Sorry, że ja tu z takim tematem...

IP: *.chello.pl 23.06.02, 12:42
Pewnie pomyślicie, że jestem jakaś narwana, ale bardzo pilnie poszukuję kaset
video z nagranymi programami Big Brother 2 (z września i października).
Chciałabym je odkupić. Cena i inne szczegóły do ustalenia. Może ktoś z Was
nagrywał? A może wiecie, jak je zdobyć? Ja wiem, że to zamierzchła przeszłość i
w ogóle głupota, ale naprawdę ogromnie mi na tym zależy. Będę wdzięczna za
każdą wskazówkę. Pozdrowionka dla starych i nowych forumowiczów.
mój email: r.nowicka@chello.pl
    • robert_wl Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 27.06.02, 15:40
      Anita, przepraszam Cię za laicką postawę, ale co to jest ten Big Brother? Ja
      mam jakieś niezatytułowane nagrania na kasetach i całkie możliwe, że to jest
      ten poszukiwany przez Ciebie Big Brother. Bardzo gorąco Cię pozdrawiam i życzę
      powodzenia.
      • Gość: Wiech Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: 217.97.134.* 27.06.02, 16:17
        robert_wl napisał(a):

        > Anita, przepraszam Cię za laicką postawę, ale co to jest ten Big Brother? Ja
        > mam jakieś niezatytułowane nagrania na kasetach i całkie możliwe, że to jest
        > ten poszukiwany przez Ciebie Big Brother. Bardzo gorąco Cię pozdrawiam i życzę
        > powodzenia.


        Dosyć tajemnicza sprawa, rzeczywiście. Próbowałem dowiedzieć się na innych forach
        (forumach or samsing?), ale niestety tam też nikt nie odpowiadał - pewnie ludzie
        nie wiedzą, co to jest...

        Sprawa zaabsorbowała mnie na tyle, że postanowiłem ją dokładnie zbadać,
        korzystając z różnych, dostęnych źródeł.
        Okazało się, że wystarczyło pół dnia, spędzonego w osiedlowej bibliotece, aby
        rozświetlić mgłę niewiedzy skromnym kagankiem MEN.

        Zatem wyjaśniam:
        Big Brother występuje w oryginalnej wersji językowej relatywnie starej (bo z 1984
        roku) książki jednego brytyjskiego literata. W polskich tłumaczeniach, zgodnie z
        panującą ustawą o czystości języka, postać otrzymała miano 'Wielkiego Brata',
        stąd nawet czytając ww. dzieło mogłeś nie wiedzieć o co chodzi.
        Big Brother to postać szlachetna, jakkolwiek małomówna. Strasznie się troszczy o
        wszystkich i opiekuje się praktycznie całym narodem. Taka Matka Teresa, tyle, że
        chłopczyk.

        Książka ta niosła tak wiele pozytywnych treści, ze została w końcu sfilmowana. W
        polskiej wersji językowej oczywiście znowu nie było mowy o Big Brotherze, a jeno
        jw. o Wielkim Bracie. Głosu tej postaci użyczył był Wiktor Zborowski, który przy
        obsadzaniu roli lektora, w ostatnim momencie pokonał Lucjana Szołajskiego (szli
        łeb w łeb, ale przesądził wzrost). Nie mówi się zbyt wiele o tym dokonaniu
        rodzimego artysty, bo faktycznie, dzięki małomówności postaci ekranowej (i
        brakowi tym samym pola do popisu), nie odcisnęła się zbyt mocno w karierze
        naszego amanta.

        W biblitece nie znalazłem informacji na temat tego, czy film odniósł sukces
        kinowy, czy też nie. Wydaje się jednak, że skoro Anita poszukuje jego drugiej
        części, to prawdopodobnie została ona nakręcona, co też przesądzałoby o wysokiej
        oglądalności i sukcesie części pierwszej.

        Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem w rozwikłaniu tej trudnej zagadki.

        POzdrawiam serdecznie,
        Wnikliwy
        • robert_wl Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 27.06.02, 16:51
          No to żeś mnie Wiech porządnie zaintrygował. Muszę Ci powiedzieć, że ciekawe to
          Twoje streszczenie.
          Anitko droga, jeżeli jest tak jak Wiech pisze, to rozwiązanie Twojego problemu
          leży może na jednej z półek wypożyczalni Beverly Hills.
          • Gość: Anita Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: *.chello.pl 27.06.02, 23:24
            robert_wl napisał(a):

            > No to żeś mnie Wiech porządnie zaintrygował. Muszę Ci powiedzieć, że ciekawe to
            >
            > Twoje streszczenie.
            > Anitko droga, jeżeli jest tak jak Wiech pisze, to rozwiązanie Twojego problemu
            > leży może na jednej z półek wypożyczalni Beverly Hills.

