Toruńskie MZK ustawia kontrolerów.

01.08.11, 17:21
Ponieważ GWno w ramach wolności słowa wyłącza komentarze pod coraz większą ilością artykułów trzeba to obchodzić.

W art jest napisane:

"W specyfikacji przetargowej czytamy jednak, że jeśli ktoś pracował jako kontroler biletów, wystarczy mu potwierdzenie faktu zatrudnienia i referencji przynosić nie musi. Nie trzeba też doświadczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Nigdy dotąd warunki przetargu na te usługi w Toruniu nie były tak łagodne.

- Ograniczenie uniemożliwiłoby działanie nowym, toruńskim firmom. Firm świadczących takie usług nie ma wiele, wcześniej zdarzały się przetargi, do których nikt nie stawał - argumentuje wicedyrektor MZK Piotr Rama."

A dlaczego chcecie uniemożliwiać działać młodym firmom? Gdzie te firmy mają nabrać referencji i doświadczenia? Widzę że starzy wyjadacze boją się młodych wilczków. A tak się ładnie usadzili i myśleli że strumyczek nigdy nie wyschnie. Nie rozwijali działalności, nie szukali rynku. A teraz jak dopływa młoda krew z pomysłami to wyjadacze mają w gaciach. Apeluje tylko do tych młodych- nie psujcie ryku i trzymajcie równe stawki. Powodzenia. Howgh.
    • jacek-jacenty Re: Toruńskie MZK ustawia kontrolerów. 01.08.11, 18:45
      Dzisiaj byłem świadkiem, jak zaraz po ruszeniu autobusu wszyscy usłyszeli, że jest „Blokada kasowników” (trochę za wcześnie był ten komunikat).
      Pani stojąca koło kasownika usiłowała skasować drugi bilet, ale nie udało się to jej.
      Kontrolerka (nawiasem mówiąc bardzo ładna blondynka w typie Umy Thurman) po sprawdzeniu pani pierwszego biletu powiedziała OK i sprawdzała dalej. Jeden pan nie wykazywał chęci pokazania biletu oświadczając po dłuższej chwili, że nie pokaże biletu, gdyż go nie posiada. Owa chwila zbiegła się z otwarciem drzwi autobusu na najbliższym przystanku. Pan wysiadł przez nikogo nie niepokojony.
      Nie mówię, żeby kontroler miał mieć posturę Pudziana, ale pani kontrolerka takim asertywnym zachowaniem mało zarobi na chleb. W sumie to nie jej wina, ale skuteczność kontroli mierna dość.
      • max662 Re: Toruńskie MZK ustawia kontrolerów. 01.08.11, 19:56
        Dwa lata temu nasza 6-letnia córka poprosiła nas czy nie może sama skasować biletu i schować go do swojej torebki .My z żoną mamy od x-lat miesięczne bilety.Wracając córka skasowała ( nasza nieuwaga ) zamiast nowego ten sam bilet. Niestety pech chciał ,że trafiła się kontrola .Pan na nasze prośby,że to tylko dziecko ,że się pomyliło i że nie mamy zamiaru nikogo okraść( jak to określił) wypisał karę.Pomijając to ,że córka bardzo płakała a pasażerowie również stanęli po naszej stronie kontroler stwierdził,że " gdyby nam teraz odpuścił to ktoś mógłby na niego donieść i stracił by premię". Po czym wysiadając z autobusu cofnął się i powiedział" Ja bardzo pana przepraszam"!!!!!!!!!! Wczoraj panowie kontrolerzy wsiedli do autobusu gdzie z tyłu siedziało dwóch karków w koszulkach Elany.I co?? Kontrolerzy przybili piątki z dresami -oczywiście bez sprawdzania biletów-i ruszyli sprawdzać dalej . ????
      • roman_ Re: Toruńskie MZK ustawia kontrolerów. 01.08.11, 20:21
        A według Cibie bilety powinien kontrolować Rambo?
        Myślę ze opisane przez Ciebie zachowanie jest jak najbardziej poprawne. Nie da się zlikwidować przejazdów bez biletów w 100% to chyba oczywiste ale jednocześnie należy je ograniczać w maksymalnym stopniu. Sama świadomość że MZD pilnuję tego żebyśmy kupowali bilety to dużo. Po jakimś czasie kontrolerzy będą już znali notorycznych naciągaczy . Można wtedy wobec takich przypadków zastosować bardziej radykalne metody. Ale te metody nie mogą dotyczyć każdego pasażera albo takiego który zapomniał miesięcznego!
        Cały problem z MZD moim zdaniem wynika z tego że dyrekcja tak by chciała jak TY . Chciała by mieć komandosów do ścigania gapowiczów . Dopóki dopóty dyrekcja nie pozbędzie się takiego sposobu rozumowania będziemy się czuli jak ścigani.Mam wrażenie są to ludzie z poprzedniej epoki , z mentalnością wyniesioną z socjalistycznego państwa gdzie obywatel był kim był , chyba wielu z nas pamięta jak to było.
        Jak myślicie czy dyrekcja MZD lubi swoich klientów?
        Ja myślę że nie . Myślę że jesteśmy postrzegani przez pryzmat małej grupy nie płacących za przejazd. To błąd ze strony MZD . Dyrekcja powinna się skupić na tych którzy płaca za przejazd, a tych przecież jest znakomita większość.
        • jaz0n Re: Toruńskie MZK ustawia kontrolerów. 01.08.11, 22:23
          Gdybym mial pewnośc że MZK wyznaje Twoja filozofie sciagania gapowiczów, to chyba juz nigdy nie skasowalbym biletu:) Jakie to bardziej radykalne metody chcialbys zastosowac? I na jakiej podstawie sądzisz ze po jakims czasie kontrolerzy znaliby tych notorycznych naciagaczy? Biorąc pod uwagę rotacje kadr w tym zawodzie to jest to dla mnie wielce wątpliwe. Zreszta jezeli za pierwszym razem boja się wlepic komus mandat to co ich do tego skloni za drugim czy trzecim razem? Bilety powinien kontrolowac ktos kto jest w stanie wyegzekwowac od gapowicza dowod tożsamości, badź ktos kto nie boi sie nakazac kierowcy przewiezienia delikwenta na komende w celu ustalenia tożsamośc (czy ktos kiedykolwiek widzial taka sytuacje?)i. Ale kontrolerzy w MZk na ogół mocni sa tylko jak trzeba wlepić mandat dziecku jadacemu do szkoły. Obecnie komunikacja miejska jeżdze rzadko bo nie sa oni dla mnie konkurencyjni w porownaniu do dowolnego innego srodka transportu. Kiedys jeździlem dośc często i dwukrotnie zostalem złapany na jeździe bez biletu. Nie robilem afery i grzecznie zaplacilem następnego dnia- zaryzykowałem, wpadłem, bywa. Jednak poźniej dostatecznie często widzialem sytuacje kiedy do niektorych osób kontrolerzy w ogole nie podchodzili, albo na hasło 'nie mam biletu, nie mam dowodu tozsamości' dawali spokoj, albo spisywali dowolne nazwisko jakie im dany gośc podał. Wzruszająca ufnośc... ;) Wiesz jak cos takiego motywuje do przymowania mandatow?;) Ze swoja polityka milosci wobec gapowiczów doprowadzilbys do tego że mandaty wypisywane byłyby tylko dzieciom i kobietom (i to do pewnego pulapu wagowego;)
          Gdybym to ja prowadzil firme kontrolująca bilety to faktycznie kontrolerami byliby 'Rambo'- odpowiednio oplaceni, zeby nie mieli powodu nikomu odpuszczac, tak jak to ma miejsce teraz (bo za taka pensje jaka dostaja 'kanary' to tez pewnie nie chcialoby mi sie ryzykowac). Obecnie natomiast zasady sa dla małych słabych ludzi.
          • jerzy_gw Proste rozwiązanie 02.08.11, 01:10
            Dlaczego w naszym mieście i kraju nie można zastosować prostego rozwiązania kontroli stosowanego w wielu krajach, mianowicie:

            -Pasażerowie wsiadają tylko wejściem przy kierowcy, tam właśnie odbywa się kasowanie, "odbijanie" czy nawet kupowanie biletów.
            -Po tej operacji upoważnieni do jazdy przesuwają się w głąb autobusu


            Przy tym układzie każda osoba, która wsiądzie innymi drzwiami jest potencjalnym gapowiczem łatwym do wychwycenia przez kierowcę (nie podchodzi do kasownika przy kierowcy).

            Nie wiem, być może słabym punktem (ale niezbyt chyba dotkliwym) byłoby stosowanie tej metody przy dużych tłokach. Nie odnotowałem tego nigdy tam gdzie widziałem to rozwiązanie, możliwe, że rozkłady jazdy są tak zaplanowane, że ścisk rzadko występuje.
            • jaz0n Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 09:00
              Całkowicie niewykonalne- autobus na przystanku stałby pewnie z 10 minut w godzinach szczytu. Byloby jak w PKSie tylko dłuzej... Chyba ze oczywiście każdy autobus jeździłby co 5 minut żeby na przystanku nie tworzyl sie tłok.
              • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 09:37
                jaz0n napisał:

                > Całkowicie niewykonalne- autobus na przystanku stałby pewnie z 10 minut w godzi
                > nach szczytu.
                To dlaczego tam gdzie to działa, nie stoi 10 minut?
                Oczywiście ludzie musieliby się przyzwyczaić, że po wejściu do autobusu trzeba przejść na tył.
                Skasowanie biletów przez (załóżmy) 20 wsiadających osób nie trwa długo.
                • jaz0n Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 12:50
                  Jezeli te 20 osob trzyma bilety w ręku i nie musi ich kupić to może faktycznie opóźnienie bedzie niewielkie. Ale po pierwsze- 20 osob to calkiem niewiele jak na godziny szczytu, a po drugie w tym samym czasie jak rozumiem przez pozostale drzwi maja wysiadac inni pasażerowie. I jak kasujacy bilety kontroler ma upilnowac czy przez te same drzwi nie wejda w międzyczasie pasażerowie na gape? O ile nie bedzie i tak co przystanek biegal i sprawdzał ludziom biletów to naprawde nie widze jak miałoby sie to udac. Przede wszystkim wymagałoby to zlikwidowania sprzedaży biletow w autobusach, zwiększenia liczby kursow na niektorych liniach pewnie dwukrotnie, zatrudnienia dodatkowych kontrolerow...
                  • roman_ Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 15:00
                    I jak kasujacy bilety kontroler ma upiln
                    > owac czy przez te same drzwi nie wejda w międzyczasie pasażerowie na gape?

                    To bardzo proste ci którzy będą tam wsiadać od razu będą się wyróżniali . Wyróżniali jako złodzieje .
                    • jaz0n Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 15:27
                      I taki kasujacy bilety kontroler bedzie w stanie rownoczesnie patrzeć do tyłu i jeszcze wylowic z tlumu tą osobe ktora weszła zamiast wyjśc?
                      • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 17:51
                        jaz0n napisał:

                        > I taki kasujacy bilety kontroler bedzie w stanie rownoczesnie patrzeć do tyłu i
                        > jeszcze wylowic z tlumu tą osobe ktora weszła zamiast wyjśc?

                        Kontroler nie kasuje biletu. Nie ma kontrolera. Bilet kasujesz/odbijasz sam przy kierowcy.
                        Można ewentualnie zrezygnować ze sprzedaży biletów przez kierowcę. Jako zaś sprzedaż rozumiem fakt, że kupujący wrzuca odliczoną kwotę do urządzenia, które wydaje mu bilet - bez udziału kierowcy.
                        Powtarzam: takie systemy działają.
                        Wejście 20 osób do autobusu to nie jest mało, jeśli wchodzi na każdym przystanku więcej, to gdzie się zmieszczą? Przecież wymiana dużej ilości osób nie dokonuje się na każdym przystanku.
                        Jeśli ktoś wchodzi z tyłu i nie podejdzie skasować/odbić biletu (już to pisałem), to jest gapowiczem, nie trzeba nikogo wyławiać. Nie trzeba też zatrudniać kanarów. Nawet jeśli ktoś się czasem przemknie to i tak jest to oszczędność i porządek.
                        • jacek-jacenty Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 18:32
                          jerzy_gw napisał:

                          > Jeśli ktoś wchodzi z tyłu i nie podejdzie skasować/odbić biletu (już to pisałem, to jest gapowiczem....

                          Posiadacz biletu miesięcznego, bądź sieciowego wchodzący tylnymi bądź środkowymi drzwiami i nie kasujący biletu w kasowniku nie jest gapowiczem :)
                          • roman_ Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 19:14
                            Nikt nie wchodzi tyłem . Wchodzimy tylko koło kierowcy nawet z miesięcznymi a okazując go lub elektronicznie kasując, lub tym podobne.
                            Przede wszystkim zmieniamy sposób myślenia . Nie myślmy jak oszukać czy cwaniakować tylko jak uczciwie korzystać z komunikacji miejskiej . Prawda?
                            • jacek-jacenty Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 19:29
                              roman_ napisał:

                              > Nikt nie wchodzi tyłem ...
                              (a drzwi środkowe?) a wózki?

                              > Przede wszystkim zmieniamy sposób myślenia....
                              Zmienimy, jak zmienią się zasady i regulamin MZK.

                              > Nie myślmy jak oszukać czy cwaniakować tylko jak uczciwie korzystać z komunikacji miejskiej . Prawda?

                              Prawda, prawda :) Oby tylko tak 99% myślało, a 3/4 to stosowało :)
                              • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 23:44
                                jacek-jacenty napisał:

                                > (a drzwi środkowe?) a wózki?

                                dla wózków można zrobić wyjątek i wejść z wózkiem, wjechać wózkiem dowolnymi drzwiami i odbić bilet w środku przy kierowcy
                          • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 23:42
                            jacek-jacenty napisał:

                            > Posiadacz biletu miesięcznego, bądź sieciowego wchodzący tylnymi bądź środkowym
                            > i drzwiami i nie kasujący biletu w kasowniku nie jest gapowiczem :)

                            nie zrozumiałeś, jest zakaz wchodzenia innymi niż przednie drzwiami
                        • jaz0n Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 21:54
                          Jako zaś sprzedaż rozumiem fakt, że kupujący wrzuca odliczoną kwotę do urządzenia, które wy
                          > daje mu bilet - bez udziału kierowcy.

                          Wiec cały proces trwa jeszcze dłużej. A kierowca ma przy tym patrzec w lusterku czy dany pasazer rzeczywiście wrzucił odpowiednia kwote i otrzymał odpowiedni bilet, a nie np. wzial sobie ulgowy zamiast normalnego?

                          > Wejście 20 osób do autobusu to nie jest mało, jeśli wchodzi na każdym przystank
                          > u więcej, to gdzie się zmieszczą? Przecież wymiana dużej ilości osób nie dokonu
                          > je się na każdym przystanku.

                          Wystarczy że dokona sie na kilku i już możesz rozkład jazdy potłuc o kant...

                          Z jednej strony:
                          > Jeśli ktoś wchodzi z tyłu i nie podejdzie skasować/odbić biletu (już to pisałem
                          > ), to jest gapowiczem, nie trzeba nikogo wyławiać.

                          No dobrze i co dalej? Skoro "Nie trzeba też zatrudniać kanarów" to co dalej robisz z gapowiczem? Kierowca staje i kontroluje bilety? Alez by sie ucieszyli z dodatkowych i ryzykownych obowiązków... No i zapewne żaden problem zatrzymac autobus na 10 minut żeby sobie w spokoju mandat wypisać (chyba ze jakis pasazer poprowadzi w miedzyczasie;). W ogole wtedy zniesmy rozkład jazdy- naprawde szkoda cokolwiek planowac.

                          Nawet jeśli ktoś się czasem przemknie to i tak jest to oszczędność i por
                          > ządek.

                          Mam przeczucie graniczace z pewnościa że tych którzy by sie 'przemkneli' byłaby zdecydowana większość.
                          • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 02.08.11, 23:53
                            jaz0n napisał:

                            > Wiec cały proces trwa jeszcze dłużej. A kierowca ma przy tym patrzec w lusterku
                            > czy dany pasazer rzeczywiście wrzucił odpowiednia kwote i otrzymał odpowiedni
                            > bilet, a nie np. wzial sobie ulgowy zamiast normalnego?

                            Zostawmy już ten zakupy biletów, nie w tym rzecz, nie upieram się, można z nich zrezygnować. Tam gdzie to widziałem maszyna sama wiedziała kiedy kwota jest odpowiednia i wydawała bilet. Maszyna była przy kierowcy, kierowca wita podróżnego i jest witany, nie ma bariery i szyb, po prostu przy nim dosłownie bilet się kupowało.

                            > Wystarczy że dokona sie na kilku i już możesz rozkład jazdy potłuc o kant...

                            Dlaczego? Odbicie miesięcznego czy biletu zajmuje pół sekundy.

                            > No dobrze i co dalej? Skoro "Nie trzeba też zatrudniać kanarów" to co dalej ro
                            > bisz z gapowiczem? Kierowca staje i kontroluje bilety?

                            Po co ma kontrolować? On od razu widzi czy bilet się odbił czy nie. To słychać, jest odpowiedni dźwięk. Widzą i słyszą to też wszyscy uczestnicy jazdy. Zostaniesz gapowiczem pod taką presją? Sądzę też, że wtedy po prostu kierowca nie rusza z przystanku.

                            > dodatkowych i ryzykownych obowiązków... No i zapewne żaden problem zatrzymac au
                            > tobus na 10 minut żeby sobie w spokoju mandat wypisać (chyba ze jakis pasazer p
                            > oprowadzi w miedzyczasie;). W ogole wtedy zniesmy rozkład jazdy- naprawde szkod
                            > a cokolwiek planowac.

                            Nie ma przemykania, nie ma mandatów. Nie masz biletu - nie jedziesz. Byłeś w pubie kiedyś? Jak nie zapłacisz to nie wypijesz.

                            > Mam przeczucie graniczace z pewnościa że tych którzy by sie 'przemkneli' byłaby
                            > zdecydowana większość.

                            Jeśli nadal tak uważasz (po moich wyjaśnieniach) to nie zrozumiałeś zasady działania tego systemu. Spróbuj w pubie napić się za darmo, jest to proste?
                            • jaz0n Re: Proste rozwiązanie 03.08.11, 00:14
                              > Po co ma kontrolować? On od razu widzi czy bilet się odbił czy nie. To słychać,
                              > jest odpowiedni dźwięk. Widzą i słyszą to też wszyscy uczestnicy jazdy.
                              No nie żartuj- kierowca bedzie monitorowac ilość 'dzwieków' ktore powinien usłyszec? Bądźmy poważni.

                              Zostaniesz gapowiczem pod taką presją?

                              Jeżeli nikt nie kontroluje biletów? Mysle ze z minimalnymi jedynie wyrzutami sumienia. Zreszta nasladowcy szybko by wyleczyli dowolnego delikwenta z wyrzutow sumienia. Natomiast w polskich warunkach zdecydowana większośc nie bedzie miala nawet tego. Bolesne ale prawdziwe- nie badź naiwny. Jestem też w stanie wyobrazic sobie bez problemow jak kilku dresiarzy wchodzi do autobusu środkowymi drzwiami korzystając z tego ze ludzie wysiadaja i maja w nosie czyjakolwiek presje.

                              Sądzę też, że wtedy po prostu kierowca nie rusza z przystanku.

                              Ten nieoddzielony od pasazerow szybami i barierami kierowca? No to juz jest groteskowe. Moze za 20 lat systematycznej ewolucji mentalnosci społeczenstwa dojdziemy do tego etapu. I to abstrahując od wszelkich technicznych ograniczeń jakie ma kierowca w autobusie aby wychwycic w lusterku że ktos nie skasowal biletu.

                              > Nie ma przemykania, nie ma mandatów. Nie masz biletu - nie jedziesz. Byłeś w pu
                              > bie kiedyś? Jak nie zapłacisz to nie wypijesz.

                              No i wracamy do koncepcji PKSu- ale to co sprawdza sie na trasie gdzie margines czasowy jest spory a na wiekszości przystanków wsiada nie wiecej niz 5 osób, w MZK doprowadziłoby raczej do frustrującego balaganu.
                              W sumie to wolalbym sie mylić, ale nie widze jak to mogloby działac w naszych warunkach. Sam komunikacja miejska juz od dawna praktycznie nie jeżdżę bo nie mam po co, jednak nie chciałbym jako podatnik dotowac systemu ktory umozliwia kombinowanie bez wiekszego wysilku. Jeżeli taki system wprowadzi prywatny przewoźnik (lub MZK po prywatyzacji) uznając ze mu sie to opłaca to życzę im powodzenia.
                              • jerzy_gw Re: Proste rozwiązanie 03.08.11, 01:19
                                jaz0n napisał:

                                > No nie żartuj- kierowca bedzie monitorowac ilość 'dzwieków' ktore powinien usły
                                > szec? Bądźmy poważni.

                                Nie chodzi o ilość. Nieważny bilet wydaje inny dźwięk, to proste.

                                > nawet tego. Bolesne ale prawdziwe- nie badź naiwny. Jestem też w stanie wyobra
                                > zic sobie bez problemow jak kilku dresiarzy wchodzi do autobusu środkowymi drzw
                                > iami korzystając z tego ze ludzie wysiadaja i maja w nosie czyjakolwiek presje.

                                Z dresiarzami to oddzielna sprawa, ale przecież tego typu sytuacja w obecnym stanie również jest nie załatwiona, mimo kontrolerów. Z tym, że i tak wspomniane przeze mnie rozwiązanie tu jest lepsze bo wszyscy widzą, że dresiarze jadą bez biletu. Poza tym jeśli nikt nie wysiada to nie otwierają się środkowe drzwi i dresiarze muszą wejść przodem.

                                >
                                > Sądzę też, że wtedy po prostu kierowca nie rusza z przystanku.
                                >
                                > Ten nieoddzielony od pasazerow szybami i barierami kierowca? No to juz jest gro
                                > teskowe. Moze za 20 lat systematycznej ewolucji mentalnosci społeczenstwa dojdz
                                > iemy do tego etapu. I to abstrahując od wszelkich technicznych ograniczeń jakie
                                > ma kierowca w autobusie aby wychwycic w lusterku że ktos nie skasowal biletu.

                                Nie wiem czemu kierowca ma patrzeć w lusterko? Przechodzisz tuż przy nim i on widzi czy masz bilet. W lusterku, jeśli już, to wystarczy, że zobaczy kogokolwiek wchodzącego a już budzi to podejrzenie i może spojrzeć czy podejdzie do kasownika. Nie ma barier więc manewr spojrzenia nie kosztuje wiele wtedy.

                                > No i wracamy do koncepcji PKSu- ale to co sprawdza sie na trasie gdzie margines
                                > czasowy jest spory a na wiekszości przystanków wsiada nie wiecej niz 5 osób, w
                                > MZK doprowadziłoby raczej do frustrującego balaganu.

                                W PKS kolejka wchodzących jest długa wtedy gdy bilety się kupuje u kierowcy. Jeśli się je tylko okazuje to jest b. szybko. A ja mówię o 'elektronicznym', szybkim odbijaniu biletów bez udziału kierowcy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja