. Ale dla zmian trzeba podjąć walkę. Gdzie ta walka u naszych dziennikarzy? Widział ktoś? Energia, świeżość pomysłów, odwaga, chęć urwania łba hydrze, nadstawiania karku – gdzie? Jak myślę o odwadze i determinacji, do głowy przychodzi mi kładka nad ulicą i osamotnione, pozostające bez echa komentarze do kolejnych ekscesów. Dobre i to, ale w sumie trochę mało, nie?

Tu następuje przebudzenie. Redaktor naczelny wyrzuca mnie za drzwi, po co miałby ryzykować. A jak nie wyrzuca, to za nadgorliwość przenicowuje mnie szczecińskie piekiełko i jeszcze dostaję po głowie od anonimów na forach. A jakbym się jakimś cudem nie skompromitował, to nie doszłoby do spotkania przed kamerami z powodu „obiektywnych trudności”, na czele z nieobecnością prezydenta. Ostatecznie, gdyby do spotkania jednak doszło, instynkt polityczny Krzystka (brzmi ładniej niż „cwaniactwo”, prawda?) i jego cudownie okrężnomgławicowy sposób komunikacji pozwalają mu się wybronić. Rzekomy sąd nad władzą przeobraża się w mały festiwal promocji sukcesu, polityk dzielnie fechtuje, ja padam skompromitowany. Jednego bowiem nie możemy prezydentowi odmówić: umie sprzedać kiepski towar w dobrym opakowaniu.

Co może dziennikarz? Mógłby wiele, gdyby chciał. Środowisko dziennikarskie powinno się przebudzić, uruchomić zmiany, a przynajmniej spróbować. Kto inny się tym zajmie? Społeczeństwo obywatelskie mamy słabe i politycy nie będą się liczyć z jakimiś tam stowarzyszeniami na przykład. Sami się zmienią, dorosną? Naiwności... To jest Polska, nie Dania. Usadowione przy korycie towarzystwo ciągnie miasto na dno, tam gorszy pieniądz wypiera lepszy. Za kilka lat okopią się na urzędach dopuszczając zaufanych i pilnując przywilejów. Z czasem scementują się z lokalną prasą. Wyborcy będą zgrzytać zębami i skreślać przy urnach mniejsze zło, o ile pokonają głosujące klany i „niziny” opłacone tanią kiełbasą. A niech jeszcze przyjdzie prawdziwy kryzys – no, to będzie ciekawie...

Jak dziennikarze, czwarta władza, nie ruszą tyłków, nic się w Szczecinie nie zmieni na lepsze. Wieszczę kolejne 20 lat utyskiwania na beznadzieję, pogłębiający się kompleks wrocławsko-poznański i smutne jak dupa perspektywy. Zaradniejsi jak zawsze wyjadą. Zgnębiona inteligencja zadowoli się komponowaniem szyderstw na forum.

Co pomarzyłem to moje. Gdzie w Szczecinie jest młodość? Nie widać. Nad miastem ospale unosi się duch emeryta w przetartych bamboszach, koniunkturalnie pogodzonego z beznadzieją. Opowiedzieli mu bajkę o Neopolis, i znowu zapadł w drzemkę, na 40 kolejnych lat. Śpi, pochrapuje i pogwizduje przez sen, a to chrapanie słychać w domu i na ulicy, słychać je w całym mieście, niesie się po Odrze, nad gwiaździstym układem ulic, nad betonem osiedli, sprzężone z tysiącami innych chrapań i pogwizdywań. Śpią pogodzeni starzy i nasiąknięci pogodzeniem młodzi – cały śpiący, chrapiący, pogwizdujący przez sen Szczecin. Senna kresowa prowincja na Pomorzu Zachodnim, czyli nigdzie.

Cały tekst + ilustracja:
twardowskiego.blox.pl/2009/03/Kto-przestawi-zwrotnice.html
    • Gość: gość Re: Kto przestawi zwrotnicę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.09, 10:48
      Ja się w sobie zbieram, powoli, powoli, ale jak wreszcie skończy się moja
      cierpliwość to te wszystkie pijawki będą spieprzać stąd aż miło. I nie jestem w
      tym osamotniony! ZSRR upadł, hitlerowskie Niemcy się skończyły - chociaż
      wydawały się wieczne, to co takie chłystki POlitykierskie stanowią za problem?
      Już wkrótce swąd po nich tylko zostanie i złe wsPOmnienia.
      A nam pozostanie jedna rzecz: MĄDRZE WYBRAĆ!
      • albert_c Re: Kto przestawi zwrotnicę? 23.03.09, 11:31
        byli tu jest mocniejsi zadwodnicy niz Niars i jego przypedalki...a juz nikt prawie o nich nie pamieta.
        • andreas.007 Re: Kto przestawi zwrotnicę? 23.03.09, 11:42
          ale to hydra wielogłowa...
          Byli nachapali sie i zeszli ze sceny,
          a teraz młode wilki wygłodniałe rozszarpuja co sie da...

          TYLKO KARKI JAK IM SIE PRZETRACI, to bedzie nauczka dla innych hien!
    • swarozyc Re: Kto przestawi zwrotnicę? 23.03.09, 11:38
      a co, nie ma chetnych na zwrotnicowych?
      Krasnoludki to zrobia?
      • Gość: Plazzek Re: Kto przestawi zwrotnicę? IP: 195.72.91.* 23.03.09, 13:23
        Jak ktoś w przypływie genialności zauważył... Są dwa możliwe
        rozwiązania: cudowne i naturalne. Będzie cud, gdy Polacy wezmą się
        sami za porządki. Naturalne wyjście natomiast, to gdy zejdzie z
        nieba Przenajświętsza Panienka i zrobi porządek za nas :))))))
Pełna wersja