terapeuta11
09.06.11, 08:27
Od początku istnienia ośrodka głośno mówiono o nieprawidłowościach dotyczących zatrudniania pracowników, ich traktowania, prowadzenia zajęć - pomoce dydaktyczne należały głównie do terapeutów i trzeba było kupować je we własnym zakresie, a o papier do ksero proszono rodziców. Łazienki nie były przystosowane dla dzieci, a nauczyciele musieli prosić o wyjście do toalety. Brak szacunku dla pracowników pod każdym względem. Każde wejście Dyrekcji do placówki powodował paraliż terapeutów i strach przed nowymi pomysłami Dyrekcji. Prawidłowe funkcjonowanie ośrodka oraz prawdziwe prowadzenie zajęć odbywało się kiedy Pani Dyrektor wychodziła. Terapeuci bali się rozmawiać z rodzicami, wszystkie rozmowy były kontrolowane i nie wolno było informować rodziców o tym co się dzieje w ośrodku - chora sytuacja. Często bywało, że zatrudniane osoby nie miały żadnego doświadczenia w pracy z dziećmi z autyzmem, jednak uchodzili za specjalistów . Mam wrażenie , że niestety najważniejsza była kasa i chyba tak zostało. osoby, którym udało się zmienić pracę odetchnęli z ulgą i pozostaje tylko wspólczuć tym, którzy tam jeszcze są, bo bardzo ciężko będzie im znaleźć w zawodzie pracę gdy pracodawca zobaczy w CV nazwę TĘCZA.