bialy.murzyn
01.04.11, 10:05
Witam serdecznie. Czy ktoś jest może obeznany w prawie i mógłby mi powiedzieć/wyjaśnić jaki jest status pieniędzy zbieranych co miesiąc przez spółdzielnie mieszkaniowe w haraczu pod nazwą czynsz? (oczywiście w przypadku mieszkań nie-własnościowych jest on uzasadniony, dla własnościowców jest to haracz- oczywiście poza uzasadnionymi opłatami jak śmieci czy winda albo światło na klatce).
Czy są to pieniądze publiczne w rozumieniu prawa? Jeśli tak to dlaczego spółdzielnie ogłaszają przetargi gdzie cena nie gra roli a jedynie uznaniowość? "Zamawiającemu przysługuje prawo swobodnego wyboru oferty. Zamawiający zastrzega sobie prawo odstąpienia od przetargu bez podania przyczyny" Przecież to brzmi jak zalegalizowane kolesiostwo pasione na pieniądzach lokatorów.
Przykłady: SM Na Skarpie , Kopernik, MSM
Szczególnie śmierdzi sprawa nie podawania przyczyny odstąpienia od przetargu. Jeśli nie są to pieniądze publiczne to dlaczego? Przecież czynsz ma charakter quasi-podatku. Nikt nie ustala z lokatorami jego wysokości ani tej wysokości nie uzasadnia... Jak to wygląda w sensie prawnym? Czy można tak postępować?