Gość: torunianka sposób na ekumenizm IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:07 Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech wielkich religii: - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał zakonnik - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka wcześniejsze wstawania IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:08 Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na rozmowy z protestantami. "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ja w tym wieku IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:10 W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?". - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn. - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II. - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli śmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka dobra jazda IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:16 Kiedy kierowca zaczynał jazdę z kardynałem, zapytał go jak ma prowadzić. - Dobrze, szybko i żebyśmy cali wrócili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka niewielki starszeństwo IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:18 Gdy wsiadał do samochodu zawsze rękę podał kierowcy i nie chciał, żeby go całować w pierścień. Jestem tylko o trzy lata starszy od pana, tak mu tłumaczył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka samochodowe lektury IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:20 Jako biskup bardzo lubił czytać w aucie. Samochód ruszał, a on po krótkiej rozmowie brał się za lekturę. Obok swojego siedzenia miał małą lampkę, dlatego mógł bez przeszkód czytać wieczorem i w nocy. Jego kierowca pan Józef zrobił dodatkowy pulpit, aby mógł na czym położyć książkę. A tych kardynał brał do pojazdu bardzo dużo. Dwie lub trzy teczki. Raz pan Mucha specjalnie zapomniał o lampce. - Chciałem, żeby sobie w końcu odpoczął. Od razu zauważy jej brak i zdecydował, że trzeba wracać po lampkę do kurii. Tłumaczył, że zmarnuje trzy godziny. No to zawróciłem...mówi kierowca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka jak przyzwoici ludzie IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:22 Często przyszły Ojciec Święty odpoczywał w Lasku Wolskim, tam chodząc alejkami wśród drzew modlił się. Zdarzało się, że spacery przedłużały się do późnego wieczora - No, wracajmy do domu przed 23.00 jak porządni ludzie - mówił wtedy Karol Wojtyła. W bagażniku czarnej Wołgi pan Józef zawsze miał płaszcz przeciwdeszczowy i kalosze dla... kardynała. Przydawały się one zwłaszcza w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie przyszły papież godzinami przemierzał błotniste dróżki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka błogosławieństwo dla opiekunów IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:26 Przez lata za samochodem krakowskiej kurii "jeździło towarzystwo" oficerowie służby bezpieczeństwa czekali zazwyczaj koło kiosku na ul. Franciszkańskiej i kiedy wiedzieli, że szykowała się dłuższa podróż rozpoczynali śledzenie. - Jechaliśmy do Warszawy i w lusterku zobaczyłem "opiekunów". Wtedy kardynał pomachał do nich ręką i pobłogosławił, a ci jakby zmieszani zatrzymali się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka kierowca też pod prąd IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:27 Zdarzało się, że musiał gubić ogon. Nie było to łatwe zadanie. Jak się udało w Krakowie, to zmieniali samochód, albo od innego miasta jechali na zmienionych numerach. Sceny jak z filmu sensacyjnego rozegrały się podczas wyjazdu kardynała na urlop w Bieszczady. -Najpierw zgubiłem jeden wóz koło hotelu Cracovia, ale ci nie dali za wygraną i znowu złapali nas w Krośnie. To ja się zabawię - powiedziałem do kardynała i wcisnąłem gaz do dechy. Na remontowanym moście wjechałem pod prąd, tamci musieli wyhamować, ja to wykorzystałem i w bocznej uliczce schowałem się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka pożegnanie z kierowcą IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:29 Ostatnie spotkanie jeszcze z kardynałem Wojtyłą pan Józef pamięta doskonałe. - Byliśmy na warszawskim lotnisku, samolot leciał do Rzymu. Uścisnął mnie mocno, ja życzyłem mu, żeby wrócił szczęśliwie. - No, nie wiadomo jak to będzie - powiedział przyszły papież do swojego kierowcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka o skarpetkach na konklawe wciąż nie mogę znaleźć IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:31 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka serce IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 10:41 I dlatego też przemawiając tutaj, muszę uważać, mówić sobie stale: "Milcz serce, bo mówisz do profesorów, a to są ludzie bez serca". Pielgrzymka do Ojczyzny 5 czerwca 1979 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ilu ich masz? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:04 Niezupełnie kwiatek, ale sposób reakcji przytoczony przez O. Wacława Oszajcę W czasie pielgrzymki do Rzymu, zamiast przekazać Ojcu Św. przygotowane swoje tomiki wierszy powiedział. Ojcze Św. pozdrawiają Ojca internowani i uwięzieni. ks. Dziwisz już chciał robić miejsce innym, ale Ojciec Św. zainteresował się głębiej pytając: - A ilu ich masz? - Około stu. - To powiedz im, że każdego dnia za nich się modlę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka Kluger za Papieża IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:27 W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą. - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc? - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie. - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka Klugera w zastępstwie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka znowu te ptopy IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:28 W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka ty też na egzamin? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:30 Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor. – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał: – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszcz.. na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka komu lektykę? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:31 Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach: - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka siostrzyczka Tomcia Palucha IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:32 W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka tylko nie mówicie papieżowi! IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:34 Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka biskup i góral IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:34 W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest. - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka najprzystojniejszy kardynał IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:35 Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka a co, nie wolno mi? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:36 Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo. "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn. "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka jak tu wierzyć? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:37 Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz: "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią i jak tu można wierzyć tym... paniom". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: torunianka prośba Wujka IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:38 W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją: "W tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi Cię dziś Wujek!". Odpowiedz Link Zgłoś