kwiatki Ojca Świętego

    • Gość: torunianka brewiarz przy latarce IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:39
      W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
      zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
      sytuację spuentował rymowanką:
      "Za te całodzienne harce,
      Zmówię brewiarz przy latarce".
    • Gość: torunianka dla Urszulanki IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:40
      Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
      Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
      na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
      siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".
    • Gość: torunianka nie ma chrztu bez wody IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:41
      15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
      pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
      świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
      założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
      kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
      padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
      słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
      woda".
    • Gość: torunianka czy jest tu biskup? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:43
      W 1960 roku, (były to czasy, kiedy nie zezwalano na zorganizowane "imprezy"
      kościelne) wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
      Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
      jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
      miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
      Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
      Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
      go, by mu ją oddać.

    • Gość: torunianka Papież to nie mistrz olimpijski IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:44
      Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
      korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
      "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
      podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
      "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo
      Jan Paweł II.

    • Gość: torunianka Górale obronią IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:45
      Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku,
      papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do
      Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich
      i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego
      metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia
      odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy
      i was bydziemy bronić!".
    • Gość: torunianka 100 lat IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:46
      jeszcze kiedy był w dobrej kondycji fizycznej, a śpiewano mu podczas
      pielgrzymek 100 lat, mruknął kiedyś pod nosem. Łatwo powiedzieć, trudniej
      wykonać.
    • Gość: torunianka w Parlamencie w 1999 IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 12:43
      Kiedy parlamentarzyści po wystąpieniu papieskim odśpiewali hymn narodowy
      powiedział, nawiązując do refrenu marsz Dąbrowski z ziemi włoskiej...

      "Ale nam się przytrafiło". "Tylko nikt nie przypuszczał, że w takim
      umundurowaniu".
      niestety, nie pokazano tego w transmisji, więc cytuję z ułomnej pamięci
    • Gość: torunianka zwykły przekaz IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 13:10
      co czwartek o 20 spotykał się ze studentami prowadząc "rozważania o istocie
      człowieka". Jeśli ktoś na chwilę wypadł z toku wywodu, nie był już w stanie
      nadążyć choć mówił językiem zrozumiałym dla wszystkich ludzi.

      wspomina Stanisław Abrachamowicz
    • Gość: torunianka mylna ocena IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 16:44
      Komunistyczny reżim w Warszawie miał mylne wyobrażenia o kardynale i
      metropolicie krakowskim. W jednym z tajnych dokumentów z sierpnia 1967 roku
      czytamy o Karolu Wojtyle: „...jest bez wątpienia jednym z niewielu
      intelektualistów w Episkopacie Polskim... Do tej pory nie prowadził żadnej
      działalności skierowanej przeciwko państwu. Wydaje się, że polityka nie jest
      jego mocną stroną, za bardzo pogrążony jest w myśleniu abstrakcyjnym ...
      Brakuje mu talentu organizacyjnego i zdolności przywódczych.”
    • Gość: torunianka onieśmielony Jurek IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 17:24
      Były szkolny kolega Karola Wojtyły, Jerzy Kluger, zapragnął odwiedzić
      przebywającego właśnie w Rzymie krakowskiego arcybiskupa. Zgłosił się w polskim
      collegu i otrzymał termin. Stojąc już przed kardynałem zaczął mamrotać
      onieśmielony „Wasza Eminencjo...”, na to Wojtyła złapał go za ramiona i
      wykrzyknął: „Jurek, czyś ty zwariował, to przecież ja, Lolek!”
    • Gość: torunianka całkiem nie po papiesku IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 17:44
      Nowy wysportowany papież irytował czasami przyzwyczajonych do sztywnego
      protokołu watykańskich dostojników. Na przykład podczas wchodzenia po schodach,
      całkiem „nie po papiesku” podnosił białą sutannę i brał po dwa, trzy stopnie na
      raz. Kiedy jeden z otyłych kardynałów zwrócił mu na to uwagę i powiedział, że
      jest to sposób poruszania się sprzeczny z godnością papieża, usłyszał od Jana
      Pawła II w odpowiedzi: „Potrzebny mi jest ruch, i zdaje się, że wam również”

      • Gość: b3ut Re: całkiem nie po papiesku IP: *.torun.mm.pl 06.04.05, 18:32
        w podrozy Papież źle się poczuł po zjedzonych wcześniej plackach ziemniaczanych.
        Lekarz zaproponował na tę dolegliwość kropelkę Napoleona. Papież spytał się go o
        wysokość na jakiej lecą. Lekarz udał się do pilotów, a następnie przekazał
        informację o pułapie - Za blisko szefa - odpowiedział Papież
    • misiaczek85 Szklana klatka :) 07.04.05, 00:45

      Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
      Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
      Krakowie.
      - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
      lękamy o Waszą Świątobliwość...
      - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.
    • Gość: torunianka nie daj Boże IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:09
      z opowiadań ks. Bonieckiego. Kiedy dowiedziano się w kurii o śmierci Jana Pawła
      I, i kardynał Wojtyła wybierał się na konklawe, ks. Boniecki zapytał kierowcę
      kardynała, a co będzie jak On zostanie papieżem?

      O nie daj Boże! On sobie z kurią krakowską nie może poradzić, a co dopiero z
      Watykanem - spontanicznie odpowiedział kierowca

    • Gość: torunianka może razem nie zginiemy IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:10
      Tuż po wyborze, grupa księży przybyłych na konklawe poszła do Papieża i zastała
      Go w kaplicy na modlitwie. Jak ich zobaczył zapytał
      - a coże się tak po nocy włóczycie.
      - Ano przyszliśmy Papieża odwiedzić - odpowiedzili w tym samym stylu
      - A jak przyszliście no to choćcie, może w tej chaupie razem nie zginiemy


    • Gość: torunianka strój niespasowany IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:11
      Polscy księża, odwiedzający nowego Papieża tuż po konklawe zauważyli:
      "Pierwszy strój nie od razu spasowany - miał jeszcze nasze ciapcie z filca,
      które nie pasowały do białej sutanny".


    • Gość: torunianka telegram IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:12
      Co zrobił ks. Malinski po konklawe
      Wysłałem Mu telegram
      - A nie mówiłem? Mietek

      Obrazili się na mnie w kurii i w Watykanie, bo się tak nie mówi do Papieża.


    • Gość: torunianka pomyłka IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:13
      Po audiencji generalnej, na zakończenie Papież szedł wzdłuż szeregów ludzi, aby
      się pożegnać ale nieoczekiwanie przeszedł w poprzek i zobaczył wiwatującego
      razem z innymi ks. Malińskiego do którego krzyknął
      - miałeś rację, tylkoś się pomylił o 30 dni!


    • Gość: torunianka różnice IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:14
      Czym, wg włoskiego przyjaciela ks. Bonieckiego, różni się papież polski od
      włoskich?
      Każdy kardynał włoski jest nastawiony, aby być papieżem,
      a u Was nastawiony na bycie biskupem i dlatego On jest dobrym biskupem.



    • Gość: torunianka a gdzie muzyka? IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 01:15
      w czasie pielgrzymki do Meksyku grano pod oknem papieskim do późnej nocy, aż
      organizatorzy zwrócili im uwagę, że papież musi odpocząć, więc przestali.

      Rano, Ojciec Św. wychodzi i pyta: a gdzie muzyka?


    • Gość: torunianka 85.000 stron IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 10:21
      pozostawionego tekstu - to dopiero kwiatek!
    • Gość: torunianka wejście na hasło IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 10:57
      Marek Skwarnicki opowiadał, ale nie usłyszam początku, więc jest to kwiatek
      zdeformowany:

      Aby się dostać na pierwsze audiencje (?) trzeba było mieć przepustkę. Dla
      Polaków wymyślono szczególną. Przy wejściu mówiono do wchodzących:
      Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
      Kto odpowiedział Na wieki wieków amen był wpuszczany przez Szwajcarów, których
      nauczono odzewu na hasło.
      Przy okazji weszło sporo tych, którzy hasło rozszyfrowali.
    • Gość: torunianka kto jest Polakiem;)? IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 11:07
      Wpada podekscytowana siostra, która niedokładnie usłyszała wiadomości z
      konklawe:
      Dziennik mówi, że Polak został wybrany papieżem. Wyszyński czy jakoś.
      Ks. Maliński na to: Polak to Wojtyła nie Wyszyński;)
    • Gość: za elodią z fBydg co autor miał na myśli IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 11:21
      opowiedziany na jednym forum przez ania_rosa:
      Poznałam kiedyś człowieka, który z racji urzędu często jeździł do Watykanu i
      znał osobiście Ojca Świętego. Ponieważ jednak miał wykształcenie nie
      korespondujące z jego zawodem zaczął robić drugi fakultet na KULu, tym razem
      związany tematycznie ze swoją pracą. Pewnego dnia na ćwiczeniach polecono
      studentom zinterpretować w formie pisemnej słowa Jana Pawła II. Temat
      brzmiał "O czym myślał Jan Paweł II mówiąc słowa "Bogu dziękujcie, Ducha nie
      gaście"?"
      Podczas kolejnego spotkania z Papieżem znajomy napomknął o swoich studiach, a
      ponieważ Papież wyraził zainteresowanie- odbyli krótką rozmowę na temat. Jan
      Paweł II zapytał: " a czym się pan teraz konkretnie zajmuje?", na co znajomy
      odparł, że własnie ma napisac esej na temat wypowiedzi samego Papieża i
      powyższego cytatu. Wtedy Papież głęboko się zamyslił i powiedział: "Ziemniaki
      ze zsiadłym mlekiem. Niech pan napisze, że myślalem wtedy o ziemniakach ze
      zsiadłym mlekiem".
      To oczywiście nie koniec tej historii.
      Znajomy był skonsternowany, ale znał poczucie humoru Ojca Świętego i dokładnie
      tak napisał.
      Jego esej wywołał skandal, oczywiście został opatrzony adnotacją na temat kpiny
      z tematu, brakiem szacunku i oceną niedostateczną.
      Dwa tygodnie później podczas kolejnego spotkania z Janem Pawłem II i omówieniu
      wszystkich kwestii zawodowych, Papież napomknął- a wiadomo powszechnie, że miał
      fenomenalną pamięc;)- o eseju znajomego i spytał, jaka była reakcja wykładowcy.
      Znajomy powtórzył dokładnie słowa profesora i przeprosil, że potraktował
      odpowiedź Papieża tak dosłownie. Papież się tylko uśmiechnął i nic nie
      powiedział.
      Najlepsze jednak nastąpiło potem.
      Na następnych zajęciach znajomy został poproszony na bok. Profesor powiedział
      mu: "Nie wiem, jakie ma pan koneksje, ale dziś rano otrzymałem telefon z
      Watykanu. Rozmówca przedstawił się jako Jan Paweł II i nie uwierzy mi pan: to
      naprawdę byl Ojciec Święty! Zadzwonił w sprawie pańskiej pracy- nie wiem, skąd
      się o tym dowiedział, ale powiedział mi, że faktycznie myślal wtedy przez
      chwilę o ziemniakach i zsiadłym mleku..."

      Ocena niedostateczna została anulowana i poprawiona na bardzo dobrą.

      Historia może brzmi nieprawdopodobnie, ale jest autentyczna.

    • Gość: torunianka lepsza rola IP: *.petrus.com.pl 07.04.05, 15:07
      Późnym wieczorem schodziliśmy po wykładzie z ks. prof. K. Wojtyłą ciemnymi
      schodami. Ksiądz Profesor zmieszał się z czarnymi sutannami księży studentów,
      schodząc razem z nami. Jeden z kolegów, ks. Antoni, pomylił sylwetkę Księdza
      Profesora z innym kolegą księdzem i rozpędzając się z pierwszego stopnia
      schodów, skoczył ks. prof. Wojtyle na plecy, wołając: – Wio, koniu! Ksiądz
      Profesor usiadł na schodzie pod ciężarem ciała kolegi, a on, jak zorientował
      się, na czyich siedzi plecach, zemdlał z przerażenia. Księdz Profesor poklepał
      kolegę po twarzy i z uśmiechem na ustach stwierdził: – Rola wykładowcy bardziej
      mi odpowiada niż konia.

      za: K.Sajdok

Inne wątki na temat:
Pełna wersja