Gość: mazzy Re: Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy IP: *.chello.pl 29.04.09, 20:27 Przypomniałem sobie jak za komuny zakładałem prywatną inicjatywę. Ostro dostałem po dupie, byłem świeży i nie wiedziałem jak i komu mam dawać łapówy. Moi rodzice jedno z drugim o mało zawału nie dostali jak przyszedł komornik i przylepił kartkę z egzekucją w moim pokoju na magnetofonie kasetowym stereo produkcji zach. Myślę ,że to te same panie. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk kto podstawia Polsce nogę? 30.04.09, 12:56 ano właśnie takie urzędnicze świnie co same gó... potrafią i jeszcze innym przeszkadzają. Za ryj i pod wodę z pokomunistycznym betonem zalegającym w urzędach. Zrobić im Kononowicza, że nic nie będzie. Zlikwidować wszystkich. Tylu młodych i jeszcze nie zepsutych jest chętnych do uczciwej pracy. Powywlekać te stare biurwy i ustawić stosy na te wrogie Polsce zdziry. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: kto podstawia Polsce nogę? 30.04.09, 13:34 Z tonem wypowiedzi to mocno przesadziłeś, ale masz rację. Każdy urząd wie, jak "przećwiczyć" petenta, ale nie ma najmniejszego obowiązku i zamiaru by mu pomóc. Urząd Skarbowy jest w stanie zedrzeć ostatnią koszulę, za błędy formalne, ale nie ma zamiaru ani uprościć procedur, ani nie martwi się tym skąd się wezmą kolejni petenci do płacenia. Tak jest wszędzie, w każdym urzędzie najlepiej by się pracowało BEZ klienteli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komuna Re: kto podstawia Polsce nogę? IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.05.09, 09:19 Wróćmy do komuny i jak będziemy coś załatwiać w instytucjach państwowych, weźmy dyktafon i nagrywajmy nawet sprzątaczke, bo później wszyscy się wypierają, albo nie wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
paweler1 Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 29.04.09, 20:43 HACCP w małym spozywczaku? Panie biurwy na glowe upadly! Nie ma takich wymogow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: food konsulting Re: Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy IP: *.static.espol.com.pl 29.04.09, 22:44 Proszę się troszkę dokształcić. Proponuję przeczytać art. 5 rozp.WE nr 852/2004 w sprawie higieny środków spożywczych. a potem pisać ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy IP: *.chello.pl 30.04.09, 06:21 Przepisy to jedno, a postawa takich paniuś, którym się wydaje, że mogą się obżerać ciasteczkami w godzinach pracy na "państwowej" posadzie , to drugie. Wbrew pozorom, komuna nie umarła, tamte klimaty żyją i mają się dobrze w różnych instytucjach. Urządzanie imieninowych imprezek, czytanie prasy, robienie zakupów w godz., nieustające "papieroski" pracy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
gozal Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 29.04.09, 22:29 taaaaa, urzędasy to... niestety - wciąż tak wielu z nich myśli, że petent istnieje dla nich, a nie odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy IP: *.chello.pl 30.04.09, 04:16 Przecież to nic nowego tak było w urzędach i jest. Urzędasa nie wolno zdenerwować ale on m oze nami pomiatać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jankom Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.09, 07:33 Tak to jest jak jest sie urzednikiem, ma sie wszystko w glebokim powazaniu, i pieniazki kazdego dziesiatego sa na koncie tak naprawde za dlubanie w nosie..... ehhh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AZ Przypomina się dowcip, w którym puenta to... IP: 213.155.191.* 30.04.09, 07:37 ... pięknie, kur*a, pięknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Na A o drugiej stronie urzędniczej to zapomniano? IP: 213.155.191.* 30.04.09, 07:43 Jeden miesiąć na założenie firmy, gdy procedury administracyjne w tym przeszkadzają? A może panie z PUPu wyszłyby na miasto i zobaczyły jak długo trzeba się nachodzić zanim załatwi się wszystkie formalności. Przypuszczam, że w tym PUPie też na codzień ciasteczka i ciastka, a praca to tak od 11-tej do 13-tej (później herbatka i przygotowanie do opuszczenia stanowiska pracy). Odpowiedz Link Zgłoś
alfa_beta1 Sanepid baluje w godzinach pracy 30.04.09, 08:30 nie rozumiem dlaczego te baby tam jeszcze pracują, na bezrobocie wysłać i nich poczują smak wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
aduerin Re: Sanepid baluje w godzinach pracy 30.04.09, 18:25 tak, oczywiscie. Przeciez jest zakaz spozywania pokarmow w miejscu pracy. Kto to widzial, zeby jesc! W d. sie poprzewracalo biurwom, ze 8 godzin nie potrafia przepracowac zeby nie żrec! Skazac na kare smierci wredne babska! Zatrudnic mlodych chetnych, ktorzy jesc i pic nie beda! <a tak na serio, to zastanow sie troche zanim dasz popis swojego bezmyslnego chamstwa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Sanepid baluje w godzinach pracy IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.15, 09:47 JAK MOŻNA WYPISYWAĆ TAKIE BREDNIE. Zgodnie z prawem każdemu należy się przerwa na posiłek. A Ty zamieniasz się w kata. Tryskasz jadem , co dostało się karę z brud w obiekcie????? Odpowiedz Link Zgłoś
ciocia.marta Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 30.04.09, 09:45 Państwo w państwie... Pani Czesławie z całego serca życzę cierpliwości i uporu. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Świńska grypa Te biurwy to z kałacha! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.09, 16:40 Ja do gastronomii chcę dociągnąć prąd. Miesiąc wojuję i wszędzie tylko wyciągają łapę. Warunki srunki, uzgodnienia. Mapka 800 zł. Kwity 1,5 tys. Wszystko razem jakieś 10 tys. zł. A potem jeszcze do tych qrew z Sanepidu... Zachciało mi się qrwa biznesów! Odpowiedz Link Zgłoś
r1111111 Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 30.04.09, 19:04 Po takim szumie załatwi wszystko i uruchomi sklep. Tylko co będzie później, przy pierwszych kontrolach Sanepidu? Już Pani współczujemy, Pani Czesławo. Odpowiedz Link Zgłoś
aaaqqq ciocia dziennikarka pomoże 30.04.09, 20:16 kurcze, szkoda, że ja nie mam w rodzinie jakiegoś dziennikarza - zadzwoniłbym na skargę i wszystko by mi na złotej tacy podawali nawet jakbym postępował wbrew przepisom Odpowiedz Link Zgłoś
yanfhowah Re: ciocia dziennikarka pomoże 30.04.09, 21:03 ja ci bez cioci pomoge zalatwic wizyte u psychiatry,,,,,zal ci dupala skreca,??? Odpowiedz Link Zgłoś
yanfhowah Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 30.04.09, 20:56 nie wiadomo smiac sie czy plakac,,,a te panie z biura wywalic na pysk nie poczuja co to byc bezrobotnym,,,,,razem z ich prezesem co sie obudzil jak dziennikarzy zobaczyl... Odpowiedz Link Zgłoś
the_rest Panie mają nieustającą imprezę, a wy ..... 01.05.09, 08:03 im przeszkadzacie. Swoją drogą to w pewnym Powiatowym Urzędzie Pracy w pewnym mieście na Dolnym Śląsku jest taka świecka tradycja, że jak łaskawe Panie przychodzą do pracy (7:30) to mają pół godziny na żarcie, i pracę zaczynają o 8:00 - interesanci te pół godziny kwitną przed drzwiami...ot taki miejscowy koloryt. Odpowiedz Link Zgłoś
adam81w Żądam by pomóc tej kobiecie 01.05.09, 13:03 i właściwie załatwić jej sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Nie sądżcie po wieku!? IP: *.as.kn.pl 01.05.09, 16:31 Stanowczo protestuję! Nie generalizujcie! Znam również wielu młodych z takim samym podejściem do petentów! Pracowałam w niejednej Firmie i wiem co się dzieje! Z całą odpowiedzialnością twierdzę,że praca i stosunek do niej zależy od szefów Firm! Jaki Pan taki kram! Jeśli dla szefów korupcja,złodziejstwo,przekręty,ignorancja,arogancja i sobiepaństwo są cnotą, to nie można niczego innego żądać od pracowników! Przecież u takiego szefa nie uchowa się żaden uczciwy,solidny, pracowity i odpowiedzialny pracownik!? A nawiasem mówiąc, to współczuję P.Czesławie! Po takiej nagonce, to Ona długo tego sklepu nie poprowadzi, bo urzędnicy solidarnie Ją zniszczą!? Mam nadzieję,że dziennikarze będą czuwać!? Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Pierwsza (choć żywa) ofiara świńskiej grypy 01.05.09, 18:10 lemisiaque napisał: > A to Polska właśnie. Fasadowa demokracja. Te panie w minimalnym stopniu zaleza od wybnorcy i stad jest jak jest. Lokalne i nie tylko lokalne uklady mozna rozbic jedynie przy pomocy kartki wyborczej. NIestety w polskim systemie politycznym rzadza partyjne kliki, a wyborcom pozwala sie raz na jakis czas na wrzucanie kartek do urn, bo decyzje juz zapadly zaciszu gabinetow. Polska rzadza partyjne wierchuszki, a wiec kilkudziesieciu zaledwie ludzi i to oni w praktyce decyduja o tym jakie sa uchwalane prawa, jakie sa podejmowane decyzje personalne i wreszcie kto z danej partii bedzie kandydowal w nastepnych wyborach. Czy rzeczywiscie mozna taki systeme nazwac demokratycznym? Politycy tworza w istocie nieformalna korporacje dbajaca o to, by ten tak wygodny dla nich stan rzeczy nie ulegl zmianie. Ta korporacja jest duzo bardziej niebezpieczna od wszystkich innych korporacji. Politycy sa przeciwko demokracji jako takiej. Jesli ktos ma jakies watpliwosci, niechaj sie przypatrzy ich postepowaniu w ramach swojej partii. Gdyby byli prawdziwwywmi demokratami, to by partie byly zorganizowane na sposob demokratyczny, a jak wiemy nie sa. Pan Ujazdowskie nazywa te partie “autorskimi”, co ma znaczyc, ze czolowy polityk partii jest jak gdyby jej “autorem”. W rzeczy samej wiekszosc politykow marzy tylko, by stac sie “autorem” calego kraju, a moze nawet i dalej. Niestety obecny system polityczny, dajacy partiom politycznym tak duza wladze, z demokracja jako taka ma niewiele wspolnego. Jest to w istocie partiokracja, czyli rzady partyjnych wierchuszek. Partyjne wierchuszki nie sa przy tym same, bo potrzebuja pieniedzy I innego wsparcia. Stoja wiec za nimi “wielcy platnicy”, prawdziwi milosciwie nam panujacy. Jak z tego wybrnac, czego sie domagac? Moim zdaniem potrzebne nam jest tylko jedno prawo, prawo do referendum. Opiera sie ono o dwa filary. Pierwszy to prawo odrzucenia w referendum kazdej nowouchwalonej ustawy. Drugi to prawo wyborcow do inicjatywy ustawodawczej. Kazda ich grupa powinna miec prawo, po zebraniu odpowiedniej ilosci podpisow, poddania pod referendalne glosowanie opracowanej przez siebie ustawy, po uprzednim sprawdzeniu jej przez specjalne biuro legislacyjne na okolicznosc bledow formalnych i zgodnosci z obowiazujacym prawem, na przyklad z Konstytucja. Pod glosowanie ma sens poddawanie wylacznie calych ustaw. Pytania referendalne w rodzaju “Czy nalezy prywatyzowac szpitale ?” moga byc interpretowane na tysiac sposobow i z tego powodu nie bardzo maja sens. Nalezy zniesc prog procentowy okreslajacy niezbedne minimum uczestniczacych w referendum. Nawet jesli w referendum uczestniczy 10% uprawnionych, to decyzja zostaje podjeta przez 3 miliony nieskorumpowanych wyborcow, zamiast przez kilkuset sterowanych przez swe wierchuszki bezwolnych parlamentarzystow. Przecietny wyborca nie jest glupszy od przecietnego posla, wiec argument o jego niekompetencji zdecydowanie odrzucam. Jest za to uczciwszy, bo nie walczy o wladze, nie wzial lapowki i kieruje sie jedynie merytorycznymi argumentami. Tak, przecietny wyborca dba takze o wlasny interes, ale chyba interes ogolu wyborcow jest wlasnie tym, na czym powinno nam zalezec w demokracji? Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś