kwiatki Ojca Świętego

IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:02
Miałam tę piękną, radosną książeczkę, ale chwilowo nie mogę jej znaleźć,
dlatego podrzucam to co zebrał M.Lizut. Mam nadzieję, że w tej sytuacji prawa
autorskie nie mają znaczenia.

To tak, aby rozpacz i żal z jednej strony, a wojny o niewiadomoco nie
opanowały nas kompletnie na tym forum.

Może ktoś z Was dorzuci inne anegdotki?
    • Gość: torunianka Płacz IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:02
      Ludzie znający dobrze Jana Pawła II powiadają, że Papież nawet w najgorszych
      sytuacjach nie traci poczucia humoru. Joaquin Navarro Valls, rzecznik prasowy
      Stolicy Apostolskiej, zapytał go kiedyś wprost:

      - Czy Wasza Świątobliwość płacze?

      - Nigdy na zewnątrz - odpowiedział Papież.

    • Gość: torunianka bo Polak nie może IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:04
      Karol Wojtyła przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Jego matka
      Emilia powtarzała ponoć sąsiadkom, że Lolek będzie wielkim człowiekiem...

      W 1927 roku - wkrótce po tym, jak amerykański lotnik Charles Lindbergh samotnie
      przeleciał nad Atlantykiem - zapytano małego Karola Wojtyłę:

      - Kim chciałbyś zostać?

      - Będę lotnikiem! - odpowiedział chłopiec.

      - A dlaczego nie księdzem?

      - Bo Polak może być drugim Lindbergiem, ale nie może zostać papieżem.


    • Gość: torunianka początkujący Święty IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:05
      Jego bliscy koledzy z ławy uniwersyteckiej przybili kiedyś na drzwiach jego
      pokoju w bursie akademickiej, tzw. Pigoniówce, wizytówkę: "Karol Wojtyła -
      początkujący święty".

    • Gość: torunianka czy Wojtyła ma już grzebień IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:06
      Wspomina Halina Królikiewicz-Kwiatkowska, koleżanka z Wadowic:

      - Jaki był Karol Wojtyła? Na pewno inny od swoich kolegów, odrębny. Ale co to
      znaczy? Trudno wytłumaczyć te cechy. Wesoły, bardzo koleżeński, pierwszy
      niosący pociechę w nieszczęściu, w chorobie, uprawiający sporty; zasadniczość
      była mu zupełnie obca. A przecież czuło się zawsze, że ma - w jakiś sposób
      niedostępny - swój świat myśli, że jest głęboko religijny, że umie najwięcej z
      nas wszystkich, że czyta trudne filozoficzne książki, które nas znudziłyby już
      po kilku stronach, że uczy się i nie traci na próżno ani chwili. I pisze -
      poematy, wiersze, dramaty filozoficzne dla nas zawiłe, a kiedy rozmawia, to
      uważnie słucha swego interlokutora, ale zawsze, nawet i dziś, w jego oczach
      błyskają iskierki ni to humoru, ni jakiejś ironijki czy też wyrozumiałości dla
      każdego, bo nigdy nie potępiał, nie pouczał, ale rozumiał.

      Dziennikarze często zadają pytanie, jakie miał wady. Nie wiem. Nie znam. Do
      gimnazjum biegł za trzy minuty ósma rano z pobliskiego rynku, obok którego
      mieszkał, i wpadał w ostatniej chwili do klasy z wielką, rozwichrzoną gęstwą
      włosów, które nigdy nie chciały go słuchać. Fryzura Karola była przedmiotem
      żartów jeszcze na studiach. Wśród wierszyków pisanych przez studentów
      polonistyki znalazł się i taki: "Młodym rybom brak podniebień \ Czy Wojtyła ma
      już grzebień?".

    • Gość: torunianka czyściec IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:08
      W roku 1969 ukazała się najważniejsza praca filozoficzna Karola Wojtyły: "Osoba
      i czyn", książka znakomita, ale bardzo trudna...

      - Kardynał Wojtyła lubił odwiedzać proboszcza w Kętach, księdza prałata Józefa
      Świądra, z którym doskonale się rozumieli, a nawet przyjaźnili - opowiada
      ksiądz Franciszek Kołacz. - Kiedyś, podczas rejonowego spotkania księży w
      Oświęcimiu, ksiądz Świąder jakimś żartem "dokuczył" księdzu kardynałowi, który
      karcąc go, powiedział:
      - Ej, prałacie, będziesz za to siedział w czyśćcu.

      Prałat Świąder natychmiast mu odpowiedział:

      - Tak. I nawet wiem, co tam będę robił.

      - Co takiego? - pyta zaciekawiony kardynał.

      A prałat na to:

      - Będę czytał "Osobę i czyn".

      Całe zgromadzenie kapłańskie ryknęło śmiechem; śmiał się równie serdecznie i
      ksiądz kardynał.

      W maju 1972 roku kardynał Wojtyła prowadził pogrzeb księdza Świądra. Stałem
      obok niego, gdy grabarze wkładali trumnę do grobowca, i usłyszałem półgłosem
      wypowiedziane zdanie: - No, teraz prałat czyta już "Osobę i czyn".


    • Gość: torunianka procenty IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:09
      W czasach kiedy w kraju było tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła lubił
      mawiać: - W Polsce 50 proc. kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ks.
      kardynał Wyszyński.

      Innym razem ks. kardynał Wojtyła, rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami,
      zaniżył ten skład procentowy i zażartował: - W moim kraju 40 proc. kardynałów
      uprawia narciarstwo!

      Kiedy jeden z korespondentów zauważył, iż Polska ma przecież tylko dwóch
      kardynałów, kardynał Wojtyła roześmiał się: - Oczywiście, ale kardynał
      Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60 proc.
    • Gość: torunianka co wypada kardynałowi IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:11
      Pewnego dnia ktoś zapytał kardynała Wojtyłę: - Czy uchodzi, księże kardynale,
      aby ksiądz jeździł na nartach? - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na
      nartach! - odpowiedział przyszły papież.

    • Gość: torunianka woda święcona IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:11
      Stary góral opowiadał: - Kardynał Karol Wojtyła chodzieł w góry. Nikt nawet nie
      wiedzioł, kto on jest, bo się nie przedstawioł, no ale zawse set rano na
      Rusinowom Polanę do kaplicy i kie był na Rusinowej, to zachodzieł hań zawse do
      babki Kobylarcyk.

      Aniela Kobylarczyk była ostatnią gaździną Rusinowej Polany. Każdy ją znał i
      każdy mógł się u niej napić herbaty. Kiedyś kardynał Wojtyła też ją o herbatę
      poprosił, ale ona go nie poznała. Powiedziała tylko: - Ej, żeście się najedli,
      aj najedli, kozdy by herbatkę chcioł pić, ale wody to mi ni mo kto przinieść.

      Na te słowa poderwał się kardynał, wziął dwa wiadra i poszedł do źródła po wodę.

      Po 16 października 1978 roku ktoś zagadnął Anielę Kobylarczyk: - No, babko,
      widzicie. Tego, coście posłała po wodę, obrali na papieża, a wyście mu telo
      dobrze zrobieła, boście mu herbaty uwarziła!

      Na to babka Aniela Kobylarczyk rzekła ze smutkiem: - Hej, kieby jo była
      wiedziała, to jo by mu tej herbaty nie warziła. Miałabyk se teroz dwa
      wiaderecka wody świenconej.


    • Gość: torunianka szczyty IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:12
      16 października 1978 roku Karol Wojtyła został wybrany na papieża. 264. biskup
      Rzymu przyjął imię Jan Paweł II. Tego samego dnia polska himalaistka Wanda
      Rutkiewicz zdobyła najwyższy szczyt świata Mount Everest.

      Wanda Rutkiewicz osobiście spotkała Papieża latem 1979 roku podczas jego
      pierwszej pielgrzymki do Polski. Ofiarowała mu wtedy kamień z najwyższej góry
      świata, a on powiedział: - No proszę, jednego dnia pani i ja zaszliśmy tak
      wysoko.

    • Gość: torunianka włosko-francuski IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:14
      Papież z Polski podbił serca Włochów natychmiast po wyborze, kiedy stanął przed
      mieszkańcami Rzymu i wyznał: - Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w
      waszym... naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie.

      - Wtedy ludzie zgromadzeni na placu św. Piotra wybuchnęli śmiechem i zaczęli
      klaskać - komentuje ksiądz Boniecki - ponieważ Ojciec Święty właśnie w tym
      zdaniu zrobił błąd, wtrącając bezwiednie słowo francuskie.
    • Gość: torunianka koszty konklawe IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:14
      Nowe obowiązki wymagały sił. Nagła śmierć Jana Pawła I po zaledwie 33 dniach
      pontyfikatu była wielce wymowna.

      Plan budowy w Castel Gandolfo basenu kąpielowego wywołał w mediach krytykę Jana
      Pawła II - zaczęto oskarżać Papieża o rozrzutność i... egoizm. A on
      odpowiadał: - Papież potrzebuje ruchu. A nowe konklawe będzie kosztować dużo
      więcej.
    • Gość: torunianka koszty konklawe... IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:15
      Nowe obowiązki wymagały sił. Nagła śmierć Jana Pawła I po zaledwie 33 dniach
      pontyfikatu była wielce wymowna.

      Plan budowy w Castel Gandolfo basenu kąpielowego wywołał w mediach krytykę Jana
      Pawła II - zaczęto oskarżać Papieża o rozrzutność i... egoizm. A on
      odpowiadał: - Papież potrzebuje ruchu. A nowe konklawe będzie kosztować dużo
      więcej.
    • Gość: torunianka definicja mnicha IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:16
      Jeszcze jako kardynał na widok (bardzo szczupłego) ojca Leona z Tyńca Wojtyła
      mówił: Oto definicja mnicha, "kupa kości owiniętych w czarny materiał".


    • Gość: torunianka tanie przyjęcie IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:17
      Już w Watykanie odwiedził go ksiądz Mieczysław Maliński. Podano obiad: gość
      dostał kurczaka, a gospodarz rybę. - Dlaczego ja jem kurczaka? - zapytał
      Maliński. - Bo kurczak jest tańszy.


    • Gość: torunianka nauka przed praktyką IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:18
      Karol Wojtyła - Jan Paweł II znany jest z ciętego języka. Jeszcze w Krakowie,
      gdy się dowiedział, że ksiądz Boniecki złamał nogę na nartach, stwierdził: -
      Tak to już jest, jak ktoś najpierw jeździ, a potem dopiero się uczy.


    • Gość: torunianka starzenie się IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:19
      Powiada ksiądz Adam Boniecki - od kiedy Wojtyła został Ojcem Świętym, bardzo
      stara się panować nad złośliwością.

      Nadal jednak krążą w świecie jego dowcipne - i lekko złośliwe - powiedzonka...
      Na przykład o jednym z biskupów, który zagadnął go: - No cóż, starzejemy się,
      Ojcze Święty... Papież spojrzał na niego i odparł: - Tak, ale ja od nóg.

    • Gość: torunianka korespondencyjna znajomość IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:20
      Kardynał Karol Wojtyła wielokrotnie pisał protesty do wojewody nowosądeckiego
      Bafii, który tępił ruch oazowy, nasyłając na wakacyjne obozy rekolekcyjne
      milicję. A kiedy w 1979 roku w Nowym Targu Bafia został przedstawiony Ojcu
      Świętemu, ten powiedział: - My się przecież znamy... z korespondencji.

    • Gość: torunianka z Klasą IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:21
      Podobnie zareagował na widok Józefa Klasy, byłego I sekretarza PZPR w Krakowie,
      który nie miał nigdy czasu, żeby spotkać się z kardynałem Wojtyłą. W 1979 roku
      Klasa był ambasadorem PRL w Meksyku i w tym charakterze został przedstawiony
      Ojcu Świętemu. - Nigdy nie wątpiłem, że jednak znajdzie pan chwilę czasu dla
      mnie - ucieszył się Papież.


    • Gość: torunianka troska o świątobliwość IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:22
      Wkrótce po zamachu zaczęto wozić Jana Pawła II w oszklonym samochodzie, tzw.
      papamobilu. To go ponoć irytuje. Kiedyś w rozmowie z Ojcem Świętym próbowano
      bronić tej "szklanej klatki":

      - Ona zmniejsza ryzyko. Nic na to nie poradzimy, że się lękamy o Waszą
      Świątobliwość.

      - Ja też - odpowiedział Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.


    • Gość: torunianka za życia IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:22
      Podobno niektórzy włoscy kurialiści nie przepadają za polskim otoczeniem Jana
      Pawła II, tą - jak mówią - "polską mafią".

      Tę anegdotę André Frossard usłyszał od samego Jana Pawła II:

      Papież modli się i pyta Boga:

      - Panie, czy Polska odzyska pewnego dnia wolność?

      - Tak - odpowiada Bóg - lecz nie za twojego życia.

      Wobec tego Papież pyta dalej:

      - Panie, a czy po mnie będzie jeszcze polski papież?

      - Nie za mojego życia - odpowiada Pan Bóg.


    • Gość: torunianka podwójna modlitwa IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:23
      Podczas jednego z koncertów Jan Paweł II, mówiąc o pięknie muzyki, przypomniał
      słowa świętego Augustyna: kto śpiewa, podwójnie się modli.

      Po koncercie Papież zamienił kilka słów z ambasadorem USA przy Stolicy
      Apostolskiej:

      - Tak, ksiądz musi sporo śpiewać w kościele, nawet jeśli nie najlepiej mu to
      idzie.

      - A czy Ojciec Święty dobrze śpiewał? - zapytał Ray Flynn.

      - Kiedy ja śpiewałem, modliłem się pojedynczo - odparł Papież.


    • Gość: torunianka Penderecki v. Szymanowski IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:24
      Penderecki dyrygował Stabat Mater swojego autorstwa przed papieżem. Ojciec Św.
      podziękował i powiedział, że lubi słuchać Stabat Mater Szymanowskiego. Ks.
      Dziwisz dyskretnie zwrócił uwagę na pomyłkę.

      Ojciec Św. na to stwierdził. No tak. Papież nie myli się tylko w kwestiach wiary

    • Gość: torunianka jak uciszyć owacje IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:26
      Podczas wizyty w Polsce w roku 1999 ciągle rozbijał nieznośną dlań atmosferę
      kultu...

      Pielgrzymi zgromadzeni w Elblągu przerywali Ojcu Świętemu często i głośno. Jan
      Paweł II skomentował to: - Ktoś się raz pomylił i zamiast wołać: "Niech żyje
      Papież!", zaczął wołać: "Niech żyje łupież!". Ja was do tego nie zachęcam
    • Gość: torunianka inny sposób IP: *.petrus.com.pl 05.04.05, 23:27
      Kiedy krzyczano doń: "Witaj w Licheniu", stwierdził: - Myślałem, że
      mówicie: "Witaj, ty leniu".


Inne wątki na temat:
Pełna wersja