hecer
04.02.10, 10:39
Jakie macie nastroje przed wyborami samorządowymi?
Ja jestem pod wrażeniem tego, jak kulawa jest ta toruńska "samorządność" (w
cudzysłowie - tej sytuacji nie można nazwać normalną).
Mamy jednego kandydata przeciw któremu nikt nie chce startować, a którego
bardzo wiele osób całkiem słusznie krytykuje.
Nie ma ani pomysłów, ani dyskusji, a w uczestnictwo w życiu politycznym miasta
nie zaangażowane są lokalne środowiska.
Klasa polityczna składa się z "ludzi platformy niechętnych Zaleskiemu" i
"ludzi platformy niechętnych prowadzeniu kampanii przeciw Zaleskiemu". Ci
ludzie tak naprawdę nigdy nie rządzili i nigdy nie wyrażali woli ponoszenia
odpowiedzialności za rządzenie. Cała ich działalność polega na "obecności".
Czy istnieje jakiś spójny program rozwoju tego miasta, sprzyjający gospodarce
i poprawie życia mieszkańców oraz promocji miasta?
Czy oprócz tego, że "chcemy halę sportową i salę koncertową" istnieje jakiś
program? Moim zdaniem te dwie duże inwestycje są już przynajmniej o 5 lat
spóźnione i tak naprawdę nie wiadomo czemu mają służyć - a utrzymywać je
będzie trzeba.
PO będzie rządzić razem z Zaleskim trzecią kadencję. To nie ulega wątpliwości
- jeśli kogoś wystawią na prezydenta to chyba tylko po to, aby znów wygodnie
zasiąść w radzie miasta, nic tam nie robiąc, czasem tylko gęgając na to, co
robi i czego nie robi Zaleski.
Moim zdaniem to jest wypaczenie idei samorządności - jedna partia, kłócąca się
i godząca się z prezydentem.
Nie wierzę, że "pełnomocnik PO ds wyborów" Grzegorz Karpiński zmotywuje swoje
środowisko. Moim zdaniem do tego potrzeba charyzmy i tupetu. Jedyną osobą,
która nie robi politycznych kalkulacji jest Mężydło. On z pasją i
odpowiedzialnością traktuje zawód polityka; choć jako polityk też nie jest bez
wad.
========================================
Moim zdaniem ostatnią szansą dla PO i dla miasta jest walka z Zaleskim o
wszystko pod hasłem: "Dwa mosty dla Torunia w cenie jednego".
To jest możliwe - koszt mostu Wschodniego i połączenia go do trasy
średnicowej (ok 800 mln zł) jest dużo wyższy niż koszt budowy dwóch mostów (na
Waryńskiego 2x2 z tramwajem, i na Ligi Polskiej 1x2), które naturalnie łączą
się z trasą średnicową. Problemem jest jedynie czas - zwłaszcza w przypadku
tej drugiej lokalizacji, której nie ma w miejscowych planach i studium.
Moim zdaniem i tak wszyscy odczujemy na własnej skórze pomyłkę, jaką jest
budowa mostu na Wschodniej - za trzy lata, gdy trasa zostanie oddana do ruchu,
będziemy raczej rozczarowani tak długim wyczekiwaniem i brakiem korzyści.
Korki na starym moście i pl.Rapackiego nie znikną, korki na pl.Daszyńskiego
będą i podczas trwania budowy i po jej zakończeniu.
Nie jestem tego do końca pewien, być może po otwarciu mostu "jakoś to będzie"
i ludziom to wystarczy. Może idealnie nie będzie, ale tragicznie też nie i się
pogodzimy z tym stanem. A może jednak okaże się, że korzyści są bardzo małe,
że przeciętny Kowalski też będzie niezadowolony, nie tylko osoby wtajemniczone?
Na pewno na tej budowie ucierpi miasto - nie będzie trasy W-Z, nie będzie
korzystnej lokalizacji połączenia z południowym Toruniem dwupasmową drogą,
będzie droga krajowa przez tereny przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe.
Żeby zabrać się do kampanii wyborczej pod hasłem: "dwa mosty w cenie jednego"
trzeba po prostu porozmawiać z osobami, które potrafią oszacować same koszty
budowy obu przepraw. I przedstawić wyniki tych rozmów w prasie.
Moim zdaniem niemal na pewno okaże się, że już za cenę mostu na Wschodniej
można mieć dwa mosty. A jeszcze są koszty podłączenia trasy wschodniej ze
średnicową.
Wystarczy udać się do specjalistów, inżynierów projektantów, firm budujących
drogi.
PO nic na takiej kampanii nie straci, bo dziś wszystkie partie są żywo
zainteresowane zmianą na stanowisku prezydenta i podważają sensowność
lokalizacji na Wschodniej - z wyjątkiem Czasu Gospodarzy. A PO i tak wejdzie
do rady miasta.
Są też inne obietnice, które można złożyć - program tramwajowy w Toruniu jest
beznadziejny, powinno się go rozwinąć przesuwając środki przeznaczone na zakup
tramwajów na budowę nowych linii (na północ), a kupować używane tramwaje.
Linia na UMK wymaga nowych pojazdów tylko dlatego, że trasę poprowadzono na
siłę Sienkiewicza, ale są alternatywy równie dobre. Można pomyśleć o pociągu
do Lubicza przez Grębocin, z budową dworca w Lubiczu Górnym (swego czasu
pokazałem, jak można na jednym torze puszczać składy co ok 17min). Można nawet
myśleć o tramwaju do Lubicza.
Będzie realizowany wielki plan relokacji firm - największą inwestycją w
Toruniu w ciągu tej dekady będzie rozwój strefy przemysłowej w Elanie. W tej
sprawie trzeba przynajmniej aktywnie się wypowiadać. Apator pragnie zmienić
siedzibę, galeria Copernicus chce się rozbudować, są tereny Tormięsu do
zagospodarowania.
Jeśli środowisko PO chce rządzić w mieście, musi zabierać głos w tych sprawach
nie tylko przy okazji wystąpień prezydenta. Musi pokazać, że jest gotowe do
rządzenia, a nie tylko do komentowania rządzących i politycznych targów. Moim
zdaniem pan Przybyszewski ma bardzo duże doświadczenie, wiedzę, zdolności i
umiejętności menadżerskie, pracował nad Strategią Rozwoju z 2002 roku.
Jeśli PO chce rządzić, musi być w opozycji. Ale w tej chwili wygodniej jest
być w koalicji i nawet jestem w stanie zrozumieć to, że PO nie kalkuluje się
teraz startować przeciw Zaleskiemu - mogą poczekać te cztery lata na
rozczarowanie mieszkańców, a jednocześnie mieć pod kontrolą urząd miasta i
politykę z poziomu rady.
-------------