Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka

    • colec Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 27.10.12, 11:37
      Cześć hassleader. Co do pierwszeństwa w prorokowaniu - nie ma sprawy, chociaż nasze proroctwa są jedynie podobne, a nie identyczne. Natomiast widzę, że jesteś pesymistą przewidując, że za kilkadziesiąt czy nawet za kilkaset lat ktoś będzie jeszcze pamiętał niejakiego JPII. To przecież już teraz jest jedynie lokalny (tj. polski "święty"), reszta świata pamięta go już jak przez mgłę, a większość - ze cztery miliardy ludzi - nigdy o człowieku nie słyszała nie czują się z tego powodu stratni. To tylko polskie media przez 24 godziny na dobę wmawiają ciemnemu ludowi, że cały świat nic innego nie robi, tylko rozpamiętuje nauki polskiego papieża. A to g... prawda, dla cywilizowanego świata JPII jeszcze za życia był po prostu folklorem, reliktem, a dla odwiedzających Watykan turystów lokalną atrakcją, czymś w rodzaju "misia z okienka". A ponieważ postęp cywilizacyjny także i w Polsce będzie się dokonywał, i to pomimo wybitnie niesprzyjającego ustroju (tj. katolicyzmu), to za kilkadziesiąt lat, gdy wreszcie już będziemy normalnym, demokratycznym państwem prawa, także i Polacy będą szli do kościoła jak dziś chodzi się do teatru. Kościelny ślub, chrzciny czy pogrzeb będą miały taką właśnie rangę - tradycyjnej uroczystości, oprawy ważnego skądinąd wydarzenia i niczego albo prawie niczego więcej. Bo nawet jeżeli część ludzi będzie w dalszym ciągu wierzyła w jakiegoś boga, to - zakładam, że każdy będzie już po maturze - nie będą przecież wierzyli w zawarte w rozmaitych świętych księgach opowieści nie z tego świata. Myślę, że także np. przeczący rozumowi (zarówno ludzkiemu, jak i jakiemukolwiek boskiemu) dogmat o niepokalanym poczęciu też wcześniej czy później okaże się przejawem okresu błędów i wypaczeń. Podobnie za drastyczne wypaczenie zostanie uznana dzisiejsza wściekła kampania antyaborcyjna czy nagonka na invitro, a winni zostaną wskazani i napiętnowani. Większość złoży też samokrytkę zwalając wszystko na - bo ja wiemj - komunę? Terleckiego? JPII? Postępu cywilizacyjnego nie da się zatrzymać, a kościół katolicki w jakimś niezrozumiałym uporze nie chce tego przyjąć do wiadomości. Skończy się to gigantycznym krachem.
      Przy okazji: kapitalna jest regularnie powtarzana w modlitwie liturgii godzin fraza "... a lwa i smoka podepczesz". Oznacza to przecież ni mniej, ni więcej, że prawowierny katolik musi wierzyć w smoki. To dla średnio inteligentego absolwenta liceum - wierzącego w smoki profesora Giertycha wraz z gronem rydzykowych "profesorów geotermalnych" wyłączam - chyba jednak trochę za wiele.
      Wystarczy. Z uwagi na stan zabagnienia można by na te tematy dyskutować godzinami. Na koniec pozwolę sobie na proroctwo następujące: za kilkaset lat Jezus będzie wymieniany w jednym rzędzie z niejakim Zeusem czy innym bogiem Ra i podobnie traktowany. Z sympatycznym, wyrozumiałym dla prymitywizmu przodków uśmiechem...
      • hassleader Re: Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 29.10.12, 01:41
        Dzięki, colec, za bardzo rzeczowy post.
        Bardzo proroczy zresztą. :)
        No dobra, jak juz założymy tę sektę, to proroctwem sie podzielimy ;)

        > Natomiast widzę, że jesteś pesymistą przewidując...

        Chciałeś napisać: optymistą?
        Tak, pewnie to mogłoby być optymistyczne, ale po pierwsze, użyłem tego jako przykładu powstawania religii, po drugie, zgadzam się w całej rozciągłości z "lokalnością" JPII. Ale przecież Jezus był również "lokalny", podobnie, jak Mahomet. Zwróć uwagę na założycieli sekt. Charyzmatyczni, z jasną (znaczy się, z tym, co chce usłyszeć odbiorca) argumentacją.
        Zgadzam się też z tezą, że powstanie nowej religii dzisiaj może być trudne. Ale nie niemozliwe. Jak wiadomo, religia opiera się na wierze w coś lub kogoś. W przypadku JPII oba warunki są spełnione.

        > Bo nawet jeżeli część ludzi będzie w dalszym ciągu wierzyła w jakiegoś boga,
        > to - zakładam, że każdy będzie już po maturze - nie będą przecież wierzyli
        > w zawarte w rozmaitych świętych księgach opowieści nie z tego świata.

        Ale jednak zwróć uwagę, że 3/4 ludzkości żyje jeszcze w średniowieczu i tu upatruję szansy dla nowych religii. Nikaragua, Honduras, Panama - to biedne, zacofane kraje, gdzie JPII był przyjmowany jak bóg, co może, przy pomocy odpowiedniego katalizatora (patrz przykład św. Pawła) doprowadzić do powstania nowej religii, nieprawdaż?

        > Myślę, że także np. przeczący rozumowi (zarówno ludzki
        > emu, jak i jakiemukolwiek boskiemu) dogmat o niepokalanym poczęciu też
        > wcześniej czy później okaże się przejawem okresu błędów i wypaczeń.

        Dogmat ten tez nie jest taki znowu stary, chociaż twierdzenia o niepokalanym poczęciu pojawiały sie już 1500 lat temu, ale przyklepano oficjalnie całkiem niedawno, w XIX wieku bodajże. Najlepsze jednak z tego jest to, że w czasach Jezusa tak człowiek żyjący w celibacie był niesamowitym dziwadłem, jak i kobieta niezamężna i bezdzietna była też różnie postrzegana. No chyba, że była kapłanką. Czyli; Jezus prawdopodobnie był żonaty, choćby ze względu na presję ówczesnej mentalności ludzkiej.

        > a lwa i smoka podepczesz". Oznacza to przecież ni mniej, ni więcej, że
        > prawowierny katolik musi wierzyć w smoki.

        Z tym smokiem to historia jest bardziej skomplikowana. W chińskiej tradycji smok był dobry i był strażnikiem wody. W mitach o św. Jerzym smok pilnował dostępu do wody dla miasta Cyreny, więc ten go zabił. Czujesz analogię? Czyżby te same mity występowały w różnych religiach? Ano, tak. Jak legenda o Noem i jego arce występuje we wszystkich religiach świata, tak smok też w nich wystepuje. Nawet w starosłowiańskich wierzeniach, więc coś jest na rzeczy. Oczywiście, że nie był to smok ze skrzydłami, ziejący ogniem, ale wąż jest już bardziej prawdopodobny i akceptowalny.

        > nagonka na invitro i aborcja

        zgadzam się, ale nie wypowiadam. Mam tylko nadzieję, że ci co głosują za zakazem aborcji, przejmą odpowiedzialność za wychowanie niechcianych dzieci. I nie za moje podatki.

        > Na koniec pozwolę sobie na proroctwo następujące: za kilkaset lat Jezus będ
        > zie wymieniany w jednym rzędzie z niejakim Zeusem czy innym bogiem Ra i podobni
        > e traktowany.

        Ale to nie jest proroctwo, to fakt istniejący już dziś. Religia Jezusa jest przedłużeniem religii egipskiej z tamtych czasów, praktycznie różniła się dodatkiem "miłości do bliźniego", co było nowością i wyróżniło ten odłam od innych. Tamta religia 2 tysiące lat temu to była właśnie wiara w Zeusa i Izis, w najczystszej postaci. Dopiero Paweł w swej mądrości doprowadził do "boskości" Jezusa, bo tego potrzebował. A że był żydem, to zamienił Zeusa na Jahwe, Izis na Marię, resztę pomniejszych bóstw zastąpił świętymi, święta "pogańskie" mianował "chrześcijańskimi", nawet nie zadając sobie trudu zmiany dat. Wcześni chrześciajnie zaadoptowali ten układ jedynie dlatego, ze w ich mniemaniu wciąż jest to ta sama religia, którą wyznawali dotychczas. Schody zaczęły się kilka wieków później, prześladowania, itp.

        > Z sympatycznym, wyrozumiałym dla prymitywizmu przodków uśmiechem.

        Religia była zawsze elementem wiążącym ludzi we wspólnoty, nie można deprecjonowac jej znaczenia, chrześcijaństwo np. wprowadziło pismo w Europie, historia Europy jest właściwie udokumentowana dopiero od czasów chrześcijańskich.

        Fakt, iż dzisiaj religia katolicka na przykład straciła i traci na znaczeniu, ale nie można mówić, że tylko prymitywni ludzie wierzyli w coś. Dzisiaj też jest ważnym elementem życia ludzi, umacnia ich psychicznie, jednoczy pozytywnie lub negatywnie, ale jednoczy, daje nadzieję, wpływa na rzeczywistość. Kościół katolicki przeżywa kryzys z powodu niedostosowania się do dzisiejszej rzeczywistości. Tak skostniała, rozwinięta do granic absurdu organizacja ewoluuje wolniej, niż następują zmiany.

        Ludzie szukają odświeżającej alternatywy, nowej etyki, którą ona niesie, dlatego, jak wspomniałem w swoim "proroctwie", może powstać coś nowego na miejsce przebrzmiałej religii, coś, co będzie odpowiadać bieżącym potrzebom.
        To jest wątek o Rydzyku. On jest najlepszym przykładem "nowego", odpowiadającego ludzkim potrzebom. Setki tysięcy ludzi wierzy w jego słowa, bo widocznie kk nie spełnia juz ich oczekiwań, a jednocześnie jest tak blisko niego (kościoła katolickiego), że nie wywołuje poczucia zdrady katolicyzmu u jego wyznawców (patrz kilka akapitów wyżej, ajk wcześni chrześcijanie zaadoptowali nową religię). Ten człowiek jest na najlepszej drodze do stworzenia nowej religii, a właściwie kolejnego już odłamu chrześcijaństwa. Właściwie już to zrobił, ale kk jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, albo świadomie czeka, aby się podczepić i trwać dalej.

        I na koniec powtórzę to, co zawsze piszę przy każdej okazji: Każda religia opiera się na wierze w mity. Ale te mity mają swoje realne miejsce w przeszłości, pochodzą od rzeczywistych wydarzeń, tysiąckrotnie przez wieki przeinaczanych i ubarwianych. Przykłady: potop, arka przymierza, dziesięć przykazań, Sodoma i Gomora, Mahomet. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jakieś współczesne wydarzenie czy osobowość była katalizatorem tworzącym nową religię, na miarę współczesnych potrzeb.

