krzych.korab 26.03.10, 17:03 Byłoby śmieszne gdyby nie było chore. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
icc217 Prawda 26.03.10, 18:34 "Gdyby skrzyzowac czlowieka z kotem stracilby na tym kot" Mark Twain Odpowiedz Link Zgłoś
sanacyjny.dziedzic.pruski dziwne, ze milicjanci nie pobili kota. wtf?? 26.03.10, 19:34 krzych.korab napisał: > Byłoby śmieszne gdyby nie było chore. Odpowiedz Link Zgłoś
adambogun Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 26.03.10, 20:41 Myślę,ze powinni dać skierowanie temu kotu do psychologa,bo co to za kot,który się podkrada do gołebi... Odpowiedz Link Zgłoś
zweglony_pazur zasponsoruję kotu adwokata :) 26.03.10, 20:46 "kot zakradł się do pomieszczenia, w którym trzymał ptaki i zniszczył gniazda oraz znajdujące się w nich jaja." brawo kot! oby więcej takich twardzieli tępiących te latające szczury roznoszące guano i choroby :) Odpowiedz Link Zgłoś
borrka1 Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 26.03.10, 21:44 Według jego ustaleń, zwierzę należy do sąsiada. - Na dowód, że sprawcą jest kot, złapał go i przyniósł do komendy - opowiada jej oficer prasowy Małgorzata Marczak. - Przestraszone zwierzę na razie przebywa w "przymusowym areszcie". "Grozi" mu powrót do właściciela. hehehe,a gdzie dowody winy?złapać można ale gdzie dowody że to on to zrobił?faceta bym oskarżył za bezprawne pozbawienie kota wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 27.03.10, 09:00 No wlasnie. Bo kot, jako ze niemy, swojej wersji zdarzen podac nie moze. Moze to byl inny kot? A moze facet tylko podejrzewa ze to kot (jak moj dziadek, potem sie okazalo ze dusil lis btw) bo widzial go przebiegajacego w okolicy? Watpliwosci na korzysc oskarzonego. Chyba ze sa inni swiadkowie albo slady DNA... Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 26.03.10, 22:10 Ale gołębi nie zjadł, wiec o co ten raban? Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 27.03.10, 09:46 0ffka napisała: > Ale gołębi nie zjadł, wiec o co ten raban? Ale gniazda zepsuł i jajka wyżarł.Znaczy zeżarł przyszłe gołębie i obrońca poczętych gołębi za to go wtrącił do klatki i postawił przed organami ścigania. Odpowiedz Link Zgłoś
czuly-wojtek Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 27.03.10, 00:01 No to teraz niech koledzy z kryminalnego wezmą kotka na dołek i zmuszą go siłą do podpisania przyznania się do winy. A potem to już standardowo - prokurator, proces, pierdel... Odpowiedz Link Zgłoś
t.o.m.e.k historia jak z Bułhakowa 27.03.10, 00:13 Ofiarą, jakkolwiek to bardzo smutne, padły czarne koty. Ze sto tych łagodnych, przywiązanych do ludzi i pożytecznych stworzeń zastrzelono albo wytępiono w inny sposób, w rozmaitych zakątkach kraju. Piętnaście, niekiedy mocno zmaltretowanych kotów, dostarczono do komisariatów milicji w różnych miastach. W Armawirze, na przykład, jedno takie Bogu ducha winne zwierzę, doprowadzone na milicję przez jakiegoś obywatela, miało związane przednie łapy. Obywatel ów przydybał kota w chwili, gdy zwierzę o wyglądzie rzezimieszka (cóż na to poradzić, że koty zawsze tak wyglądają? Nie bierze się to bynajmniej stąd, że są fałszywe, lecz stąd, że obawiają się, by ktoś potężniejszy od nich - pies albo człowiek - nie uczynił im krzywdy. Skrzywdzić kota jest bardzo łatwo, ale, wierzcie mi, żaden to honor, żaden!) a więc, gdy zwierzę to o wyglądzie rzezimieszka w niewyjaśnionych zamiarach usiłowało udać się w łopuchy. (...) Obywatel prowadził kota na milicję ciągnąc biednego zwierza za przednie łapy, związane zielonym krawatem, i lekkimi kopniakami zmuszając go, by koniecznie szedł na tylnych. - Panie! - krzyczał oblegany przez gwiżdżących chłopaczków. - Niech pan przestanie strugać wariata! To się nie uda! Niech pan będzie łaskaw iść jak człowiek! Czarny kot tylko toczył umęczonymi ślepiami. Natura poskąpiła mu daru wymowy, ani rusz nie mógł więc dowieść swej niewinności. Ocalenie biedne zwierzę zawdzięcza przede wszystkim milicji, a także swojej właścicielce, czcigodnej wiekowej wdowie. Skoro tylko kot doprowadzony został do komisariatu, stwierdzono tam, że rzeczony obywatel intensywnie wonieje spirytusem, w związku z czym jego zeznań nie przyjęto za dobrą monetę. Tymczasem staruszka, dowiedziawszy się od sąsiadów, że jej kota przymknęli, popędziła do komisariatu i zdążyła na czas. Wystawiła kotu jak najpochlebniejsze świadectwo, zeznała, że zna go od pięciu lat, od małego kociaka, że ręczy za niego jak za samą siebie, udowodniła, że nigdy jeszcze się nie zdarzyło, by przyłapano go na czymś zdrożnym, (...). W Armawirze się urodził, tu się wychował, tu się kształcił w łowach na myszy. Kot został rozwiązany i zwrócony właścicielce, acz, co prawda, ciężko doświadczony przez los - przekonał się bowiem na własnej skórze, co to znaczy fałszywe posądzenie i oszczerstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
hokan Re: historia jak z Bułhakowa 27.03.10, 01:29 BRAWO KOT ! Mam nieszczęście mieszkać w sąsiedztwie kilku takich chodowców gołębi i wierzcie mi to jest gorsze od plagi szczurów.W ogrodzie nic co posiane się nie uchowa,bo gołębie łarzą i szukają nasion,nawet jak coś skiełkuje to chwyci kiełek i wyciągnie z ziemi choć wcale nie zje.I te wiecznie zasrane dachy. Miałem kota i jakiś czas był spokój ale mi go łobuzy gołębiarze otruli. Odpowiedz Link Zgłoś
mari-ka50 Jak kot znalazł się w policyjnym areszcie 27.03.10, 07:52 A ja, licze na to,że POLICJA bedzie dobrze karmiła aresztanta !!! Kawior(bez szampana!), kiełbaski i rybki !Na "dołek" - NIE !!! Odpowiedz Link Zgłoś