Prof. Sławomir Kalembka nie żyje

12.10.09, 20:28
Był moim promotorem na stosunkach międzynarodowych, niestety zdążyłem napisać
pod jego kierunkiem tylko jeden rozdział... co teraz?.. był niezwykle
inspirujący, i ta po prostu powalająca wiedza...
Pustka i zal w sercu.
    • martusia.tw Prof. Sławomir Kalembka nie żyje 12.10.09, 22:22
      byl jednym z tych profesorow, ktorych na pewno nie zapomne:
      wssechstronny naukowiec o ogromnym dorobku, potrafil opowiadac w
      sposob pasjonujacy o wydarzeniach minionych. bylam oczarowana jego
      wiedza i darem opowiadania.
    • gaelic04 Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie! Spoczywaj w 12.10.09, 22:52
      Spoczywaj w pokoju !
      p.s.
      Był gigantem.
      Typowym inteligentem, kontynuatorem dobrej polskiej przedwojennej szkoły,
      aczkolwiek przyszło mu żyć, studiować oraz przez ponad dwadzieścia lat
      kształcić studentów w zatęchłej, kołtuńskiej atmosferze prl'u.
      Już jako doktor miał dorobek naukowy mogący obdzielić kilku profesorów a mimo
      to latami przedłużano mu habilitację!!
      Tytan pracy!
      Niesamowicie oczytany w różnych dziedzinach.
      Pogodny, optymistycznie i wesoło usposobiony.
      Bardzo wymagający.
      Tak mówili ci co z nim mieli zajęcia!
      Znałem go tylko z widzenia jak przemierzał toruńskie uliczki latem w koszuli z
      kołnierzem a la Słowacki wyłożonym na marynarkę, a w chłodne pory roku w swym
      baskijskim berecie!
    • peszynskiwojciech Prof. Sławomir Kalembka nie żyje 13.10.09, 00:22
      Cześć Pamięci Pana Rektora!
    • fc_pl Prof. Sławomir Kalembka nie żyje 13.10.09, 10:24
      Szkoda faceta, rzeczywiście nietuzinkowa postać.
    • tomrabel Wielki człowiek 13.10.09, 15:17
      Pierwszy raz spotkałem Profesora zaczynając studia na stosunkach
      międzynarodowych - byliśmy pierwszym rocznikiem tego kierunku z 1999 roku, a
      prof. Kalembka był niekwestionowanym autorytetem powstającego wydziału.
      Wszyscy uwielbialiśmy jego wykłady, na których zawsze pojawiali się wszyscy
      studenci bez wyjątku!!!
      Na 4 roku wybieraliśmy promotora, więc bez namysłu zapisałem się do Profesora
      i pod Jego czujnym okiem napisałem pracę magisterską. Jako że Profesor miał
      bardzo tradycyjne podejście do pisania pracy, naszą bibliografię do pracy
      zapisywaliśmy na fiszkach, które nie były nam wtedy w ogóle znane! Do dzisiaj
      trzymam kilkadziesiąt fiszek z moją bibliografią :-)
      Bardzo, bardzo dużo mu zawdzięczam...

      Miał niesamowite poczucie humoru, był człowiekiem o niewyobrażalnej wiedzy! Na
      każdy temat można było z nim porozmawiać i poprosić o pomoc. Nigdy nie zapomnę
      jego anegdot o podróżach, ciekawych ludziach, Toruniu, Paryżu, kolei, PRL-u,
      Wilnie... Był po prostu niesamowity!!!!

      Będzie nam Go bardzo brakować...
      Spoczywaj w pokoju Profesorze
    • magn Prof. Sławomir Kalembka nie żyje 13.10.09, 20:24
      Pan Profesor był promotorem mojej pierwszej pracy magisterskiej, całe siedemnaście lat temu. Trwające aż trzy lata seminarium z Nim było naprawdę wielkim przeżyciem (pamiętam, że przed salą niekiedy unosił się zapach waleriany zażywanej przez co bardziej nerwowych studentów) i dla nas, dwudziestolatków, jedną z naszych pierwszych przygód intelektualnych. Myślę, że wszyscy byliśmy świadomi, że uczestniczymy w zajęciach prowadzonych przez Uczonego przez duże U. Był wymagający, to prawda, ale akurat to mi nie przeszkadzało; dzięki Niemu napisałam ambitną pracę. Pamiętam, że wszyscy seminarzyści mieli wtedy oryginalne, bardzo ciekawe tematy dające nam duże pole do popisu. Pisząc prace czasem narzekaliśmy, że musimy włożyć w to tyle wysiłku, wydawało się, że więcej niż koledzy z sąsiednich seminariów, ale byliśmy potem dumni z naszych rezultatów, także z tego, że możemy wykazać się w naszych pracach znajomością obcych języków - co wówczas nie było jeszcze tak powszechne. No i jeszcze słynne gawędy Pana Profesora, pamiętam je do dziś - o historii Wielkiej Emigracji, o fascynacji Francją, o jego Mistrzu, Profesorze Łukaszewiczu ale i o kolejnictwie czy zagranicznych podróżach. Wiem, że o wielu mówi się z szacunkiem czasem dopiero gdy już odejdą, ale już wówczas wiedziałam, że uczestniczę w bardzo ważnym wydarzeniu. To były moje jedyne uniwersyteckie zajęcia, których nie opuściłam ani razu przez te trzy lata.
      Znałam Go nie tylko z sali seminaryjnej, bo miałam także zaszczyt być członkiem Kolegium Elektorskiego wybierającego rektora UMK w 1990 roku i pamiętam jaka byłam z tego dumna. Przypominam sobie także Jego rady cenne dla naszych gorących głów w niezapomnianym 1989 roku.
      Zawsze myślałam, że kiedyś po studiach uda mi się jeszcze kiedyś spotkać Pana Profesora, podziękować za to niezwykłe seminarium i za wszystkie nasze rozmowy, i Jego porady - co tu dużo gadać, za duży wpływ na moje późniejsze życie - a dziś o świcie nadeszła bardzo smutna wiadomość o Jego odejściu. Jednak żal, jaki dziś odczuwam po śmierci osoby naprawdę bliskiej, łagodzi ciepłe wspomnienie baskijskiego beretu (gaelic, dzięki za przypomnienie, było tak faktycznie), charakterystycznego chodu, tubalnego głosu, pogody ducha i życzliwości oraz wyrozumiałości Pana Profesora Kalembki wobec nas, wówczas studenciaków.
      Przesyłam najszczersze wyrazy współczucia dla Rodziny i wszystkich, którym Pan Profesor był bliski. Niech odpoczywa w pokoju.
    • gumka7 Był z nami, jesteśmy z nim. 13.10.09, 21:02
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2005252,2,1,060406-180001.html
    • vauban Nie znałem Go osobiście, spotkałem może raz. 14.10.09, 01:52
      Znam Jego dzieła. Przyjaciel i współpracownik mojego Ojca.
      Smutna wiadomość.
Pełna wersja