Wszystkim tak samo czyli równanie w dół

15.07.04, 14:21
info.onet.pl/950526,11,item.html
Nie rozumiem dlaczego nie miałyby istnieć takie podziały. Być może chodzi o
ułatwienie układania planów zajęć dla tych, którzy na nie uczęszczają. Jeśli
natomiast chodzi o tworzenie specjalnych klas dla dzieci i młodzieży z dużym
ilorazem inteligencji lub wybitnie uzdolnionych, to od dawna jestem ZA. Ale
przecież w naszym kraju nadal obowiązują normy bylejakości i promowania
miernoty. A to, że zaprzepaszcza się talenty wielu młodych ludzi, tylko
dlatego, że zmusza się ich do równania w dół - nikogo w tym kraju nie
obchodzi.
    • Gość: 007 J. Bond Nie dzielił bym dzieci...czyli prawda jest okrutna IP: *.wlan.pl 15.07.04, 15:00
      Uważam, że najpierw należy przeprowadzić ocenę umiejętności pedagogicznych
      nauczycieli, gdzyż tu jest pies pogrzebany. (bez obrazy, ale niektórych
      nauczycieli wysłałbym ponownie na studia, a sporą część do psychiatry)_
      Słynne "teczki", które obecnie "tworzą", a raczej przepisują jeden od drugiego
      nauczyciele aby podnieść kwalifikacje, a raczej aby otrzymać większe
      wynagrodzenie są największą głupotą, jakie mógł stworzyć - wstyd to przyznać -
      poprzedni rząd prawicowy.
      Ciągle powtarzam, podnoszenie kwalifikacji nauczycieli powinno się odbywać na
      studiach podyplomowych, a nie przez tworzenie nikomu nie potrzebnych teczek
      ocenianych przez "sądy kapturowe" w kuratoriach.
      • honeybeam Re: Nie dzielił bym dzieci...czyli prawda jest ok 15.07.04, 15:24
        Jeśli chodzi o nauczycieli to historia na parę oddzielnych wątków :). Kto u nas
        w kraju zostaje nauczycielem w szkole? W znakomitej większości CI, którzy po
        studiach nie mają pomysłu na to, co dalej ze sobą zrobić albo co gorsza, nie
        nadają się do niczego innego (bez urazy) i niezależnie od tego czy prawa, czy
        też lewa strona (ale i tak wolę żeby prawa ;) będzie się za to zabierała, to
        niewiele da się tu zrobić przy takim stanie rzeczy. I tak miernota tworzy
        miernotę i podtrzymuje kult miernoty :).
        • Gość: mary Re: Nie dzielił bym dzieci...czyli prawda jest ok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 18:03
          honeybeam! W takim razie powinno się zlikwidować szkoły, tak? Skoro trafiają
          tam przede wszystkim miernoty...Dalej należałoby zlikwidować kierunki
          humanistyczne - filologie, pedagogikę,bo przecież po tych kierunkach ludzie idą
          do szkół, bo gdzie mają iść? Na jakiej podstawie twierdzisz, że nauczyciele to
          miernoty intelektualne? Przecież to wszystko ludzie z wyższym wyksztalceniem, w
          przeważającej liczbie po studiach podyplomowych, bo takie są potrzeby awansu
          zawodowego.Miernoty, bo mało im się płaci? Miernoty, bo jeszcze chcą pracować z
          dziećmi zamiast uganiać się za kasą? Miernoty, bo wielekroć robią to, co
          powinni robić rodzice? Nie masz, widzę, pojęcia o szkole, a roscisz sobie
          pretensje do wypowiadania wyświechtanych sadów. Jedno jest pewne: tacy jak Ty
          na pewno mieli kłopoty w szkołach, dlatego teraz dają upust swoim kompleksom.
          Kto jednak Ciebie nauczył pisać i czytać? Krasnoludki?
          W jednym masz rację: jeżeli szkoła wypuszcza miernoty, to Ty jestes tego
          przykładem.
          • honeybeam no taaaak, zaczęło się 15.07.04, 19:14
            Gość portalu: mary napisał(a):

            > honeybeam! W takim razie powinno się zlikwidować szkoły, tak? Skoro trafiają
            > tam przede wszystkim miernoty...

            Nie, szkół nie powinno się likwidować.

            >Dalej należałoby zlikwidować kierunki
            > humanistyczne - filologie, pedagogikę,bo przecież po tych kierunkach ludzie
            idą

            Nie, nie powinno się likwidować tych kierunków, co najwyżej powinno ograniczyć
            się liczbę przyjmowanych na nie studentów (zwłaszcza jeśli chodzi o
            specjalizacje tzw. nauczycielskie, zwłaszcza w dobie niżu demograficznego).


            > do szkół, bo gdzie mają iść? Na jakiej podstawie twierdzisz, że nauczyciele
            to
            > miernoty intelektualne?

            Nie powiedziałam, że to miernoty intelektualne, a tylko "miernoty". I to nie
            wszyscy tylko "znakomita większość".


            >Przecież to wszystko ludzie z wyższym wyksztalceniem, w
            >
            > przeważającej liczbie po studiach podyplomowych,

            Tego nie będę komentować.

            > Miernoty, bo jeszcze chcą pracować z
            > dziećmi

            No właśnie, chcą czy muszą ?

            >Miernoty, bo wielekroć robią to, co
            > powinni robić rodzice?

            Achachaaaachaaaaa, tu to się ubawiłam. Co na przykład? Podpisują się pod takimi
            twierdzeniami dopóki nie dzieje się nic złego. Natomiast kiedy dzieje się coś
            nie tak, twierdzą, że "przecież oni nie wychowają dziecka, jeśli nie zrobią
            tego rodzice" .

            Nie masz, widzę, pojęcia o szkole, a roscisz sobie
            > pretensje do wypowiadania wyświechtanych sadów. Jedno jest pewne: tacy jak Ty
            > na pewno mieli kłopoty w szkołach, dlatego teraz dają upust swoim kompleksom.

            Tu jesteś w głębokim błędzie.

            > Kto jednak Ciebie nauczył pisać i czytać? Krasnoludki?

            Umiałam czytać i pisać zanim poszłam do szkoły. Do przedszkola nie uczęszczałam.

            > W jednym masz rację: jeżeli szkoła wypuszcza miernoty, to Ty jestes tego
            > przykładem.

            Biję się w pierś - jestem miernotą, na szczęście jednak ani mniejszą ani
            większą niż "znakomita większość" tzw. ogółu :)))).
            • Gość: mary Re: no taaaak, zaczęło się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 21:38
              Tak, zaczęło się, bo takie stwierdzenia są co najmniej denerwujące, w kazdym
              razie mnie demagogia i powtarzanie głupkowatych stwierdzeń zawsze denerwuje.
              Umiem czytać ze zrozumieniem, czyli dokonywać interpretacji tekstu.
              Dlaczego nie powinno się zlikwidować szkół, skoro - według Ciebie - miernoty
              wypuszczają stamtąd inne miernoty?
              Dlaczego nie chcesz komentować mojego sądu o wykształceniu pracowników oświaty?
              Czy ich dyplomy uniwersyteckie studiów dziennych i magisterium uznanych w
              Polsce profesorów to byle co? W takim razie dlaczego prawnik z tego samego
              uniwersytetu nie jest miernotą? Wkuwanie przez niego paragrafów na egzaminy ma
              większą wartość niż interpretowanie literatury pięknej przez studenta filologii
              polskiej?
              Co do wypełniania przez szkołę roli rodzica: szkoła go nie zastępuje, ale
              czasami, i to bardzo czesto, odwala za niego robotę. Bo jeszcze nauczycielom
              się to chce robić: oddać swoje śniadanie, wytrzeć nos czy po prostu szczerze
              pogadać.
              Ograniczenie liczby studentów kierunków nauczycielskich nie jest pomysłem na
              bezrobocie ludzi z wyzszym wyksztalceniem. Lekarze tez poszukują pracy,
              ekonomiści i inni także. To sprawa gospodarki a nie niżu. Przecież tworzy się
              bardzo liczne klasy, aby mniej zatrudniać i mniej płacić.
              Jeżeli nie intelektualne miernoty to jakie? Szwankujące na urodzie?
              Oczywiście mogłaś nauczyć się podstawowych umiejętności w domu - ja też. Ale
              już pozostałych rzeczy nauczyła Cię szkoła, jakakolwiek by ona nie była.

              honeybeam, chcesz wypowiadać sądy, to najpierw je przemyśl, o key?
              • honeybeam oj Mary, Mary 16.07.04, 10:13
                Gość portalu: mary napisał(a):

                > Dlaczego nie powinno się zlikwidować szkół,

                Bo idąc tym tokiem rozumowania, powinno zlikwidować się prawie wszystkie
                instytucje w naszym Państwie, a być może i samo Państwo :). Chyba przyznasz, że
                miernoctwa u nas nie brakuje :). Ale cóż, skoro przez lata zabijano w naszym
                narodzie indywidualizm, to skąd teraz brać wybitne jednostki (???). Rzecz w
                tym, aby jak najszybciej stworzyć system, który będzie promował takich właśnie
                ludzi, chociażby przez tworzenie klas dla dzieci/młodzieży wybitnie zdolnej.

                > Dlaczego nie chcesz komentować mojego sądu o wykształceniu pracowników
                oświaty?
                >
                > Czy ich dyplomy uniwersyteckie studiów dziennych i magisterium uznanych w
                > Polsce profesorów to byle co? W takim razie dlaczego prawnik z tego samego
                > uniwersytetu nie jest miernotą? Wkuwanie przez niego paragrafów na egzaminy
                ma
                > większą wartość niż interpretowanie literatury pięknej przez studenta
                filologii

                Wiesz, rzecz polega na tym, że prawnik, ekonomista czy finansista
                chcąc "utrzymać się na powierzchni" jest zmuszony do ciągłego doskonalenia
                swojego "warsztatu pracy", a nauczyciel niestety takiego przymusu nie ma.
                Nauczyciel bazuje często na wiedzy, którą zdobył w czasie studiów i koniec. I
                nie ważne jest to jak szybko zmienia się wszystko dookoła i czy ta wiedza
                pochodzi sprzed 20 czy 30 lat :))).

                Jeśli chodzi zaś o miernoctwo naszego "ciała edukacyjnego" - to podkreślam, nie
                są to wszyscy nauczyciele, tylko znakomita większość. Poczytaj sobie prace i
                artykuły Pana Aleksandra Nalaskowskiego (który w moich oczach nie zalicza się
                do tej "znakomitej większości"). Prowadził on swego czasu badania wśród
                nauczycieli pod kątem ich kwalifikacji i chęci ich podnoszenia i żeby uciąć
                dyskusję na ten temat dołączam cytat.

                "Bo na pewno autorytetu nie będą mieli tacy nauczyciele, jak opisani przez
                prof. Aleksandra Nalaskowskiego, którzy: co piąty nie przeczytał w ciągu roku
                żadnej książki, gdzie 88% nie zagląda do fachowych czasopism, a jeśli
                przegląda, to Tinę, Bravo, Claudię, nie wiedzący (30%), kim był Albert
                Einstein, kojarzący Feliksa Dzierżyńskiego z prezydentem Warszawy lub
                sportowcem."

                Sama odpowiedz sobie na pytanie, w której grupie Ty się znajdujesz :). Ale chcę
                wierzyć, że w tej lepszej :).

                Pozdrawiam

                • Gość: mary Re: oj Mary, Mary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 13:08
                  No cóż, mam prawo nie zgadzać się z Tobą w wielu kwestiach. Nie muszę też
                  zgadzać się z panem Nalaskowskim. Badania prowadzi sie na wybranej grupie iluś
                  tam respondentów. Zależy jaką szkołę wybrał - wyniki mogą być diametralnie
                  różne. Jestem tylko ciekawa, czy pan ten badał także nauczycieli w swojej
                  szkole prywatnej, bo jeżeli chodzi o poziom uzcniow tej szkoły, to nie jest on
                  zachwycający. Uwierz mi - znam sprawę, ale nie chcę się wypowiadać.
                  Nie można też powiedzieć, że nauczyciele w ogole nie doksztalcają się: wymogła
                  to na nich reforma szkolnictwa i rozporzadzenie o awansie. Poczytaj je, to
                  dowiesz się, że jest to obowiązek nauczyciela sięgającego po kolejny stopień
                  awansu. Większość nauczycieli kazdej miejskiej szkoly ma studia podyplomowe.
                  Wejdź do ktorejkolwiek szkoly i zapytaj dyrektora o procent nauczycieli
                  doksztalcających sie w ostatnim roku szkolnym na roznego rodzaju kursach.
                  Daję sobie rękę uchlastać, że poda Ci liczbę 90-100%.
                  Tak po prostu jest! tylko ludzie w kółko powtarzają gdzies i kiedyś zasłyszane
                  opinie.
                  Wiem to, bo jestem nauczycielką - dyplomowaną, w trakcie drugich już studiów
                  podyplomowych. I nie jestem wyjątkiem!
                  Oczywiście jak wszędzie znajda się w szkole miernoty - jak wszędzie! Nie jest
                  to przypadłość tylko i wyłącznie polskiej szkoły. Popatrz chociazby na SEJM :-))
                  Jezeli gdzies pracujesz rozejrzyj sie wokól, na swoich współpracowników i
                  popytaj, jak ostatnio rozwijali swoje kwalifikacje i co z nowości przeczytali.
                  Zdziwisz się...:-0 pozdrawiam.
    • b_a_c_k_u_p Re: Wszystkim tak samo czyli równanie w dół 15.07.04, 15:21
      honeybeam napisała:

      > Nie rozumiem dlaczego nie miałyby istnieć takie podziały. Być może chodzi o
      > ułatwienie układania planów zajęć dla tych, którzy na nie uczęszczają.

      a to dlatego, że segregacja dziecie wg zamożności rodziców (w placówkach
      publicznych) jest krzywdząca dla samych dzieci; nie wiesz dla czego ? zastanów
      się trochę, a jeśli i to nie pomoże, napisz że nie wiesz - ja wyjaśnię;

      > Jeśli
      > natomiast chodzi o tworzenie specjalnych klas dla dzieci i młodzieży z dużym
      > ilorazem inteligencji lub wybitnie uzdolnionych, to od dawna jestem ZA.

      zgadzam się w 100%

      > Ale
      > przecież w naszym kraju nadal obowiązują normy bylejakości i promowania
      > miernoty. A to, że zaprzepaszcza się talenty wielu młodych ludzi, tylko
      > dlatego, że zmusza się ich do równania w dół - nikogo w tym kraju nie
      > obchodzi.

      a to, że stawia się krzyżyk na całej masie uzdolnionych dzieci z ubogich rodzin,
      już ciebie nie "rusza"; dziwne to ?
      • Gość: 007 J. Bond Re: Wszystkim tak samo czyli równanie w dół IP: *.wlan.pl 15.07.04, 15:48
        Przyznam się szczerze, że wybrano mnie kiedyś w szkole do takiej wybitnej
        klasy "A". Wcale nie byłem z tego zadowolony, bo kazano mi się więcej uczyć.
        Całe szczęście, że po kilku miesiącach wyleciałem do klasy "B" - bo byłem
        urwisem - i znowu miałem święty spokój. Przez całą podstawówkę miałem jednak
        szczęście do świetnych nauczycieli, którzy i w klasie "B" potrafili mnie wiele
        nauczyć. Myślę, że te wszystkie podziały na klasy mądre i głupie interesują
        bardziej (ambitnych) rodziców niż dzieci...
      • Gość: Amotek Re: Wszystkim tak samo czyli równanie w dół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 19:56
        b_a_c_k_u_p napisał:

        > honeybeam napisała:
        >
        > > Nie rozumiem dlaczego nie miałyby istnieć takie podziały. Być może chodzi
        > o
        > > ułatwienie układania planów zajęć dla tych, którzy na nie uczęszczają.
        >
        > a to dlatego, że segregacja dziecie wg zamożności rodziców (w placówkach
        > publicznych) jest krzywdząca dla samych dzieci; nie wiesz dla czego ? zastanów
        > się trochę, a jeśli i to nie pomoże, napisz że nie wiesz - ja wyjaśnię;
        >
        > > Jeśli
        > > natomiast chodzi o tworzenie specjalnych klas dla dzieci i młodzieży z du
        > żym
        > > ilorazem inteligencji lub wybitnie uzdolnionych, to od dawna jestem ZA.
        >
        > zgadzam się w 100%


        HAHAHAHA!!! czyli b_a_c_k_u_p jesteś ZA a nawet PRZECIW
        :)))

        finansowanie przez bogatszych zajęć dodatkowych może ułatwić kierowanie na te
        zajęcia wybitnie uzdolnionych biednych dzieci. wystarczy odpowiednio ustalić
        cenę i odpowiednio gospodarować tymi pieniędzmi, a przede wszystkim mieć chęć i
        obiektywizm przy wyłuskiwaniu takich dzieci.
      • Gość: lol Re: Wszystkim tak samo czyli równanie w dół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 22:14
        a to, że stawia się krzyżyk na całej masie uzdolnionych dzieci z ubogich rodzin
        > ,
        > już ciebie nie "rusza"; dziwne to ?

        Tak tak , ja też o takich słyszałem. Na przykład o Janku Muzykancie. lol
        PS. Ale jednak te skrzypce to zajebał , genetyczne widać było.
      • Gość: 007 J. Bond Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.wlan.pl 16.07.04, 14:50
        Zagadnieniami, o których piszecie zajmowali się przed wojną Alojzy Wanczura i
        Franciszek Mittel. Wyniki ich prac (które pokrywały się z badaniami
        francuskiego naukowca Binet'a)i były następujące: Poziom umysłowy dzieci i
        młodzieży, (który od tego czasu się w Polsce nie zmienił - niestety)wyglądał
        (w przybliżeniu) tak:
        - ociężali umysłowo - 2%
        - słabo uzdolnieni - 23%
        - przeciętnie zdolni - 50%
        - wysoko uzdolnieni - 22%
        - wybitni - 3 %
        Być może gdzieś się w tych procentach trochę pomyliłem, ale jest to dobry
        materiał wyjściowy do merytorycznej dyskusji.

        No mądrale do ataku...
        • Gość: Amotek Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:19
          Gość portalu: 007 J. Bond napisał(a):

          > Zagadnieniami, o których piszecie zajmowali się przed wojną Alojzy Wanczura i
          > Franciszek Mittel. Wyniki ich prac (które pokrywały się z badaniami
          > francuskiego naukowca Binet'a)i były następujące: Poziom umysłowy dzieci i
          > młodzieży, (który od tego czasu się w Polsce nie zmienił - niestety)...

          eeee... no co to. "nie zmienił się" - mam ci uwierzyć na słowo? tak się nie
          robi. podaj źródło, które mówi, że poziom nie zmienił się.
          jeśli tak jest w rzeczywistości, to tylko dowodzi, że dotychczasowy system jest
          zły, skoro przez 60 lat nie pozwolił zmienić choć trochę tych proporcji
          (oczywiście w wiadomym kierunku).
          • honeybeam Bond 16.07.04, 15:46
            ...nie szczuj, nie szczuj ;)))
          • Gość: 007 J. Bond Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.wlan.pl 16.07.04, 15:48
            Napisałem to, co zapamiętałem z jakiejś konferencji naukowej. Wyniki, które
            podałem mogą się trochę różnić od najbardzie aktualnych badań, ale tylko trochę.
            (Może odezwie się w tej kwestii jakiś socjolog) Napewno są jednak dobrą
            podstawą poszerzającą swobodną, wakacyjną dyskusję.
            Pozdrowienia
            • honeybeam Re: Dyskusja nabiera charakteru.... 16.07.04, 15:50
              Gość portalu: 007 J. Bond napisał(a):

              > Napisałem to, co zapamiętałem z jakiejś konferencji naukowej.


              Bond, masz fenomenalną pamięć. To Ciebie do tej klasy "a" flancowali??? :)))
              • Gość: Amotek Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 16:04
                tam zaraz fenomenalną...
                dokładny układ procentowy z dokładnością poniżej 0,5% to każdy głupi
                zapamięta :)))
                ale Bond, uważaj. nawet komputer może się pomylić tak jak "komputer się
                pomylił" tow. Janikowi wysyłając sms-y do różnych posłów (cytat towarzysza za
                Onetem).
                • Gość: 007 J. Bond Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.wlan.pl 16.07.04, 16:31
                  Tłumaczę po raz trzeci, że podałem procenty w przybliżeniu. I tak właśnie
                  zboczyliśmy z trasy. Istota sprawy umyka między palcmi.

                  Zarzuciłem wędkę. Nie udało się. Cóż widocznie była za słaba przynęta. Zdarza
                  się...
                  • Gość: Amotek Re: Dyskusja nabiera charakteru.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 16:52
                    mówili może na konferencji czy można wpływać (i jak) na zmianę podanej przez
                    ciebie struktury? jeśli można, to moja opinia jest wyżej.
                    • Gość: 007 J. Bond Re: A myślałem, że dyskusja nabierze charakteru... IP: *.wlan.pl 16.07.04, 17:40
                      Szkoda...
Pełna wersja