A może tak zacząć od kultury rowerzystów

13.05.11, 20:09
Lobby rowerowe coraz silniejsze. I dobrze. Ale zanim już rowerzyści wyprą z chodników przechodniów, matki z wózkami, staruszków - może najpierw nauczą się kultury (niejeden rowerzysta gorszy od kierowcy 4 kółek). Pędzą na oślep po wąskim chodniku (mimo, że jezdnia pusta!), chyba uważają, że pieszy jako słabszy niech mu ustąpi. Dokładnie taka sama mentalność jak niejednego świra za kierownicą auta!
    • jerzy_gw Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 14.05.11, 03:29
      Dokładnie tak jest. Pisałem o tym kilka razy, zawsze jednak temat obskoczyli ortodoksyjni rowerzyści którzy podobnie jak wielu na forum widzą uproszczony świat - rowerzyści ortodoksyjni dzielą ludzi na ekologicznych nowoczesnych rowerzystów (co to do pracy jadą również w garniturze w deszcz czy upały kilometrami rowerem) oraz na "samochodziarzy". Nie ma innej opcji. Dokładnie jak w wielu dyskusjach na forum, jest PO i PiS, wiadomo kto nie za PO to za PiS i na odwrót.
    • patrz_realniej Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 14.05.11, 09:35
      Uważaj na słowa, bo ten policyjny konfident julo ze stowarzyszenia moze zrobić ci zdjęcie i doneisc gdzie trzeba. Kolaboranci Zaleskiego z rowerowego stowarzyszenia chcieliby być siła w miescie i z przyjemnością użyją nawet haniebnych metod.
      • neurogin Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 14.05.11, 21:21
        Właśnie dzisiaj takie "bydlę" przepraszam za nazwę ale nie wiem jak inaczej to nazwać na pełnym gazie chodnikiem na Podgórnej (mimo, że jezdnia wolna, bo roboty drogowe w trakcie) przemknął tuż przy mnie. Gdybym się idąc nagle odwrócił uderzył by we mnie całą siłą. Jechał z tyłu. Z przodu przede mną szła matka z dzieckiem 3-4 letnim i pociągnęła go mocno przez co nie doszło do wypadku. Po prostu bezmyślność i chamstwo.
        Należy przypomnieć rowerzystom, że chodnik jest DLA PIESZYCH. A to dziwne dzisiaj zjawisko, że po chodniku mkną rowerzyści (gdy jezdnia pusta) należy tępić.
        • b3ut Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 01:55
          Pytanie brzmi: czy częściej rowerzyści łamią prawo na chodniku, czy piesi na drogach rowerowych. Widząc całe rodziny spacerujące całą szerokością tych drugich, trudno mieć wątliwości...
          • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 11:10
            W liczbach bezwzględnych może i pieszych na ścieżkach rowerowych jest więcej (choć wątpię), ale procentowo na pewno więcej rowerzystów jeździ po chodnikach niż pieszych chodzi po ścieżkach rowerowych. A rodzinne eskapady na rowerach wyjątkowo często widuję jadące całą szerokością chodnika i ścieżki rowerowej razem wziętej.
        • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 11:12
          Nie rozumiesz biednych rowerzystów. Oni tak bardzo boją się tych okropnych samochodów. A piesi? Co tam piesi... Niech się tylko cieszą, że nie ma bojaźliwych kierowców osobówek, które w strachu przed ciężarówkami jeżdżą ścieżkami rowerowymi.
          • hobbes1980 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 21:09
            Rany, nie wydaje sie Wam ze popadacie w pewna paranoje na punkcie rowerzystow? Przeczytaliscie kilka kontrowersyjnych opinii Julo i niektorzy wydaja sie chciec straszyc nim dzieci, a wszystkich jeżdżacych na rowerze zakwalifikowac jako tych ktorzy maja ochote nocami podpalac samochody. Przeciez to smieszne.
            Spójrzmy prawdzie w oczy- spora częśc społeczenstwa na rower nie wsiada albo wcale albo kiedy jedzie 'na działke do szwagra', z tego tez powodu o kwestiach zwiazanych z jazda rowerem nie maja zielonego pojecia- czyli nie wiedza kiedy powinni jechac ulica, kiedy chodnikiem, a że częśc z nich rownoczesnie jeździ samochodami to o prawach rowerzystow na drodze tez nic nie wiedza (z tego tez powodu czesto dra sie czy trąbia na nich kiedy nie zsiadając z roweru jada droga rowerowa przecinająca ulicę). Do tego dochodzi infrastruktura, która jak zauważyl zdaje sie szlachcic utrudnia życie jednym i drugim. Zycze powodzenia kazdemu kto próbuje tłuc sie na rowerze taka ulica jak np. Żwirki i Wigury czy Św. Józefa w okolicach 8 rano. Jeżdząc nimi często równiez samochodem wiem jakie to wkurzające kiedy na takiej wąskiej ulicy, gdzie wyprzedzanie jest praktycznie niewykonalne, pojawi sie nauka jazdy, rower, a w najlepszym razie baba z rejestracja CTR. Osobiscie jak mam jechac ulica (a zupełnie do krawężnika nie idzie się przykleic bo sa studzienki, dziury i kałuze) i miec za soba łancuszek sfrustrowanych kierowców którzy spiesza sie do pracy, to wolę zjechac na chodnik, choc oczywiscie nie powinienem. Akurat na odcinku Sw. Jozefa nie byloby problemu, gdyby kilka lat temu nie zamknieto plotem drogi rowerowej biegnacej za VIII LO- ale to kolejny idiotyzm urzędniczy.
            Reasumując- mniej wrogości, bo to niczemu nie sluzy. Nie wszyscy rowerzyści sa idealni, tak jak nie sa idealni wszyscy kierowcy, czy wszyscy piesi (nawiasem mowiąc amkkmp, jesli chodzi o porównanie dotyczace chodzenia po drogach rowerowych to moim zdaniem drastycznie nie masz racji). Niestety w zakresie podstawowej, zdawałoby się, wiedzy, Polacy jeszcze maja sporo do nadrobienia.
            Pozdrawiam pozytywnie myślacych.
            • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 08:50
              > Spójrzmy prawdzie w oczy- spora częśc społeczenstwa na rower nie wsiada albo wcale
              > albo kiedy jedzie 'na działke do szwagra', z tego tez powodu o kwestiach zwiazanych
              > z jazda rowerem nie maja zielonego pojecia- czyli nie wiedza kiedy powinni jechac ulica,
              > kiedy chodnikiem

              A tzw. rowerzyści zaangażowani doskonale widzą, kiedy jechać ulicą, a kiedy chodnikiem, a mimo tego wybierają chodnik. I to oczywiście wcale nie ich wina, tylko złych władz, które nie budują ścieżek rowerowych. To typowe. Street racerzy ścigają się na ulicach, bo nie ma torów wyścigowych, quadowcy rozjeżdżają lasy, bo nie ma dla nich wyznaczonych miejsc. Proponuję mniej egoizmu, więcej myślenia o innych.

              > jesli chodzi o porównanie dotyczace chodzenia po drogach rowerowych to moim zdaniem drastycznie nie masz racji

              Chodzi o porównanie do jeżdżenia osobówkami po ścieżkach rowerowych? Jeśli tak, to na wspomnianej przez ciebie ulicy Józefa, na której tak beztrosko wjeżdżasz na chodnik, miał miejsce wypadek, który drastycznie uwiarygadnia to porównanie - na chodniku zginęła kobieta potrącona przez rowerzystę.
              • hobbes1980 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 09:36
                > A tzw. rowerzyści zaangażowani doskonale widzą, kiedy jechać ulicą, a kiedy chodnikiem, a mimo tego wybierają chodnik.

                A po czym ich poznajesz? Nosza jakies oznaczenia? Nie badź groteskowy.

                Proponuję mniej egoizmu, więcej myślenia o innych.

                Proponuje nie pompowac swojej paranoi. Akurat, jak napisałem, w moim odczuciu czasami wjazd na chodnik jest mysleniem o innych- w tym wypadku o kierowcach.

                Chodzi o porównanie do jeżdżenia osobówkami po ścieżkach rowerowych?

                Do tego sie nawet nie odnosilem bo to po prostu demagogia. Mialem na mysli ze przytłaczająca większośc pieszych na ogół w ogóle nie zdaje sobie sprawy z istnienia drogi rowerowej i traktuje ja jak chodnik. W przypadku rowerzystów (np. tych mitycznych 'zaangazowanych' ktorzy sa dla ciebie takim złem) wieksza ich częśc woli jechac po drodze rowerowej niz po chodniku, chocby z czysto praktycznych względow- nawierzchnia jest lepsza i przyjemniej jechac po równym asfalcie niż po kostce.

                na wspomnianej przez ciebie ulicy Józefa, na której tak beztrosko wjeżdżasz
                > na chodnik, miał miejsce wypadek, który drastycznie uwiarygadnia to porównanie
                > - na chodniku zginęła kobieta potrącona przez rowerzystę.

                Nie wiem co twoim zdaniem to udowadnia- moim zdaniem udowadniasz tylko jakąs swoja chorobliwa obsesję na punkcie rowerzystów. Albo to ze decyzja która doprowadziła do zablokowania płotem drogi rowerowej za VIII LO była idiotyczna. Na punkcie kierowcow tez masz taka obsesję? Bo w wyniku wypadków przez nich spowodowanych ginie znacznie wiecej pieszych.

                Zreszta w mysl nowych przepisów (ktore albo juz weszły albo wejda lada chwila- nie jestem do tego stopnia 'zaangażowany zeby wiedzieć) sa przypadki kiedy rowerzysta ma prawo jechac chodnikiem- chocby w przypadku kiedy pada deszcz i na ulicy sa kałuze. To dopiero numer nie? Rowerzyści dostali licencję na zabijanie:) Zacznij wychodzic na ulicę w kasku.
                • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 13:52
                  > A po czym ich poznajesz?
                  Po tym, że uzewnętrzniają swoje egoistyczne podejście na forach internetowych.

                  > nawierzchnia jest lepsza i przyjemniej jechac po równym asfalcie niż po kostce.
                  To podjedź kiedyś tam, gdzie nawierzchnia jest taka sama i zobacz co się tam dzieje. Proponuję ul. Gagarina w ładny, weekendowy dzień.

                  > decyzja która doprowadziła do zablokowania płotem drogi rowerowej za VIII LO była idiotyczna

                  Jeśli dobrze pamiętam była to decyzja spółdzielni z ul. Balonowej, która nie zgodziła się na odsprzedanie miastu terenu.

                  > Akurat, jak napisałem, w moim odczuciu czasami wjazd na chodnik jest mysleniem o innych- w tym wypadku o kierowcach.

                  Bzdura. Myślisz o sobie - polepszenie doli kierowców i pogorszenie doli pieszych to dla ciebie efekt uboczny. Gdybyś myślał o innych na pewno nie postawiłbyś wygody kierowców nad bezpieczeństwem pieszych.

                  > Na punkcie kierowcow tez masz taka obsesję?
                  Czy kierowcy lobbują za zezwoleniem na wjazd na chodniki albo za ograniczeniem kar za jazdę po pijaku?

                  > jakąs swoja chorobliwa obsesję na punkcie rowerzystów
                  To byłoby dziwne, bo sam jeżdżę na rowerze. Ale nie wymagam, by wszyscy dostosowywali się do mojej wygody.
                  • hobbes1980 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 14:02
                    > > A po czym ich poznajesz?
                    > Po tym, że uzewnętrzniają swoje egoistyczne podejście na forach internetowych.
                    >
                    Kolejny demagogiczny argument ktorego nie jestes w stanie udowodnić- ja pytałem po czym na ulicy poznajesz 'zaangażowanego rowerzyste'

                    > Jeśli dobrze pamiętam była to decyzja spółdzielni z ul. Balonowej, która nie zg
                    > odziła się na odsprzedanie miastu terenu.

                    Zgadza się- a predzej miast zrobiło tam droge rowerowa. Urzedniczy absurd.

                    > Bzdura. Myślisz o sobie - polepszenie doli kierowców i pogorszenie doli pieszyc
                    > h to dla ciebie efekt uboczny. Gdybyś myślał o innych na pewno nie postawiłbyś
                    > wygody kierowców nad bezpieczeństwem pieszych.

                    To twoja opinia...

                    > Czy kierowcy lobbują za zezwoleniem na wjazd na chodniki albo za ograniczeniem
                    > kar za jazdę po pijaku?

                    A rowerzyści tak? A to nowość... Znow propaganda bez pokrycia.

                    > To byłoby dziwne, bo sam jeżdżę na rowerze. Ale nie wymagam, by wszyscy dostoso
                    > wywali się do mojej wygody.

                    Ja równiez. W takim razie po co ten cały bezproduktywny jazgot ktory uprawiasz? Widze ze wyjatkowo łatwo przychodzi ci pisanie generalizacji bez pokrycia i wycieczki osobiste, więc nie chce mi sie dalej brnąc w tą dyskusje. Nie jestem tym co nazywasz 'zaangażowanych rowerzystą' (zwrot ktory u ciebie po prostu pachnie siarka) a w dyskusji z tobą nagle stalem sie potencjalnym morderca, egoista i w ogole źródłem wszelkiego zła. Nie mam ochoty robić za worek treningowy dla twoich frustracji, zatem żegnam.
                    • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 15:40
                      > Kolejny demagogiczny argument ktorego nie jestes w stanie udowodnić
                      Do udowodnienia takiej tezy wystarczy jeden przykład i mam taki - spójrz w lustro.

                      > To twoja opinia...
                      To nie jest opinia, tylko logiczne wnioskowanie. Gdybyś myślał (podkreślam to słowo) o innych, to wyżej postawiłbyś bezpieczeństwo pieszych od wygody kierowców. Jeśli z myślenia o innych dbasz o wygodę kierowców, a nie o bezpieczeństwo pieszych, to albo nie myślisz, albo myślisz o sobie. Tertium non datur.

                      > A rowerzyści tak? A to nowość... Znow propaganda bez pokrycia.
                      Nowe podejście do rowerzystów cieszy Marcina Chłodnickiego, prezesa stowarzyszenia rowerowego MTB Kielce. - Pisaliśmy w tej sprawie do parlamentarzystów już rok temu. To sukces, że Sejm się tym zajmie. Będziemy jeszcze się starać, żeby podwyższyć próg dopuszczalności alkoholu do 0,3 promili. Tak, żeby bez strachu można było wypić choć jedno małe piwo. Nie zwiększy to zagrożenia w ruchu, bo u rowerzysty jedno piwo nie zwalnia tak reakcji, jak u kierowcy samochodu - przekonuje.
                      www.emetro.pl/emetro/1,85648,8215137,Piwko_na_rowerze_mniej_grozne.html?bo=1
                      • hobbes1980 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 18:06
                        > Do udowodnienia takiej tezy wystarczy jeden przykład i mam taki - spójrz w lust
                        > ro.

                        A więc to u ciebie uchodzi za logiczny argument? Pocieszne. Przybliże ci moze zatem twoj 'logiczny' tok myslenia- twierdzisz ze zaangażowani rowerzyści jeżdżą po chodnikach zamiast po ulicach czy drogach rowerowych. Zatem albo potrafisz udowodnic ze faktycznie to robią (czyli potrafisz jadącego chodnikiem rowerzystę zakwalifikowac jako 'zaangażowanego' lub 'niezaangażowanego', albo wyciagasz nieuprawniony wniosek- czyli zwyczajnie klamiesz). Zapytalem cie czy potrafisz ich odróznić, wyszło na to ze jedynym wyznacznikiem jest aktywnośc w internecie. Zatem NIE POTRAFISZ, a co za tym idzie kłamiesz. Czepnąłes sie mnie aby ratowac twoja kulawa argumentacje, kwalifikując mnie jako 'zaangażowanego'- co jest po pierwsze kolejnym nieuprawnionym wnioskiem, a po drugie nieuzasadniona generalizacja (nawet gdybym był tym 'zaangażowanym' terrorysta rowerowym, to nie znaczyłoby to ze moje postepowanie jest jakimkolwiek wyznacznikiem zachowania całej grupy).

                        Dziękuje za linka do artykułu. Natomiast uważasz że ja ta inicjatywę popieram bo... ?
                        Nawet nie wiedzialem ze sa takie postulaty- jak widac za mało 'zaangażowany jestem';) Uważam je za glupie- jezeli podwyższac prog to zarowno kierowcom jak i rowerzystom.

                        Tak jak mowilem, nie mam zamiaru pozwalac żeby kłamca i demagog wmawial mi że myslę w okreslony sposób. Bez odbioru.
            • jerzy_gw Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 06:29
              hobbes1980 napisał:

              > Spójrzmy prawdzie w oczy- spora częśc społeczenstwa na rower nie wsiada albo wc
              > ale albo kiedy jedzie 'na działke do szwagra', z tego tez powodu o kwestiach zw
              > iazanych z jazda rowerem nie maja zielonego pojecia- czyli nie wiedza kiedy pow
              > inni jechac ulica, kiedy chodnikiem, a że częśc z nich rownoczesnie jeździ samo
              > chodami to o prawach rowerzystow na drodze tez nic nie wiedza (z tego tez powod
              > u czesto dra sie czy trąbia na nich kiedy nie zsiadając z roweru jada droga row
              > erowa przecinająca ulicę).

              A czemu usprawiedliwiasz rowerzystów a nie możesz pieszych? Przecież ci, którzy chodzą po ścieżkach rowerowych (no dobra, dobra, drogach rowerowych) robią to nieświadomie. Ścieżki są swego rodzaju nowością i wielu ludzi, głównie starszych nie jest do nich przyzwyczajonych (a nie raz słyszę jak rowerzysta ich gromi przesadnie), myślę, że wszystko przyjdzie z czasem. Nie mam nic do rowerzystów, którzy kulturalnie korzystają z chodnika. Problem z tym, że spotykam się często właśnie z tym, że rowerzysta korzystający z chodnika zachowuje się jakby to była droga rowerowa, a więc to nie pieszy ma tam pierwszeństwo tylko on. Widziałem już wiele groźnych sytuacji spowodowanych chamską jazdą rowerzystów chodnikiem.
              • skator Bez uogólnień proszę 17.05.11, 18:48
                jerzy_gw napisał:

                > Problem z tym, że spotykam się częst
                > o właśnie z tym, że rowerzysta korzystający z chodnika zachowuje się jakby to b
                > yła droga rowerowa, a więc to nie pieszy ma tam pierwszeństwo tylko on. Widział
                > em już wiele groźnych sytuacji spowodowanych chamską jazdą rowerzystów chodniki
                > em.

                I takie zachowania należy bezwzględnie piętnować. Problem w tym, że niektórzy lubią uogólniać "wszyscy rowerzyści to bezmózgi" "wszyscy kierowcy to chamy" "wszyscy piesi łażą jak święte krowy"

                A więc piętnujmy konkretne złe zachowania, ale nie uogólniajmy na całe grupy. Neurogin może i chciał na coś zwrócić uwagę zakładając ten wątek, ale raczej chciał sobie ulżyć wyżywając się od razu na wszystkich rowerzystach. Nie życzę sobie takich uogólnień.

                Osobiście toleruję wszelkie zachowania niezgodne z przepisami, o ile nie utrudniają życia nikomu i nie zagrażają niczyjemu bezpieczeństwu (oba warunki spełnione jednocześnie!). Niech sobie piesi korzystają z drogi rowerowej - jak to jest ktoś z wózkiem dziecięcym to w ogóle rozumiem i omijam chodnikiem ewentualnie z daleka uprzedzając dzwonkiem o tym, że będę blisko przejeżdżał. Nie dziwmy się rowerzystom, którzy wolą jechać po pustym chodniku niż po zatłoczonej jezdni.
                Ale piętnujmy pieszych, którzy wybierają ścieżkę rowerową zamiast iść dostępnym obok chodnikiem. Piętnujmy rowerzystów, którzy swoją jazdą stwarzają zagrożenie, zwłaszcza dla pieszych. Piętnujmy kierowców, którzy świadomie łamią przepisy i swoimi pojazdami blokują ruch innym.
                Czy to za wiele?
                • jerzy_gw Re: Bez uogólnień proszę 18.05.11, 00:55
                  Generalnie bym się zgodził z powyższym ale:

                  1. Nie uogólniałem
                  2. Nikt się nie czepia rowerzystów jadących pustym chodnikiem, niech sobie po pustym chodniku nawet kosiarką jadą czy konno. Mówię o rowerzystach, którzy stwarzają zagrożenie pieszym a potencjalne zagrożenie sprawia każdy rowerzysta na zaludnionym chodniku.

                  Pieszy jest na szarym końcu. Jeśli wejdzie na ulicę to on poniesie większe szkody w razie kolizji. Wchodząc na drogę rowerową, to w innym stopniu ale również większe szkody poniesie w kolizji z rowerem niż rowerzysta (np. w kasku). Ponadto prędzej ucierpi grupa pieszych w kolizji z jednym rowerzystą niż wielu rowerzystów w kolizji z jednym pieszym :-). Zatem wchodzenie pieszego (mogące czasami tworzyć także sytuacje niebezpieczne) na drogę rowerową jest nieporównywalne do korzystania z chodników przez rowerzystę. Nie można więc mówić (co często słyszę) "piesi mi włażą na drogę rowerową to czemu ja mam chodnikiem nie jechać".
                  Proszę bardzo, kierowcy często wjeżdżają na drogi rowerowe wytyczone w pasie ulicy, zróbcie im rowerzyści też na złość i jeździjcie autostradami, proszę bardzo.

                  Rowerzysta jeżdżący chodnikiem z zasady mi nie przeszkadza, o ile zbliżając się do pieszych zachowuje bezpieczną odległość i prędkość. Niech pamięta o tym, że jadąc chodnikiem korzysta z gościnności pieszych, oni natomiast jeśli idą drogą rowerową niech pamiętają by ustąpić miejsca jadącym rowerom.

                  Ponadto, idącemu chodnikiem obok drogi rowerowej pieszemu przypadkowo może się zdarzyć, że zahaczy o nią. Niestety ryzykuje tym, że trafi prosto w pędzącego na oślep rowerzystę, który korzystając z faktu, że nie ma ograniczeń prędkości dla rowerów na drodze rowerowej rozwija właśnie swoją prędkość maksymalną.
                  Moim zdaniem jest rzeczą oczywistą, że rowerzysta powinien uwzględnić takie okoliczności mijając pieszych podobnie jak kierowcy muszą uwzględniać analogiczne zdarzenia.
                  • hobbes1980 Re: Bez uogólnień proszę 18.05.11, 10:20
                    Piszesz oczywistości, a równocześnie przebija sie z tego potępienie wylącznie negatywnych zachowan rowerzystów. Nie rob z pieszych jakichś biednych małych robaczków rozjeżdżanych kiedy tylko wyjda na ulice. Oni akurat maja najwieksze pole manewru, właśnie ze względu na mała predkość z jaka sie poruszają;) Wiesz, nie ma sie co przerzucac angdotkami, bo kazdy chyba widzial jakąs sytuacje bedącą naruszeniem przepisów, czy to przez rowerzystów, pieszych czy kierowców.
                    • jerzy_gw Re: Bez uogólnień proszę 18.05.11, 15:58
                      Wg Ciebie w zetknięciu z samochodem też pieszy wygrywa bo ma małą prędkość i może manewrować?
                      Chyba nie rozumiesz. Chodzi o to, że pieszy na chodniku powinien czuć się bezpieczny.
                      On nie ma tam manewrować, żeby uciec przed rowerzystą! Rowerzysty ma nie być na chodniku, a jak już jest to on ma dostosować prędkość i manewrować tak by pieszy dalej był bezpieczny. Znów napisałem oczywistości, ale jak widać nie wszyscy je rozumieją albo nie chcą zrozumieć.
                      • hobbes1980 Re: Bez uogólnień proszę 18.05.11, 17:18
                        Jasne, masz racje. Pieszy ma się czuc na chodniku bezpiecznie. Podobnie jak rowerzysta powinien moc się czuć bezpiecznie na drodze rowerowej. I obie strony maja tu swoje za uszami, bo obecnośc pieszych na drodze rowerowej często z bezpieczenstwem rowniez nie ma nic wspólnego- w przypadku kolizji rowerzysta może rowniez odnieśc poważne obrazenia, albo wypaśc na ulice. Zgadzam się z tym co piszesz, natomiast moj sprzeciw budzi automatyczne zakladanie ze rowerzysta na pewno przepisy złamie, podczas gdy pieszy zrobi to tylko kiedy bedzie musiał, a w ogole to piesi to biedne żuczki. I tylko o to mi chodzi, poniewaz tak jak napisalem w moim pierwszym poście, wielu ludzi próbuje tworzyć zupelnie bezsensowna wrogość i podziały, lub wybielać jednych kosztem drugich. Kiedys jechałem drogą rowerową wzdłuż Lubickiej- z przeciwka szły dwie kobiety, jedna z dzieckiem. Tyle ze dzieciak latał po całej szerokości zarowno chodnika jak i drogi rowerowej, częsciowo tyłem. Jego nieodpowiedzialna matka zajęta była plotami do tego stopnia ze nawet uwagi mu nie zwróciła- za to ja mam sie martwic że na drodze rowerowej na ktorej chcialbym jechac bezpiecznie nieobliczalny dzieciak pcha mi sie pod kola. Wiem- nie jest to probka reprezentatywna. Jednak chciałbym raz kiedys zobaczyc jak ludzie ktorzy rowerzystow najchętniej paliliby na stosie, skrytykowali raz kiedys rowniez taka bezmyslność.
                        • jerzy_gw Re: Bez uogólnień proszę 19.05.11, 04:01
                          Ja również się zgadzam z tym co piszesz :-)
                          Piesi nie powinni wchodzić na drogi rowerowe, podobnie jak nie powinni chodzić ulicą jeśli mają
                          do dyspozycji chodnik. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewne dysproporcje.
                          Co do bezmyślnych rodziców, to zapewniam Cię, że niepilnowane dzieciaki są także uciążliwe
                          dla pieszych, którym włażą pod nogi (oczywiście nie porównuję tutaj skutków ewentualnej kolizji).
                          Rodzicom takim często nie można wytłumaczyć, że to de facto ich wina a nie dzieci, bo
                          przecież "dzieci takie są". Rzecz jasna nie odnoszę się tutaj do wszystkich czy nawet do większości rodziców, bo jednak mimo wszystko takie sytuacje nie są nagminne. Pozdrawiam.
    • szlachcic [...] 15.05.11, 08:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 11:02
        > montowanie sygnalizatorow dla rowarzystow
        > Co robi maly sygnalizatorek czego nie robi ten duzy nad nim?
        Wydaje mi się, że ten mały sygnalizator nie jest dla rowerzystów, tylko dla pojazdów stojących w pierwszym rzędzie, gdzie obserwowanie dużego sygnalizatora wymagałoby niewygodnej pozycji kierowcy (nie dotyczy ciężarówek itp.). Nawet jeśli jednak te sygnalizatorki są tylko dla rowerzystów, to ja z nich chętnie korzystam i proszę o ich stosowanie gdzie się tylko da.
        • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 22:01
          > Wydaje mi się, że ten mały sygnalizator nie jest dla rowerzystów, tylko dla poj
          > azdów stojących w pierwszym rzędzie, gdzie obserwowanie dużego sygnalizatora wy
          > magałoby niewygodnej pozycji kierowcy (nie dotyczy ciężarówek itp.).

          skrzyzowanie zwirki i wigury z Sz. chelminska
          Nad 2 pasami wisi sygnalizator jeten, na slupie jest drugi duzy a pod nim maly
          Jedyne rozsadne wytlumaczenie to ze to bezsensowny pomysl na swiatla dla rowerzystow.
          Kazde podjechanie pod sygnaslizator zbyt dalekie powoduje ze nie widzisz sygnalizatora
          Zasranym obowiazkiem kierowcy jest ustac tak abys widzial sygnalizator
          Ja mam IQ zdecydowanie inne niz inteligenci z MZD i dla mnie Twoje wytlumaczenie tez jest dowodem na nieudolnosc MZD bo to bylby dokladnie ten sam bezsens co opisalem ja

          > Nawet jeśl
          > i jednak te sygnalizatorki są tylko dla rowerzystów, to ja z nich chętnie korzy
          > stam i proszę o ich stosowanie gdzie się tylko da.

          wiesz co to znaczy powielanie rzeczy niepotrzebnych?
          to oznacza marnowanie pieniedzy ktore mozna wykorzystac inaczej
          a ode mnie wskazowka, nie podjezdzaj pod sam sygnalizator a bedziesz wszystkow widzial na innych sygnalizatorach
          • gilbert.grape Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 22:30
            Te małe sygnalizatory nie są dla rowerzystów. Są dla kierowców. Między innymi po to, aby wysoki kierowca nie musiał zadzierać łba do góry lub stawać 10 metrów przed skrzyżowaniem , zmniejszając ilość samochodów przejeżdżających w czasie jednego cyklu.

            Ja się do "konusów" nie zaliczam, więc z doświadczenia wiem, że gdybym zatrzymał się przed sygnalizatorem tuż przed wyznaczoną linią, to górnego sygnalizatora bym nie widział, więc ustawiam się odpowiednio dalej, czym pewnie zmniejszam szansę przejazdu na zielonym przez jakieś auto.

            Taki mały sygnalizatorek powoduje, że sznur samochodów może ustawić się tak blisko skrzyżowania, jak to wyznaczją znaki, a nie "gabaryty" kierowcy, więc te małe światła niosą za sobą niewielką (ale jednak) poprawę przepustowości.
            • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 11:45
              gilbert.grape napisał:

              > Te małe sygnalizatory nie są dla rowerzystów. Są dla kierowców. Między innymi p
              > o to, aby wysoki kierowca nie musiał zadzierać łba do góry lub stawać 10 metrów
              > przed skrzyżowaniem

              nie przesadzaj z tymi 10 metrami
              Przod samochodu 2 m przed swiatlami. to daje razem 3 metry
              dla mnie to bezsens totalny.
              wiec dlaczego nie ma wszedzie malych sygnalizatorow?
              wiec dlaczego tak wysoko umieszczaja swiatla jak faktycznie to problem?
              to co robi MZD wystawia ich na smiesznosc moim zdaniem.
              abylo pewnie tak
              Przyszedl gosc z firmy "male sygnalizatorki" i wcisnal glonkowi to gowno opowiadajac jakies brednie.
              domokrazcy ZAWSZE opowiadaja brednie swoim naiwnym klientom. Ci z tymi czasowmierzami na skrzyzownaiach. Gosc z tej firmy powiedzial Glonkowi, panie dyrektorze, taki kierowca wie ze nie zdazy przejechac bo wyswietla sie 4, 3, 2 wiec zwolni.
              Bezpieczenstwo sie zwieksza!!!!! Juz Glonkowi nie powiedzial ze jak jest 5, 4, 3 to tez mozna przyspieszyc aby zdazyc.
              Ja bym tego goscia z firmy "male sygnalizatorki" kopnal w dupe z tych powodow co pisze na forum, bo o ile jeszcze te czasomierze daja jakis komfort ze glupia baba nie zacznie sie malowac (co nie znaczy ze to kretynstwo) to male sygnalizatorki to bezsens
              glonek sobie pewnie poeksperymentowal i na moje stwierdzil to co stwierdzam ja
              "to gowno"
              Problem w tym ze MZD wydalo na to kase a ja bym ja zaoszczedzil

              > Taki mały sygnalizatorek powoduje, że sznur samochodów może ustawić się tak bli
              > sko skrzyżowania, jak to wyznaczją znaki, a nie "gabaryty" kierowcy, więc te ma
              > łe światła niosą za sobą niewielką (ale jednak) poprawę przepustowości.

              Po co jest wiec ten syganalizator metr wyzej? w kontekscie tego ze nad sama jezdnia jest kolejny.

              PS
              uwazam ze drugi maly sygnalizatorek powienien tez byc po drugiej stronie tego samego slupa.
              ten kierowca co przejedzie linie dzisiaj nie wie kiedy jest zielone, a tak sie obejrzy i bedzie wiedzial.
              wzrosnie przepustowosc skrzyzowania
              gilbert, zgadzasz sie?
              ten argument jest dokladnie tym samym argumentem co sam podales
              co daje ten metr?
          • revolutionibus Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.05.11, 23:39
            szlachcic napisał:

            > Jedyne rozsadne wytlumaczenie to ze to bezsensowny pomysl na swiatla dla rowerz
            > ystow.

            blad. to jest jedno z wielu nierozsadnych wytlumaczen. na takie niby latwiej wpasc, ale grunt, ze sie udalo.

            > Zasranym obowiazkiem kierowcy jest ustac tak abys widzial sygnalizator

            zasmiecasz forum swoimi wulgaryzmami, permanentnie. To jest MECZACE.
            "IQ zdecydowanie inne niz inteligentow z MZD" tego nie usprawiedliwia
          • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 08:19
            > Zasranym obowiazkiem kierowcy jest ustac tak abys widzial sygnalizator
            Na wielu skrzyżowaniach po dojechaniu do linii warunkowego zatrzymania P-14 i zajęciu normalnej pozycji za kierownicą (plecy oparte) nie widać głównego sygnalizatora - zasłania dach albo lusterko wsteczne. Dopiero po odchyleniu się do przodu (pozycja "na glonojada") kierowca widzi główny sygnalizator. A więc staję tak, jak nakazują przepisy (bezpośrednio przed linią warunkowego zatrzymania), staję tak, że widzę sygnalizator, tylko po prostu muszę przyjąć niewygodną pozycję, aby go obserwować.
            • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 11:52
              amkkmp napisał:

              > > Zasranym obowiazkiem kierowcy jest ustac tak abys widzial sygnalizator
              > Na wielu skrzyżowaniach po dojechaniu do linii warunkowego zatrzymania P-14 i z
              > ajęciu normalnej pozycji za kierownicą (plecy oparte) nie widać głównego sygnal
              > izatora - zasłania dach albo lusterko wsteczne. Dopiero po odchyleniu się do pr
              > zodu (pozycja "na glonojada") kierowca widzi główny sygnalizator. A więc staję
              > tak, jak nakazują przepisy (bezpośrednio przed linią warunkowego zatrzymania),
              > staję tak, że widzę sygnalizator, tylko po prostu muszę przyjąć niewygodną pozy
              > cję, aby go obserwować.


              napisz co ma dac ten sygnalizator!!!!!!!!
              wieksza przepustowosc? o ile? o 0,5 auta na jeden cykl?
              czy jest sens? jak jest dlaczego NA WAZNIEJSZYCH skrzyzowaniach ich nie ma?
              czym sie rozni wazniejsze skrzyzowanie z wiekszymi problemami od tego skrzyzowania GDZIE KORKOW NIE MA jesli chodzi o to co piszecie????????
              • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 13:28
                > napisz co ma dac ten sygnalizator!!!!!!!!
                Wygodę, za którą idzie mniejsze zmęczenie kierowcy, za którym idzie większe bezpieczeństwo.

                > jak jest dlaczego NA WAZNIEJSZYCH skrzyzowaniach ich nie ma?
                To już pytanie do MZD. Jednym z powodów jest pewnie to, że nie na wszystkich skrzyżowaniach jest to potrzebne (czasem sygnalizatory są daleko za linią warunkowego zatrzymania).
                • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 13:35
                  > Wygodę, za którą idzie mniejsze zmęczenie kierowcy,

                  hehehehe

                  >za którym idzie większe bez pieczeństwo.

                  a bezpieczenstwo z jakiego powodu?

                  > To już pytanie do MZD. Jednym z powodów jest pewnie to, że nie na wszystkich sk
                  > rzyżowaniach jest to potrzebne (czasem sygnalizatory są daleko za linią warunko
                  > wego zatrzymania).

                  dlaczego nie jest to rozwiazanie stosowane na skrzyzowaniach z sygnalizatorami i linia zatrzymania umiejscowiona tak jak w powyzszym przypadku
                  Patrz skrzyzowanie obok Legionow/Zwirki.
                  dokladnie to samo w kontekscie lokalizacji slupa i lini zatrzymania lecz z wiekszym ruchem.
                  Tam masz wszedzie lewoskrety a na tym nie.
                  dlaczego?

                  Odpowiedz jest prosta
                  Te sygnalizatory to bezsens
                  • tryg.sk11 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 14:15
                    Po Toruniu świetnie się porusza rowerem. Dla Szlachcica też by się znalazł jakiś sztywny model.
                  • amkkmp Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 15:19
                    > a bezpieczenstwo z jakiego powodu?
                    Z powodu zmęczenia. Naprawdę nie wierzysz, że zmęczony kierowca to kiepski kierowca?

                    > dlaczego nie jest to rozwiazanie stosowane na skrzyzowaniach z sygnalizatorami
                    > i linia zatrzymania umiejscowiona tak jak w powyzszym przypadku
                    Pytaj MZD. Może chodzi o kasę, może o to, że gdy robiono tam sygnalizację małych sygnalizatorów się nie stosowało, itp. Powodów może być mnóstwo.

                    > Te sygnalizatory to bezsens
                    Czy z faktu, że nie wszędzie masz sygnalizatory diodowe (o lepszym czasie reakcji i znacznie mniejszym prawdopodobieństwem awarii całego sygnalizatora danego koloru niż w wypadku przepalających się żarówek) wynika, że są one bezsensem?
                    • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 16.05.11, 16:38
                      > Z powodu zmęczenia. Naprawdę nie wierzysz, że zmęczony kierowca to kiepski kier
                      > owca?

                      juz jezdze sporo latek i nigdy nie czulem wiekszego dyskonfortu z powodu czekania na zielone jako pierwszy pod swiatlami.
                      Zdaje sobie sprawe z tego ze jak ktos jest idiota i jego przod auta przejechal slup sygnalizatora to trudno mu jest zobaczyc swiatla.
                      Tylko ze moim zdaniem nie powinnismy robic nic dla idiotow a dla normalnych wszystko
                      Nigdy w zyciu do glowy by mi nie przyszlo ze te sygnalizatory sa dla tych ktorzy "przejada" sygnalizator. Tu mamy typowy przyklad braku umiejetnosci oszacowania wielkosci swojego auta. W tym przypadku "ile sie ma przed nosem" samochodu
                      To wiec tez problem jak nieumiejetnosc oszacowania szerokosci auta

                      > Pytaj MZD. Może chodzi o kasę, może o to, że gdy robiono tam sygnalizację małyc
                      > h sygnalizatorów się nie stosowało, itp. Powodów może być mnóstwo.

                      jakby chodzilo o kase to by MZD postawilo je tam gdzie to najbardziej moze pomoc.
                      Zdecydowanie bardziej zasadne jest to skrzyzowanie przy Legionow wiec jak nie mamy kasy na nowe przekladamy tam.

                      stukrotnie lepsze i tansze byloby zainstalowanie "zielonej" lampy za skrzyzowaniem, tzw powtarzacz"
                      On by sygnalizowal tez zielone dla tych co przejechali swiatla i zatrzymali sie za pasami.

                      Reasumujac
                      te sygnalizatorki to herezja i dziwactwo
                      Ktos wpadl na glupkowaty pomysl na produkowanie tego a inni to kupuja
                      Ja sobie nie przypoinam zebym takie dziwactwo widzial w jakimkolwiek innym miescie
                      • jerzy_gw Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 06:22
                        Może i małe sygnalizatorki są mało ważne, ale odliczania to się czepiłeś. Jest przydatne.
                        A są kraje, gdzie stosuje się je powszechnie na przejściach dla pieszych.
                        • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 10:35
                          jerzy_gw napisał:

                          > Może i małe sygnalizatorki są mało ważne, ale odliczania to się czepiłeś. Jest
                          > przydatne.
                          > A są kraje, gdzie stosuje się je powszechnie na przejściach dla pieszych.

                          sa tez kraje gdzie stosuje sie autostrady
                          przeciez doskonale powinienes zrozumiec ze o sensownosci tego czy cos jest czy nie swiadczy przede wszystkim czy "nie ma innych wazniejszych potrzeb"
                          moim zdaniem sa.
                          Tak w innych krajach stosuje sie wyswietlacze, ale z powodzeniem to samo moze spelniac migajace zielone i mnie to zupelnie wystarcza. Oznacza dokladnie to samo. "nie wlaz bo nie zdazysz"
                          wyswietlacz to gadzet, gadzety sa dla bogatych ktorzy podstawowe rzeczy juz maja
                          • wioskowy1308 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 11:36
                            Dobrze, wszystko dobrze. Ale czy widział ktoś w Toruniu uśmiechniętego rowerzystę?
                            • usergazety Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 11:52
                              Tak. Z aparatami na Szosie Chełmińskiej.
                          • jaz0n Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 14:24
                            ja akurat lubie te wyświetlacze. Kiedy człowiek podjechal pod swiatła, jest pierwszy i chcialby dynamicznie ruszyć żeby nie blokowac ruchu to wygodniej jest wiedziec że ma się jeszcze, dajmy na to, 30 sekund- mozna wtedy przez chwile usiąść spokojnie, wrzucić bieg na 'luz', zdjąc nogę ze sprzęgła i nie katowac samochodu. Mysle że sie jednak czepiasz- sa gorsze przypadki marnotrawstwa pieniędzy niz to.
                            • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 16:26
                              jaz0n napisał:

                              > ja akurat lubie te wyświetlacze. Kiedy człowiek podjechal pod swiatła, jest pie
                              > rwszy i chcialby dynamicznie ruszyć żeby nie blokowac ruchu to wygodniej jest w
                              > iedziec że ma się jeszcze, dajmy na to, 30 sekund- mozna wtedy przez chwile usi
                              > ąść spokojnie, wrzucić bieg na 'luz', zdjąc nogę ze sprzęgła i nie katowac samo
                              > chodu.

                              to co napisales jest pewna wygoda - oczywiscie zdajesz sobie sprawe z tego ze to naginanie argumentow ale niech ci bedzie
                              Tylko jak ci sprzeglo i wrzucanie biegow sprawia problemy proponuje kupic automat.
                              Moim zdaniem gapiostwo kierowcow z powodzeniem leczy ten nastepny naciskajac klakson.
                              Pomijam juz to ze jak ktos nie uwaza to i wyswietlacz przegapi.
                              Kierowca ma uwazac i tyle!!!!!
                              Dobrze byloby gdybys jeszcze podal jakis argument na wyswietlacz dla pieszych.
                              No ale tu pewnie dbasz o zelowki i zdrowie psychiczne pieszego ktory sie nie wkur.... kiedy bedzie zielone tylko wie ze za 15 sekund, a mogl myslec ze za 20s
                              I juz 2 argumenty sam wymyslilem, ty jazon pewnie dodasz ze 4
                            • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 16:27
                              jazon, a co z tematem watku - maly sygnalizatorek?
                              Spolecznosc forumowa czeka na twoja opinie
                              • jaz0n Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 17:18
                                > jazon, a co z tematem watku - maly sygnalizatorek?
                                > Spolecznosc forumowa czeka na twoja opinie

                                Jakos nie sądzę żeby ktokolwiek na ta opinię czekał, więc sie wstrzymam:) Prawdę mowiąc wisza mi one- niespecjalnie nawet w tym momencie pamietam gdzie takie sygnalizatory sa (kojarzy mi się jedynie skrzyzowanie kolo NOTu)
                                Inna sprawa że to nie byl temat wątku- w tytule jest 'kultura rowerzystów' a nie 'sygnalizatorki według szlachcica':)
                                A swoja droga to uspokoj się trochę. Nigdzie nie pisałem ze te wyswietlacze sa niezbędne, nie pisalem rowniez że zmiana biegów sprawia mi problemy. Natomiast poniewaz nie lubie żyłować samochodu stojąc na sprzęgle a równoczesnie nie lubię też zachęcac ludzi za mna do trąbienia, to wiedza za ile sekund bedzie zmiana świateł jest pewnym ulatwieniem. Jest tez przydatna kiedy dojeżdzając do skrzyzowania widze ze zielone światlo bedzie jeszcze przez dany okres czasu, dzieki czemu mogę dostosowac prędkośc
                                • szlachcic Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 20:20
                                  > Inna sprawa że to nie byl temat wątku- w tytule jest 'kultura rowerzystów' a ni
                                  > e 'sygnalizatorki według szlachcica':)

                                  bo mnie nigdy do glowy by nie przyszlo ze te sygnalizatorki sa dla kierowcow
                                  bylem przekonany ze dla rowerzystow, ale faktycznie teraz po czasie mysle ze moje myslenie tez bylo bledne jesli chodzi o cel dlaczego one sa

                                  > Nigdzie nie pisałem ze te wyswietlacze sa
                                  > niezbędne, nie pisalem rowniez że zmiana biegów sprawia mi problemy. Natomiast
                                  > poniewaz nie lubie żyłować samochodu stojąc na sprzęgle a równoczesnie nie lubi
                                  > ę też zachęcac ludzi za mna do trąbienia

                                  ale ja mam manualna skrzynie i sprzegla nie zajezdzam, nikt na mnie nie trabi, wyswietlacz jest moim zdaniem zbedny jak dziura w mosci, wiec nie mow ze nie ma tematu
                                  Temat jest, zamiast MZD dbac np o malowanie znakow poziomych bardziej niz teraz zaspondsorowal sobie kretynstwo w postaci sygnalizatorkow.
                                  Zamiast kupic zwierciadlo uliczne na kretynskim przejezdzie przez tory MZD uznalo ze jest tam wszystko doskonale widoczne i nie ma problemu.
                                  Natomiast na Zwirki i wigury MZD widzi problem bo ktos nie widzi sygnalizatora.
                                  Widzisz powiazania z tymi tematami?
                                  Ja widze.
                                  MZD zajmuje sie bzdurami, wydaje pieniadze na gadzety a w innych miejscach nie ma podstawowych rzeczy zapewniajacych bezpieczenstwo.
                                  Ja sie nie znam na dopuszczaniu ulic do ruchu ale nawet jako laik w momencie oddawania przejazdu przejazdu na Konstytucji od razu bym powiedzial ze jest zle oznaczone i musi byc zwierciadlo uliczne.
                                  zreszta cofnij sie do dnia wypadku, jak to inteligenci z MZD sie wypowiadali jak to bedzie trzeba tam zrobic sygnalzacje. Laik szlachcic napisal wtedy ze lustro rozwiazuje sprawe za niewielkie pieniadze.
                                  Kwalifikacje ludzi z MZd sa bardzo bardzo mierne dlatego latwo im wcisnac kazda glupote.
                                  I masz przyklad z organizacja ruchu na mosci, kretynskim oznaczeniem itp itd
                                  Glonek woli zajmowac sie gadzetami zamiast dbac o bezpieczenstwo i odpowiednie czasowo prZygotowane remonty czy inwestycje.
                                  dokladnie jak ze Szmakiem, gadzety dla nich sa wykladnikiem dzialania

                                  > Jest tez przydatna kiedy dojeżdzając do skrzy
                                  > zowania widze ze zielone światlo bedzie jeszcze przez dany okres czasu, dzieki
                                  > czemu mogę dostosowac prędkośc

                                  oczywiscie, jest 5 sekund wiec musze przyspieszyc do 100 aby przejechac
                                  czekam na argument czasomierza dla pieszych
                                  Przepustowosc sie zwieksza? Zelowki sie nie niszcza? Mozesz wykonac telefon do przyjaciela?
                                  Mozesz skoczyc do kiosku po papierosy?
                                  Swiat jest tak skonstruowany ze wszystko jest z jakiegos powodu.
                                  Powiedz wiec po co jest wyswietlacz dla pieszych

                                  • skator po co jest wyswietlacz dla pieszych 17.05.11, 20:59
                                    > Powiedz wiec po co jest wyswietlacz dla pieszych

                                    Jest jedno miejsce, gdzie ten wyświetlacz się przydaje tak naprawdę. To przejście na placu koło NOTu, w stronę apteki. Tam przejście nie otwiera się na obu pasach jednocześnie - oczekujący na zielone widząc rózne czasy oczekiwania lepiej kojarzą, na które zielone muszą czekać. Bardzo przydatne dla rzadko tam przechodzących (np. turystów).

                                    Jest jeszcze jeden chyba tu dotąd niedoceniony aspekt tych czasomierzy: czas "na koniec zielonego" uważam za bardzo przydatny, żeby można było ewentualnie dodać gazu albo spokojnie wyhamować. Dotyczy to zresztą nie tylko kierowców.
                                    • szlachcic Re: po co jest wyswietlacz dla pieszych 18.05.11, 07:13
                                      > Jest jedno miejsce, gdzie ten wyświetlacz się przydaje tak naprawdę. To przejśc
                                      > ie na placu koło NOTu, w stronę apteki. Tam przejście nie otwiera się na obu pa
                                      > sach jednocześnie - oczekujący na zielone widząc rózne czasy oczekiwania lepiej
                                      > kojarzą, na które zielone muszą czekać. Bardzo przydatne dla rzadko tam przech
                                      > odzących (np. turystów).

                                      bzdura, maja tam tablice "czekaj na zielone tej latarni"
                                      to co piszesz to robienie na sile argumentu
                                      poza tym jest wiecej wyswietlaczy, tam gdzie zapalaja sie rowno tez

                                      > Jest jeszcze jeden chyba tu dotąd niedoceniony aspekt tych czasomierzy: cza
                                      > s "na koniec zielonego" uważam za bardzo przydatny, żeby można było ewentualnie
                                      > dodać gazu albo spokojnie wyhamować.
                                      Dotyczy to zresztą nie tylko kierowc
                                      > ów.

                                      do tego sluzy
                                      - dla pieszych migajace zielone
                                      - dla aut zaczynajace "palic" sie pomaranczowe

                                      ale MZD tego zrozumiec nigdy jak widac nie bedzie w stanie

                                      Teraz zlicz sobie te wszystkie czasomierze, sygnalizatorki i to wyjdzie calkiem spora kwota za ktora moznaby np zrobic jakis remont ulicy nie w godzinach szczytu a w nocy, malowac czesciej/lepsza farba/wiecej zankow poziomych, montowac lepsze znaki/oznaczenia itp itd
                                      No ale na to nie ma pieniedzy
                                      • skator Re: po co jest wyswietlacz dla pieszych 18.05.11, 17:03
                                        > bzdura, maja tam tablice "czekaj na zielone tej latarni"

                                        Będę bronił czasomierzy dla pieszych koło NOTu jak Hecer mostu na Waryńskiego. Bo:
                                        1. Ta tablica nie wyświetla się we wszystkich językach świata.
                                        2. Niestety także i wielu rodaków ma problemy z rozumieniem prostych tekstów. Napis "czekaj na zielone światło tej latarni" jest zdecydowanie zbyt skomplikowany dla niektórych. Najlepsze są proste sygnały i obrazki. Prorokuję niniejszym, że za kilkanaście lat cyferki zostaną zastąpione "paskiem postępu". Choć dla mnie to będzie raczej pasek wycofania. :)

                                        Pozostałe czasomierze - zgadzam się, więcej w tym zbędnego bajeru niż przydatności, ale niektórzy lubią takie rzeczy.
                                        "Paski postępu" może będą zamontowane w Toruniu nawet szybciej niż za kilkanaście lat. :)
                                        • szlachcic Re: po co jest wyswietlacz dla pieszych 18.05.11, 21:49
                                          uwazasz ze po zainstaloaniu wyswietlacza jest lepiej niz bez?
                                          z autopsji ci powiem ze ja na tym przejsciu przechodze nieprzepisowo razem z tamtym wyswietlaczem
                                          Mysle ze ci co w d.... mieli czekanie te kilka sekund przed czasowmierzem dzisiaj z czasomierzem tez wchodza na czerwonym
                                          I to zauwazylem.
                                          Powiem szczerze ze nie widze zadnego sensu ze ten jeden wyswietlacz zapala sie szybciej o 4 sekundy

                                          > Pozostałe czasomierze - zgadzam się, więcej w tym zbędnego bajeru niż przydatno
                                          > ści, ale niektórzy lubią takie rzeczy.

                                          i o to mnie chodzilo
                                          MZD powinno robic cokolwiek z sensem, a robi wszystko bez sensu.
                                          Przykladow jest cale stado
                                          dzisiaj w Nowosciach swietna wypowiedz glonka dot zarzutow do niego ze most i sklodowskiego budowane sa w tym samym czasie.
                                          Glonek odpiera zarzuty mowiac cos takiego. Obie inwestycje sa realizowane rownioczesnie nie z winy MZD. Obie mialy byc realizowane wczesniej
                                          usmialem sie, jakby byly robione wczesniej to i tak bylyby w tym samym czasie.
                                          Prawda jest taka ze Skldowska powinna byc gotowa 2 lata temu a czy Glonek z Zaleskim pzygotowal inwestycje tak ze mozna byloby ja zaczac robic 4 lata temu niech sobie sam od[powie.
                              • uncle-e Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 17.05.11, 22:22
                                Zawsze byłem przekonany , ze te małe sygnalizatorki sa na wypadek SŁONECZNEJ BARDZO pogody. Jak kierowcy słońce świeci w samą paszczę toooo.... opuszcza osłonę....iiiii ? dopowiedzcie sobie dalej :)
                                • neurogin Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 18.05.11, 20:36
                                  Trochę dyskusja zamieniła się w sprawy b. szczegółowe i techniczne, więc przypominam, że tematem wątku jest kultura (a właściwie jej brak) wśród wielu rowerzystów korzystających nagminnie, bez potrzeby z chodnika dla pieszych. To że kierowcy jako silniejsi nie traktują rowerzystę poważnie, a także że piesi „łażą” po ścieżkach dla rowerów, zupełnie nie usprawiedliwia zachowania niektórych rowerzystów. CHODNIK JEST DLA PIESZYCH, a rowerzysta powinien z niego korzystać tylko wyjątkowo i pamiętać że jest na nim gościem (nieproszonym). Rowerzysta na chodniku, gdzie poruszają się piesi powinien jechać z minimalną szybkością, trzymać się prawej strony i w każdej sytuacji przepuszczać pieszych. Żadne uregulowania prawne i komunikacyjne się nie sprawdzają, jeśli brak elementarnych zasad wychowania i kultury. Rowerzysta powinien szanować pieszych, wtedy i sam zacznie być z czasem szanowany.

                                  • skator Banał 18.05.11, 21:03
                                    > Rowerzysta powinien szanować pieszych, wtedy i sam zacznie być z czasem szanowany.

                                    Masz rację.

                                    Szanujmy wszyscy prawa innych osób/grup.

                                    Oprócz tego:
                                    Tolerujmy potrzeby innych osób (zwłaszcza, jeśli nam w istocie rzeczy nie przeszkadzają).
                                    Nie przeszkadzajmy innym (zwłaszcza poprzez naruszanie ich praw).

                                    To nie tak wiele.
                                    To bardzo wiele.

                                    Banał.

                                    Mam tylko nadzieję, że nikt tego nie zakwestionuje. Co najwyżej się pośmieje, że to "banał".
                                  • hobbes1980 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 19.05.11, 00:35
                                    Neurotyczny ginekologu- to wszystko juz zostało powiedziane. Zabrakło u ciebie tylko stwierdzenia że pieszy na drodze rowerowej tez jest 'nieproszonym gosciem' (co jest twoim terminem stworzonym aby bez sensu jątrzyć), oraz że człowiek wsiadający na rower nie staje sie automatycznie nieodpowiedzialny. Natomiast te banały o szacunku po raz kolejny dotycza tylko jednej strony medalu- czy twoim zdaniem 'piesi powinni szanowac rowerzystów, wtedy i sami beda z czasem szanowani', czy moze masz zamiar podchodzic do zagadnienia tylko z jednej strony?
                                    • wioskowy1308 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 19.05.11, 17:11
                                      Umówmy się. Kultura osobista rowerzysty mniej więcej odpowiada kulturze kierowcy i pieszego. I tą kulturę osobistą mamy niezbyt wysoką w stosunku do krajów europy zachodniej. Niestety.

                                      Kultura osobista jest określana kulturą materialną społeczeństwa. Przecież to byt określa świadomość.

                                      Nie musicie się przejmować tak bardzo co jest na znakach w Toruniu. Toruń przecież słynie z niesamowitych rozwiązań drogowych. Już sam fakt tak wielkiej ilości różniących się od siebie interpretacji o czymś chyba świadczy- świadczy o bałaganie.

                                      Pozdrawiam
                                  • baaltew Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 19.05.11, 17:54
                                    neurogin - co tak Cię bolą toruńscy rowerzyści? Za dużo ich jeździ po mieście, czy jak? Powinieneś się cieszyć że tyle ich jeździ, bo przez to korek w którym stoisz jest mniejszy!
                                    Pozdrowienia dla wszystkich uśmiechniętych rowerzystek i rowerzystów, których mijam codziennie jadąc do pracy!
    • neurogin Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 23.05.11, 20:35
      Oczywiście, że to wszystko o czym tu piszemy to banał. Szkoda tylko, że ten banał nie dociera wciąż do niektórych głów.
      Niejaki Hobbit1980 np. sugeruje , iż rzekomo widzę tylko pieszych, a powinienem się ująć za wszystkimi użytkownikami ruchu drogowego. Może nie rozumie. Więc wyjaśniam, pieszy jest najsłabszym ogniwem (może co najwyżej w ściekłości lub ze strachu kopnąć w rower – np. w tylne koło) i to on jest najbardziej poszkodowany. A dlaczego? Bo to pieszy musi na pasach uciekać spod kół przejeżdżającego pojazdu. A od dobrej dekady też nie może czuć się bezpiecznie na chodniku (sprawę ścieżek rowerowych dla jasności pomijam). Bo wielu, zbyt wielu rowerzystom wydaje się że jako silniejszym wszystko im wolno i czują się w pełni bezkarni !
      Wracając do ścieżek rowerowych. Na pewno nie będzie ich na każdym chodniku (chyba byłoby to w zupełności zbędne). Więc jeszcze raz kultura! Powtarzam, żadne uregulowania prawne czy techniczne wiele nie zmienią, jeśli nie będziemy się wzajemnie szanować!
    • uncle-e Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 24.05.11, 12:24
      Padły tu słowa o "manewrowaniu" pieszych :) Problem w tym , że piesi idący na styku chodnika i drogi rowerowej zbyt wiele manewrują ...sorry, ale kiedy jade DR i widze pieszego idacego w tym samym kierunku chodnikiem NIGDY nie jestem pewny czy nagle cos mu nie zatrybi i wejdzie mi tuz pod koła....
      Żeby nie było , że bronie rowerzystów. Taka historyjka sprzed kilku tygodni.... Jade sobie wesoło :) DR przy ul. Szosa Chełmińska, nagle widze z daleka rodzine na rowerach ( 2+2 ) beztrosko plotkujaca na całej szerokosci DR. WIDZIELI mnie z daleka...jak myslicie zeszli z drogi.. ;) . Zatrzymałem sie i spytałem czy jadac samochodem po ulicy tez beztrosko robią sobie piknik na srodku.....w odpowiedzi usłyszałem " a co to panu przeszkadza..." brak słów...
      Wychodzi na to ze ogólnie Polacy zdecydowanie musza nad kultura popracowac...
      Pozdro!
      • sonntag Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 25.05.11, 19:30
        hobbes80 napisał:
        "Zreszta w mysl nowych przepisów (ktore albo juz weszły albo wejda lada chwila- nie jestem do tego stopnia 'zaangażowany zeby wiedzieć) sa przypadki kiedy rowerzysta ma prawo jechac chodnikiem- chocby w przypadku kiedy pada deszcz i na ulicy sa kałuze. To dopiero numer nie? Rowerzyści dostali licencję na zabijanie:) Zacznij wychodzic na ulicę w kasku."

        Właśnie od czasu, gdy zaczęto mówić o zmianie przepisów dających rowerzystom większe uprawnienia w ruchu, obserwuję znaczne pogorszenie się ich zachowań wobec pieszych - nagmina stała się jazda po chodnikach, choć przepisy pozwalają na nią jedynie w przypadku bardzo złych warunków atmosferycznych, leżącego śniegu, gołoledzi czy też mgły. I to wcale nie jest kwestia tego, że rowerzysta chciałby "woleć" jazdę chodnikiem - poza pewnymi sytuacjami nie ma do tego prawa. Chadzam regularnie ulicą Krasińskiego, gdzie na odcinku od Sienkiewicza do Reja parkujące samochody zajmują też część chodnika, a rowerzyści w najlepsze uważają, że mają święte, bez mała przyrodzone i naturalne prawo używania trotuarów, a nie jezdni. Ostatnio stosuję, narażając lekko swą nietykalność cielesną, metodę nieustępowania, bo zresztą i gdzie? Niekiedy aż śmiech mnie bierze na widok zdumionych cyklistów, natykających się na opornego pieszego, niechętnego do uskakiwania pomiędzy zaparkowane samochody. Rowerzysta bowiem, który raz wsiądzie na rower, nie ma ochoty zsiąść aż do osiągnięcia celu, co zresztą widać, gdy ma on do przekroczenia jezdnię w ramach przejścia dla pieszych. Ze świecą szukać takich, którzy zgodnie z przepisami pokonują je jako piesi......
        Nota bene obserwuję też wzrastające zainteresowanie jazdą ul. Bydgoską pod prąd - najwidoczniej niektórzy rowerzyści traktują ją jako świetną rozszerzoną ścieżkę - dzieje się to zresztą w biały dzień (popołudniami), nie o bladym świcie. Przodują w tym skądinąd niewiasty!
        A jeśli ktoś jest bojaźliwy jako rowerzysta, to niech po prostu przesiądzie się do samochodu, albo chodzi pieszo, albo utrzymuje MZK.... W polskich miastach rzeczywiście nie powinno się jeździć rowerem po jezdniach, bo przedwcześnie można skończyć żywot, ale nie oznacza to, że automatycznie ruch powinien przenieść się na chodniki......
        • uncle-e Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 25.05.11, 23:43
          "Rowerem po chodniku można jechać wyłącznie, gdy są spełnione 3 warunki: nie ma drogi dla rowerów, dopuszczalna szybkość poruszania się na drodze wynosi więcej niż 50 km/h i chodnik ma minimum 2 m. szerokości. Rowerem można jechać też, gdy jadąca osoba opiekuje się "osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem".
          Oraz po nowelizacji doszły warunki pogodowe.
          Tak dla ścisłości dodałem :)
        • jerzy_gw Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 26.05.11, 00:58
          sonntag napisała:

          > Ostatnio stosuję, narażając lekko swą nietykalność cielesną, metodę n
          > ieustępowania, bo zresztą i gdzie? Niekiedy aż śmiech mnie bierze na widok zdum
          > ionych cyklistów, natykających się na opornego pieszego, niechętnego do uskakiw
          > ania pomiędzy zaparkowane samochody. Rowerzysta bowiem, który raz wsiądzie na r
          > ower, nie ma ochoty zsiąść aż do osiągnięcia celu, co zresztą widać, gdy ma on
          > do przekroczenia jezdnię w ramach przejścia dla pieszych. Ze świecą szukać taki
          > ch, którzy zgodnie z przepisami pokonują je jako piesi......

          Tak, to znamienne, że rowerzysta straciłby jakiś honor rowerzysty czy coś, jeśliby musiał np. zejść z roweru w przypadku dużej ilości pieszych w danym miejscu na chodniku (nie zrobi tego i będzie na siłę manewrował między nimi) czy też w przypadku wspomnianego przejścia na pasach itp. Rowerzyści tak swojsko czują się na chodnikach, że obecnie to trąbią na "przeszkadzających" im tam pieszych. Interesujące jest też to, że (nigdy chyba) nie są karani rowerzyści za pokonywanie pasów jadąc rowerem.
          • tryg.sk11 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 01.06.11, 08:01
            Uwielbiam manewrować rowerem w tłumie. Zwłaszcza na jakichś targowiskach. Mmmmhhh..
            • tryg.sk11 Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 01.06.11, 08:02
              Kiedyś robilismy wyścigi kto szybciej przeciśnie się rowerem przez zatłoczone targowisko Manhattan. Mam na mysli ta wcześniejszą lokalizację obok "Lipska".
              • jerzy_gw Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 02.06.11, 00:36
                rozumiem ironię, dodam zatem coś od siebie:

                Nie ma to jak rozjechać rowerzystę z rana ;-)

                A na poważnie: zachęcam do przeczytania ciekawego artykułu i wypowiedzi pod nim:
                forum.gazeta.pl/forum/w,71,125723571,125723571,Jazda_rowerem_w_toruniu_to_duzy_problem.html
    • neurogin Re: A może tak zacząć od kultury rowerzystów 15.06.11, 15:19
      Zobaczcie rysunek satyryczny w "Polityce" z dn. 15.06.2011 na str. 112. Ilustruje on dobrze naszą dyskusję.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja