Gość: aż strach się bać
IP: *.chello.pl
21.09.09, 14:20
Motoarena tylko dla wybranych?
Będzie kontrola po publikacjach „Nowości” i interwencji posła
Zbigniewa Girzyńskiego
Małgorzata Oberlan, Poniedziałek, 21 Września 2009
Regionalna Izba Obrachunkowa zapowiedziała, że jeszcze w tym roku
sprawdzi, czy doszło do nieprawidłowości przy wydzierżawieniu przez
MOSiR lokali na nowym stadionie żużlowym.
O dziwnym sposobie, w jaki Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w
Toruniu wyłonił dzierżawcę restauracji na Motoarenie, „Nowości”
pisały pierwsze.
Przypomnijmy, że prowadzi ją obecnie ten sam gastronom, który
prowadził bar na starym stadionie żużlowym - Tomasz Błaszkiewicz z
firmą „Iskra”.
Jak go wybrano? 3 lutego br. MOSiR wysłał zapytania w sprawie
restauracji do pięciu podmiotów: „Iskry”, Bogusława Kuźby
(Restauracja Herbowa), byłego żużlowca Wojciecha Żabiałowicza,
Agnieszki Obary (działalność przy ul. Batorego) i Mariana
Żelazkiewicza („Makary”).
Reklama
- Zapytania wysłaliśmy akurat do tych firm, bo one już zgłaszały
zainteresowanie tematem - objaśnia Agata Jagielska z MOSiR-u. -
Odpowiedziały tylko dwie osoby: Tomasz Błaszkiewicz i Bogusław
Kuźba. Wybraliśmy ofertę tego pierwszego, bo zaproponował 16 złotych
za metr kwadratowy dzierżawy. Oferta pana Kuźby była o złotówkę
niższa
Dlaczego nie ogłoszono publicznego naboru ofert?
- Można to było zrobić, ale obowiązku nie było. Ta sytuacja nie
podlega ustawie o zamówieniach publicznych. Najprościej mówiąc
dlatego, że nie wydajemy tu publicznych pieniędzy, tylko chcemy
pieniądze zarobić - tłumaczył Janusz Milanowski z Urzędu Miasta
Torunia.
Sytuacja oburzyła innych przedsiębiorców.
- Lokal na Motoarenie to żyła złota. Restauratorów w Toruniu mamy
dziesiątki. Wysyłając zapytania tylko do kilku, pozbawiono nas
szansy uczciwego ubiegania się o ten interes - mówili. Zdaniem wielu
miasto mogłoby uzyskać korzystniejszą stawkę niż 16 zł za metr.
Sprawą po publikacjach „Nowości” zainteresował się toruński poseł
Zbigniew Girzyński (PiS). W czerwcu zapytał prezydenta Torunia na
piśmie o zasady i kryteria, jakie zastosował MOSiR, wybierając
oferentów i podpisując umowy najmu. Ponieważ odpowiedź go nie
usatysfakcjonowała, zwrócił się do Regionalnej Izby Obrachunkowej.
- Kontrowersje budzi przede wszystkim zastosowanie uproszczonego, a
zarazem niekonkurencyjnego trybu „zapytania o cenę”. Zgodnie z moją
wiedzą taka procedura realizowana jest przez jednostki samorządu
terytorialnego w przypadku nabywania określonych dóbr; ośrodki
sportu i rekreacji stosują ją na przykład przy zakupie sprzętu
sportowego. Nie są mi natomiast znane przypadki, by jednostki
stosowały ten tryb uproszczony, wyzbywając się swoich praw
majątkowych, czy to przy sprzedaży, czy też, jak w tym przypadku,
przy wynajmowaniu lokali - napisał poseł do RIO.
Kilka dni temu Włodzimierz Bartkowiak, wiceprezes RIO w Bydgoszczy,
odpowiedział, że prawidłowość wynajmu lokali przez MOSiR zostanie
skontrolowana przez izbę w IV kwartale br.