Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkolić

27.07.12, 10:51
To draństwo łamane przez sk...syństwo!RZĄD nie ogarnia tego dziadostwa urzędniczego!!
    • roger_wolff Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkolić 27.07.12, 13:36
      Dlaczego ta Pani nie powie wprost, że wycieczka się udała, było ciepło, świeciło słońce, kwitły pomarańcze a woda była znacznie cieplejsza niż w Bałtyku?
    • hecer za mało jest takich wyjazdów 27.07.12, 16:51
      Szkolenie pracowników urzędów i wymiana doświadczeń podczas wyjazdów zagranicznych powinny być OBOWIĄZKIEM kierownictwa, tym bardziej że są na to środki europejskie, które pokrywają całość wyjazdu.

      Rozwijanie partnerstwa instytucjonalnego jest jednym z priorytetów Europejskiego Funduszu Społecznego.

      Mówienie, że "ktoś jedzie na wakacje" to po prostu zwykła inwektywa. Ci ludzie jechali zdobywać doświadczenie zawodowe.

      Uważam, że w ciągu kilku lat każdy urząd pracy i każda instytucja pomocy społecznej w województwie powinna oddelegować przynajmniej kilku pracowników na staże zagraniczne, a jednocześnie przyjąć do siebie kilku pracowników z instytucji zagranicznych.

      Tylko w ten sposób można wprowadzić innowacje w kluczowych instytucjach rynku pracy.

      Tekst gazety wyborczej - w zamierzeniu napisany żeby wywołać oburzenie - określiłbym jako skrajnie głupi, nieodpowiedzialny. Jego autor to zwyczajny populista szukający taniej sensacji. Gamoń po prostu.
      • syn_biskupa Re: za mało jest takich wyjazdów 27.07.12, 17:19
        hecer napisał:

        > Szkolenie pracowników urzędów i wymiana doświadczeń podczas wyjazdów zagraniczn
        > ych powinny być OBOWIĄZKIEM kierownictwa,
        > Mówienie, że "ktoś jedzie na wakacje" to po prostu zwykła inwektywa. Ci ludzie
        > jechali zdobywać doświadczenie zawodowe.

        Słyszałem, że podobno na Hawajach wchodzi najlepiej w głowę.
        • stefandoopa Re: za mało jest takich wyjazdów 27.07.12, 18:45
          oczywiscie - drink najlepiej wchodzi w glowe ;]
        • hecer European Social Fund 28.07.12, 00:57
          w południowych Włoszech bardzo rozwinięty jest ruch spółdzielczy. WUP zaczyna udzielać wsparcia na zakładanie spółdzielni socjalnych. To jest dużo trudniejsze niż przekazywanie środków na jednoosobową działalność, ma powstać firma składająca się przynajmniej z kilku pracowników, itp.

          Sycylia to nie jest pomysł na wakacje tylko racjonalny wybór.

          Nie ma w tym nic dziwnego. Są środki europejskie, jest bardzo dużo nacisk aby je przeznaczać na projekty ponanarodowe (a także innowacyjne), ciągle mówi się o partnerstwie. Można powiedzieć wręcz tak: to Unia nas ciągle opieprza że za mało współpracy, za mało partnerstwa, za mało komplementarnych działań, za mało wymiany doświadczeń i współpracy.

          Na stronie EFS jest cały portal dla instytucji poszukujących partnerów zagranicznych, jest lista projektów współpracy zagranicznej.

          ec.europa.eu/esf/main.jsp?catId=56&langId=en

          Collaborating and sharing experiences across borders, whether national, regional or organisational, is an effective way to access new ideas, innovative approaches and new skills. It helps participants understand what works and what does not, and why.

          To ze strony Europejskiego Funduszu Społecznego.

          I teraz komuś się wreszcie chciało oderwać od biurka, zrobić projekt, a potem go zrealizowac i rozliczyć, przygotować cały ten wyjazd, agendę, spotkania, uzgodnić to z partnerem zagranicznym: telefonicznie i mailowo.

          A na końcu przychodzi gamoń z wyborczej żeby papu inny gamoniom rozpieprzając czyjąś pracę.

          To jest więcej niż wkurzające, to jest zwyczajnie niesprawiedliwe i populistyczne. No i po prostu głupie. Z dziennikarstwem nie ma to nic wspólnego.
          • hecer Re: European Social Fund 28.07.12, 01:09
            It is estimated that at least €3 billion will be used for transnational cooperation in this period, representing around 2.5% of the total ESF budget. Of this amount, €1.24 billion is going to dedicated transnational priority axes in 47 of the EU 116 operational programmes.

            Założeniem jest wydanie 2.5% budżetu na tego typu projekty; takie są oczekiwania. I akurat ktoś rozsądny doszedł do wniosku, że skoro w Polsce realizowane jest coś zupełnie nowego i jest to wzorowane na metodach które okazały się skuteczne w innych krajach (spółdzielnie socjalne), to dobrze połączyć jedno z drugim: nawiązać współpracę, wydać część środków na współpracę międzynarodową i zarazem dowiedzieć się więcej o tym jak w praktyce stosować takie metody.

            A dla znudzonego dziennikarza GW, który nie potrafi nic ciekawego napisać, któremu nie chce się zrobić risercza, nie chce się myśleć, szukać, pytać, dowiadywać, poznawać najważniejsza będzie tania sensacja: "urzędnicy jadą do Włoch". Akurat ci co pojechali pewnie jak wrócą będą musieli swoją zaległą pracę wykonać i urlop przesunąć na wrzesień.

            Ktoś coś fajnego robi, coś więcej czego zresztą oczekuje od niego unijny sponsor, a dziennikarze to po prostu niszczą. To jest tego typu artykuł: nastawiony na tanią sensację, którą gamoń chce błysnąć i nie ważne dla niego że w czymś ważnym przeszkadza.
            • hassleader Re: European Social Fund 28.07.12, 01:28
              OK, hecer, szkolenia za granicą są potrzebne, ale szkolenie dwutygodniowe to dla mnie kpina. Żeby zrozumieć jak to działa, to trzeba tam popracować kilka tygodni lub miesięcy aż do momentu zrozumienia, na czym to polega naprawdę. Wczuć się w klimat, sposób działania, potrzeby miejscowych mieszkanców. To jest potrzebne, ale nie można robić po łebkach. Po kilku tygodniach czy miesiącach można porównać metody działania w Polsce i za granicą i wypracować coś pośredniego, co będzie najlepszym rozwiązaniem. Ale dwa tygodnie nigdy nie wystarczą, choćby nie wiem co. Nie neguję potrzeby tych szkoleń, ale ich krótki czas trwania.
              • hecer Re: European Social Fund 28.07.12, 15:16
                trzeba przynajmniej kilku miesięcy. A najlepiej zrobić wymianę, exchange programme. Wersję Erasmusa dla urzędników. Tylko kto się zajmie dzieckiem, rodziną, itd...

                No ale jest już problem bo pojechali bo pojechali na Sycylię na 2 tyg. Za chwilę ktoś będzie sprawdzał czy przypadkiem nie wypili trochę sycylijskiego wina..."na koszt podatników ! ! ! ! ! ".
                • hassleader Re: European Social Fund 29.07.12, 01:31
                  No własnie o tym piszę, potrzeba kilku miesięcy. W dwa tygodnie to można tylko być poklepywanym przez szkolących, którzy będą utwierdzać kursantów w przekonaniu, że tutaj (w miejscu szkolenia) wszystko działa perfekcyjnie, niestety, ale niuanse wyjdą dopiero później, czyli po powrocie, bo okaże się, że jednak że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Miejscowe układy, zależności od sponsorów, mentalność miejscowych ludzi jest inna, niż Polaków. No cóż, dwutygodniowy kurs można traktować jedynie w kategorii wczasów kierunkowych, ale nie dogłębnego szkolenia.
                  A nawet to picie sycylijskiego wina mogło by wyjść na dobre, ale nie w okresie dwóch tygodni. Niestety, za krótko...
                  • hecer Re: European Social Fund 29.07.12, 23:03
                    > No cóż, dwutygodniowy
                    > kurs można traktować jedynie w kategorii wczasów kierunkowych, ale nie dogłębn
                    > ego szkolenia.

                    A dlaczego? Jechali tam w konkretnym celu i w dwa tygodnie udało się porozmawiać o tym, o czym chcieli porozmawiać, poznać ludzi, nawiązać kontakty. Dzięki temu można do kogoś tam napisać maila, przypomnieć się, poradzić w konkretnej sprawie. Wakacje? Bez przesady. Kilka wystąpień, seminarium, warsztaty. Może po 17 tej można wyjść na miasto i coś zobaczyć, może w weekend, nie wiem. Ale jak jedziesz z ludźmi z którymi pracujesz i swoim szefem to raczej nie są wakacje. Na wakacjach po prostu odrywasz się od pracy, a tu z nią masz do czynienia. I pewnie każdy taki wyjazd oznacza konieczność zrobienia jakiegoś sprawozdania, itd. Nie twierdzę, że taki wyjazd do katorga, fajnie się oderwać od codzienności. To jest też okazja aby poprawić klimat w pracy, itd. Na uczelniach (publicznych) też organizuje się kilkudniowe konferencje czy seminaria. W zasadzie po co? Publikacje są dostępne online, kontakt mailowy wystarcza by się dogadać. Chodzi jednak o spotkanie, prezentacje, publiczne wystąpienia, nawiązanie kontaktów, luźne rozmowy. To bardzo ważne w pracy. Nie można traktować roboty w ten sposób, że "od 8 do 16 nie jestem człowiekiem, tylko urzędniczą maszyną przyjmującą i rozpatrującą wnioski".
            • hassleader Re: European Social Fund 29.07.12, 01:48
              Jeszcze dodam, że w ramach projektów innowacyjnych ogłasza się w UK coroczne konkursy na rozwiązania usprawniające istniejące procedury.
              Otóż, pewna huta ogłosiła konkurs innowacyjny na usprawnienie zaczepu formy odlewniczej, do której było potrzeba "naprowadzacza", którego zadaniem było za pomocą pilota naprowadzenie haka podwieszającego kocioł z surówką, trafienie w ucho kotła. Było to zadanie dosyć skomplikowane. Wygrał koleś, który po prostu zwiększył średnicę ucha kotła. Wykazał, że nie potrzeba do tego "naprowadzacza" i zgarnął nagrodę 100 tys funtów.

              Czasem proste usprawnienie działania czegokolwiek może być naprawdę rewolucyjne. Mam nadzieję, że te szkolenia na Sycylii doprowadzą do podobnych "odkryć".
              • hecer Re: European Social Fund 29.07.12, 23:04
                tak naprawdę taki wyjazd na Sycylię już jest innowacją - co widać po świętym oburzeniu na forum sprowokowanej przez głupi artykuł.
      • rozczarowana-torunianka Re: za mało jest takich wyjazdów 27.07.12, 22:02
        też nie mam nic przeciw temu, aby urzędnicy zobaczyli jak jest gdzie indziej.
        Niech się uczą na przykładach, ale potem niech to czego się nauczyli, wprowadzają w czyn, a nie urzędniczeją i obojętnieją na wszystko.
        • hecer Re: za mało jest takich wyjazdów 28.07.12, 01:30
          chyba Polacy też chcą aby obsługiwał ich urzędnik, który zna europejskie standardy.

          ...a nie pojechali do Grecji, tam urzędnicy już na drugim piętrze podobno dostają dodatki za pracę na wysokościach...:)

          Oby więcej takich projektów. Moim zdaniem dobrze by było, aby urzędnik z małej gminy, z jakiejś Gruty czy Śliweczek, zobaczył jak wygląda praca urzędnika na podobnym stanowisku w innej małej gminie.

          Toruń ma całą masę "miast partnerskich" - ale nasi urzędnicy jakoś do nich nie jeżdżą, przynajmniej nie słyszałem o tym. Nic prostszego, są na to środki, wszyscy byliby szczęśliwi gdyby takie projekty były. Nie chodzi mi o prezydenta i świtę z przewodniczącym rady miasta, bo ci sobie jeżdżą. Chodzi o ludzi, którzy pracują w urzędach, obsługują klientów. Tylko nikomu nie chce się napisać takiego projektu. Tak naprawdę wszystko zatrzymuje się na etapie: "ale kto ma to zrobić i przygotować?" lub "kto ma to w zakresie obowiązków?". Nikt.

          A szkoda. Bo taki wyjazd to jest i praca, i okazja by coś zobaczyć w Europie. Mi się wydaje, że dużo więcej wchodzi do głowy jeśli łączy się pracę z przyjemnością, jeśli nie ma rutyny wydajność rośnie. Po 10 latach za biurkiem urzędnik nie jest kreatywny i zaangażowany, powinien być obowiązkowo wykopany na taką poznawczą ekskursję, dzięki temu może spojrzeć inaczej na swoją pracę, zastanowić się dlaczego gdzie indziej robi się coś inaczej niż tu, zastanowić się dlaczego, itd.

          Dla urzędników z małych gmin delagacja do Torunia to okazja aby zobaczyć Plazę czy iść do Macdonalda, bo na wsi tego nie ma. Jesteśmy w Europie, są delegacje do Warszawy i do Brukseli, są szkolenia we Wrocławiu a mogą być równie dobrze w Monachium.

          Tylko jakże inaczej to brzmi gdy artykuł napisany przez osobę którą cechuje zła wola lub potrzeba poszukiwania sensacji tylko dlatego, że nie potrafi napisać ciekawego, przemyślanego artykuły na jakiś istotny temat.
    • aliasqbek Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkolić 28.07.12, 10:24
      Hecer....co za..... "reinkarnacja".
      Szczena mi opadła.
      • hassleader Re: Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkol 29.07.12, 01:50
        aliasqbek napisał:

        > Hecer....co za..... "reinkarnacja".
        > Szczena mi opadła.

        Hecer jest po prostu realistą, to cały jego sekret :)
        • asfaltbagienny Re: Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkol 30.07.12, 10:06
          hassleader napisał:

          > Hecer jest po prostu realistą, to cały jego sekret :)

          Doprawdy???

          Może "załapie się" na jakieś szkolenie z budowy mostów sponsorowane z podatków???

          • syrenka1000 Re: Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkol 30.07.12, 13:13
            A z UM latali nawet do stanów w delegację oglądać łupki.
          • hassleader Re: Urzędnicy jeżdżą na Sycylię. By się tam szkol 31.07.12, 01:36
            A wiesz, to dobry pomysł, tylko, ze spóźniony. Gdyby wyslać na takie szkolenie Zaleskiego i kilku innych, którzy mieli wpływ na ten most, to może kosztowało by to kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale zaoszczędziło by kilkaset milionów.
            Jaki hecer jest, taki jest, ale on podchodzi do tego z pasją, szuka danych, argumentuje, a nie szczeka po próżnicy bez żadnych argumentów ja np. szlachcic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja