Dodaj do ulubionych

Wojna dwunastoletnia o karpatkę

11.02.11, 10:05
szarlotkę i makowca też niech zastrzegą..... przecież karpatka czy inny placek to nazwa tradycyjna....
Obserwuj wątek
    • postnihilism Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 10:18
      Nie zastrzegli sobie nazwy ciasta, każdy może w domu sobie upiec samemu i nazywać to karpatką, albo mogą to robić cukiernicy i sprzedawać jako karpatkę. Zastrzegli tylko produkt w proszku, z którego można robić karpatkę.
      • noducks Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 10:43
        za niedluga norwegowie zastrzega sobie jeszcze bigos i golabki, ktore tez pedza w sloikach. "wspanialomyslnie" pozwola (jeszcze) robic bigos w domu czy restaruracji, ale w sloiku bigos tylko norweski.

        spor dwoch obcych firm o kontrole nad polskim jedzeniem najlepiej swiadczy o stanie tego kraju. solidaruchy wyprzedaly wszystko, tylko czekac az niemcy czy francuzi wykupia polskie powietrze i opodatkuja oddychanie
        • robitussin Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 11:19
          solidaruchy wyprzedaly wszystko

          Ależ nikt Ci nie bronił wykupić tych firm w stosownym czasie.
          Zasadniczo każdy z nas mógł je kupić. A że tego nie zrobił, to pretensje tylko do siebie, a nie do solidaruchów. Tęsknisz za komuną? Jedź na Białoruś lub - jeśli gustujesz w egzotyce - na Kubę czy do Korei Płn. Będziesz miał to wszystko, o czym marzysz, a czego nie masz w Polsce.
        • archivario Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 11:40
          spor dwoch obcych firm o kontrole nad polskim jedzeniem najlepiej swiadczy o stanie tego kraju. solidaruchy wyprzedaly wszystko, tylko czekac az niemcy czy francuzi wykupia polskie powietrze i opodatkuja oddychanie

          :)))))))))) humor a la forum
      • ritazien Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 11:14
        Wiem o co chodzi, ale to i tak nie ma sensu, bo nazwa tego proszku to nazwa tradycyjna dla określonego produktu spożywczego. Jakby sobie nazwali np "Karpatia - krem do karpatek" no to byłoby OK. Niech sobie zastrzegają. Ale użycie nazwy własnej ciasta używanej powszechnie od lat do nazwania półproduktu i jego zastrzeżenie jest co najmniej dziwne.
        • robitussin Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 11:24
          ritazien napisała:

          > Wiem o co chodzi, ale to i tak nie ma sensu, bo nazwa tego proszku to nazwa tra
          > dycyjna dla określonego produktu spożywczego. Jakby sobie nazwali np "Karpatia
          > - krem do karpatek" no to byłoby OK. Niech sobie zastrzegają. Ale użycie nazwy
          > własnej ciasta używanej powszechnie od lat do nazwania półproduktu i jego zastr
          > zeżenie jest co najmniej dziwne.

          Może dla Ciebie dziwne, dla innych niekoniecznie. Zrozum, że w tym przypadku "KARPATKA" to nazwa własna danego produktu (proszku służącego do wyrobu kremu), a nie ogólnie ciasta. I owszem - dokładnie tak samo mogli sobie nazwać jakiś inny proszek służący do wyrobu masy nazwą MAKOWIEC i też zastrzec tę nazwę. Ale zastrzec dla własnego produktu, a nie dla ciasta. Więc argumenty, że nie wolno posługiwać się nazwą karpatka w przypadku ciasta upieczonego w domu świadczy o tym, że ktoś nie do końca rozumie, o co chodzi.
    • zewszad_i_znikad Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 10:24
      Wiem, że to nie na temat, ale istnieje też skocznia Karpatka w Karpaczu. Bardzo miła skoczeńka, tuż za czyimś domem, niestety zmarnowana przez nieudolność tamtejszego klubu (wyremontowana w 2003 r., od dawna i tak jest nieczynna). Powinni pod nią otworzyć cukiernię i sprzedawać karpatki. ;) Karpatka na Karpatce, to jest to. I maliny na Malince. ;)
    • sprzeniewierzenie jestem za rynkiem liberalnym 11.02.11, 11:05
      wymysliles "serek' licz sie z tym ze konkurencja natychmiast podpatrzy i wyprodukuje identyczny - wygra najlepszy, najsmaczniejszy - przy ochronie marki, srarki dostajemy ostatecznie gowno w papierku, ale markowe
    • zawsze.torunczyk Co innego jest istotne... 11.02.11, 11:22
      Dr. Oetker, Rieber & Son. Jak to k.wa jest że nawet to sprzedano?. Czy nie potrafimy do ch.. produkować ciastek sami?
      • robitussin Re: Co innego jest istotne... 11.02.11, 11:29
        > Dr. Oetker, Rieber & Son. Jak to k.wa jest że nawet to sprzedano?. Czy nie potr
        > afimy do ch.. produkować ciastek sami?

        A Ty w ogóle rozumiesz dlaczego sprzedano te firmy? (notabene lata temu, więc chyba się z choinki urwałeś, że o tym nie wiesz). Nie dlatego, że nie umiemy produkować ciastek. Wręcz przeciwnie - zagraniczne firmy kupiły je właśnie dlatego, że nasze wyroby są świetne. Problem tylko w tym, że nie było naszego rodzimiego kapitału, by móc zainwestować w firmy państwowe, w ich restrukturyzację, unowocześnienie, remonty, w okresie transformacji w latach 90. A skoro nie było, to trzeba było wspomóc się kapitałem zagranicznym. Albo ... zbankrutować. Sam sobie odpowiedz, co było wówczas lepsze.
        • zawsze.torunczyk Re: Co innego jest istotne... 11.02.11, 12:02
          robitussin napisał:

          > > Dr. Oetker, Rieber & Son. Jak to k.wa jest że nawet to sprzedano?. Czy ni
          > e potr
          > > afimy do ch.. produkować ciastek sami?
          >
          > A Ty w ogóle rozumiesz dlaczego sprzedano te firmy? (notabene lata temu, więc c
          > hyba się z choinki urwałeś, że o tym nie wiesz). Nie dlatego, że nie umiemy pro
          > dukować ciastek. Wręcz przeciwnie - zagraniczne firmy kupiły je właśnie dlatego
          > , że nasze wyroby są świetne.

          Niekoniecznie. Złodziejska wyprzedaż majątku narodowego nastąpiła z bardziej z pobudek politycznych a nie ekonomicznych (tak samo jak likwidacja PGR). Jasne że część zakładów była nierentowna i należało coś z tym zrobić ale nie należała do nich Delecta. Podobnie jak nie należy do takich zakładów KGHM a już swojacy cieszą się na wieść o spodziewanej "prywatyzacji". To samo z Nobilesem czy Drumetem.

          Tak jak komuna nacjonalizowała za bezcen tak PKP (Polska kraść pozwala) prywatyzowała za psi pieniądz. Jedno i drugie z przyczyn ideologicznych.

          Problem tylko w tym, że nie było naszego rodzimie
          > go kapitału, by móc zainwestować w firmy państwowe, w ich restrukturyzację, uno
          > wocześnienie, remonty, w okresie transformacji w latach 90.

          I ty w to wierzysz?

          A skoro nie było, t
          > o trzeba było wspomóc się kapitałem zagranicznym. Albo ... zbankrutować. Sam so
          > bie odpowiedz, co było wówczas lepsze.

          Mózg Ci spuchnie od słuchania Balcerowicza. Można się "wspomóc" kapitałem zagranicznym, zwolnić go z podatków tak by 100% zysków transferował za granicę a po skończeniu ulg zwolnił ludzi na zbity pysk a maszyny wywiózł do Indii. W tym czasie można dobić do emeryturki na krzesełku w radzie nadzorczej, komisji rewizyjnej czy czegoś innego w stylu "doradca premiera". No i szafa gra.

          Pomysł może nie był robi najgorszy ale wykonanie nadaje się na materiał do kryminału.
    • ulanzalasem Wojna dwunastoletnia o karpatkę skończona 11.02.11, 11:49
      Mogę w domu sobie przygotować Karpatkę czy trafię do pudła? A może ktoś patentuje np. naukę chodzenia, czy mowę ?
    • nople Wojna dwunastoletnia o karpatkę skończona 11.02.11, 12:13
      Nie posypały się przepisy na pyszną karpatkę? ;) Cóż za niedopatrzenie...
    • amkkmp Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 13:11
      > przecież karpatka czy inny placek to nazwa tradycyjna....
      Jesteś pewien? Jadłeś domową karpatkę przed 1985 rokiem? Oczywiście mogło to wyglądać tak, że najpierw ludzie piekli karpatkę, a potem ówczesna Delecta zaczęła produkować ją w proszku. Ale mogło to też wyglądać tak, że w 1985 roku wypuszczono ciasto w proszku o nazwie "karpatka", a potem ludzie zaczęli piec podobne ciasto w domach, tyle że już bez użycia proszku.
      • ik.mis Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę 11.02.11, 14:38
        amkkmp napisał:

        > > przecież karpatka czy inny placek to nazwa tradycyjna....
        > Jesteś pewien? Jadłeś domową karpatkę przed 1985 rokiem? Oczywiście mogło to wy
        > glądać tak, że najpierw ludzie piekli karpatkę, a potem ówczesna Delecta zaczęł
        > a produkować ją w proszku. Ale mogło to też wyglądać tak, że w 1985 roku wypusz
        > czono ciasto w proszku o nazwie "karpatka", a potem ludzie zaczęli piec podobne
        > ciasto w domach, tyle że już bez użycia proszku.
        Nie, przed proszkiem "karpatka", przed 1985 rokiem piekłam w domu karpatkę, a krem robiło się z budyniu śmietankowego z masłem.
    • indianfire Wojna dwunastoletnia o karpatkę skończona 11.02.11, 18:33
      Karpatka nie jest nazwą tradycyjną, została wymyślona przez zakłady tłuszczowe w żadnej starapolskiej książce kucharskiej nie ma ciasta karpatka... ale szarlotka już tak
      • jacek-jacenty Re: Wojna dwunastoletnia o karpatkę skończona 11.02.11, 20:17
        indianfire napisał:

        > Karpatka nie jest nazwą tradycyjną...

        Już jest: pl.wikipedia.org/wiki/Karpatka
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka