Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro...

30.05.11, 10:43
Proste pytanie Panie Wiśniewski - czy rowerzysta tak jak każdy użytkownik drogi posiada ubezpieczenie komunikacyjne OC z którego będę mógł ściągnąć odszkodowanie w przypadku gdy ten np urwie mi lusterko? O jakiej równorzędności rozmawiamy? Jeździcie po ulicach bez ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, dlatego stanowicie większe zagrożenie niż każddy inny samochód na drodze.
    • herbi91 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 10:57
      A po co rowerzyście OC? Jak ci rowerzysta lusterko urwie to niech ci za nie zapłaci, albo pozwij go do sądu o zniszczenie mienia. OC ma inny cel, i przyświecają mu inne idee. Przykładowo rowerem nie skasujesz całego samochodu.
      • roger_wolff Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 11:09
        OC przyświeca dokładnie taki cel jak napisałem wyżej. Jeśli ja uszkodzę Twojego bike'a to koszty naprawy schodzą z mojego OC, więc gdzie tutaj równość, skoro ja nie mogę ściągnąć z Twojego? Wybacz, ale auto ma numery rejestracyjne umożliwiające jednoznaczną identyfikację.
        • micheleone Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:06
          Człowieku, ty chyba nie rozumiesz, albo udajesz głupiego. Rowerem można spowodować znacznie mniejszą szkodę niż samochodem i dlatego nie ma konieczności by osoby poruszająe się rowerami miały ubezpieczenie oc. Równie dobrze można by wymagać, żeby takie ubepieczenie kupowali piesi, czyli wszyscy.
          • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:25
            Ale w sumie można spowodować... Facet po prostu zadał pytanie i odpowiedź jest prosta : można dochodzić odszkodowania jedynie na drodze powództwa cywilnego. Ale w efekcie powstaje niezła zabawa dla prawników i wbrew pozorom pomysł z OC nie byłby głupi jakby tak na pierwszy rzut oka wydawało się... Chciałbyś zostać ściagany za uszkodzenie mienia prywatnego??? Tak teoretycznie to jak trafisz na kogoś na serio złośliwego i z ostrą fobią "antyrowerową" to w efekcie moze zacząć się kłaniać prawo karne, a to już tak wesołe nie jest... Znając miłość rodaków do pieniactwa różne scenariusze są prawdopodobne...
            • turbo_wesz Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 13:38
              OC to w miarę niegłupi pomysł - ale tylko w teorii. ciężko byłoby wymusić masowe z niego korzystanie, zwłaszcza w kręgach najbardziej wypadkowych - czyli: i2.pinger.pl/pgr157/99f9e8a5001ab6e44a672644/polski_weekend.jpg
    • malepiffko Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 11:40
      > dlate
      > go stanowicie większe zagrożenie niż każddy inny samochód na drodze.

      chyba masz jakies dziwne poczucie zagrozenia. boisz sie o porysowany lakier czy urwane lusterko? ja jako rowerzysta na drodze boje sie o zycie.
      • roger_wolff Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 12:03
        Chodzi o fakty - kto mi zapłaci za uszkodzenia? Jeśli chcesz jeździć po ulicach, powinieneś mieć ubezpieczenie, podobnie jak kierujący np motorynką.... zacznijmy od spraw podstawowych i nie mówmy cały czas tylko o prawach rowerzystów ale i o ich obowiązkach.
        zacznijmy od podastaw -chcę mieć pewność, że w przypadku kiedy we mnie wjedziesz zapłacisz za to i nie będę Cię musiał ścigać między blokami.
        • siostro_skalpel Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 12:55
          Jeżdżę rowerem od trzech lat codziennie przez ok. 8 miesięcy w roku, prawo jazdy posiadam również. Jak do tej pory żadnemu kierowcy szkody najmniejszej nie wyrządziłam. Natomiast: zostałam dwukrotnie stuknięta lusterkiem (raz wysadzona z siodełka) podczas skręcania z lewego pasa, raz zepchnięta na chodnik dość dotkliwie (krawężnik wysoki, koło do centrowania), wielokrotnie przejeżdżano tuż przed moim przednim kołem mając wszystkopozwalającą zieloną strzałkę (ja w tym czasie byłam nie na przejściu dla pieszych, lecz na przejeździe rowerowym oznaczonym znakami poziomymi i pionowymi). Kilkakrotnie zostałam zbluzgana przez spacerujących po ścieżkach pieszych. Sama zbluzgałam pieszego raz, musiałam mieć PMS, bo zwykle mówię jedynie przepraszam i jadę dalej. Raz klepnęłam ze złości w maskę hondy CRV, jej kierowca w zasadzie targnął się na moje życie (wciąż miewam wizje, jak malowniczo wpasowana byłabym w zderzak tego pojazdu, gdybym nie miała dobrych hamulców) - być może tą szkodę powinnam pokryć ze swojego rowerowego OC, gdybym je posiadała.
          Rowerzyści zwykle się do mnie uśmiechają, ci, których mijam codziennie w drodze do pracy, to prawie jak starzy znajomi.
          Lubię jeździć rowerem i staram się to robić zgodnie z przepisami. O swoje życie się nie martwię, pogodziłam się już z tym, że śmiertelnie potrąconym można zostać każdego dnia.
      • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 13:14
        > chyba masz jakies dziwne poczucie zagrozenia. boisz sie o porysowany lakier czy
        > urwane lusterko? ja jako rowerzysta na drodze boje sie o zycie.

        Nie uwierzysz ale ja też...szczególnie po ostaniej nowelizacji kiedy banda matołów nie przeczytała dokładnie o co chodzi w zmianach tylko nagle poczuła że jak jadą na dwóch kółkach to są równi bogom... Nie chcę bronić kierowców samochodów bo to też nie są aniołki. Przyznaję że brakuje mi jednego w tych zmianach - nakazu korzystania przez rowerzystów z scieżek rowerowych tam gdzie są pobudowane - czesto mozna ogladać widok kilku rowerzystów na drodze plus pusta ścieżka rowerowa obok i wtedy nie dziwię się że kierowcy są źli na rowerzystów... jaki sens budować ścieżki jak nie są wykorzystywane???

        I w całym tym wywiadzie rozwalił mnie tekst :

        "- Z drugiej strony, rower to nie jest taczka. Rowerem się jeździ, a nie prowadzi. W infrastrukturze rowerowej wciąż występują luki, i będą występować jeszcze przez kilka lat. Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby się mało opłacalna. "

        Jedyne słowo jakie mi przychodzi w komentarzu to określenie " imbecyl". Samochód to też nie taczka, motocykl to tez nie taczka, tylko taczka to taczka...ale proponuję wjechać taczką na ścieżkę rowerową i poczekać na reakcję Szanownego Pana udzielajacego wywiadu... Po to są przepisy aby ich przestrzegać a nie łamać bo dla Szanownego Pana coś jest nieopłacalne. Wielu kierowców może uznać czerwone światło za nieopłacalne i posłuzyć się Pana logiką...Bo np. samochodem to się jeździ a nie stoi na jakiś tam światłach...

        • siostro_skalpel Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 13:31
          . Przyznaję że brakuje mi jednego w tych zmianach - n
          > akazu korzystania przez rowerzystów z scieżek rowerowych tam gdzie są pobudowan
          > e - czesto mozna ogladać widok kilku rowerzystów na drodze plus pusta ścieżka r
          > owerowa obok i wtedy nie dziwię się że kierowcy są źli na rowerzystów... jaki s
          > ens budować ścieżki jak nie są wykorzystywane???

          Obecnie za jazdę po drodze, gdy obok jest droga dla rowerów, rowerzysta dostanie mandat, nawet ostatnio gdzieś cenniki podawali.

          > Wielu kierowców może uznać czerwo
          > ne światło za nieopłacalne i posłuzyć się Pana logiką...Bo np. samochodem to s
          > ię jeździ a nie stoi na jakiś tam światłach...
          >
          No i wielu kierowców jednak uznaje czerwone światło za nieopłacalne, codziennie to obserwuję, zwykle jeszcze dwóch na czerwonym zdąży śmignąć, podczas gdy ja cierpliwie czekam obok roweru aby PRZEJŚĆ z nim na drugą stronę jezdni.
          • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 13:57
            siostro_skalpel napisała:

            => Obecnie za jazdę po drodze, gdy obok jest droga dla rowerów, rowerzysta dostani
            > e mandat, nawet ostatnio gdzieś cenniki podawali.

            Fakt, zgodnie z przepisami rowerzysci są zobowiazani do jazdy po ścieżkach. Mój błąd.

            => No i wielu kierowców jednak uznaje czerwone światło za nieopłacalne, codziennie
            > to obserwuję, zwykle jeszcze dwóch na czerwonym zdąży śmignąć, podczas gdy ja
            > cierpliwie czekam obok roweru aby PRZEJŚĆ z nim na drugą stronę jezdni.

            Mam coś napisac na usprawiedliwienie idiotów? Nie mam zamiaru... Niestety jak w tym kraju debile A, B, C itd nie oberwą mandatem to sami nie nauczą się przestrzegać przepisów...A moja wypowiedź miała zobrazować głupotę wypowiedzi " rower to nie taczka... " w kontekście przejśc dla pieszych a nie byc usprawdliwieniem dla głupoty kierowców.

            • micheleone Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:11
              > Fakt, zgodnie z przepisami rowerzysci są zobowiazani do jazdy po ścieżkach. Mój
              > błąd.

              Ale ten przepis i tak jest mniej więcej tyle wart co zobowiązanie, by samochody jeździły wyłącznie po autostradach. I jednych, i drugich mamy w Polsce podobnie "wiele" w stosunku do potrzeb.
              • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:38
                micheleone napisał:

                > Ale ten przepis i tak jest mniej więcej tyle wart co zobowiązanie, by samochody
                > jeździły wyłącznie po autostradach. I jednych, i drugich mamy w Polsce podobni
                > e "wiele" w stosunku do potrzeb.

                I to ma być usprawiedliwienie do jazdy po drogach kiedy obok jest ścieżka rowerowa??? Sorry, ale nie łapię... Masz pretensje do kierowców że łamią prawo, a dla rowerzystów w sytacjach gdy mają gdzieś ścieżki rowerowe to duzy zasób tolerancji??? Człowieku zastanów się...albo będziemy wymagać że każdy ma przestrzegać prawa albo dajemy na luz i prawo dżungli. Ale wtedy nie płacz na kierowców jednoczesnie prezentując mentalność Kalego.
        • mawel Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:16
          NO właśnie sęk w tym że jednak wielu kierowców uważa za opłacalne przejeżdżanie na czerwonym świetle (nagminne np. na Kościuszki, w końcu żaden przytomny pieszy nie wtargnie pod koła, chociaż MA ZIELONE), przekraczanie prędkości (praktycznie wszędzie, mieszkam na ulicy ze znakiem "strefa zamieszkania"D-40 i praktycznie nikt nie przestrzega nałożonego przez tenże znak ograniczenia do 20km/h), przejeżdżanie po pasach gdy pieszy już po nich idzie ( o wpuszczaniu ludzi na pasy to można pomarzyć ). Jest jeszcze wiele innych przepisów których kierowcy nie przestrzegają, a co może się skończyć źle lub bardzo źle, ale jakoś ciągle w GW czytam o siejących popłoch rowerzystach ( o pardon, "cyklistach") zapewne w mysl dziennikarskiej zasady że news to jest jak człowiek pogryzie psa, a nie odwrotnie.
        • edi_jo Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 20:51
          asfaltbagienny napisał:


          > "- Z drugiej strony, rower to nie jest taczka. Rowerem się jeździ, a nie prowad
          > zi. W infrastrukturze rowerowej wciąż występują luki, i będą występować jeszcze
          > przez kilka lat. Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby s
          > ię mało opłacalna. "
          >
          > Jedyne słowo jakie mi przychodzi w komentarzu to określenie " imbecyl".

          Podaj, o geniuszu, chociaż JEDEN sensowny powód, dla którego nie wolno mi przejechać rowerem z prędkością 4km/h przez przejście dla pieszych na zielonym świetle. Prawo, które tego zabrania, jest idiotyzmem - powinno zostać natychmiast zmienione - i trzeba być właśnie "imbecylem", żeby tego nie widzieć.
          • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 12:28
            edi_jo > pocztałem Twoje wypowiedzi i w sumie mogę odpowiedzieć jedno : spójrz w lustro a zrozumiesz "dlaczego" prawo tego zabrania. Jeżeli po spojrzeniu w lustro nadal nie będziesz rozumiał to nie miej pretensji do mnie, do obowiązującego prawa, do innych ludzi - no może za wyjatkiem tych którzy Ciebie spłodzili...
    • albrecht_kalba Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 12:05
      Dobrze gada, jeśli rowerzyści chcą być pełnoprawnymi (o co tak długo walczyli) użytkownikami drogi, trzeba się liczyć z kolizjami i szkodami. Dochodzenie pieniędzy na drodze sądowej to absurd, poza tym prawdopodobnie ściągalność będzie żadna, bo nie pracuje, bo na utrzymaniu mamy, bo student, bo coś tam. Co ma zrobić myślący kierowca na wąskich polskich drogach. Zostawić miejsce z lewej, żeby jednoślady spalinowe mogły wymijać pojazdy w korku (co zgodnie z prawem mogą robić, wbrew temu co myśli większość katamaraniarzy), czy z prawej strony, żeby rowerzysta mógł przejechać? Jeśli zarysuje go motocyklista, sprawa jest prosta. A co z rowerzystą? Boję się, że będą oni z całą bezwzględnością egzekwować prawo, co zaowocuje potłuczonymi lusterkami, porysowanymi nadkolami itp. Nie mam nic przeciwko pierwszeństwu na ścieżkach, ale pomysł wymijanie w korku z lewej strony wydaje się być mocno nietrafiony. Ze względu na bezpieczeństwo rowerzystów właśnie. Klasyka, pomysł niezły, wykonanie jak zwykle :/
    • albrecht_kalba Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 12:09
      PS - "Proszę się postawić w roli traktorzysty, który po żniwach jedzie wojewódzką drogą. Co on ma zrobić? Wjechać na chodnik?"
      Kierowca pojazdu wolnobieżnego ma obowiązek zjechać maksymalnie do prawej krawędzi jezdni. Panie Pawle kłania się UPoRD. Proste :D
      • micheleone Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 15:23
        > Kierowca pojazdu wolnobieżnego ma obowiązek zjechać maksymalnie do prawej krawę
        > dzi jezdni. Panie Pawle kłania się UPoRD. Proste :D
        Ten sam przepis dotyczy także roweru, więc w czym problem. Ano taki, że kierowcy czują się panami dróg. Ostatnio stałem z rowerem na skrzyżowaniu i czekałem na zielone światło. Pas ruchu był ewidentnie jeden, choć szeroki. Po jego lewej stronie stał samochód, który chciał skęcić w lewo, a ja po jego prawej stronie. Z tyłu nadjechała taksówka, kierowca zatrąbił. pomyślałem sobie, że to cham, ale spojrzałem na jego samochód - chciał skręcać w prawo, pomyślałem sobie, że pewnie bardzo sie śpieszy i "prosi" mnie, żebym mu się przesunął. Spojrzałem na sygnalizator - zielona strzałka nie paliła się, więc go zignorowałem. Po paru sekundach jednak się zaświeciła, więc przytuliłem się do krawężnika, ale na chodnik przed nim nie miałem zamiaru uciekać. On ledwo, ledwo, jednak przepchnął się pomiędzy mną, a drugim samochodem. Potem musiał czekać, aż przejadą samochody na jezdni poprzecznej, więc korzystając z okazji otworzył drzwi i coś tam do mnie wrzeszczał o kulturze. Niezła kultura, nie?
        • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 16:01
          Popatrz na reakcję większości kierowców, gdy stoisz obok nich na czerwonym świetle, na samym początku kolumny stojących pojazdów przy samych światłach. Nieraz zdarzą ci się debile, którzy czekając na zielone już kilkanaście sekund przed zmianą światła wrzucają dwójkę i zaczynają gazować, żeby tylko od razu po zmianie wyrwać przed ciebie i nie musiec cię póżniej wyprzedzać. A ty musisz sp**** w bok jak przy starcie z piskiem opon zarzuci takiemu tył.
    • barberry Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 12:53
      z dotychczasowych postów wynika, że rowerzyści to jeden wielki problem... ulice są dla samochodów, chodniki dla pieszych, a rowerzysta ma balansować na krawężniku? Trochę zwyczajnej uprzejmości by się przydało, przecież nikt nikomu nie będzie złośliwie rysował samochodów ani urywał lusterek...
      • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 13:20
        barberry napisała:

        > z dotychczasowych postów wynika, że rowerzyści to jeden wielki problem... <

        Problem to nieznajomość przepisów a właściwie nie przestrzeganie ich. I to niezleżnie od czterech czy dwóch kół...o braku wyobraźni i rozumu nie wspomnę.

    • jaz0n Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 14:03
      Normalnie jak tylko przeczytałem ten wywiad to bylem pewien że zaraz zleci sie zgraja frustratów i rozpocznie nagonke na 'cyklistów'. Wydawac by sie mogło że ci niebezpieczni osobnicy nie robia nic tylko urywaja ludziom lusterka, rysuja lakier i rozjeżdżaja pieszych. A Wyborcza jak zwykle zamiast zając sie powaznymi problemami wspiera te głupie animozje. Co tak na marginesie ma pan Wisniewski do dyskusji z tego forum to zagadka godna GW. Ludzie, troche obiektywizmu. Pamietajcie zeby konsekwentnie wypisywac takie same elaboraty kiedy bedzie artykuł o jakimś wypadku spowodowanych przez kierowce.
      • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 14:25
        jaz0n napisał:

        > Normalnie jak tylko przeczytałem ten wywiad to bylem pewien że...

        OK. Udowodniłeś swoja wyższosć intelektualną na dzień dobry...a teraz coś więcej? Coś w temacie?
        • jaz0n Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 14:44
          Wydawało mi sie ze własnie w dalszej częsci napisalem 'cos w temacie'- ogólnie nie zgadzam się z tą obsesja na punkcie rowerzystów, ktorych obwinia sie o nie wiadomo co, oraz nie podoba mi sie ze lokalna GW zajmuje sie takimi bzdurami kiedy w mieście jest wiele powazniejszych problemow którymi boja sie zając. Natomiast dyskutowac na ten temat nie mam zamiaru, bo szkoda mi czasu- przy pozycjach wyjściowych jakie przyjeli 'antyrowerzyści' sens przekonywania ich do czegokolwiek jest żaden- oni już maja swojego wroga i nie ma co im burzyc świata.
          • asfaltbagienny Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 14:55
            Jakoś nie zuważyłem jakieś fobii "antyrowerowej" - po prostu jak wszyscy będą przestrzegać przepisów to będzie okej. I lepiej że lokalna GW pisze o normalnych problemach - bo brak ścieżek rowerowych to normalny problem dla mieszkańców miasta a nie podnieca się Ojcem Dyrektorem ( ile można w kółko o tym czytać ) jakby to był problem najwazniejszy dla Torunia.
            • jaz0n Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 17:06
              A widzisz taka sama histerię kiedy mowa jest o blędach popełnianych przez kierowcow? Ja nie. A ich blędy sa duzo bardziej niebezpieczne dla zycia i zdrowia. Ostatnio modne jest krytykowanie rowerzystow i GW się w to wpisuje, probując chyba tym śmiesznym wywiadem obarczyc jednego czlowieka odpowiedzialnościa za blędy ktore na drodze popelniaja na drodze rowerzyści. A niektorym tylko w to graj- sami na rowerze nie jeżdżą ale chyba maja pretensje ze inni to robia, więc od razu bezmyślnie pluja- w tym wątku co najmniej kilka takich wypowiedzi to po prostu bezsensowny agresywny belkot pod adresem rowerzystów, niepoparty zadnymi sensownymi argumentami.

              a nie podnieca się Ojcem Dyrektorem ( ile można w kółko o tym czytać ) jak
              > by to był problem najwazniejszy dla Torunia.

              No tym akurat zajmuja się z uporem godnym lepszej sprawy. Stawianie znaku 'jazda na suwak' na moście- jasne. Zbadanie dlaczego władze miasta zmieniły lokalizacje mostu- ani słowa. Plany płatnej obwodnicy- ani slowa. Projekt budowy drogi przez osiedle dziennikarza GW- rozdziawa taka ze 5 artykułow w 3 dni powstało. I tak by mozna wymieniac...
    • gapazio kultura i sztuka 30.05.11, 14:58
      proponuję p. Wiśniewskiemu poobserwować rowerzystów na fragmencie ul. Lubickiej (parzysta strona od Ścieżki Szkolnej do Gazowni) i Szosy Lubickiej (parzysta strona od Gazowni do "Płatków"). Na wąziutkim chodnika - niespełna metrowej szerokości - wpadają pędem na przechodniów, dzwonią, jeżdżą dwójkami, wymuszając na pieszych ustąpienie z drogi. Szczególnie uważać trzeba na wysokości placu zabaw, gdzie zagrożone jest bezpieczeństwo dzieci.
      Pikanterii dodaje fakt, że na Szosie Lubickiej po przeciwnej stronie mają wyasfaltowaną ścieżkę rowerową.
      • micheleone Re: kultura i sztuka 30.05.11, 15:53
        Czasami rzeczywiście zdarza mi się na chodniku spotkać jadącego z naprzeciwka rowerzystę z nadmierną, według mnie prędkością. Nie staram się wtedy mu ustępować z drogi, mogę wybrać tę samą drogę, którą on planuje mnie wyminąć i kolizja gotowa. Zazwyczaj po prostu idę dalej w swoją stronę nie zmienając prędkości, a wtedy rowerzysta wie na czym stoi i może mnie wyminąć. Czasem się zatrzymuję, ale to jest ustąpienie pierwszeństwa i nie pochwalam takiej jazdy, która mnie do tego zmusza. Jednak znacznie większą plagą są piesi poruszający się po drodze dla rowerów. Zazwyczaj drogi te buduje się równolegle do chodnika, czasem oddzielone od niego pasem zieleni lub barierką, czasem nie. Niezależnie od tego jak jest piesi łażą i po chodniku, i po drodze dla rowerów tak, jakby i jedno, i drugie było tylko dla nich. W okolicy przystanków stoją na drodze dla rowerów i czekają na trawaj czy autobus. Niektórzy widząc rowerzystę schodzą na chodnik (tylko dlaczego wcześniej na nim nie byli?) Inni idą sobie dalej, nawet nie reagując na dzwonek. Czasem matki prowadzą wózki z dziećmi nie po chodniku, tylko po przylegającej doń drodze dla rowerów. Dlaczego nie po jezdni??? Tam zwykle asfalt jest jescze gładszy i jeszcze mniej będzie trzęsło. Ostatnio pieszy wszedł na drogę dla rowerów nawet się nie rozglądajac i po prostu się na niej zatrzymał, żeby zapalić papierosa. Musiałem się zatrzymać, żeby go nie stuknąć. Omijajac go powiedziałem, żeby nie zatrzymywał się na drodze dla rowerów. Chwilę potem musiałem się zatrzymać przed skrzyżowaniem. W tym czasie on podszedł do mnie i spytał czy coś do niego mówiłem. Powtórzyłem to samo, co wcześniej, a on w odpowiedzi coś zamruczał, nawet nie zrozumiałem co. On też chyba mnie wcale nie zrozumiał, choć obaj mówilismy po polsku. I żeby nie było wątpliwości: o wiele rzadziej obserwuję rowerzystę jadącego nieprawidłowo po chodniku czy przejściu dla pieszych niż pieszego na drodze dla rowerów. To pierwsze jest w najgorszym razie nieczęste, to drugie - nagminne. Oceniam to też wyjątkowo surowo. Rowerzyści irytują kierowców, bo wg nich przez rowerzystów tracą czas i mogą wziąć udział w kolizji przynajmniej częściowo zawinionej przez rowerzystę. To ich może tłumaczy, ale nie usprawiedliwia. Rowerzyści wybierają chodnik i jazdę po nim z pogwałceniem prawa pieszych do pierwszeństwa, bo śpieszą się, ale nie chcą paść ofiarą zdrerzenia z samochodem. Podobnie. Ale dla obecności pieszych na drodze dla rowerów w sytuacji, gdy obok jest chodnik nie ma nie tylko usprawiedliwenia, ale nawet wytłumaczenia - chyba, że czysta złośliwość.
        • jerzy_gw Re: kultura i sztuka 31.05.11, 00:36
          micheleone napisał:

          > tego zmusza. Jednak znacznie większą plagą są piesi poruszający się po drodze
          > dla rowerów. Zazwyczaj drogi te buduje się równolegle do chodnika, czasem oddzi

          Zauważ, że przypadki, gdy pieszy korzysta z drogi dla rowerów są często wtedy, gdy drogę
          rowerową "wygospodarowano" z chodnika. Piesi są przyzwyczajeni, że chodzili
          po chodniku, sądzę, że to się będzie zmieniać. Moim zdaniem rzadziej piesi korzystają
          z dróg rowerowych budowanych jako dedykowane.

          > zekają na trawaj czy autobus. Niektórzy widząc rowerzystę schodzą na chodnik (t
          > ylko dlaczego wcześniej na nim nie byli?) Inni idą sobie dalej, nawet nie reagu

          Nie mam nic przeciwko sytuacji gdy rowerzysta jedzie po pustym chodniku. Podobnie,
          uważam, jest bezcelowe czepianie się pieszych korzystających z wolnej drogi
          rowerowej.

          > jąc na dzwonek. Czasem matki prowadzą wózki z dziećmi nie po chodniku, tylko po
          > przylegającej doń drodze dla rowerów. Dlaczego nie po jezdni??? Tam zwykle asf
          > alt jest jescze gładszy i jeszcze mniej będzie trzęsło.

          Piesi nie powinni chodzić po jezdni, tym bardziej z dziećmi w wózkach. Tym bardziej powinno
          Cię dziwić czemu rowerzyści (którzy mają prawo do korzystania z jezdni) korzystają z
          chodników.

          > na drogę dla rowerów nawet się nie rozglądajac i po prostu się na niej zatrzyma
          > ł, żeby zapalić papierosa. Musiałem się zatrzymać, żeby go nie stuknąć. Omijaja
          > c go powiedziałem, żeby nie zatrzymywał się na drodze dla rowerów.

          Prawidłowo, należy zwracać uwagę na błąd pieszego.

          > ozumiał, choć obaj mówilismy po polsku. I żeby nie było wątpliwości: o wiele rz
          > adziej obserwuję rowerzystę jadącego nieprawidłowo po chodniku czy przejściu dl
          > a pieszych niż pieszego na drodze dla rowerów. To pierwsze jest w najgorszym ra
          > zie nieczęste, to drugie - nagminne. Oceniam to też wyjątkowo surowo.

          Ta dysproporcja jest oczywista, wynika z dysproporcji ilości pieszych i ilości rowerzystów.
          Jest to więc nieodpowiedni punkt odniesienia.
          Natomiast, o czym już pisałem w innym wątku, to pieszy w kolizji z rowerem może być
          bardziej poszkodowany, jest na końcu w tym łańcuchu, proszę się więc nie dziwić, że
          pieszy nie lubi uciekać z chodnika, na którym ma pierwszeństwo, przed rozpędzonym
          rowerzystą. Wjeżdżając samochodem na chodnik, np. by zaparkować, jedziemy z minimalną
          prędkością, bo wiadomo, że naruszamy strefę pieszych. Dlaczego rowerzyści często
          tego nie wiedzą tylko pędzą po chodniku jakby to była droga rowerowa. Oczywiście nie
          chciałbym uogólniać ale zwróćmy uwagę ilu kierowców (a jest ich sporo) wykonuje gwałtowne
          manewry na chodniku, a ilu rowerzystów gna na złamanie karku (swojego, pieszych,
          dzieci spacerujących) chodnikami.
      • skator Re: kultura i sztuka 30.05.11, 17:35
        gapazio napisał:

        > Pikanterii dodaje fakt, że na Szosie Lubickiej po przeciwnej stronie mają wyasf
        > altowaną ścieżkę rowerową.

        Owszem. Ale zgodnie z przepisami nie muszą nią jechać w kierunku wschodnim. Inna sprawa, że powinni jechać jezdnią a nie chodnikiem, tyle że... Właśnie tam, w takiej sytuacji - a bardzo bardzo rzadko tamtędy jadę - obtrąbił mnie pewien kierowca. Dogoniłem go (bo niedaleko potem parkował, i w trakcie dość obcesowej dyskusji wyjaśnił mi, że jego zdaniem mam się poruszać po ścieżkach a nie po jezdni - jego zdaniem jezdnia była wyłącznie dla samochodów, a rowerzyści niech sobie szukają ścieżek i nimi jeżdżą. Uprzejmie mu wyjaśniłem, że przy tej jezdni, którą mieliśmy okazję razem jechać drogi rowerowej nie było więc mam pełne prawo korzystać z jezdni.
    • patrz_realniej Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 15:12
      Policyjny konfident julo57, z radością pstrykajacy fotki samochodów i donoszacy zdjęcia do odpowiednich słuzb, znów wpycha się z natretnym lobbingiem na rzecz rowerów i rowerowych tumanów.
      Gadka, szmatka, znów mamy mnóstwo jedynych słusznych wniosków, że rowerzyści to fajni ludzie, tylko ci cholerni zmotoryzowani i piesi wiecznie się czepiaja.
      chcesz być pełnoprawnym użytkownikiem- płać np podatek drogowy, bo w takim wypadku samochodziarze funduja ci przyjemnośc bujaniasie po ulicach!
      Studzienki w jezdni to dyskomfort, uniemozliwiajacy jazdę maksymalnie przy krawędzi- nie musisz korzystać z jezdni.
      Łaska wielka, ze trzeba zleźć z roweru i przeprowadzić go między pieszymi, gdy sytuacja tego wymaga- a praw dla siebie rowerowa łajza się od innych domaga?
      smieszny julo idz pokolaborować w ramach stowarzyszenia z Zaleskim- dacie mu poparcie , a w zamian zbuduje wam kawałek scieżki i bedzieci z siebie dumni
      • tryg.sk11 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 16:06
        1. Julo57 to człowiek Zaleskiego i Glonka.
        2. Piesi niech nie łażą po ściezkach rowerowych bo rozjadę.
      • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 16:12
        > Studzienki w jezdni to dyskomfort, uniemozliwiajacy jazdę maksymalnie przy kraw
        > ędzi- nie musisz korzystać z jezdni
        Przepisy mówią o jeździe przy prawej krawędzi, nie precyzując, ile to jest "przy". Jesli więc przez studzienki czy wyrwy nie mogę jechać przy samym krawężniku to jadę bliżej środka. Z doświadczenia wiem, że policja nia ma nic przeciwko.

        > chcesz być pełnoprawnym użytkownikiem- płać np podatek drogowy, bo w takim wypa
        > dku samochodziarze funduja ci przyjemnośc bujaniasie po ulicach!

        Podatek drogowy wg danych MF nie wystarcza nawet na budowę i utrzymanie dróg krajowych, więc co najwyżej to ja dopłacam ze swoich podatków do interesu
        • patrz_realniej Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 17:05
          >>Przepisy mówią o jeździe przy prawej krawędzi, nie precyzując, ile to jest "przy"
          Przepisy mówią o jezdzie maksymalnie blisko prawej krawędzi. Jesli masz kłopot ze studzienkami to jest twój klopot- nie widzi się- wypad z jezdni. Nie jest to powód, by wozić się srodkiem.

          >> Podatek drogowy wg danych MF nie wystarcza nawet na budowę i utrzymanie dróg kr
          > ajowych

          czy starcza czy nie to inna sprawa Meritum jest takie, że chcesz byc pełnoprawny, to płac jak pełnoprawny
          • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 20:54
            Oki, zgadzam się szczególnie na oplaty zależne od pojemności silnika i zawarte w cenie paliwa...;-)
          • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 21:11
            Taa... Szczególnie chętnie zgodzę się na opłaty uzależnione od pojemności silnika i zawarte w cenie paliwa...;-)
    • albrecht_kalba Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 16:15
      "kiedy w mieście jest wiele powazniejszych problemow którymi boja sie zając"
      nice
    • skator Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 17:29
      roger_wolff napisał:

      > Proste pytanie Panie Wiśniewski - czy rowerzysta tak jak każdy użytkownik drogi
      > posiada ubezpieczenie komunikacyjne OC

      Błąd 1. Nie każdy użytkownik drogi posiada ubezpieczenie komunikacyjne OC. OC obowiązuje posiadaczy pojazdów zmechanizowanych.

      > z którego będę mógł ściągnąć odszkodowa
      > nie w przypadku gdy ten np urwie mi lusterko?

      Błąd 2.
      Odszkodowania nie ściągasz z OC sprawcy tylko jego ubezpieczenie pokrywa koszty naprawy Twojego autka. To, że sprawcy samochodowemu potem zabierają zniżki za bezszkodowość, to inna sprawa.


      O jakiej równorzędności rozmawia
      > my? Jeździcie po ulicach bez ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej,

      Błąd 3. Mam ubezpieczenie OC, które pokrywa wszelkie wyrządzone przeze mnie (lub moją własność) szkody do wysokości 50 000 zł. W ramach określonych oczywiście umową ubezpieczeniową.

      > dlatego stanowicie większe zagrożenie niż każddy inny samochód na drodze.

      Błąd 4. Jeśli skasują ci samochód innym samochodem to będziesz miał dużo większe problemy niż tylko pogniecioną blachę. Samochód może być przez długi czas niesprawny, uszkodzeniu może ulec także jego zawartość. W razie kolizji z rowerzystą jest to mało prawdopodobne.

      W dwóch słowach podsumowując mister Roger - bzdury pleciesz.
    • sonntag Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 21:03
      Pan Paweł Wiśniewski stwierdził, iż: - Z drugiej strony, rower to nie jest taczka. Rowerem się jeździ, a nie prowadzi. W infrastrukturze rowerowej wciąż występują luki, i będą występować jeszcze przez kilka lat. Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby się mało opłacalna., nie zauważając, że zaplątał się w swoich dywagacjach, naruszając prawa logiki. Przypominam, iż odniósł się w tym fragmencie do krytyki powszechnego wśród rowerzystów obyczaju niezsiadania z roweru w trakcie przekraczania ulicy na przejściu dla pieszych, niezależnie czy z, czy bez sygnalizacji. W jakiej bowiem sytuacji rowerzyści tak czynią? Wtedy, gdy jadą chodnikiem, a zatem poruszają się traktem zasadniczo przeznaczonym dla pieszych, gdzie ci mają bezwzględne pierwszeństwo. Można postawić pytanie, w jakich okolicznościach rowerzysta ma prawo użyć chocnika? Prawo o ruchu drogowym definiuje to następująco:

      5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
      1.opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
      2.szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.


      Pozostaję w mojej dzielnicy - na Bydgoskim Przedmieściu. Gdzie są tu ulice, na których dopuszczalna prędkość wynosi więcej niż 50 km/h??? Odcinki tras wylotowych: Broniewskiego, Szosy Bydgoskiej. I to tyle. Cała reszta to ulice, na których obowiązuje prędkość dla obszaru zabudowanego, czyli maksymalnie 50 km (w godz. 5-23), prócz tego niektóre, np. Bydgoska, mają dodatkowe ograniczenia prędkości do 40 km/h.
      Ergo: w dzielnicy tej rowerzyści w zasadzie nie mają prawa do jazdy po chodnikach; wyjaśnienia do znowelizowanej ustawy mówią też, że np. bardzo złymi warunkami pogodowymi nie jest np. wiatr czy też słaby deszcz...

      A zatem, w swojej wypowiedzi P.Wiśniewski teoretycznie aż dwukrotnie złamał obowiązujące prawo: raz jako rowerzysta poruszający się chodnikiem, a nie jezdnią, choć prawo tego stanowczo zabrania, po raz drugi nie używając przejścia dla pieszych jako pieszy z tego tylko powodu, że nie chciało mu się umownego d...ka oderwać od siodełka, bowiem, jak to ujął: Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby się mało opłacalna

      Więc może powinien przesiąść się na taczkę?
      • perelka2108 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 30.05.11, 21:40
        Bardzo dobra uwaga. Mając na piśmie wypowiedź p. Wiśniewskiego na temat przejeżdżania po przejściu dla pieszych (szkoda, że bez zdjęć), agent julo57 powinien natychmiast udać się na najbliższy posterunek policji w celu złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia w ruchu drogowym przez swojego szanownego kolegę Pawła Wiśniewskiego.
      • edi_jo Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 20:48
        Weź pod uwagę mały drobiazg, że "dozwolona prędkość 50km/h lub mniej" nie oznacza wcale, że tyle kierowcy jeżdżą. A skoro kierowcy samochodów łamią przepis i jadą 70-80km/h narażając tym moje zdrowie i życie - to ja nie mam żadnych oporów żeby łamać przepis o jeździe po chodniku. Skoro jeden jest martwy, drugi - wynikający z niego - też musi być martwy. Sorry. Nie dam się zabić, bo ktoś nie egzekwuje mojego prawa do ochrony na jezdni.
    • perelka2108 Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 30.05.11, 21:35
      Jestem zszokowana wypowiedzią p. Wiśniewskiego:
      ,,Z drugiej strony, rower to nie jest taczka. Rowerem się jeździ, a nie prowadzi. W infrastrukturze rowerowej wciąż występują luki, i będą występować jeszcze przez kilka lat. Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby się mało opłacalna.''
      Prowadzenie roweru po wszystkich zebrach może się okazać dla Pana bardzo opłacalne, bo może Panu życie uratować. W prowadzeniu roweru po przejściu dla pieszych nie chodzi bynajmniej o troskę o pieszych. Chodzi o to, że kierowca samochodu może nie zauważyć wjeżdżającego nagle na przejście rowerzysty i go przejechać. I od razu nadmieniam, że rozróżniam przejścia dla pieszych od przejazdów dla rowerów, po których można jechać rowerem.

      Już kilka razy miałam taką sytuację, że na skrzyżowaniu regulowanym sygnalizacją świetlną skręcałam w prawo, przepuściłam wszystkich pieszych na przejściu, upewniłam się, że innych pieszych w pobliżu przejścia nie ma i w momencie, gdy chciałam ruszyć, nagle na przejście wjeżdżał z dużą prędkością rowerzysta (jadący chodnikiem, żeby nie było wątpliwości), który widział mrugające zielone światło i chciał na nim zdążyć przejechać. Tylko mój refleks ratował go przed kolizją.

      • edi_jo Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 20:59
        perelka2108 napisała:

        > Jestem zszokowana wypowiedzią p. Wiśniewskiego:

        o, biedactwo, szszokowało się

        > ,,Z drugiej strony, rower to nie jest taczka. Rowerem się jeździ, a nie prowadz
        > i. W infrastrukturze rowerowej wciąż występują luki, i będą występować jeszcze
        > przez kilka lat. Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby si
        > ę mało opłacalna.''
        > Prowadzenie roweru po wszystkich zebrach może się okazać dla Pana bardzo opłaca
        > lne, bo może Panu życie uratować.

        Jeśli trafi na ślepą panią kierowniczkę, to pewnie tak. Ale dlatego, że kierowniczka jest ślepa, a nie dlatego, że nie należy przejeżdżać przez pasy.

        > W prowadzeniu roweru po przejściu dla pieszyc
        > h nie chodzi bynajmniej o troskę o pieszych. Chodzi o to, że kierowca samochod
        > u może nie zauważyć wjeżdżającego nagle na przejście rowerzysty i go przejechać
        > . I od razu nadmieniam, że rozróżniam przejścia dla pieszych od przejazdów dla
        > rowerów, po których można jechać rowerem.

        Rozróżnij jeszcze CAŁKOWITY zakaz przejeżdżania przez pasy, od zakazu SZYBKIEGO przejeżdżania przez pasy - na razie masz z tym problem.
        >
        > Już kilka razy miałam taką sytuację, że na skrzyżowaniu regulowanym sygnalizacj
        > ą świetlną skręcałam w prawo, przepuściłam wszystkich pieszych na przejściu, up
        > ewniłam się, że innych pieszych w pobliżu przejścia nie ma i w momencie, gdy ch
        > ciałam ruszyć, nagle na przejście wjeżdżał z dużą prędkością rowerzysta (jadący
        > chodnikiem, żeby nie było wątpliwości),

        z dużą prędkością - przeczytaj, co napisałaś.

        > który widział mrugające zielone światł
        > o i chciał na nim zdążyć przejechać. Tylko mój refleks ratował go przed kolizją
        > .

        Równie dobrze mógł Ci wbiec pieszy - piesi też potrafią się poruszać z prędkościami rzędu 20km/h. I co - pieszym też zabronisz przechodzić przez przejścia dla pieszych, bo niektórzy wbiegają na jezdnię?

        >
        Litościwie pomijam szczegół, że zielona strzałka oznacza STOP. A STOP oznacza STOP - więc nie ma znaczenia jak długo i wnikliwie się rozglądałaś - twoim zakichanym obowiązkiem jest SIĘ ZATRZYMAĆ. Prędkość zero - i dopiero się rozglądasz, czy ewentualnie być może uda Ci się ruszyć.

        Oczywiście 99% kierowców ma ten przepis gdzieś, co nie przeszkadza im psioczyć na rowerzystów - ludzi, których w ten sposób usiłują zabić...
    • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 08:05
      czemu w innych krajach UE rowerem można dowolnie jeździć po chodniku, można też dowolnie przejechać przez przejście dla pieszych i nikt o to się nie czepia bo mandat można dostać tylko za rzeczywiste stworzenie niebezpiecznej sytuacji?

      czy Polacy to głupszy naród który tylko daje się tresować pałką i którym trzeba mówić jak mają iść , jak mają jechać rowerem, jak mają korzystać z ubikacji a pewnie też którą ręką mają trzymać łyżkę podczas jedzenia - tresują nas gorzej ni małpy w cyrku.
      • gapazio Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 11:31
        może dlatego, że w innych krajach jazda na rowerze nie wzbudza takiej agresji rowerzystów. Propaganda rowerowa ostatnich lat wytworzyła w nich przekonanie, że są najważniejszymi użytkownikami chodników i jezdni. I tyle. To nie przechodnie są zagrożeniem dla rowerów. Chyba, że któryś doprowadzony do rozpaczy po usłyszeniu 15 dzwonka na przestrzeni 100 metrów rąbnie któregoś rympałem w łeb. Nie ma warunków do jazdy rowerem po jezdni - nie róbcie tego. "Rowerowanie" nie jest obowiązkowe! A na chodnikach rowerzyści są tylko gośćmi!
        • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 14:14
          ale za granicą rowerzystów jest więcej, samochodów jest więcej i chodniki są zawalone rowerami i jakoś to nie przeszkadza nikomu. i kierowcy i rowerzyści i samochody jakoś na tej samej ulicy potrafią być razem i być względem siebie uprzejmi, ruch jest większy, ludzi więcej a takich problemów i nerwów nie ma.

          byłem niedawno samochodem w hamburgu, pół miasta zwiedziłem pieszo i lub samochodem mijały mnie tysiące rowerzystów jadących szybko i wolno, po chodniku, po ulicy i gdziekolwiek i nikt na to nie narzekał, nawet do metra wchodzili z rowerami i też nikt nie robił problemu.
          tylko, że to inna mentalność ludzi - tam nawet z psem można wejść do sklepu i nikt nie robi problemu a przed restauracją wystawią ci dla psa miskę z wodą.

          tylko u nas mówi się o rypaniu kogoś w łeb...
          • gapazio Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 16:58
            no ale przeczytaj dokładnie, kiedy "rypanie" się należy.
            Mnie również kulturalni, wolno jadący chodnikiem rowerzyści by nie przeszkadzali. Tak się jednak składa, że po Lubickiej tacy nie jeżdżą. A skoro tak, to powtarzam - jazda na rowerze nie jest obowiązkowa, jeśli nie ma warunków do poruszania się rowerem po jezdni, nie róbcie tego. Pozwólcie przechodniom normalnie spacerować, bez konieczności ciągłego rozglądania się, czy nie pędzi za nimi jakiś szaleniec na swoim bicyklu.
            • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 17:57
              gapazio napisał:

              > Mnie również kulturalni, wolno jadący chodnikiem rowerzyści by nie przeszkadzal
              > i. Tak się jednak składa, że po Lubickiej tacy nie jeżdżą. A skoro tak, to powt
              > arzam - jazda na rowerze nie jest obowiązkowa, jeśli nie ma warunków do porusza
              > nia się rowerem po jezdni, nie róbcie tego. Pozwólcie przechodniom normalnie sp
              > acerować, bez konieczności ciągłego rozglądania się, czy nie pędzi za nimi jaki
              > ś szaleniec na swoim bicyklu.

              Otóż to. Rowerzyści zapominają, że pieszy jest potencjalnie najbardziej narażony na
              uszczerbek na zdrowiu oraz o tym, że są na chodniku GOŚĆMI. Jestem za karaniem
              rowerzystów stwarzających zagrożenie (pieszych i nie tylko).
            • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 20:16
              ale skoro takie zagrożenie stwarzają to takich wypadków musi być Toruniu mnóstwo - codziennie statystyki wypadków pieszych rozjechanych przez rowerzystę i ogromna ilość ofiar śmiertelnych. po zmianie przepisów chyba w toruniu brakuje miejsc w szpitalach - tak wzrosła ilość wypadków

              ze względu na to, że tylu pieszych ginie pod kołami rowerów, nie mówiąc o dziesiątkach rannych lądujących w szpitalach- rzeczywiście powinni zakazać jazdy rowerem po mieście a przynajmniej każdego rowerzystę na lubickiej powinno się rypnąć w łeb albo rzucić kamieniem- na pewno im się należy. statystyki rozbitych samochodów - kompletnie rozwalonych po uderzeniu rowerzysty też przemawiają za tym, aby rypać w łeb :)
              zwłaszcza, że jazda samochodem jest obowiązkowa, rowerem nie jest obowiązkowa :)

              to sprawa dla mnie oczywista po przedstawieniu przez was tych faktów :)
              • skator dobre 31.05.11, 20:20
                waldemar.jonik napisał:

                > ..........
                > ..........
                > zwłaszcza, że jazda samochodem jest obowiązkowa, rowerem nie jest obowiązkowa

                Khekhe, dobre, no :D
    • patrz_realniej Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 31.05.11, 17:12
      Gdyby prowadzić rower po wszystkich zebrach, podróż stałaby się mało opłacalna.''

      jak sie rowerowej łajzie w taki sposób nie kalkuluje, to niech wsiada do komunikacji zbiorowej. Hołota ustawia samochodziarzy i bierze sie za ustawianie pieszych. poszli won spedałowani.
      • jot9 kultura po polsku 31.05.11, 17:37
        patrz_realniej napisała:

        > jak sie rowerowej łajzie w taki sposób nie kalkuluje, to niech wsiada do komuni
        > kacji zbiorowej. Hołota ustawia samochodziarzy i bierze sie za ustawianie piesz
        > ych. poszli won spedałowani.

        Ot i modelowy przykład polskiej kultury i uprzejmości.
      • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 20:21
        poruszam się głownie samochodem i pieszo a raz w tygodniu rowerem ale nikogo nie nazywam
        "spedałowanym". codziennie natykam się na dziesiątki bezmyślnych kierowców samochodów i pieszych, rowerzysta bez mózgu trafia się jakoś raz na tydzien czyli średnio statystycznie tyle samo jest głupich za kierownicą samochodu co za kierownicą rowero ale ti nie uprawnia mnie do wykluczania jakiejś grupy ludzi i nazywania ich "pedałami" czy straszenia "waleniem w łeb" bo jakby tak każdy wali ww łeb to po miesiącu na drodze były by tylko wózki inwalidzkie bo prawie każdy w tym kraju nadaje się do tego, żeby go w łeb walnąć według tych kryteriów.

        ludzie chyba wam rozum odjęło albo to jakaś sraczka po zjedzeniu zatrutych ogórków :)
        • gapazio Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 20:49
          albo nie rozumiecie, albo udajecie!
          Czy ktokolwiek z Was widział samochody pędzące stadami po chodnikach! A ja mieszkam przy Lubickiej i nie mogę przejść spokojnie z wózkiem po chodniku. Szczególnie niebezpiecznie jest na wysokości przejścia dla pieszych i wejścia na plac zabaw. W ciągu jednego spaceru (a idę Lubicką tylko kilkadziesiąt metrów!) zdarza się co najmniej kilka przypadków wymuszania pierwszeństwa przez rowerzystów, niemal każdy jadący dzwoni na przechodniów... Proszę o radę światłych rowerzystów - co zrobić, żeby bezpiecznie przejść po chodniku?
          • uszaty25 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 20:58
            W oklicach sklepu Obi 90% pieszych nagminnie chodzi po szerokiej asfaltowej sciezce rowerowej, i zareczam problem ten nie dotyczy tylko ludzi starszych ktorzy maja prawo nie wiedziec czym jest droga rowerowa.
          • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 21:01
            > Czy ktokolwiek z Was widział samochody pędzące stadami po chodnikach! A ja mies
            > zkam przy Lubickiej i nie mogę przejść spokojnie z wózkiem po chodniku.

            Nie widziałem, ale codziennie widzę samochody niezgodnie z przepisami zaparkowane na chodniku, i też nie mogę przejść spokojnie po chodniku z wózkiem - bliźniak ma tylko 78cm więc powinien się zmieścic na 150cm pozostawianych (?) przez łaskawych kierowców. A jakoś się nie mieści... Jak wymagacie poszanowania zasad, to sami je szanujcie.
          • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 21:08
            Za to codziennie widzę samochody niezgodnie z przepisami zaparkowane na chodniku. I też nie mogę spokojnie przejść z wózkiem. Jeśli wymaga się poszanowania zasad to trzeba też je szanować.
            • gapazio Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 23:12
              z której mojej wypowiedzi wnosisz, że korzystam z samochodu i parkując tarasuję chodnik?
              Problemem są oszaleli rowerzyści (moje obserwacje wskazują, że używanie roweru wzbudza agresję użytkowników)!
              Nie chcę się z nikim kłócić, chce po prostu normalnie przejść się chodnikiem. Czy to tak wiele?
              Sami piszecie, że chodnik na Lubickiej jest ciężki do jazdy - po drugiej stronie są mniej uczęszczane chodniki, a od skrzyżowania ze Studzienną - ścieżka rowerowa!!! Czemu nikt z niej nie korzysta? Macie praktycznie cały chodnik, bo tam mało kto chodzi!
              • edi_jo Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 21:11
                gapazio napisał:

                > Problemem są oszaleli rowerzyści (moje obserwacje wskazują, że używanie roweru
                > wzbudza agresję użytkowników)!

                Coś w tym jest. Pójdź teraz krok dalej, i zastanów się, dlaczego? Trochę empatii z OBU stron by nie zaszkodziło.

                Ale fakt - jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, ale ostatnio często jeżdżąc nową "rowerostradą" wzdłuż Chełmińskiej tak mi gul skakał z powodu różnych idiotów (pieszych, samochodowych, i rowerowych też..), że opierniczyłem Bogu ducha winną kobitę, która zastawiła samochodem drogę rowerową ... bo chciała po prostu wjechać na posesję i zatrzymała się przed bramą. Jak ją znów spotkam, postaram się przeprosić - ale tak, jest to dowód na poparcie Twojej tezy, że jazda rowerem wzmaga agresję ;)

                > Nie chcę się z nikim kłócić, chce po prostu normalnie przejść się chodnikiem. C
                > zy to tak wiele?
                > Sami piszecie, że chodnik na Lubickiej jest ciężki do jazdy - po drugiej stroni
                > e są mniej uczęszczane chodniki, a od skrzyżowania ze Studzienną - ścieżka rowe
                > rowa!!! Czemu nikt z niej nie korzysta? Macie praktycznie cały chodnik, bo tam
                > mało kto chodzi!

                Nie jeżdżę tamtędy praktycznie wcale - ale założę się, że rowerzyści nie wybierają tej trasy specjalnie, żeby poterroryzować pieszych i porozbijać dziecięce wózki. Zastanów się - może jednak mają jakiś powód? Empatia....
          • skator Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 21:17
            gapazio napisał:

            > A ja mieszkam przy Lubickiej i nie mogę przejść spokojnie z wózkiem po chodniku. Szczegó
            > lnie niebezpiecznie jest na wysokości przejścia dla pieszych i wejścia na plac
            > zabaw. W ciągu jednego spaceru (a idę Lubicką tylko kilkadziesiąt metrów!) zdar
            > za się co najmniej kilka przypadków wymuszania pierwszeństwa przez rowerzystów,
            > niemal każdy jadący dzwoni na przechodniów...

            Masz rację - tam jest beznadziejnie i rowerzyści też o tym doskonale wiedzą, tak przynajmniej zaobserwowałem z obserwowanych dyskusji czy komentarzy (ja tamtędy nie jeżdżę). Zapewniam Cię, że rowerzyści też by chcieli mieć tam możliwość bezpiecznej jazdy. Ja tamtędy - jeśli już jadę - to jednak staram się jezdnią, ale tam jest ciasno i dwa rzędy samochodów też pędzą (zostałem tam obtrąbiony za "wałęsanie się" po jezdni, choć starałem się jechać z dużą prędkością blisko krawężnika) - z rodziną w niedzielę już tam po jezdni się boję. No cóż, rzeczywiście, może progi tam zrobić, coby poskromić rowerzystów.

            Natomiast prosiłbym Cię o nieodbieranie sygnału dzwonka jako synonimu przepędzania pieszych z ich drogi. Owszem, ci z rowerzystów, którzy tak to traktują i przejeżdżają blisko pieszych czynią absolutnie nagannie, ale jednak większość (ja napewno) robi to raczej w sensie prośby o zrobienie miejsca lub - jeśli to miejsce jest - ostrzeżenia, żeby przypadkiem nie zejść prosto pod koła. Specjalnie wybrałem sobie dzwonek wydający pojedynczy krótki dźwięk (gong?) a i tak robię to tylko na drodze rowerowej i raczej z daleka niż z bliska (chyba że ktoś uparcie tarasuje drogę rowerową pomimo chodnika tuż obok). Jeszcze raz podkreślam - rzeczywiście rowerzyści tam na Lubickiej i wszędzie na chodnikach - jeśli już jadą - to powinni bezwzględnie ustępować miejsca pieszym. Na ul. Lubickiej jest po prostu beznadziejnie ciasno a jest to bardzo ważna trasa dla wszystkich jadących w relacji centrum-wschód - rzeczywiście jednak warto się zastanowić, co można tam zrobić w tym temacie. Generalnie po prostu sieć dróg rowerowych w Toruniu jest niekompletna a ruch samochodowy na głównych trasach komunikacyjnych bardzo duży.
          • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 31.05.11, 21:24
            nie no prosta sprawa- skoro tylu jest poszkodowanych przez rowerzystów to należy się zorganizować sie, zebrać w tak zwaną "kupę" - założyć fundację poszkowanych przez rowerowych terrorystów, założyć stowarzyszenie "anty-pedał" i uzbierać 100tyś podpisów pod ustawę o zakazie poruszania się rowerem.

            skoro tyle osób jest poszkodowanych to taka inicjatywa społeczna uzyska ogólne poparcie i bez problemu będziecie mogli walczyć z rowerowym terrorem. takie małe stowarzyszenie rowerowy toruń narobiło tyle szkód pieszym to co dopiero będzie potrafiła dokonać taka rzesza poszkodowanych, jeśli zbiorą swoje siły i zamiast wypowiadać się na tym "forum anonimowych frustratów" wyjdziecie z inicjatywą do władz ...

            jeśli prawo wam sie nie podoba to ruszcie leniwe dupy i zróbcie coś z tym rowerowym terrorem. sami mówicie , że rowerzystów jest garstka więc nie mają szans z waszymi działaniami - wyjdżcie na ulice warszawy i jak górnicy walczcie o swoje. wybory niedługo więc można będzie sie pokazać z ciekawym programem wyborczym
            • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 00:28
              Chodzi też o kulturę, a nie ma jej rowerzysta pędzący chodnikiem i dzwoniący na pieszych.
              Odbieram to jako przepędzanie pieszych z chodnika. Nie mam nic przeciwko temu jeśli
              rowerzysta szanując prawa pieszych zbliży się do nich na chodniku i słownie poprosi
              o zrobienie miejsca, wystarczy zwykłe 'przepraszam'. Żeby nie było, że jestem stronniczy,
              zdarzają się takie sytuacje! Dzisiaj nawet idąc chodnikiem rowerzystka jechała prosto w
              tłum ale zbliżając się do niego zwolniła do prędkości minimalnej niezagrażającej nikomu,
              zwolniła na chwilę, po minięciu pieszych przyspieszyła. Czy to takie trudne?
              • skator Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 06:13
                jerzy_gw napisał:

                > Chodzi też o kulturę (...) rowerzystka jechała prosto w
                > tłum ale zbliżając się do niego zwolniła do prędkości minimalnej niezagrażające
                > j nikomu, zwolniła na chwilę, po minięciu pieszych przyspieszyła. Czy to takie trudne?

                To co napisałeś, to jest chyba właśnie ten złoty środek poszanowania praw i potrzeb, którego należałoby uczyć w naszym - wychowywanym już od czasów zaborów na zakazach i nakazach - społeczeństwie.
              • uncle-e Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 16:16
                Każdy odbiera dzwonek inaczej. Tobie pasuje "przepraszam", a mnie kiedyś zbluzgano za to ze powiedziałem "przepraszam" a nie zadzwoniłem...
                Nie stwarzajcie sztucznych problemów........
                • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 23:50
                  uncle-e napisał:

                  > Każdy odbiera dzwonek inaczej. Tobie pasuje "przepraszam", a mnie kiedyś zbluzg
                  > ano za to ze powiedziałem "przepraszam" a nie zadzwoniłem...
                  > Nie stwarzajcie sztucznych problemów........

                  Chyba przesadziłeś. Zrób test: weź dzwonek i idź w tłum na ulicę czy do sklepu i zamiast
                  używać słowa 'przepraszam' by przejść, dzwoń. Potem zrób statystykę reakcji.

                  Poza tym możesz zawsze zadowolić obie grupy: zadzwoń mijając rowerem pieszych i
                  jednocześnie powiedz 'przepraszam' :-), ja np. raczej będę usatysfakcjonowany i przemilczę
                  dzwonienie, zwyczajowo zrobię miejsce i powiem 'proszę'.
                • skator Rowerzyści - dzwońcie na rowerzystów 02.06.11, 07:03
                  uncle-e napisał:

                  > Każdy odbiera dzwonek inaczej. Tobie pasuje "przepraszam", a mnie kiedyś zbluzg
                  > ano za to ze powiedziałem "przepraszam" a nie zadzwoniłem...

                  Bluzgać to nie, ale bardzo uprzejmie upraszam wszystkich rowerzystów wyprzedzających mnie jadącego na rowerze - PROSZĘ DZWOŃCIE, ŻE WYPRZEDZACIE jeśli będzie nas dzielić mniej niż 1,5 metra.

                  Bardzo niemiłym dla mnie jest, gdy w trakcie niedzielnej rodzinnej wycieczki (w trakcie której tak naturalnie się dzieje, że kiedy jest pusto, grupka się rozciąga wszerz, "bo jest pusto i nikomu to nie przeszkadza a jest milej") gdy nagle "znikąd" z tyłu pojawia się rowerzysta który po cichu wpycha się między grupkę korzystając z wypatrzonego "kanału przelotowego" o metrowej szerokości. Zmieści się zapewne, ale jadąca powoli pustym pasem grupka to nie peleton, tu każdy może zabujać się. Naprawdę, wystarczy zadzwonić z 30 metrów żeby ktoś z grupki usłyszał i natychmiast zrobiło się miejsce - zależy na tym samej grupie, w której nikomu się nie śpieszy, wszyscy korzystają z szerokości dlatego że jest pusto ale i każdy zdaje sobie sprawę, że droga nie jest zarezerwowana tylko dla nich. Dzwonek to naturalny sygnał o zbliżaniu się rowerzysty.
                  • skator Re: Rowerzyści - dzwońcie na rowerzystów 02.06.11, 07:08
                    > PROSZĘ DZWOŃCIE, ŻE WYPRZEDZACIE jeśli będzie nas dzielić mniej niż 1,5 metra.

                    Przepraszam, powinno być
                    Proszę dzwońcie, że MACIE ZAMIAR wyprzedzać (jeśli będzie nas dzielić mniej niż 1,5 metra, wyprzedzany już ma niewiele marginesu i się was nie spodziewa). Zwłaszcza gdy jadą dzieci albo jest blisko miejsc, gdzie wyprzedzany może chcieć zmienić kierunek jazdy.

                    To tak samo jak zawsze warty przypomnienia (z perspektywy dowolnego innego uczestnika ruchu) apel do kierowców - kierowcy, włączajcie KIERUNKOWSKAZY aby poinformować o ZAMIARZE skręcania a nie o fakcie jego realizacji.
        • albrecht_kalba Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 09:42
          "rowerzysta bez mózgu trafia się jakoś raz na tydzien"
          A u mnie na wsi dzień w dzień :P
    • madziaigrzegorz Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 31.05.11, 21:45
      Jeżeli rower to nie taczka to podaję powody dla których powinien jechać po drodze nie po chodniku:
      1 Na chodniku w każdej chwili może pojawić się dziecko wychodzące z bramy i to wprost pod koła rowerzysty
      2 jadąc ścieżką rowerową i zbliżając się do skrzyżowania ma pierwszeństwo przed pojazdem skręcającym ale uwaga kierowca zauważa zbliżającego się do skrzyżowania rowerzystę w ostatnim momencie bo nie może po prostu zobaczyć go wcześniej widzi tylko chodnik bezpośrednio przy skrzyżowaniu na którym są piesi jadącego dalej rowerzysty nie widzi. Dwa razy to przeżyłem skończyło się na ostrym hamowaniu a raz tylko dzięki temu, że przed przejściem stali piesi zatrzymałem się by zobaczyć rowerzystę dawcę narządów- oby swoich a nie pieszych.
      Wniosek: widoczne kamizelki i na jezdnię a po chodniku, przejściu dla pieszych ostrożnie jak z taczką inaczej narażasz innych!
      Grzesiek
      • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 01:01
        > 2 jadąc ścieżką rowerową i zbliżając się do skrzyżowania ma pierwszeństwo przed
        > pojazdem skręcającym ale uwaga kierowca zauważa zbliżającego się do skrzyżowan
        > ia rowerzystę w ostatnim momencie bo nie może po prostu zobaczyć go wcześniej w
        > idzi tylko chodnik bezpośrednio przy skrzyżowaniu na którym są piesi jadącego d
        > alej rowerzysty nie widzi.

        Dlaczego kierowca NIE WIDZI rowerzysty jadącego DDR? Ano dlatego, że nie bardzo go to interesuje. Jak piszesz, kierowca widzi tylko chodnik bezpośrednio przy skrzyżowaniu - bzdura, zdecydowana większość DDR jest tak poprowadzona, że widać kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania. Trzeba tylko chcieć spojrzeć w bok, czasem za siebie, przyhamować trochę, a nie tylko gapić się przed siebie jak kon z klapkami na oczach, czy nikt nie lezie/wjeżdża bezpośrednio pod koła. Wypadki na przecięciu DDR i jezdni zdarzają się właśnie z powodu takiej postawy, jaką ty prezentujesz - że dopóki nikt nie znajdzie się bezpośrednio przed kierowcą to ma on pierwszeństwo. Tylko jak już ktoś się znajdzie to już jest za późno. Znowelizowany Art. 27 PoRD mówi właśnie o pierwszeństwie rowerzysty JADĄCEGO DDR przed pojazdem skręcającym, więc niestety nie wystarczy spoglądanie na skraj przejścia/przejazdu dla rowerów, będziesz musiał się bardziej rozglądać i wcześniej przewidywać.
        • madziaigrzegorz Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 10:51
          Kierowca nie widzi rowerzysty, bo jest on daleko, jedzie szybko i przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności nie jest wstanie zapobiec wypadkowi jeżeli rozpędzony rowerzysta zechce skorzystać ze swojego pierwszeństwa.
          • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 17:33
            madziaigrzegorz napisał:

            > Kierowca nie widzi rowerzysty, bo jest on daleko, jedzie szybko i przy zachowan
            > iu wszystkich środków ostrożności nie jest wstanie zapobiec wypadkowi jeżeli ro
            > zpędzony rowerzysta zechce skorzystać ze swojego pierwszeństwa.

            Ile metrów rozpędzony rowerzysta może przebyć w ciągu sekundy? Jadąc 50km/h około 20, przyznasz jednak że rzadko widuje się rowerzystów jadących 50. Tak naprawdę to maks 10-15 m/s jadąc na wariata, szybciej na DDR się nie da. Więc jeśli przyjmiemy, że daleko to 50m, to kierowca ma jakieś 4-5 sekund na reakcję. Dużo. Po drugie błędnie podchodzisz do sprawy - jeśli kierowca ma pierwszeństwo, to nie korzysta z niego jak zechce, tylko zawsze - wręcz wynika to z przepisów, inne zachowanie utrudniało by ruch. Tak samo rowerzysta - on nie musi "zechcieć" skorzystać z pierwszeństwa, on je po prostu ma, i już. Jest pojazdem w tym wypadku uprzywilejowanym, a samochód podporządkowanym i to na kierowcy ciąży obowiązek ustepowania pierwszeństwa zawsze, a nie tylko jak rowerzysta zechce, a kierowca łaskawie ustąpi.
      • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 07:50
        "....jadąc ścieżką rowerową i zbliżając się do skrzyżowania ma pierwszeństwo przed
        > pojazdem skręcającym ale uwaga kierowca zauważa zbliżającego się do skrzyżowań
        > ia rowerzystę w ostatnim momencie bo nie może po prostu zobaczyć go wcześniej ... "

        jeśli jesteś kierowcą i nie widzisz kto/co się zbliża a mimo to jedziesz to znaczy , że coś nie tak robisz- jeśli nie masz pewności co się stanie na przejściu dla pieszych, skrzyżowaniu czy przejeździe rowerowym to nie masz prawa jechać tylko MUSISZ mocno zwolnić a nawet zatrzymać się. dla mnie jako typowego samochodziarza to oczywista sprawa tylko mnie dziwi to, że jeśli zwalniam przy przejściu dla pieszych to inni kierowcy na mnie trąbią albo wyprzedzają na przejściu dla pieszych.
        • madziaigrzegorz Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 10:48
          Zachowuje tak jak ty wszystkie środki ostrożności a mimo to spotkała mnie groźna sytuacja. Sam się myślę szybko przekonasz, oby wgniecenie na twoich drzwiach było jedyną szkodą. pozdrawiam
          • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 12:17
            ja używam samochodu od kilkunastu lat. nie miałem do tej pory nawet najmniejszego wypadku i nigdy nie miałem też problemu z tym, że ktoś rowerem wjechał na przejście dla pieszych - mi to nigdy nie przeszkadzało i nadal nie przeszkadza.

            pewnie zdarzają się jakieś ekstremalne sytuacje ale nie jest to tak powszechne - w takich przypadkach oczywiste, że rowerzyście należy się np mandat.

            jeśli ktoś rowerem jedzie po przejściu z szybkością niewiele większą niż ruch pieszych to jakie tu może być zagrożenie?
            • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 01.06.11, 23:58
              waldemar.jonik napisał:

              > jeśli ktoś rowerem jedzie po przejściu z szybkością niewiele większą niż ruch p
              > ieszych to jakie tu może być zagrożenie?

              To nie problem. Skoro jeździsz tyle lat, to powinieneś widywać przypadki zjeżdżania na
              pasy rowerem z chodnika bez zmniejszania i tak już zbyt dużej jak na chodnik z pieszymi
              prędkości. Ja to obserwuję dość często. Przepis by prowadzić rower po pasach nie wziął
              się znikąd.
              • waldemar.jonik Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 07:26
                to czemu w innych krajach nikt nie stawia za to mandatu tylko za konkretne niebezpieczne sytuacje?
                • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 09:06
                  waldemar.jonik napisał:

                  > to czemu w innych krajach nikt nie stawia za to mandatu tylko za konkretne nieb
                  > ezpieczne sytuacje?

                  Abstrahując od tego, że nie musimy naśladować innych krajów, wydaje mi się, że w naszym
                  kraju prawie w ogóle się nie stawia rowerzystom mandatów za takie wykroczenia.

                  W innych krajach każdy pieszy pogoni rowerzystę, który jedzie chodnikiem.
                  • skator Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 17:11
                    jerzy_gw napisał:

                    > W innych krajach każdy pieszy pogoni rowerzystę, który jedzie chodnikiem.

                    Czy odwrotna zależność także występuje?

                    > prawie w ogóle się nie stawia rowerzystom mandatów za takie wykroczenia.

                    Czy jesteś też za tym, aby pieszym sadzić mandaty za kroczenie po drogach rowerowych? Czy mandacik należy się także osobom prowadzącym po drodze rowerowej wózki dziecięce albo poruszające się przy pomocy balkoników? Czy należy też wzywać straż miejską albo policję celem wystawienia mandatu kierowcom samochodów, którzy łamiąc przepisy podjechali na kilka minut pod klatkę aby załadować/wyładować większy towar? No i wreszcie - co z nagminnym łamaniem przepisu nakazującego kierowcom zatrzymanie się przed warunkowym skrętem w prawo? Solić równo?

                    Na każde Twoje hipotetyczne "jestem za", ja w powyższych wypadkach jestem na nie. Ale może większość mieszkańców by chciała mandaty na wszystkie te okazje... - jestem gotów zaakceptować taką demokratycznie podjętą decyzję.
                    • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 23:49
                      skator napisał:

                      > > W innych krajach każdy pieszy pogoni rowerzystę, który jedzie chodnikiem.
                      >
                      > Czy odwrotna zależność także występuje?

                      Sądzę, że tak. Kiedyś zostałem w ten sposób w jednym kraju pogoniony, daawno temu,
                      w Polsce prawie nie było wtedy dróg rowerowych, a ja na taką właśnie drogę nieumyślnie
                      zahaczyłem spacerując. Pogonienie było delikatne, na drogę też wkroczyłem zaledwie lekko
                      za linię.

                      > > prawie w ogóle się nie stawia rowerzystom mandatów za takie wykroczenia.
                      >
                      > Czy jesteś też za tym, aby pieszym sadzić mandaty za kroczenie po drogach rower
                      > owych? Czy mandacik należy się także osobom prowadzącym po drodze rowerowej wóz
                      > ki dziecięce albo poruszające się przy pomocy balkoników? Czy należy też wzywać
                      > straż miejską albo policję celem wystawienia mandatu kierowcom samochodów, któ
                      > rzy łamiąc przepisy podjechali na kilka minut pod klatkę aby załadować/wyładowa
                      > ć większy towar? No i wreszcie - co z nagminnym łamaniem przepisu nakazującego
                      > kierowcom zatrzymanie się przed warunkowym skrętem w prawo? Solić równo?

                      Odpowiadasz w wątku, którego nie przeczytałeś. Nie jestem za mandatami w tych
                      sytuacjach. Mowa była o przejeżdżaniu rowerem po pasach: zwróciłem uwagę, że
                      chyba nie jest to u nas karane realnie.

                      > Na każde Twoje hipotetyczne "jestem za", ja w powyższych wypadkach jestem na ni
                      > e. Ale może większość mieszkańców by chciała mandaty na wszystkie te okazje...
                      > - jestem gotów zaakceptować taką demokratycznie podjętą decyzję.

                      W przyszłości prześledź cały wątek albo choć kilka poprzednich postów w drzewku zanim
                      zaatakujesz :-)
              • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 18:57
                jerzy_gw napisał
                > To nie problem. Skoro jeździsz tyle lat, to powinieneś widywać przypadki zjeżdż
                > ania na
                > pasy rowerem z chodnika bez zmniejszania i tak już zbyt dużej jak na chodnik z
                > pieszymi
                > prędkości. Ja to obserwuję dość często. Przepis by prowadzić rower po pasach ni
                > e wziął
                > się znikąd.

                Tylko, że mamy tu właściwie dwa zjawiska - rowerzystów przejeżdżających ostrożnie, z prędkością pieszego, i wariatów jeżdżących po prostu niebezpiecznie. Przepis jest moim zdaniem bzdurny, bo skoro warunkowo mogę jeździć po chodniku, to dlaczego nie po przejściu na takich samych zasadach ( powoli, ostrożnie i ustępując pierwszeństwa) A tymczasem prewencyjnie (?) traktuje się wszystkich równo niezależnie od tego, czy stwarzają zagrożenie, czy nie. Takiej prewencji nie ma np. w stosunku do kierowców, którzy chcą wjechać w bramę, czy zaparkować na chodniku - pod pewnymi warunkami mogą to zrobić, chociaż też naruszają przestrzeń zarezerwowaną dla innych i stwarzają zagrożenie. I nikt nie stawia im absolutnych zakazów.
                • cin1977 Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 02.06.11, 19:00
                  cd. powyższego - idąc tym tropem rozumowania - nie wjeżdżaj na przejście bo stwarzasz hipotetyczne zagrożenie należałoby nakazać kierowcom przepychanie samochodu podczas wjazdu w bramę czy parkowania na chodniku...
                • jerzy_gw Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 03.06.11, 00:39
                  cin1977 napisał:

                  > Tylko, że mamy tu właściwie dwa zjawiska - rowerzystów przejeżdżających ostrożn
                  > ie, z prędkością pieszego, i wariatów jeżdżących po prostu niebezpiecznie. Prz
                  > epis jest moim zdaniem bzdurny, bo skoro warunkowo mogę jeździć po chodniku, to
                  > dlaczego nie po przejściu na takich samych zasadach ( powoli, ostrożnie i ustę
                  > pując pierwszeństwa)

                  Jest pewna istotna różnica: na chodniku rowerzysty raczej nie zabije samochód podczas
                  gdy jak wedrze się na przejście dla pieszych to już możliwe.
    • albrecht_kalba Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do pro... 03.06.11, 01:08
      Jak zwykle wyszło wielkie polskie gó.... Nikomu niechodzi o dogadanie się, tylko udowodnienie mojszości mojej racji.
      Beeeeee
    • chesteroni Re: Toruński cyklista: - Rower to nie taczka do p 03.06.11, 01:20
      Nie można wprowadzić skutecznego obowiązku OC choćby z tego powodu, że obcokrajowcy nie musieliby go i tak mieć, a to z kolei jest dyskryminujące dla Polaków. (wynika to z Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, której Polska jest sygnatariuszem).
      Ponadto co ma piernik do wiatraka? Ucieczka z miejsca wypadku jest przestępstwem. Rowerzysta-sprawca (co jest bardzo rzadkie, ale miewa miejsce) ma obowiązek zostać na miejscu zdarzenia. Wielu rowerzystów ma OC bo w ramach OC "na życie" jazda na rowerze się łapie - sam ubezpieczając mieszkanie też zwykłe OC kupiłem i przy okazji dowiedziałem się, że na rowerze też obowiązuje.
      Ile razy rowerzysta wyrządził Ci bezpośrednią szkodę w aucie, że tak podnosisz ten argument?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja