hecer
22.07.11, 00:14
Zastanawiałem się jak podejść do tego, że marszałek próbuje ustalić kto go obraża w sieci.
Ujawnienie czyjejś tożsamości w necie jest zawsze próbą zamknięcie komuś ust. Kiedy trzeba je komuś zamknąć? Gdy kłamie, gdy rozpowszechnia fałsz, szkaluje. Sprawa jest więc prosta.
Dlatego nie będę w sieci bronił prawa do anonimowości tych bydgoskich wyjadaczy, którzy rozpowszechniają kłamstwa (choćby w założonym przeze mnie wczoraj wątku o lotnisku).
Nie dlatego, że ci ludzie nie bronili mojego prawa do anonimowości - bo nikt na to specjalnie nie zwrócił uwagi. Ale dlatego, że wolność słowa nie jest wolnością szkalowania i rozpowszechniania kłamstw.
Ja się nie waham napisać coś przykrego o dziennikarzu, prezydencie, marszałku, radnym, pośle, księdzu itd. Ale to są oceny zbudowane na faktach i logicznie uzasadnione, staram się być obiektywny i nikogo nie oszczędzać.
==============================================
Ale jedno w kontekście działań pana Całbeckiego muszę napisać. Mnie zamknięto usta w pierwszej kolejności. To właśnie moją tożsamość politycy Platformy Obywatelskiej ujawnili najpierw, przed podjęciem działań przeciw szkalującym ich w sieci forumowiczom z Bydgoszczy.
Odebranie anonimowości zawsze służy zamknięciu komuś ust. Platforma uznała, że najpierw trzeba zamknąć usta mnie. W pierwszej kolejność rozprawiono się ze mną, bydgoscy forumowicze i ich działania były mniej ważne.
To nie Zaleski te działania przeciw mnie podjął. Zrobili to politycy PO występując... w obronie wolności słowa. Kpina.
Ale w ciągu tych kilku ostatnich dni znów udowodniłem sobie, że wasze próby przynosiły zupełnie inny skutek.