arj3
09.05.12, 07:20
"w której przyjmuję została zamknięta, bo wyszedłem 10 minut wcześniej z pracy. Oczywiście już po przyjęciu wszystkich zapisanych na ten dzień pacjentek - mówi dr Mizerewicz. "
to jest norma że lekarze spóźniają się do pracy, albo wychodzą sobie prędzej.
A co by ten lekarz powiedział jakby przyszła jakaś pacjentka z nagłym przypadkiem? Pocałuje klamkę. Godziny przyjęć są święte, ale nie dla lekarzy. A jak trzeba to trzeba posiedzieć dłużej, jak wszędzie. Już dawna zrobił się folwark w tych małych przychodniach. Państwo w państwie.