andreas.007
02.04.09, 12:40
Otóz obywatel K. obudził sie, przetarł oczy,
jak po złym snie i poszedł do łazienki...
spojrzał w lustro, a tam... były dyrektor UW, ktory
cała sprawe nadzorował z ramienia pana Lisewskiego!
Nie wytrzymał i rzucił mu w oczy: Dupku,
jakzes pokierował sprawe, ze teraz mieszkanie trzeba oddac!
Zaczeli sie szarpac, az wreszcie prezydent krzyknął: - Spokój,
cały czas was kryłem, udawałem, ze wszystko zgodnie z prawem -
mam was dość nieudacznicy!
I wyszedl... normalnie do pracy!
Takie tam normalne rozmowy przed lustrem...
Tez zapewne miewacie takie!
;)
Ja juz nie dyskutuje, bo to nie ma sensu...
sikam i wychodze z łazienki udajac, ze nikogo nie widze.