        Jesteśmy uzależnieni od religii i od etyki, którą ona niesie, czy tego chcemy, czy nie. Różnica między wierzącymi i ateistami jest taka, że ci drudzy postępują według tych samych zasad, ale nie płacą haraczu kapłanom tych pierwszych...
    • colec Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 29.10.12, 20:30
      Cześć hassleader. Uff. Wyczerpujący i sensowny wykład. Dzięki. Wydaje mi się jednak, że nie uwzględniasz w stopniu wystarczającym co najmniej dwóch istotnych czynników: w miarę wzrostu poziomu zamożności rośnie też poziom wykształczenia, z czym wiąże się wzrost ogólnego poziomu wiedzy. Ludzie coraz lepiej i swobodniej, tj. bez ograniczeń, samodzielnie, posługują się rozumem i tzw. zdrowym rozsądkiem. A to z kolei skutkuje wzrastającą obojętnością na opowieści nie z tego świata. Popatrz na Skandynawię: Duńczycy, Szwedzi, Norwegowie to ludzie tak na prawdę niewierzący, którzy z wielką frajdą deklarują (zdecydowana większość z nich), że w kościele bywają trzy razy w życiu - gdy są chrzczeni, gdy biorą ślub i gdy są chowani. Dokładnie takie oświadczenie od księcia Henryka, męża duńskiej królowej Małgorzaty II, usłyszeli w połowie lat dziewięćdziesiątych polscy dziennikarze, gdy przebywali na Wyspach Duńskich w związku z przygotowaniami do wizyty duńskiej pary królewskiej w Polsce. Książę został zapytany, czy wierzy i jak często chodzi do kościoła. Jego odpowiedzi ze spokojem i uśmiechając się wysłuchała też królowa, która jest najwyższym zwierznikiem duńskiego kościoła. Wielu Skandynawów, którzy w dalszym ciągu deklarują się jako wierzący, mówi tak by zaakcentować swoją omienność i/lub dystans czy wręcz niechęć wobec coraz liczniejszych i jednoczących się wokół swoich religii napływowych muzułmanów. A mimo to są np. w Danii kościoły (dobrze ponad 100), w których na niedzielnych mszach są, oprócz kapłana, 2-3 osoby (słownie: dwie-trzy). Ludzie mądrzy, nie mający kłoptów materialnych, żyjący w zamożnym, dobrze urządzonym kraju, nie straszeni i nie szczuci na siebie nawzajem przez polityków i/lub kapłanów, mają znacznie więcej i znacznie bardziej interesujących sposobów spędzania niedzielnego poranka.
      I czynnik drugi. Mam taką teorię, że pierestrojka była możliwa, gdyż towarzysze z KGB, którzy w świecie bywali i ten świat oraz zachodzące w nim zmiany uważnie śledzili, poinformowali Biuro Polityczne czy kogo tam poinformować należało, że system komunistyczny lada moment przerżnie konfrontację z gospodarką wolnorynkową. I nie tyle nawet ze względów ideologicznych, ile ze względu na zacofanie technologiczne "socjalistycznej" godpodarki i przemysłu, które było nieodłączną cechą tamtego ustroju. A zwłaszcza ze względu na gwałtowny rozwój technik informatycznych i komunikacyjnych. Zauważ, że powszechne dzisiaj technologie komunikacyjne były tuż za progiem: w końcówce PRL nastąpił prawdziwy wysyp magnetowidów, po roku 1989 pojawiły się masowo anteny satelitarne, zaraz potem telefony komórkowe, nieco później internet. Jasne było, że głupi, bazujący na opresji i fałszywej/kontrolowanej informacji system - gdyby się wcześniej sam nie zwinął (pierestrojka) - zostałby za chwilę zmieciony przez lud, którego nie dałoby się już trzymać w niewiedzy, jak było to jeszcze możliwe choćby w roku 1981 ("rozmowa kontrolowana", zagłuszanie Wolnej Europy). Ktoś tam w tym dawnym ZSRR okazał się wystarczająco mądry, aby pozwolić/dopuścić do zlikwidowania tego systemu bez czekania na jakiś gigantyczną katastrofę. Tymczasem - tu przechodzę do rzeczy - kościł katolicki wydaje się być głupszy od oficerów KGB i sekretarzy KPZR i mentalnie w dalszym ciągu jest na etapie indoktrynowania owieczek przez proboszcza, co w szybkim tempie prowadzi do katastrofy właśnie. To było, owszem, dobre jeszcze pięćdziesiąt lat temu, to jeszcze jako tako funkcjonuje w odniesieniu do "targetu" ojca Rydzyka, ale jeszcze jedno pokolenie i te banialuki będą jedynie bawić. Dzisiaj ludzie mają coraz mniej czasu dla siebie i najbliższych, kto więc będzie tracił to cenne dobro na słuchanie opowiadającego jakieś niewyobrażalne bzdury (np. o konieczności zachowania przedmałżeńskiej czystości) pana w sukience, który żyje nie wiadomo z kim - z sobą, z kochanką, czy z innym panem. Kościół tego nie rozumie. I ja ich - tych nierozumiejących - też rozumiem. Bo to jest tak jak z organizmem, który w ramach ewolucji osiągnął tak wysoką specjalizację i przystosowanie do określonych warunków, że nie jest już w stanie się zmienić. Doktryna katolicka, gdyby miała się w jakiś sensowny sposob zmienić, to przestałaby być sobą. A gdy będzie chciała pozostać sobą, to padnie. Koło się zamyka.
      Na koniec pozwolę sobie zacytować następujące chińskie powiedzenie: "Jeżeli nie zmienimy kierunku, do dojdziemy tam, dokąd zmierzamy". Trudno o lepszy opis sytuacji katolicyzmu w XXI wieku. Amen.
      A swoją drogą, to od szwindli i wpadek ojca dyrektora doktora Rydzyka przeszliśmy jakoś niepostrzeżenie do filozofii niemalże, zaczęliśmy dyskutować o sprawach ustrojowych. Fakt, że ustrój mamy w Polsce ch...yba w dalszym ciągu nie najlepszy, Partia też wcale nie lepsza od tej poprzedniej (sekretarze w mediach na każdym kroku, nawet za PRL tak źle nie było), a sojusze to już zupełna egzotyka, np. z faciem w czerwonych ciżemkach. Warto byłoby tym tematem się zająć, nad tym popracować. Gdyby tu się powiodło, to problem pt. "Rydzyk" znikłby sam z siebie. W na prawdę wolnym, demokratycznym państwie prawa ktoś taki nie miałby szans się pojawić, czyż nie? Bawi mnie każdorazowo, gdy słyszę jak nasi pouczają a to Łukaszenkę, a to Janukowycza o prawach człowieka i o tym, co oznacza praworządność i jakie standardy obowiązują w państwie prawa. Tymczasem Polsce do tych standardów jeszcze bardzo daleko. Ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie.....
      Pozdrawiam
      • hassleader Re: Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 30.10.12, 23:17
        colec napisał:

        > Wydaje mi się jednak, że nie uwzględniasz w stopniu wystarczającym
        > co najmniej dwóch istotnych
        > czynników: w miarę wzrostu poziomu zamożności rośnie też poziom wykształczenia,
        > z czym wiąże się wzrost ogólnego poziomu wiedzy. [...] Popatrz na Skandynawię:
        > Duńczycy, Szwedzi, Norwegowie to ludzie tak na
        > prawdę niewierzący, [...] A mimo to są np. w Danii kościoły (dobrze ponad 100), w
        > których na niedzielnych mszach są, oprócz kapłana, 2-3 osoby (słownie: dwie-trzy).

        Witam ponownie.
        Poziom religijności jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia społeczeństwa i z tym się jak najbardziej zgadzam. Dlatego w interesie kościoła było przez wieki trzymać "parafian" (warto sprawdzić, co to słowo znaczy, to tlumaczy wszystko) w ciemnocie. Wiadomo, ze ciemnemu każdy zabobon można wcisnąć, a ten przyjmie to na wiarę, bo jaśnie pan ksiądz przecież ma zawsze rację.

        Ale też wspominałem, że 3/4 ludności Ziemii właściwie żyje jeszcze w średniowieczu, albo poziom mentalności i wykształcenia kwalifikuje ją do tegoż okresu. I tam jeszcze religia ma duże pole do popisu.

        Jak myślisz, po co są jakieś misje w Afryce, Ameryce Południowej? Najwyżsi hierarchowie kk zdają sobie doskonale sprawę, że Europa dla chrześcijaństwa jest już stracona. Szukają nowych "rynków zbytu", ze się tak wyrażę. Ktoś powie: bzdura, chrześcijaństwo ma się dobrze. No nie. Kk patrzy w perspektywie setek i tysięcy lat, oni wiedzą, że mają czas i każda zmiana, nawet najbardziej absurdalna, zostaje uznana za oczywistą po odpowiednio długim czasie. I widzą, że ich czas w Europie dobiega końca. Długoperspektywiczność kk jest jednocześnie jego siłą i jego zgubą. Bo planują na kilkaset lat naprzód, ale też nie potrafią się zmienić w coraz szybciej biegnącej rzeczywistości.

        Poza tym jest jeszcze islam. Wyprze on chrześcijaństwo z Europy w ciągu kilkudziesięciu, kilkuset lat, chyba, ze Araby osiągną taki poziom uświadomienia, że wyjdą ze średniowiecza. I stwierdzą to samo, co my: nie warto ginąć za jakąkolwiek religię. Zwróc też uwagę, że ciapaci zyjący w Europie mają opinię "nieintegrujących się". Niby tak, ale to jedno pokolenie. Sam znam osobiście kilka "ciapatek" w drugim albo i trzecim pokoleniu, które nie łażą w burkach, jak ich matki, chodzą w soboty do pubów, są otwarte i nie biorą swojej religii tak dosłownie jak rodzice. Więc zależność wykształcenie-religia i w tym wypadku też się potwierdza.

        Co do norweskich kościołów, pamiętam sytucaję z początku lat 90-tych, kiedy będąc w Szwecji, wraz z dwoma kolegami, poszliśmy do kościoła na mszę. Ciekawe doświadczenie. Nie dosyć, że zwiększyliśmy frekwencję o jakieś 20%, bo było tam około 15 osób, to jeszcze wzbudziliśmy lokalną sensację, gdyż obcy w tym kosciele pewnie byli za czasów Czarnieckiego :) Po mszy pastor (no nie bądźmy wybredni) każdemu przy wyjściu uścisnął rękę, a z nami rozmawiał z pół godziny o Polsce.


        > I czynnik drugi. Mam taką teorię, że pierestrojka była możliwa, gdyż towarzysze
        > z KGB,[...] poinformowali Biuro Polityczne czy kogo tam poinformować należało,
        > że system komunistyczny lada moment przerżnie konfrontację z gospodarką wolnory
        > nkową.
        > Jasne było, że głupi, bazujący na opresji i
        > fałszywej/kontrolowanej informacji system - gdyby się wcześniej sam nie zwinął
        > (pierestrojka) - zostałby za chwilę zmieciony przez lud, którego nie dałoby się
        > już trzymać w niewiedzy, [...] Ktoś tam w tym dawnym ZSRR okaza
        > ł się wystarczająco mądry, aby pozwolić/dopuścić do zlikwidowania tego systemu
        > bez czekania na jakiś gigantyczną katastrofę.

        Czytasz mi w myślach? ;) Okrągły stół był własnie takim "kołem ratunkowym" dla tracących grunt pod nogami towarzyszy. I różne bolki im to umożliwiły.


        > Tymczasem - tu przechodzę do rzeczy - kościł katolicki wydaje się być głupszy od
        > oficerów KGB i sekretarzy KPZR
        > i mentalnie w dalszym ciągu jest na etapie indoktrynowania owieczek przez probo
        > szcza, co w szybkim tempie prowadzi do katastrofy właśnie. To było, owszem, dob
        > re jeszcze pięćdziesiąt lat temu, to jeszcze jako tako funkcjonuje w odniesieni
        > u do "targetu" ojca Rydzyka, ale jeszcze jedno pokolenie i te banialuki będą je
        > dynie bawić.

        Potwierdzam w 100%. Kk planuje na przestrzeni wieków, niektóre zmiany wprowadza setki lat, ale też jego zabetonowana, skostniała struktura uniemożliwia bardziej dynamiczne zmiany. Ale, w połączeniu z tym, że 3/4 swiata żyje jeszcze w mentalnym średniowieczu, Watykan dalej nie będzie wprowadzać zmian, zmieni jedynie pole działania, aby "uszczęśliwiać" i "strzyc" owieczki na innych kontynentach. A Europę sobie odpuści, mimo jeszcze mocnych przyssawek w Polsce czy Irlandii.

        > Doktryna katolicka, gdyby miała się w jakiś sensowny sposob zmienić
        > , to przestałaby być sobą. A gdy będzie chciała pozostać sobą, to padnie. Koło
        > się zamyka.


        [b]No więc sam już odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego kk się nie zmienia, albo zmienia bardzo powoli. Sam widzisz więc, że muszą szukać owieczek gdzie indziej.

        > Na koniec pozwolę sobie zacytować następujące chińskie powiedzenie: "Jeżeli nie
        > zmienimy kierunku, do dojdziemy tam, dokąd zmierzamy". Trudno o lepszy opis sy
        > tuacji katolicyzmu w XXI wieku. Amen.

        Bardziej mnie zastanawia, jaką przyszłośc planuje kk oprócz rozszerzenia ekspansji na innych kontynentach. Znowu dwie opcje: albo chrześcijaństwo umiera, bo społeczeństwo jest wykształcone i syte, albo wybucha kolejna wojna światowa, w wyniku której przeżyje tylko część populacji, a ta cofnie się do średniowiecza, gdzie jedynymi wykształconymi osobami będą kapłani, i kółko historii się zamknie. Stawiam na to drugie.

        > A swoją drogą, to od szwindli i wpadek ojca dyrektora doktora Rydzyka przeszliś
        > my jakoś niepostrzeżenie do filozofii niemalże, zaczęliśmy dyskutować o sprawac
        > h ustrojowych.
        > Warto byłoby tym tematem się zająć, nad tym popracować. Gdyby tu się powiodło, to
        > problem pt. "Rydzyk" znikłby sam z sie
        > bie.

        Sam napisałeś, ze Rydzyk to kwestia jednego pokolenia, zresztą już niemłodego. Zgadzam się. W perspektywie czasu Rydzyk zniknie. Myślę, że religia wyznająca Rydzyka nigdy nie powstanie, bo wyznawcy za kilka lat umrą śmiercią naturalną, a nowych jak na lekarstwo.
        A ten jego "kwiat lotosu" będzie ciekawostką turystyczną, jak Panteon.

        Ale "janpaulizm" w takim np. Hondurasie jest jak najbardziej możliwy.
        Pozdrawiam.
    • noisenation1 Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 01.11.12, 20:57
      Dlaczego nie napiszecie jak "pewien ktoś w wieśniackim sweterku" [autocenzura - napisałem najdelikatniej jak potrafiłem] dostał miliony dolarów i park maszynowy na wyposażenie kilku drukarni od szemranych organizacji z USA na założenie w PL potężnego koncernu medialnego który skupia dzisiaj kilkadziesiąt tytułów, stacje radiowe i ma udziały w kilku stacjach telewizyjnych? No tak, dobrze wiem dlaczego o tym nie napiszecie...

      Co oni robili przez ostatnie 23 lata? Jako narzędzie swoich mocodawców kształtowali każde ważniejsze wydarzenie w tym kraju, dowolnie kształtowali opinie społeczną, wskazywali przyszłych posłów i prezydentów, modelowali zachowania Polaków. A reszta mediów w PL? Kto jest ich właścicielem? W Poznaniu nie ma już nawet lokalnego dziennika który nie należałby do któregoś z obcych koncernów. Zresztą mamy już tylko jeden, niemiecki dziennik pod nazwą Głos Wielkopolski oraz tandetną mutacje GW.

      Przy nich wszystkich p. Rydzyk to pikuś. Śmiem nawet twierdzić, że będąc osobą posiadającą jakieś poznańskie pochodzenie Żydowskie oraz będąc przy tym ateistą - zaczynam popierać Radio Maryja. Chociaż nie nadaje się ono do słuchania dla osób w moim weku. A właśnie... Nienawidzicie p.Rydzyka i RM. Słuchał chociaż ktoś tego radia?
      • colec Re: Zobacz największe wpadki ojca Rydzyka 04.11.12, 12:01
        Słucham RM w miarę regularnie. I nie mam wątpliwości, że pod przykrywką działalności religijnej, która zajmuje - wg. mojej oceny - od 1/3 do 1/2 czasu antenowego, reszta to działalność stricte polityczna, bardzo bezpardonowa, często niezwyle brutalna, wymierzona we wszystkich, którzy nie z Tadziem ("kto nie z Tadziem, tego zgładziem"). Gdy się słucha RM to nie ma wątpliwości, że Tadzio oszalał i prze do awantury. Wali w prezydenta, premiera (żaden z ww. panów nie jest moim ulubieńcem!) i PO aż wióry lecą. A to przecież nie ma nic wspólnego z działalnością religijną. Aż dziw, że nie znajdzie się ktoś mądry we właściwym ministerstwi i/lub KRRiT (czy jak to się tam nazywa), który powie: ależ, Tadzio prowadzi działalność stricte polityczną i w związku z tym trzeba zmienić status i warunki jego licencji: ma płacić na takich samych zasadach, jak wszystkie stacje komercyjne i być tak samo skrupulatnie kontrolowany, a także rozliczany i karany za naruszenie warunków koncesji. To by uzdrowiło sytuację, bo byłoby wiadomo, że polskie czarnoseciństwo wraz z PiS mają swoją radiostację (tak na prawdę to PiS jest w tej chwili posłusznym pieskiem p. Rydzyka) i jako taka, tj. radiostacja reprezentująca w istocie organizacje polityczne, podlegałaby także politycznej krytyce. A tak, to co tylko ktoś się ośmieli na najdrobniejsze choćby słowo krytyki pod adresem RM, to już się podnosi ryk oburzenia, że to atak na wiarę, religię, kościół itd., co jest oczywistym kłamstwem. Radia Maryja nigdy i nikt nie skrytykował ani słowem za jego działalność religijną!
        Natomiast jeżeli chodzi o GW i jej pochodzenie, to po tym, co napisano poniżej jestem trochę w kropce. Bo nie obchodzi mnie, czy to Żydzi, czy Niemcy czy ktokolwiek inny stał u początków tej gazety. Ważne, że summa sumarum GW zdecydowanie lepiej służy polskim interesom, niż np. "Radio Maryja i dzieła przy nim powstałę". I to jest chyba jedyne sensowne kryterium oceny (słynne chińskie "Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały. Ważne, żeby łapał myszy). Tak więc dopóki GW "poluje" na p. Rydzyka i PiS, czyli działa na rzecz szeroko rozumianego polskiego interesu, wszystko jest ok.
        I to by było na tyle....
        • r.maszkowski czy RM może nadal łamać prawo? 04.11.12, 14:37
          Koncesja RM jest darmowa nie pod pretekstem działalności religijnej, ale pod pretekstem braku reklam. Które to reklamy są tam nadawane regularnie codziennie. KRRiT przez lata ignorowała ten problem, ale ostatnio coś się powoli zmienia i RM zostało w tym roku już dwa razy ukarane finansowo za niezgodne z koncesją reklamy. Ma też szanse na kolejne kary, a może w końcu również utratę koncesji albo przynajmniej przywilejów "nadawcy społecznego", ale na razie KRRiT czeka na rozprawy w procesach wytoczonych Radzie przez Radio. Pierwszy będzie 4 stycznia. Myślę, że KRRiT działał bardzo starannie i nie da się podważyć jej decyzji.
          Więcej szczegółów: www.radiomaryja.pl.eu.org/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja