Dodaj do ulubionych

All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji

25.08.09, 09:54
Itaka no cóż warto zapamiętać....

Czasami w życiu zdarzają się różne sytuacje, ale podejście
rezydentki jak z socjalizmu... czuje w kościach, że chyba długo nie
popracuje...
Obserwuj wątek
    • Gość: mm Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 10:54
      Zobacz ile w tym dniu przylatuje i wylatuje samolotów Itaki z
      Antalyi. W dniu przylotów/wylotów nie ma mowy żeby rezydentki mogły
      na poważnie zająć się jakąkolwiek sprawą. Muszą odebrać z kilku
      hoteli wszystkich klientów wylatujących, czujnie pilnując czy
      wszystko jest w porządku (paszporty, zapłacone rachunki hotelowe,
      etc). Potem czekają na klientów przylatujacych, a Ci mogą - zgubić,
      zgubić bagaż, pójść na 30 minut do toalety, wejść na godzinę do
      sklepu wolnocłowego etc. Jak już uda się załadować cały autokar
      klientów, to trzeba ich rozwieść po kliku hotelach zakwaterować, na
      szybko wyjaśnić najistotniejsze sprawy, a ... jeszcze po drodze
      udzielać najważniejszych informacji pobytowych. Jeżeli jest to duże
      biuro i ma klika przylotów, to takich transferów może być 3. lub 4.
      Trwa to cała dobę. Następnego dnia, czyli czasami prosto po
      odstawieniu/przyjęciu z lotniska ostatniej grupy zaczynają sie
      spotkania informacyjne we wszystkich hotelach - trwa to zwykle od
      ŚNIADANIA w pierwszym hotelu do KOLACJI w ostatnim. Jeżeli
      rezydentka przyszła do klientów następnego dnia, to zapewne tak
      wyglądały jej ostatnie dwa dni: pierwszy to cały dzień/noc
      transferów lotniskowych, drugi - spotkania informacyjne w hotelach.
      Istotnie nie rozdwoi się. A w przyspadku overbookingu w hotelu w
      szyscie sezonu naprawdę trzeba się naużerać z hotelarzami, żeby
      dostać jakikolwiek inny senzowny pokój. Nie ma w tym złej woli
      rezydentki, więc nie na nią nalezy pomstować. Ponadto nasi turyści
      są nieporadni językowo i faktycznie wyjątkowo roszczeniowi. Sami nie
      potrafią poprosić o papier toaletowy w recepcji lub dodatkowy
      ręcznik czy wieszak. Ze wszytskim dzwonią do rezydentki, jak do pani
      opiekunki na kolonii dla dzieci. Dzwonią też do biur w Polsce, bo im
      lodówka nie działa lub klimatyzacja przeszkadza, bo za głośno szumi.
      Nie przeczę, że klienci trafili w złe warunki. Ale spokojnie też
      zgłosić sprawę do recepcji, do poprzedniego hotelarza i do
      rezydentki, wykonać dokumentację fotograficzną do dalszej
      reklamachji w biurze w Polsce i ... pójść na plażę. Szkoda urlopu.
      • Gość: Antypolka Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 12:34
        Bardzo rozsądny komentarz!. Może faktycznie rezydentka nie powinna
        się unosić,ale jestem w stanie zrozumieć,że puściły jej nerwy, bo
        niestety na wycieczki zagraniczne jeździ dużo buraków. Po pierwsze
        nie znają języka - chociażby jego podstaw, po drugie nie raczą
        poczytac przed wyjazdem nt. kraju do którego jadą. Wtedy być może
        wyczytali by,że w krajach takich jak Turcja trzeba decydować się na
        hotel min. 4 gwiazdkowy, bo tamtejsze standardy są trochę inne.
        I wreszcie to na co już zwrócono uwagę są nieporadni. Wiocha i
        zaścianek !!!
        • Gość: rrrr Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.chello.pl 25.08.09, 12:49
          Turyscie nie musza byc zaradni, moga byc nieporadni w calej rozciglosci. Jezeli
          placa za all inclusive i maja do opieki rezydentke, maja prawo oczekiwac
          profesjonalnego traktowania. A jezeli rezydentka jest przeciazona praca to ITAKA
          powinna zatrudnic wiecej pracownikow. Nie jest wina klienta, ze zadaje pytania i
          korzysta ze swoich praw. Winne jest niekompetentne biuro. A pani rezydentka
          powinna przejsc kurs obslugi klienta - na ludzi sie nie krzyczy, nie obraza ich
          i nie poniza, szczegolnie jesli zyje sie dzieki ich pieniadzom.
          • Gość: mm Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 14:26
            Oczywiście się nie krzyczy na ludzi. Czy rezydent to nie jest
            człowiek? Setki razy widziałam hotelowe awantury, wyzywanie
            rezydenta, recepcjonistów. Co drugi klient przy tym
            powtarza: "zapłaciłem to wymagam", rezydent jest od załatwiania tak
            jak d...od s..., ja pani parcy nie wybieram, jak sie chciało to się
            ma, pani nie wie kim ja jestem.... ile trzeba zarabiać, żeby w 40
            stopniowym upale słuchać zmęczonych, zirytowanych, często podpistych
            klientów? Jak słysze "należy mi się bo zapłaciłem", to mi się coś w
            środku duuuuugo przewraca. Rezydent, kelner, recepcjonista, każdy z
            obsługi biura wie, że lepiej załatwić i obsłużyć klienta dobrze,
            właśnie po to żeby nie rozbić sobie niepotrzebnie kłopotu. Co nie
            znaczy, że nie ma złych rezydentów czy kelnerów. Ale ludzie,
            przestańcie mówić i myśleć "załpaciłem i to wszyscy muszą mi się w
            pas kłaniać". I miejscie świadomość, że żaden wymuszony uśmiech
            obsługi nie jest wart tego co sobie za plecami o tobie powiedzą, lub
            jaką to niespodziankę Ci szukują jeżeli naprawdę jesteś wrednym
            klientem. Z mojego doświadczenia wiem, że najchętniej pomaga się
            osobom miłym i życzliwym w sytuacji, kiedy rzeczywiście mają rację.
            Bop często klienci wymuszają krzykiem - lepszy pokój, lepszy widok,
            etc. To się nieopłaca - sami sobie psują urlop własnymi nerwami.
            • Gość: rrrr Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.chello.pl 25.08.09, 14:44
              Oczywiscie. Zgadzam sie z Toba. Kultura musi obowiazywac wszystkich, zarowno
              klientow jak i pracownikow. Klient placacy nie kupuje sobie niewolnika, tylko
              placi za usluge dokladnie okreslona w umowie. I w ramach tej umowy trzeba sie
              poruszac i z niej wywiazywac. Z artykulu wynika, iz polska grupa zostala
              przekwaterowana do motelu ponizej standardu, za ktory zaplacili. A pani
              rezydentka, ktora powinna im pomoc rozwiazac ten, nie wynikajacy z ich winy,
              problem, potraktowala ich jak osoby nizszej kategorii, krzyczac i ich ponizajac,
              zamiast po ludzku uspokoic i sprobowac pomoc. Czy to jest takie trudne? Badzmy
              ludzmi, zarowno po jednej i po drugiej stronie.
                  • sierzant_nowak Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 25.08.09, 23:15
                    > Wiemy. Opis masz nieco niżej przez usera Zainteresowana. A ty zamiast bronić
                    > swojej koleżanki po fachu, gdy sprawy nie znasz, powiedz czy to nie skandal ten
                    > overbooking

                    cóż - jak się jeździ do kraju brudasów, to standardów rodem z 3go świata należy się spodziewać... Egipt, Turcja - kurorty to pozłotka na masie syfu jaki tam jest standardem. No i pozłotka czasami się zdziera...
                    • Gość: rawel7 Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.centertel.pl 26.08.09, 09:30
                      No tak
                      Wszyscy naokoło to brudasy i III świat. Tylko Polska - pełna
                      cywilizacja. Facet pojeździj trochę, zobacz a później komentuj a nie
                      piszesz głupoty.
                      A tak na marginesie zakwateruj się w pewnym warszawskim hotelu 3* -
                      tylko nie zdziw się jak dostaniesz za 9 PLN szklankę bieżącej wody
                      zamiast mineralnej :) No ale będzie Ci smakować no bo wkońcu jesteś
                      w Polsce - w kraju I świata czy jak to tam chcesz nazwać.
                      • sierzant_nowak Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 10:52
                        > Wszyscy naokoło to brudasy i III świat. Tylko Polska - pełna
                        > cywilizacja. Facet pojeździj trochę, zobacz a później komentuj a nie
                        > piszesz głupoty.

                        a czy ja mówię że Polska to super klasa? Też brudasów u nas sporo :D ale jednak do krajów arabskich to nam daleko... Z budki z jedzeniem w centrum Krakowa wezme cos do jedzenia bez strachu. Zrobisz tak w centrum Kairu? Albo Ankary?

                        > A tak na marginesie zakwateruj się w pewnym warszawskim hotelu 3* -
                        > tylko nie zdziw się jak dostaniesz za 9 PLN szklankę bieżącej wody
                        > zamiast mineralnej :)

                        co mimo wszystko nie jeste tym samym, co zasrane toalety w pokoju i zolto-krwawe przescieradla, wszystko z widokiem na wysypisko smieci. Slyszales o czyms takim w DOWOLNYM kraju POLNOCNEGO wybrzeza Morza Srodziemnego? Dowolnym kraju UE ?
                    • Gość: maniek Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 217.153.15.* 26.08.09, 09:40
                      Mi sie zdarzyl podobny przypadek na Krecie, zamiast do 4* zostalismy z zona
                      zakwaterowani do 3* podobno z powodu braku wolnych miejsc... Powiedziano nam ze
                      zostaniemy przeniesieni po 3,4 dniach. Oczywiscie okazalo sie ze rezydent
                      wiedzial o tym, a nie raczyl nas o tym poinformowac (po prostu mial to w d...).
                      Spokojna rozmowa z menedzerem hotelu zaskutkowala natychmiastowym przeniesieniem
                      nas do innego hotelu 4*, ktory byl o niebio lepszy i ladniejszy od tego za ktory
                      zaplacilismy (w zadnym polskim biurze podrozy nie znalezlem tego hotelu)...
                      Rezydent nawet nie kiwnal palcem aby nam pomoc. Od tego czasu nie licze juz na
                      pomoc rezydentow, wszelkie sprawy zalatwiam sam w hotelu i zawsze sie udaje...
                      Znajomosc chocby podstaw angielskiego to niestety podstawa na takich wycieczkach...
                    • Gość: ania Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 16:00
                      Gość portalu: animia napisał(a):

                      > o takiej sytuacji wlasnie opowiadala mi rezydentka alfastaru na wycieczce,
                      > niestety to sie zdarza ale jak ktos napisal - trzeba zachowac spokoj, zebrac
                      > dokumentacje, zlozyc reklamacje i walczyc o swoje i tyle. a dwa czasami ludzie
                      > placa tysiaka i oczekuja all inclusive, no sooooory


                      No soooory, ale turysci zaplacili zaplacili po 4 tys od osoby. Polecam czytanie
                      calosciowe, a nie wyrywkowe.
            • plosiak Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 25.08.09, 18:32
              Czytam i nie wierzę. Nie jestem w stanie pojąć, jak ktoś może propagować
              bylejakość, lenistwo i brak profesjonalizmu.

              Każdy, kto wykupił wycieczkę ma prawo nie znać ani jednego słowa w języku obcym.
              I ma prawo żądać natychmiastowego kontaktu z rezydentem. Niech Itaka zatrudni
              ich więcej, skoro nie wyrabiają. Ludzie płacą niemałe, ciężko zarobione
              pieniądze, by móc beztrosko spędzić swój wolny czas. I mają święte prawo mieć
              gdzieś jakiś overbooking, nieudolnego rezydenta itd. Cały świat (cywilizowany)
              tak funkcjonuje - płacę, to wymagam.

              Nikt nie chciał ładniejszego widoku - ludzie nie chcieli mieszkać w obsranym
              chlewie. Faktycznie, trudno to pojąć ...

              Z innej beczki - otworzyłem właśnie biznes. Musiałem kupić meble, telefony,
              żaluzje, ksero, komputery i mnóstwo innych pierduł. Z ponad 10 firm tylko 2
              zrealizowały zamówienie na czas, zgodnie z umową. W pozostałych pracują albo
              skrajni debile, albo właśnie wygrali w totka. TPSA nie mogła podłączyć przez 1,5
              telefonu, facet od mebli (po studiach) nie potrafi poprawnie przekazać
              zamówienia, nie odbiera później telefonów, goście od komputera sprzedali inny
              sprzęt, itd.

              Idąc tokiem (nie)myślenia zaprezentowanego powyżej - podobnie jak uczestnicy
              feralnego wyjazdu - powinienem położyć na wszystko "laskę", nie wydzwaniać, nie
              upominać się o swoje. Do dziś nie miałbym telefonu, internetu, mebli, komputera
              nie można by podłączyć do monitora id. Ale jestem "wrednym" klientem, który
              zapłacił w terminie i bezczelnie domaga się jedynie tyle, ile oczekiwał. SKANDAL.
            • Gość: Kaszpiros Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 158.75.197.* 26.08.09, 08:39
              Ja rok temu byłem z rodziną w Tunezji. Jechałem z Triadą (2 tygodnie , hotel
              3*** , z wyżywieniem). Hotel sam wybrałem (hotel na samej plaży , dość mały).
              Byłem bardzo zadowolony.

              Korzystałem i to dość mocno z pomocy rezydentów.
              Po prostu dzieciaki mi się rozchorowały a ja francuskiego ani arabskiego nie
              znam. Rezydent służył mi za tłumacza i pomógł wypisać polisę ubezpieczeniową.
              Później też korzystałem z pomocy innego rezydenta. Przebiły mi się dwa koła w
              wózku i musiałem szukać wulkanizatora.
              Najpierw obsługa hotelowa próbowała naprawić :) ale nie dała rady :)
              Zadzwoniłem do rezydenta , wzięliśmy taksówkę i szukaliśmy wulkanizatora.
              Znaleźliśmy , dogadaliśmy się i wózek naprawiony.
              Trzeci raz chciałem sie zapisać na wycieczkę fakultatywną. Dzwoniłem wieczorem i
              bez problemu dogadałem się ...
              Ja z rezydentów z Triady byłem zachwycony.
              Korzystałem z ich pomocy ale nigdy nie miałem postawy roszczeniowej.

              Z hotelu (Royal Beach - Sousse) byłem bardzo zadowolony. Obsługa mimo że nie
              prosiliśmy dała nam pokój większy (mieliśmy pokój 2 osobowy mimo że było nas 4
              (2 osoby dorosłe + 2 dzieci poniżej 2lat).
              Dostaliśmy pokój z 3 łóżkami i do tego mieliśmy widok na morze :)

              Ja z hotelu byłem zadowlony mimo że był tylko 3*** , oczekiwaliśmy gorszego
              standardu a okazał się naprawdę niezły ...

              Ja znam słabo angielski. Po to jadę na zorganizowaną wycieczkę aby wszystko było
              profesjonalnie przygotowane i nawet osoba bez znajomości języka mogła spokojnie
              i komfortowo spędzić wakacje.
              Po to jest rezydent , a jak rezydent się nie "wyrabia" to jest to wyłącznie wina
              biura. Jak jeden nie "nadąża" to trzeba dwóch lub nawet trzech.
              rezydent musu być kulturalny i pomocny. Musi być też spokojny i opanowany.

              Sam pamiętam jak na pierwszym spotkaniu po przyjeździe , jakaś kobieta krzyczała
              na rezydenta bo ... w hotelu nie mieli pieniędzy i nie mogła skorzystać w
              wymiany , a w banku też nie było a ona wogóle nie wie gdzie sa banki i itd ...

              Jakoś inni (my też) wymieniliśmy kasę na lotnisku a potem spokojnie
              wymienialiśmy w bankach ...

              Po prostu są różni ludzie.

              Ja staram się z uśmiechem i spokojnie prosić o pomoc i nigdy nie miałem
              problemu. Ale jeśli ktoś się drze i ma tylko postawę roszczeniową ...

            • Gość: Turysta Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.warszawa.dialog.net.pl 26.08.09, 09:39
              "Co drugi klient przy tym
              powtarza: "zapłaciłem to wymagam",

              Kiedy do was dotrze, ze to wlasnie tak jest. Jak wam nie pasuje ze
              sie od was wymaga, tego za co chetnie bierzecie kase, to nie
              bierzcie kasy. Jak glupim trzeba byc, zeby tego nie rozumiec? Albo
              nieuczciwym?

              Na tym to polega, wziales kase za usluge, to licz sie z tym, ze Cie
              rozlicza. Przekladajac na Twoj poziom: Jak dajesz w sklepie kase za
              alpage to wymagasz zeby ja dostac. Czy mowisz, on sklep[owa jest
              zmeczona i kazala mi spadac :-)
        • romanko71 Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 07:07
          > Po pierwsze
          > nie znają języka - chociażby jego podstaw, po drugie nie raczą
          > poczytac przed wyjazdem nt. kraju do którego jadą. Wtedy być może
          > wyczytali by,że w krajach takich jak Turcja trzeba decydować się
          na
          > hotel min. 4 gwiazdkowy, bo tamtejsze standardy są trochę inne.
          > I wreszcie to na co już zwrócono uwagę są nieporadni.

          No tak, bo turysta powinien przed wyjazdem nauczyc sie miejscowego
          jezyka w stopniu co najmniej komunikatywnym (najlepiej zeby zdobyl
          stosowny certyfikat), przeczytac przynajmniej kilka ksiazek o
          docelowym kraju no i przejsc rozmowe kwalifikacyjna podczas ktorej
          udokumentuje swoja zaradnosc (ze ci niezaradni w ogole maja czelnosc
          gdzies wyjezdzac!).

          Sorry, ale wlasnie od tego jest biuro podrozy, zeby o takich
          nieporadnych turystow zadbac. Bo turysta zaradny, ze znajomoscia
          jezyka i kraju z biurem podrozy nie pojedzie, bo i po co ma
          przeplacac? Ja praktycznie nigdy z biurami podrozy nie jezdze - sam
          sobie organizuje wyjazdy taniej i lepiej (wyjatkiem bywaja miejsca
          gdzie nie ma tanich lotow ani nie da sie dojechac samochodem, bo tam
          trudno oszczedzic).

          Ludzie ktorzy nie sa wystarczajaco zaradni lub nie maja czasu na
          organizacje wyjazdu jezdza z biurami podrozy. I oczywiste jest, ze
          te biura powinny byc na to przygotowane. Inna sprawa jest chamstwo,
          ktore tez sie zdarza i ktorego nie usprawiedliwiam. Ale tym bardziej
          nie usprawiedliwia to rezydentki, ktora tak potraktowala ludzi
          ktorzy mieli rzeczywisty problem.

          I jeszcze jedno - wymowka ze hotele czesto dokonuja overbookingu
          jest po prostu smieszna! Umowe z hotelem ma biuro, nie turysta i
          swietym obowiazkiem biura jest zrekompensowanie turyscie wszelkich
          niedogodnosci. A potem juz biuro moze sobie dochodzic odszkodowania
          od turysty. Chyba nie po to czlowiek jedzie na wakacje z biurem,
          zeby sie uzerac samemu z menedzerem hotelu o miejsce w pokoju?
        • Gość: tordon Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.09, 08:04
          > Po pierwsze nie znają języka - chociażby jego podstaw

          Piszesz głupoty, jadą na zorganizowaną wycieczkę z opieką rezydenta a ty
          wymagasz żeby znali język kraju do którego się wybierają?

          > Wtedy być może wyczytali by,że w krajach takich jak Turcja trzeba
          > decydować się na hotel min. 4 gwiazdkowy, bo tamtejsze standardy są
          > trochę inne.

          a jaki to standard zakrwawione prześcieradła i fekaliami umazane toalety?
        • Gość: norka Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.aster.pl 26.08.09, 08:44
          Gość portalu: Antypolka napisał(a):

          > Bardzo rozsądny komentarz!. Może faktycznie rezydentka nie powinna
          > się unosić,ale jestem w stanie zrozumieć,że puściły jej nerwy, bo
          > niestety na wycieczki zagraniczne jeździ dużo buraków. Po pierwsze
          > nie znają języka - chociażby jego podstaw, po drugie nie raczą
          > poczytac przed wyjazdem nt. kraju do którego jadą. Wtedy być może
          > wyczytali by,że w krajach takich jak Turcja trzeba decydować się
          na
          > hotel min. 4 gwiazdkowy, bo tamtejsze standardy są trochę inne.
          > I wreszcie to na co już zwrócono uwagę są nieporadni. Wiocha i
          > zaścianek !!!


          Chcesz powiedziec że w Turcji to zazwyczaj dostajesz w standardzie
          trzygwiazdkowym ? bzdura! Po prostu mieli pecha, zazwyczaj jeżdżę do
          hoteli trzygwiazdkowych i zawsze było czysto, ładnie i super żarcie,
          ale sama wybierałam kierując się licznymi opiniami w internecie.
        • Gość: tichy Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.09, 10:37
          Mnie w czerwcu Itaka walnęła na 1 dzień z 7 zapłaconych.Przy dokonywaniu rezerwacji w marcu wylot do Sharm był bodajże w sobotę o 7.40 rano,a powrót o 22.00 w kolejną sobotę.Na 5 dni przed wylotem pani z Itaki zadzwoniła i poinformowała,że niestety wylot muszą przełożyć na 20.00,ale będziemy w ramach rekompensaty wracali nie w sobotę wieczorem tylko w niedzielę po 17.00.Polecieliśmy,w hotelu byliśmy o 2 w nocy,a po paru dniach rezydentka Itaki poinformowała nas,że wylot powrotny jest przesunięty,tyle że na sobotę 5.30 rano,wyjazd z hotelu o 3.00. Orżnęli nas na jeden dzień,a po interwencji w biurze Itaki zaproponowano nam jako rekompensatę kupony rabatowe na kolejny wyjazd z Itaką;)
        • tomek854 Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 12:51
          Gość portalu: Antypolka napisał(a):

          Wtedy być może
          > wyczytali by,że w krajach takich jak Turcja trzeba decydować się na
          > hotel min. 4 gwiazdkowy, bo tamtejsze standardy są trochę inne.

          Ja w Turcji spałem w hotelu bezgwiazdkowym w ogóle. Na jakimś zadupiu na środku
          pustyni na wschodzie. Sterylnie nie było, ale takich rzeczy jak opisane w
          artykule nie widziałem.
      • Gość: Zainteresowana Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.chello.pl 25.08.09, 16:28
        Otoż w tej sprawie rezydentka nas okłamała. Telefonicznie
        powiedziała, że hotel dokonał overbookingu a sama parę godzin
        później przyjechała z następną grupą Polaków (około 20 osób) do tego
        samego hotelu i wszystkie te osoby dostały pokoje.O tym wszystkim
        dowiedzieliśmy się przypadkiem przechodząc koło recepcji.
        Wielokrotnie dzwoniliśmy później do rezydentki, lecz ta odrzucała
        telefony. W naszej ocenie rezydentka nas okłamała bo nie chciała
        mieć problemów z zakwaterowaniem jej własnej grupy transferowej, bo
        przecież jeszcze gorszym podejrzeniem byłoby gdybyśmy przypuszczali,
        że mając świadomość że w hotelu nie ma pokoi zawozi tam następnych
        Polaków i ją to wcale nie obchodzi, prawda? Oprócz tego dostrzegamy
        to, że w systemie rezydentury Itaki, ale może i w innych biurach
        podróży, jest wada polegająca na niedostatecznej ilości rezydentów w
        stosunku do ludzi którymi się oni mają "opiekować". Nie może tego
        jednak usprawiedliwiać okoliczność, że takiego rezydenta nie ma w
        tym najtrudniejszym momencie jakim jest zakwaterowanie. Właśnie
        wtedy najwięcej zachodzi nieporozumień oraz do takiej sytuacji
        jakiej my doświadczyliśmy. Dużo przecież jest osób które nie znają
        języków obcych, szczególnie osoby starsze, i to właśnie one
        korzystają z biur podróży mając nadzieję, że właśnie ta
        przereklamowana instytucja rezydenta w razie potrzeby przyjdzie im z
        pomocą. Z całej naszej 8 osobowej grupy tylko my posługiwaliśmy się
        językiem obcym, jedna Pani próbowała mówić po rosyjsku. Zmęczenie
        jednak rezydenta nie może jednak usprawiedliwiać tego co ta Pani
        zrobiła. Wrzeszczenie na Nas w środku holu hotelowego, ruganie i
        mówienie "a co wy mi możecie zrobić, zwolnić mnie?" raczej nie
        należy do standardowego zachowania jakiego oczekuje się od rezydenta
        a z pewnością nie świadczy o dobrym wychowaniu. Porównanie nas do
        roszczeniowych Polaków, którzy nie potrafią sobie sami papieru
        toaletowegoz ałatwić też raczejnie było adekwatne a z pewnością nie
        było na miejscu. Wytykanie palcami i oczernianie, w tym członków
        rodziny, którzy próbowali interweniowac w sprawie, jest daleko poza
        linią jakiegokolwiek dopuszczalnego złego zachowania. Ta Pani była w
        pracy a nie na urlopie, była przedstawicielem Itaki. Jak
        poprosiliśmy aby skontaktowała się ze swoim przełożonym w Polsce aby
        tę sprawę załatwić, to uzyskaliśmy wykrzyczaną odpowiedź "no do kogo
        niby mam dzownić, do kogo?". Z naszej strony nikt na rezydentkę
        głosu nie podniósł. Zadawaliśmy konkretne pytania i oczekiwalismy
        konkretnych odpowiedźi, przy czym te pytania denerowały ją przez co
        na nas cały czas krzyczała. Ponieważ nie przestawała na nas krzyczeć
        i rugać jak małe dzieci, musieliśmy się bronić i zareagować. Po
        naszej zdecydowanej reakcji rezydentka się uspokoiła, lecz w dalszym
        ciągu jak mantrę wypowiadała zdania o przysługujących nam
        roszczeniach. W rzeczywistości to samo mogła zrobić automatyczna
        sekretarka i z pewnością byłoby to milsze.
        • Gość: anton Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 21:09
          Wszystko wskazuje na to, ze tej rezydentce puscily nerwy i zachowala sie jak
          zwierze osaczone w kacie - atak. Ale to nie turyscia ja osaczyli tylko ona sama
          siebie i jej firma, w tym wypadku ITAKA, ktora zakontraktowala niewiarygodny
          hotel i do tego nie sprawdzila co sie w nim tak na prawde dzieje. Swiadczy to o
          jednym, to biuro chyba traci kontrole nad tym co robi bo chyba za duzo na siebie
          wzielo. Maja szeroka oferte ale zapewne nie sa jeszcze przygotowani aby taka
          oferte profesjonalnie obsluzyc. Szkoda, bo to polska firma ale jesli tak dalej
          bedzie to niestety stanie sie kolejnym kandydatem do bankructwa. Tym ludziom
          nalezy sie PELNA rekompensata za zmarnowana polowke urlopu.
          • Gość: Arek Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.08.09, 21:32
            Rezydenci to zwykle lenie. 5/6 z nich myśli, że złapała pana boga za nogi
            dlatego że za wypoczynek na słoneczku będą im jeszcze płacić. Dlatego ich tak
            wielka niechęć do pomocy turystom. Oni po prostu chcą spędzić wakacje życia, a
            ci wredni turyści im jeszcze w tym przeszkadzają.... Bezkarność rezydentów i
            olewactwo polskich turystów jest legendarna już nawet w Europie. Nie wiem na
            jakiej zasadzie firmy turystyczne dobierają do pracy tych ludzi, ale to musi
            być selekcja negatywna. Najgorsze jest to że oni bezczelnie wykorzystują
            bezradność polskich turystów uzurpując im że gdyby byli milsi to by więcej
            uzyskali... Szkoda że ta rezydentka Itaki nie trafiła na niemieckich lub
            angielskich turystów. Zobaczył by wtedy co to znaczy niegrzeczny turysta.
            • Gość: Ania Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.hsd1.mn.comcast.net 27.08.09, 00:29
              I tu sie zgadzam, duza czesc rezydentow to bardzo nieprzyjazne osoby. Bylam z Itaka w tym roku w Hiszpanii (mimo iz znam biegle hiszpanski -ale moi rodzice nie i bardzo chcieli leciec z Itaka), i wlos mi sie na glowie jezyl jak pan rezydent Polak - zle o nas turystach siedzacych w autokarze mowil po hiszpansku. Moze ktos wie gdzie mozna na konkretna osobe zlozyc zazalenie. Nie trzeba miec postawy roszczeniowej jako turysta - jesli ktos nie ma zielonego pojecia na czym jego praca polega!
              Sin comentario - lub bez komentarza.
        • nroht Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 07:19
          Zainteresowana ty poważnie o tym okłamaniu was przez rezydentke? Skoro tak to
          teraz doskonale rozumiem, dlaczego kobiecie puściły nerwy i na was
          nawrzeszczała. Nie pochwalam, ale rozumiem.

          To, że inna grupa dostała w hotelu pokoje nie znaczy, że nie było overbookingu i
          wy padliście jego ofiarą. Po drugie tak to jest jak się leci na lasta ;)
          • Gość: Rozumiesz co czyta Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.chello.pl 26.08.09, 15:20
            to nie był last, wycieczka kosztowała prawie 4000zl- wiec maja prawo
            wymagac. nie musza znac jezyka, maja prawo spac w warunkach za jakie
            zaplacili i nie musi ich obchodzic skapstwo biur podrozy, ktore
            niezle zarabiaja na turystach. Przyklad: apartament Alpy biuro
            podrozy 1800zl, rok pozniej majac namiar na wlasciciela zalatwilismy
            bezposrednio z nim i zaplacilismy 900 z malym kawalkiem. obowiazkiem
            biura podrozy jest zajac sie wczasowiczami - koniec i kropka. Takze
            korzystalam z biur niemieckich i NIE MA ZADNEGO POROWNANIA miedzy
            praca rezydentow. Nasi wypadaja blado, chociaz oczywiscie wielu
            jest ok. A gdyby rezydent na mnie wrzeszczał to dochodziłabym swoich
            praw nie tylko w biurze
        • Gość: anton Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 21:16
          Jezdze regilarnie i dosc czesto na takie wycieczki ale.... zawsze z biurami
          wielkich firm niemieckich. Tylko i wylacznie dlatego, ze wiem, iz taka sytuacja
          jak z Itaka nie ma prawa sie u niech trafic. Kontraktuja hotele sprawdzone i te
          same, do ktorych przysylaja niemieckich turystow. Po prostu sa silniejsi i takie
          lekcewazenie ze strony niesolidnych hotelarzy tym biurom raczej sie nie
          przytrafia. Rezydent nawet nie musi i czesto nie jest przy zakwaterowaniu, daje
          ludziom informacje i juz. Rezydenci tez sa w wiekszej liczbie i w hotelu maja
          dyzury trzy razy w tygodniu. Owszem, czesto to troche wiecej kosztuje ale wole
          dac te 200 zlotych wiecej i uniknac takiego koszmaru jak ci ludzie.
          • Gość: Kaszpiros Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 158.75.197.* 26.08.09, 09:21
            > ludziom informacje i juz. Rezydenci tez sa w wiekszej liczbie i w hotelu maja
            > dyzury trzy razy w tygodniu. Owszem, czesto to troche wiecej kosztuje ale wole
            > dac te 200 zlotych wiecej i uniknac takiego koszmaru jak ci ludzie.

            Rezydenci chyba zawsze mają dyżury , czyli muszą siedzieć na tyłku w holu hotelu
            w określonych godzinach w określone dni.
            Jak byłem w Tunezji z Triada to chyba 2 razy w tygodniu przez chyba 2-3 godziny
            rezydent był dostępny na miejscu a w sprawach innych był pod telefonem ...

            Pamiętam że dzwoniłem na telefon wieczorem i okazało się że rezydent jest w
            Maroku czy Syrii ;) ale zadzwonił do mnie inny rezydent i się z nim umówiłem ...

            Po prostu rynek powinien usuwać złych rezydentów. Rezydent nie jedzie tam na
            urlop ani na wakacje ale pracuje i to nie za małe pieniądze ...
            A jak uda mu się jeszcze chwilę odpocząć lub poopalać się to po prostu ma
            szczęście ...
            A jak mu nie pasuje to nie musi się tym zajmować ...

            Napewno nie jest to łatwa praca ani nie zawsze przyjemna. Ale można nieźle
            zarobić , sporo zwiedzić i czasami nawet wypocząć :)
          • Gość: Andrzej Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.61.116.98.host.de.colt.net 26.08.09, 11:28
            potwierdzam - to dobry sposob. Ja po jednym wyjezdzie z polskim
            biurem podrozy stwierdzilem to samo. Polacy trafiaja do "polskich"
            hoteli o gorszych warunkach (nizszy standard, mniej smaczne
            jedzenie, w sklad ALL-In wchodza np. tylko jakies lokalne napoje a
            za whisky trzeba placic extra). Teraz jezdze tylko z Niemieckimi
            biurami i jestem zawsze zadowolony. Faktycznie wyjazdow
            organizowanych przez niemieckie biura nikt nie lecewazy bo jesliby
            niemiecki turysta byl niezadowolony to bylyby dla biura tragedia.

            pozdrawiam
      • Gość: aj Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.icpnet.pl 25.08.09, 20:23
        To chyba odpowiedź kogoś z Itaki... Jak się rezydentka nie wyrabia,
        trzeba zatrudnić więcej personelu. Przecież rozkład lotów jest znany
        wcześniej. Ja jadę z niemieckiego biura. A co do Itaki moja
        koleżanka zapłaciła za 4 gwazdki hotel przy plaży, a wylądowała w 3
        gwiazdkach 2 km. od plaży. Mam nadzieję, że rynek sam wyeliminuje
        takie biura jak Itaka.
        • Gość: Andrzej Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.warszawa.dialog.net.pl 26.08.09, 09:59
          Jezeli zrobiliscie jakies zdjecia na miejscu, to zrobcie to co ja
          zrobilem pare lat temu. Mialem podobna sytuacje z z Rainbow Tours.
          Zalozylem bloga, wstawilem zdjecia z katalogu po jednej stronie,
          zdjecia , ktore sam zrobilem po drugiej, opisalem ze szcegolami i
          umiescilem linka na forach. Efekt byl taki, ze dostalem ponad 600
          emaili od ludzi, ktorzy mi dziekowali i pisali, ze pod wplywem tych
          zdjec i opisu zrezygnowali w ostatniej chwili z podpisania umowy z
          tym biurem i polecieli z innym. Zalozmy, ze tylko 1/4 naprawde
          zrezygnowala to 150x srednio 3000 daje 450 000 tys zlotych w
          straconej sprzedazy. To boli :-) Tez na forach pisali , ze jestem
          roszczeniowy, tez nie chcieli uznac reklamacji. Nawet ktos mi grozil
          sadem, ale zamknal sie jak uslyszal, ze kazdy ma prawo opisac swoje
          wlasne wakacje :-)

          Blogi sa za darmo, zdjecia na pewno ktos robil, Rezydentow w takich
          sytuacjach trzeba nagrywac, kamery sa w telefonach. Nie ma jak
          filmik z wrzesczaca pilotka na you tubie :-) W ten sposob mozna
          nawet zniszczyc biuro podrozy. Zrobcie to jesli was oszukuja. Zero
          litosci. Sady sa powolne, biura maja prawnikow, ktorzy odwlekaja
          sprawy, czekajac az 'czas zaleczy rany'. A tak to jak beda wiedziec,
          ze sie na nich poluje i jak chocby troche dadza d''py to zaraz
          bedzie na you tube, lub na blogach to zaczna sie pilnowac. Jako
          konsumenci dysponujemy potezna sila i narzedziem jakim jest
          internet. Zacznijmy eliminowac zlodzieji, chamow nieudolnych z
          rynku. Ja wtedy stracilem 5 tys, ale mialem ogromna satysfakcje, ze
          tyle ludzi zabralo swoja kase i poszlo gdzies indziej.


      • exuk Reklamujecie 'opiekę rezydenta' i za to płacę !!!! 26.08.09, 07:36
        odpowiedz do goscia 'mm' (zakladam ze to pracownik Itaki)

        logistyka pracy rezydenta zupełnie nie interesuje klientów, to
        problem Itaki jesli ich pracownicy nie dają rady, a jesli są do tego
        chamscy to tylko strzelic w pysk na odlew.

        "opieka rezydenta' ogranicza się tak naprawdę do sprzedaży
        wycieczek, z czego mają prowizję. Reszta ich nie interesuje.

        Ostatnio AROGANCKA REZYDENTKA ITAKI chamsko zareagowała gdy
        wylądowałem w nie tym szpitalu z którego ona brała prowizję. Nigdy
        nie padło pytanie z jakiego powodu wylądowałem w szpitalu, ale były
        pretensje dlaczego akurat w TYM szpitalu.

        Co do znajomosci języków przez rezydentów, to bez przesady, w
        wiekszości to bydło samo niewiele potrafi, i często trzeba pomagac
        im sie wyslowic.

        Z zasady wolę żeby tłumoki rezydenci trzymali się z daleka i nie
        ingerowali w moje wakacje, a to ze względu na ich agresywnośc,
        arogancję i chamstwo. Ale w przypadkach nagłych, tak jak w opisanym
        powyzej artykule, to jest ich psi OBOWIĄZEK za który klienci Itaki
        płacą .

        Tłumaczenie się nawałem pracy jest śmieszne i nieprofesjonalne.

        A wyjątkowym CHAMSTWEM i BRAKIEM PROFESJONALIZMU polskich rezydentów
        jest określanie klientów jako 'roszczeniowych'.

        Od tego jestescie durnie zeby biegac na kazde skinienie klienta
        • Gość: Guide Re: Reklamujecie 'opiekę rezydenta' i za to płacę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.09, 11:13
          Współczuję, wakacje w szpitalu. Zrobili lewatywę?
          Bo widze że się mocno napinasz, kolego. Pewnie masz traumę.

          Pracowałem jako rezydent 6 sezonów, nigdy nie dostałem "w pysk".
          Jeśli goście mieli rację - zawsze stałem po ich stronie i to ja
          zmieniałem pracodawców, a nie oni mnie. Nie potrafiłem powiedziec
          ludziom że jest OK, skoro był SYF.

          Niestety jest tez druga strona medalu: czyli roszczeniowy turysta.
          Płaci taki niewiele, przyjeżdza do *** hotelu i chce niewiadomo
          czego. I nie pisz mi tu, że nazywanie turysty roszczeniowym to
          chamstwo. Kiedys jedna pani, podczas wycieczki na pustynię zażądała
          pokoju z widokiem na basen. W tym hotelu nie było pokoi z widokiem
          na basen. I co na to odpowiesz? Głupota czy postawa roszczeniowa.


          Dziś pracuję jak wolny strzelec. Tydzień Argentyna, 2 tyg wolnego,
          10 dni przejazd przez Stany, potem wolne i Japonia, SriLanka itd.
          latam z firmami, których szefami są ludzie poznani na destynacji,
          czyli wtedy, kiedy byłem rezydentem.
          To jest moja nagroda za solidną pracę.

          A buractwo jest roszczeniowe i tyle.
          • exuk Rezydenci są od biegania za klientem 26.08.09, 12:30
            jak pisałem wczesniej, wy rezydenci, jestescie od biegania za
            klientem, to wasza praca i obowiązek. Powiem wyrazniej, jestescie na
            posyłki, za to wam płacimy, bez wzgledu ile gwiazdek ma hotel.

            Jezeli uwłacza ci 3* hotel i wstydzisz się swojego pracodawcy to
            zrezygnuj.Z twojej wypowiedzi wynika ze potraktowałbys takiego
            klienta gorzej niz 5* klienta. A jeden i drugi płaci twoją pensję w
            tej samej proporcji. Profesjonalista traktuje wszystkich klientów
            tak samo
            .

            To biura podróży sprzedają ‘opiekę’ rezydentów w pakiecie,
            a ‘opieka’ rezydenta to nie tylko załadowanie i wyładowanie klienta
            do autokaru.

            Osobiscie wolę jak taki rezydent trzyma sie ode mnie z daleka,
            kiepsko znacie języki, nie dajecie sobie rady w kontaktach z
            lokalnymi hotelami, przez to jesteście zestresowani, arogancy i
            generalnie nie macie pojecia co znaczy 'obsługa klieta'

            Nie widzę rowniez nic 'roszczeniowego' jesli klient pyta o pokój z
            widokiem na basen. Wystarczy wytłumaczyc, że takich nie ma,......
            ale do tego trzeba miec jakiekolwiek pojęcie o obsłudze klienta, tzn
            byc profesjonalnym.

            Pewnie jesteś wyjatkiem, ale to tylko potwierdza regule o durniach
            rezydentach, a z podejsciem jakie masz, wkrótce potacisz swoich
            klientów
          • Gość: Zainteresowany Oceńcie sami IP: *.globalconnect.pl 26.08.09, 23:30
            Kłamała, krzyczała, obrażała, wytykała palcem, poniżała, nie
            zamierzała nawet kiwnąć palcem żeby jakkolwiek nam pomóc...
            Parę cytatów Pani rezydent U.C.
            "Wszycy Polacy mają postawę roszczeniową"...
            "Jesteście tacy sami jak Polacy, którzy dzownili do mnie żeby im
            recepcja przyniosła papier toaletowy, bo nie znali języka"
            "A do kogo w Polsce, ja mam dzwonić no do kogo?!"
            "A co się Pani na mnie tak patrzy!!!!?"
            "Mam już dosyć, jestem zmęczona"
            "A co wy możecie mi zrobić zwolnić mnie??!! ... Nawet bym
            chciała!!"
            "Nic mnie to nie obchodzi co z wami będzie, bo to nie moja sprawa,
            ja mam inne zadania. Czy Wy tego nie rozumiecie?!"

            Aż przyszli ochroniarze z Hotelu, żeby na to popatrzyć.
            Znamy angielski. Prosiliśmy ją o pomoc. Sami sobie poradziliśmy bo
            trzymaliśmy się razem, gdyby nie to, to byśmy spali w chlewie...

            No cóż, zważywszy na powyższe cytaty , to ja chyba jednak mam
            postawę roszczeniową i nie odpuszczę.
        • Gość: xxx Re: Reklamujecie 'opiekę rezydenta' i za to płacę IP: *.home.otenet.gr 20.09.09, 16:39
          Odpowiedz do "exuk"

          Wyjatkowym CHAMSTWEM i BRAKIEM PROFESJONALIZMU jest to jak wiekszosc
          turystow traktuje rezydentow. Przyjezdzacie na wakacje zmeczeni
          praca w ktorej Wami pomiataja i uwazaja za smieci i chcecie sie po
          prostu na kims wyzyc i w tym wg. Was przydatny jest rezydent.

          Zrozumcie jedno. Jestesmy na wakacjach po to zeby Wam pomagac w
          razie problemow a nie sluzyc i to jest generalna roznica. Chcesz
          zeby ktos byla na kazde skinienie palcem? Wykup wczasy indywidualne
          za 10 000 zl i wtedy rzeczywiscie tak bedzie. Natomiast nie
          oczekujcie ze wczasy ktore kosztuja 1500 - 2500 zl za osobe za
          tydzien to luksus. Gdybyscie tylko wiedzieli jaka czesc z tej ceny
          jest oplata za bilety w obie strony zobaczylibyscie ile naprawde
          kosztuja Wasze wczasy.

          Jako ze pracuje juz kilka dobrych lat zauwazam roznice miedzy ludzmi
          ktorzy placa mnostwo pieniedzy za wczasy i ktorzy nawet jesli cos
          jest nie tak potrafia byc MILI, a ludzmi ktorzy ledwo uciulali na
          wakacje i zgrywaja PANOW.

          Nastepnym wiec razem, gdy masz zamiar jechac po rezydencie zastanow
          sie czy rzeczywiscie byl taki zly czy po prostu nie byl Twoim
          sluzacym. Wiem ze pewnie teraz napiszecie mnostwo odpowiedzi, ze
          jestem nieprofesjonalny, bezczelny i pewnie ze 100 razy uslysze ze
          powinienem dostac po ryju ale powiem Wam szczerze - MAM TO GDZIES -
          bo kazdy z nas po jakims czasie uodparnia sie na Wasza glupote...
      • ryskoc Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 09:21
        Cały twój wywód odnośnie tego jak rezydent/ka jest zjęty i jaki zapracowany
        niczego nie tłumaczy - taka jest jego praca (chyba wiedział/a na czym polega
        praca rezydenta) i na dodatek bierze za to pieniądze. Jeśli rezydent jest aż tak
        bardzo zajęty to oznacza tylko jedno że biuro jest do niczego bo nie zatrudniło
        odpowiedniej liczby rezydentów.
        Inna sprawa latanie z byle czym do rezydenta - wiele rzeczy można samemu
        załatwić w hotelu (trzeba tylko znać parę słówek w języku obcym najlepiej
        angielskim, ewentualnie mieć "moc" migowego przekazywania informacji :)
        Rada odnośnie dokumentacji fotograficznej i pójścia na plażę BEZCENNA - jak się
        za bardzo zaczniesz awanturować to nawet jak coś osiągniesz to i tak "smród"
        zostanie i masz po urlopie, a chyba nie o to ci chodziło ;) ?
    • Gość: Kris Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 11:51
      To są uroki wygody na tzw. zorganizowanych wczasach. Płacić 4
      tysiące zł za takli wypoczynek? Nigdy. Ja wolę sam sobie
      zorganizować taki wyjazd. Nocuję tam gdzie sobie wybiorę, zwiedzam
      co chcę i jem co chcę. I płacę ile chcę. A nie ile chcą biura
      podróży. Ja za 3 tygodniową eskapadę po Europie Wschodniej
      zapłaciłem 3.500 zł - 4.000 zł za wszystko. Nocelgi w hostelach
      (internet, TV i zamykane szafki), przejazdy linowymi autobusami
      (klimatyzowane, super obsługa, serwis kawowy a także można było
      zjeść przygotowywane posiłki w autobusie - smaczne i niedrogie).
      Żywiłem się na mieście: do 50 zł dziennie). Nie oszczędzałem, bo
      popłynąłem sttkami po Newie, Moskwie i Dangawie. Korzystałem z wielu
      możliwości jakie były w tamtych miejscach. Zwiedziłem mnóstwo i
      poznałem sporo fajnych ludzi. Spałem w czystych hostelach w centrach
      miast. Było bardzo fajnie i to tylko za 3.500 zł - 4.000 zł. I nie
      musiałem czekać na łaskę jakiejś rezydentki czy tez biura podrózy. I
      oglądać ciągle niezadowlonych uczestników wycieczek.
      • Gość: mm Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 12:43
        forach wakacyjnych pełno jest takich wypowiedzi jak wyżej. Pełnych
        wyższości i satysfakcji, że jest się lepszym bo jeździ się samemu.
        Każdy wybiera to co lubi lub to co musi. Bo trudno jest jechać na
        wyprawę liniowymi autobusami jak się ma dwojkę dzieci obok. Lub jak
        człowiek jest wymęczony pracą i wcale nie myśli o organizowaniu
        sobie pobytu i denerwowaniu się czy zdązy na autobus, czy ten
        autobus nie będzie zapełniony (powodzenia, jak musisz czekać na
        śmierdzącym benzyną i nie tylko dworcu w środku dnia w największy
        upał). Nie każdemu odpowiada nieustające szukanie noclegów lub
        spanie w hostelach. Wybacz - ja w nich nie śpię, bo nie lubię. Ale
        nie musze czuć się lepiej z tego powodu i wykazywać innym, że są
        głupsi, mniej sprytni i dają sie "oszukiwać" biurom podróży. Ja w
        Polsce dostaję dreszczy na "linowy autobus". Dlaczego mam szukać
        takich atrakcji w autobusie nosząć jak ślimak swój dom na grzbiecie.
        Daj żyć i wypoczywać każdemu jak lubi. Pzdr
        • Gość: Wojtek. Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 193.111.166.* 25.08.09, 13:03
          Mam pytanie: Ile osób komentujących, że rezydentka się zachowała
          wporzo a Polacy mają roszczeniowy stosunek było w tym roku w Turcji?
          Ja NIESTETY byłem. Akurat z innego super dobrego Polskiego biura-
          Triada. Rezydentka była teoretycznie trzy razy w tygodniu po pół
          godziny. Ponieważ swobodnie rozmawiam po angielsku to poszedłem
          pierwszego dnia po dodatkowy ręcznik i pled. Dostałem ręcznik
          rozerwany. Poduszka miała dodatkowe "coś" koloru szarego. Pokój to
          była nora w suterynie zatęchła i wychodząca wprost na ruchliwą ulicę.
          Po zrobieniu rabanu rano dostaliśmy z łaski inny pokój - tym razem
          nad dyskoteką. Powiem tylko, że od 23 do 3 w nocy na balkonie było
          ciszej niż w pokoju. W końcu trzeci pokój dostałem po zrobieniu
          awantury menedżerowi. A Pani reztydentka - no cóż - jak moja żona ją
          nazwała - "Kiwaczek" bo nic innego podczas rozmowy z Turkami nie
          robiła tylko kiwała głową.
          Hotel miał być 4-o gwiazdkowy. Od takiego hotelu to można żądać aby
          było po prostu czysto. A stół bilardowy cał (nie połamanay) a do
          tegoś stołu "normalne" kije a nie kije od szczotki, a posiłki
          wydawne w taki sposób by eni trzeba było czekać pół godziny.
          Prosże nie litujcie się nad rezydentami i rezydentkami. Oni tam są W
          PRACY!!! i ich OBOWIĄZKIEM jest udzielanie pomocy o KAŻDEJ porze. A
          to, że któregoś dnia mają wiele przylotów i odlotów - szcze mnie
          jako klienta nie obchodzi. Wykupując wycieczkę w umowie nie było
          napisane że ta opieka będzie obowiązywała tylko trzy dni w tygodniu
          po pół godziny.
          Oczywiście złożyłem reklamację. Oczywiście wszystko, o czym piszę
          mam udokumentowane.
          Jak na razie Triada (widzę, że Itaka rónież) nie dała mi szansy abym
          mógł mówić, że to porządne biuro. Jak na razie odrazam wszystkim:
          Hotel Olyum Prestige Club. Icmeler niedaleko Marmaris. Oczywiście na
          zdjęciach w folderze wszystko wyglądało inaczej.
          Absolutnie nie należy się godzić na pokoje od 101 do 124 (suterena)
          oraz 301 - 308 (nad dyskoteką)
          • Gość: mm Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 13:30
            Akurat Triada w opinii branży to bardzo duże ale mało prestiżowe
            biuro z różnym serwisem. Trzy wizyty w hotelu w tygodniu dla
            rezydenta to standard. Co ma w tym hotelu robić? Zabawiać klientów?
            Co rezydent pomoże na niski standard hoteli w Turcji czy Egipcie?
            Powszechnie wiadomo, że 4. gwiazki w krajach śródziemnomorskich to
            średnio jedna, czasem dwie mniej niż w standardach, nazwijmy to,
            pólnocnoeuropejskich. Co pomoże rezydentka na bałagan, zły serwis
            hotelowy, fatalne jedzenie? nakrzyczy? nawyzywa? pogrozi? Czasami, w
            krytycznych sytuacjach to skutkuje. Ale może być też tak, i z reguły
            tak bywa, że nawet w tej potyczce rezydentka (czytaj klienci)
            dostaną to co chcą, to odbije się to na niej lub na nich w inny
            sposób. Recepcjoniści będą dawać gorsze pokoje, kelner czsami
            napluje do zupy. Obsługa hotelowa ma swoje sposoby, żeby odreagować
            swoje. Rezydent może jedynie wypracować taki model wspólpracy, że
            obsługa sama będzie chciała szybko i jak najlepiej załatwić sprawę.
            Ale w przypadku overbookingu to jest już temat zazwyczaj dla
            hotelarza i lokalnego przedstawiciela polskiego biura, czyli
            tureckiego touroperatora. To oni muszą się dogadać. Rezydentka jak
            najszybciej powinna zgłaszać im problem, po czym nadzorować,
            pilnować żeby nikt nie zapomniał. Awantura, wydzieranie się na
            rezydentkę czy recepcjonistę to widowiskowa, ale mało skuteczna
            metodaw sytuacjach podbramkowych takze dla polskiej obsługi. I
            jeszcze jedno... nie raz widziałąm klientów niemieckich biur, także
            TUI czy częściej Necermanna czekajacych na zamianę hotelu. Fakt, że
            w przypadku bogatych klientów (klientem nie jest pojedynczy
            Kowalski, ale touroperator kontaktujący hotel) sprawy załatwiane są
            o wiele szybciej. Biznes.
            • Gość: Koval Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 188.33.76.* 25.08.09, 16:00
              Wystarczy zagrozić, że jak się nie poprawią to już biuro nie będzie u
              nich rezerwowało pokoi. Tylko już sobie to wyobrażam, jak zareagują.
              Wyśmieją. Bo i tak mają gdzieś polskie biura podróży, przecież
              overbooking to nic innego jak pokazanie środkowego palca dla jednego
              biura, żeby inne zapewniło swoim niemieckim, brytyjskim a nawet rosyjskim
              turystom pokoje w lepszym hotelu. Jak cała Europa siedziała jak na
              szpilkach, bo ludzie nie wiedzieli czy będą mieli pracę i czy będzie ich
              stać na wczasy, wówczas mili Turcy oferowali Polakom swoje wolne pokoje
              nawet ze zniżkami. Teraz gdy kraje zachodnie łapią oddech i ludzie
              wiedzą, że jeszcze nie jest tak źle jak inni by chcieli, i rezerwują
              wycieczki. Co robią mili Turcy (mili już nie dla Polaków, lecz dla swoich
              niemieckich przyjaciół)? Wymyślają jakieś bzdurne tłumaczenia (remont
              klimatyzacji - szkoda, że nie konserwacja akurat w szczycie wakacji) i
              oddają pokoje Niemcom - bo przecież oni są lepszymi turystami - czyt.
              więcej zostawiają na łepka.
              Żal, żal, żal. Polskie biura podróży nie potrafią sporządzić umowy
              takiej, żeby zabezpieczyć siebie, a przede wszystkim turystów. Ale co ich
              obchodzą turyści. Cytując klasyka "ciemny lud i tak to kupi"
              • Gość: kz Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 217.153.172.* 26.08.09, 09:55
                Ludzie, którzy piszą o wyższości hoteli czy standardów Europejskich od Tureckich
                też chyba nie byli nigdy w Turcji, albo nieumiejętnie wybierali wycieczki i
                biura podróży. Jestem młodym człowiekiem (student 2 roku) i do tej pory byłem
                prywatnie na 3 wycieczkach za granicą - w Turcji (TUI), Włoszech (ITAKA) i
                Grecji(TUI). Za każdym razem w hotelu 4 gwiazdkowym i teraz zaskoczę wiele osób,
                hotel w Turcji był najlepszy zarówno pod względem zakwaterowania, czystości i
                wyżywienia. We Włoszech w hotelu o "tym samym" standardzie dostałem brudny
                pokój, w którym na suficie były roztrzaskane jeszcze przez poprzednich lokatorów
                komary. Nie będę się rozpisywał dalej na ten temat, ale śmiem twierdzić, że
                Włoskie 4 gwiazdki równa się polskiej jednej (może dwóm) i Tureckim trzem.
                Oczywiście nie uznaje tego za regułę, bo np. hotele sieciowe (np. siec accor,
                która jest właścicielem wielu marek i oferuje hotele w standardach od 1 do 5
                gwiazdek) mają lepsze warunki niż te w Turcji. Zmierzam do tego, że nie istotne
                jest do jakiego kraju się jedzie, wszędzie można trafić na lepszy lub gorszy
                hotel. Więc oceny typu "wiadomo, że w Turcji to bród syf i ubóstwo, a w Europie
                to jest tak pięknie" są dla mnie śmieszne i prostackie.
                Co do porównania jakości usług świadczonych przez biura podróży niestety muszę
                się zgodzić z tym, że ITAKA znacznie odbiega jakością od TUI. O Triadzie nie
                będę wspominał, bo cały internet jest zasypany komentarzami dotyczącymi
                żenującego poziomu świadczonych przez to biuro usług. Więc każdy kto choć chwilę
                sie zastanowi i spróbuje dowiedzieć sie czegoś o biurze z którym zamierza udać
                sie na wakacje nigdy nie wybierze Triady.
                Komentarze obśmiewające polaczków - prostaczków, którzy nie potrafią posługiwać
                sie żadnym językiem są raczej nie na miejscu. Polacy, w porównaniu, np. z
                Niemcami (którzy w większości mówią tylko i wyłącznie po niemiecku i oczekują,
                że wszędzie na świecie wszyscy będą sie z nimi posługiwać w ich ojczystym
                języku) nie wypadają najgorzej. Z resztą nie ma to większego znaczenia w wielu
                przypadkach. Z obrazuje na swoim przykładzie - co z tego, że ja mówię po
                angielsku i niemiecku, a moja dziewczyna po angielsku i francusku, skoro
                absolutnie żaden członek załogi hotelowej we Włoszech nie zna żadnego języka obcego.
          • crvx Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 08:06
            Nie twierdzę, że rezydentka zachowała się super, ale byłem w tym roku w Turcji i
            mam same pozytywne wrażenia. Hotel 5*, ultra all inclusive, 30km od Alanii,
            3000PLN/osobę za 2 tygodnie. W hotelu bardzo czysto, jedzenia i picia do oporu
            przez cały dzień (ostatni posiłek trwał do 0:30), obsługa uprzejma. Jestem
            bardzo zadowolony z wyjazdu.
            Wracając do turystów ze Szczecina - wystarczy trochę poczytać żeby wiedzieć, że
            w krajach arabskich 4* to absolutne minimum, a najlepiej nie kombinować i brać
            5* bo standardy są faktycznie inne niż w Europie.
            Za poradę dzięki.
          • Gość: turystka Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji IP: 88.250.240.* 03.09.09, 08:41
            dobre-kolejny czlowiek co nie wie co podpisuje. Odnosnie tego zdania
            ze w umowie nie jest napisane ze opieka rezydenta odbywa sie na
            dyzurach- za to jest napisane ze katalog jest integralna czescia
            umowy, a w katalogu jak wol w waznych informacjach dodatkowych
            napisane jest ze rezydent dostepny jest na dyzurach.trzeba czytac co
            sie podpisuje, a rezydent jest lacznikiem biura z turystami a nie
            lokajem czy obsluga hotelowa,jesli pan mowi po angielsku mozna sobie
            spokojnie zalatwic zmiane pokoju czy poprosic o czysty recznik?w
            czym jest problem?
        • gonzo44 Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 25.08.09, 20:39
          Gość portalu: mm napisał(a):

          > forach wakacyjnych pełno jest takich wypowiedzi jak wyżej. Pełnych
          > wyższości i satysfakcji, że jest się lepszym bo jeździ się samemu.

          na "forach wakacyjnych" pełno jest wypowiedzi osób niezadowolonych z
          usług biur. osób zapewne z kompleksami (niższości) oraz poczuciem
          dyskomfortu że nie stać ich było na usługi porządnego biura a
          jedynie na wyrób biuropodobny, bo samemu wyjazdu zorganizować nie
          potrafili.

          > Każdy wybiera to co lubi lub to co musi.
          dokładnie tak - z naciskiem na "musi" - czyt.: stać go na biuro czy
          wyrób biuropodobny. tylko dlaczego na w.w. "forach wakacyjnych"
          narzekają wyłącznie zwolennicy i uczestnicy wycieczek
          zorganizowanych a nie ci "z poczuciem wyższości i satysfakcji"?
    • anamar Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 25.08.09, 14:18
      byłam na urlopie w turcji z całą rodziną czterokrotnie.zawsze był wspaniały i b.
      udany.zawsze stosowaliśmy nast. zasady: hotel tylko 5-gwiazdkowy,nowo wybudowany
      (max.3 letni),zawsze wersja a.i. , tylko i wyłącznie niemieckie biuro podróży
      (najczęściej ogor lub tui),rezerwowaliśmy w schwedt,w oder-center.przy wczesnej
      rezerwacji- narawdę dobre ceny.jedyna uciążliwość,to wylot z berlina a nie
      goleniów z międzylądowaniem w bydgoszczy...polecam!
      • ewa.16 Re: All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 26.08.09, 08:31
        anamar napisała:

        > byłam na urlopie w turcji z całą rodziną czterokrotnie.zawsze był wspaniały i b
        > .
        > udany.zawsze stosowaliśmy nast. zasady: hotel tylko 5-gwiazdkowy,nowo wybudowan
        > y
        > (max.3 letni),zawsze wersja a.i. , tylko i wyłącznie niemieckie biuro podróży
        > (najczęściej ogor lub tui),rezerwowaliśmy w schwedt,w oder-center.przy wczesnej
        > rezerwacji- narawdę dobre ceny.jedyna uciążliwość,to wylot z berlina a nie
        > goleniów z międzylądowaniem w bydgoszczy...polecam!


        Byłam w Turcji w ubiegłym roku w hotelu 3-gwiazdkowym, z biura Scan Holiday.
        Opcja HB. I było... idealnie. Hotel przytulny, ładny, idealnie czysty, z własną
        plażą, leżakami, parasolami etc. Jedzenie smaczne. Lokalizacja świetna. Cena -
        ok. 1300/tydzień. Odnośnie rezydentki się nie wypowiadam, bo poza spotkaniem
        organizacyjnym nie była mi potrzebna:) Więc zasada: "min. 4 gwiazdki" nie zawsze
        się sprawdza... Jedyną zasadą, którą sama stosuję jest sprawdzenie wybranego
        hotelu w kilku polskich i zagranicznych serwisach, na forach itp.
    • Gość: potakiewicz all inclusive - i taka - to firma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.09, 15:03
      Zawsze jest gorzej dla turysty, a reszta się tłumaczy za turystów
      pieniążki. Jacy by nie byli, to oni płacą. Kiedyś w Indonezji wraz z
      rodziną mnie na przujeździe przekwaterowano. No ale z przeprosinami
      był szampan na lodzie kosz owoców i 2 pokojowy aprtament z widokiem
      na morze. Prawie chciałem by tak zawsze było, tzn by mnie w tym
      stylu przekwaterowano.
    • wwlkb All inclusive. Smród też. Przygody w Turcji 25.08.09, 15:28
      Przepraszam,nie doczytałem ,że 4 000 zł.
      Natychmiast wysłałem przeprosiny i nie wiem czemu nie doszły.
      Za 4 000 od osoby to z niemieckim biurem podróży mozna naprawdę przebierać jak
      w ulęgalkach,aby wcześniej.
      I dostanie się to co pisze w katalogu.
      Natomiast wyjazd do Turcji w lipcu i sierpniu to cos dla amatorow survivalu.
      My byliśmy w Turcji na przełomie września i pazdziernika.
      Woda 28oC piasek na plazy chyba z 50 ,na boso nie dalo rady....
      No i lipiec i sierpien to najcieplejsze miesiące w Polsce.
      Chyba ze ma sie dziatwę szkolną , ale wtedy należy dołozyć staran ,zeby nie
      zepsuc im wakacji.
      Ja przed kazdym wyjazdem przegladam portale podrożnicze , tam jest wiele
      informacji o krajach i zwyczajach w nich panujących oraz biurach podroży i
      hotelach.
      B. dużo jest po polsku ale b.dobrze jest znać angielski i niemiecki.