Gość: szczecinianin
IP: 155.37.231.*
19.12.03, 16:33
jeden przyklad
Niedaleko Sandomierza byla (teraz nie wiem czy jeszcze istnieje)fabryka
.produkowano tam tloki i swoznie do silnikow samochodowych takich koncernow
jak BMW ,Volvo .Ludzie pracowali na trzy zmiany ,dzieki fabryce wybudowano
osiedla mieszkaniowe ,przedszkole ,szkole byl klub sportowy,sztuczne jezioro
gdzie mozna bylo poplywac i pozeglowac (optymistem ) fabryka wszystko to
utrzymywala. Oczywiscie bylo to za czasow znienawidzonej komuny,
Dyrektor fabryki utrzymywal kontakty z przedstawicielami tych koncernow (
urzadzal dla nich polowania itp.)Oczywiscie bedac dyrektorem byl w partii no
obecnie po prostu komuch.
Nadeszly zmiany ,SOLIDARNOSC i co zrobiono ? Oczywiscie wywalono dyrektora
komucha ,przyszedl nowy solidarnosciowy katolicki i oczywiscie zwiazek
zawodowy Solidarnosc i co sie dalej dzialo? Koniec polowan, koniec zamowien
,zerwano kontakty wczesniej zawiazane, produkcja spada fabryka chyli sie ku
upadkowi ,zwolnienia z pracy nowy dyrektor w celu poprawy wydajnosci firmy
chodzi na pielgrzymki do Czestochowy .Zatrudnieni sa fachowcy z zachodu tzw
"menadrzerowie"biora ciezki sos i cale gowno robia.
I co sie dzieje zaloga fabryki zada powrotu starego dyrektora komucha, ten
zgadz sie na powrot bo szkoda mu fabryki i ludz i co robi wywala
"menadrzerow",warunkiem jego powrotu byla rowniez rezygnacja zalogi ze
zwiazkow, Zaloga sie zgadza,
Produkcja rusza ale to juz nie to, stracil kontakty (jego nieobecnosc trwala
kilka lat)napotyka wiele trudnosci jakich za komuny nie mial.
Jak opowiadal gola dupa bylo widac ze ktos z gory (z rzadu
solidarnosciowego)chce ta fabryke upierdolic.Dlaczego tego nie wie nikt
I tak bylo z wiekszoscia polskich fabryk