            Wiech, Twoje streszczenie jest odlotowe, choć nie do końca pokrywa się z prawdą.
            Ale zniechęcona niepowodzeniami w Polsce, prawdopodobnie za kilka dni odlecę do
            Beverly Hills i tam popytam - tam podobno wszystko jest, a jeśli czegoś nie ma,
            to znaczy, że coś takiego po prostu nie istnieje albo wyginęło śmiercią
            naturalną.
            Robert, sprawdź swoją skrzynkę pocztową (tę w komputerze), dobrze?
            • jasio4 Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 28.06.02, 02:02
              Gość portalu: Anita napisał(a):

              > Robert, sprawdź swoją skrzynkę pocztową (tę w komputerze), dobrze?

              Anitko, jestes wspaniala. Od 2 lat czekam na zawiadomienie o możliwości odebrania
              10 mln. nagrody jaka wygralem w zdrapke. Czekam i nic. To jedno Twoje zdanie
              olśniło mnie i pożyczywszy od zaprzyjaznionego majstra dluto i mlotek po krotkiej
              walce udało mi się otworzyć moją skrzynkę (tę w komputerze). Co prawda nie
              znalazlem zawiadomienia ale jestem teraz spokojny, że nie przegapię.

              Nie jestem tylko pewien dlaczego znalazlem rachunek telefoniczny jaki placila
              kilka dni temu moja żona przez internet - sam widzialem jak go wkladala do takiej
              szparki na frontowej sciance komputera. Czy to oznacza, ze cos nie tak ? Powinien
              byc chyba juz TPSA? Nie chce zeby mi wylaczyli telefon.

              Pozdrawiam
              Little Brother
              • pau+la Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 28.06.02, 09:32
                Moze ona nie ma pewnosci, czy Robert kuma o ktora chodzi (osobiscie nie watpie
                w Twoja, Robercie, inteligencje:) )dlatego pisze wprost o pocztowej by czasami
                nie skierowal sie na klatke schodowa. Tam tez jest skrzynka pocztowa. Czyz nie?
                • robert_wl Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 28.06.02, 11:21
                  pau+la napisał(a):

                  > Moze ona nie ma pewnosci, czy Robert kuma o ktora chodzi (osobiscie nie watpie
                  > w Twoja, Robercie, inteligencje:) )dlatego pisze wprost o pocztowej by czasami
                  > nie skierowal sie na klatke schodowa. Tam tez jest skrzynka pocztowa. Czyz nie?

                  Tym bardziej, że przecież niedawno podawałem do wiadomości publicznej adres pod
                  którym mieszkam :)

            • robert_wl Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 28.06.02, 10:01
              Gość portalu: Anita napisał(a):

              > Robert, sprawdź swoją skrzynkę pocztową (tę w komputerze), dobrze?

              Sprawdziłem, teraz Ty sprawdź swoją.
    • pau+la Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 28.06.02, 10:21
      Wiem, ze w zyciu liczy sie bardzo wiedza, inteligencja, wyglad, poglady na
      czasie... Dlaczego nie pozwala sie ludziom, ktorzy tego nie maja tez zyc.
      Dlaczego ci co to maja, musza od razu dac tym drugim odczuc, ze sa glupi,
      prymitywni itd. Skad ta wyzszosc i arogancja? Moze troche skromnosci do tej
      wiedzy i inteligencji dodac?Osobiscie nie ogladam Big Brather'a ale nie mam nic
      przeciwko by inni to robili a nawet by ich to bawilo.
      • Gość: Wiech Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: 217.97.134.* 02.07.02, 08:01
        pewnie, sami będą się z tego spowiadać...
        • pau+la Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... 02.07.02, 10:04
          skoro tak mowisz :)
          • Gość: Wiech Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: 217.97.134.* 02.07.02, 10:48
            a tak na poważnie - często, niestety, ocenia się ludzi po pozorach.

            Głupota straszna, (choć i mnie sie zdarza...) bo można sie nieźle pomylić, a i
            takie 'uschematyzowanie' krzywdące dla bliźnich jest.
            • Gość: maatzey Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: TORINT* / 212.244.62.* 02.07.02, 11:11

              > a tak na poważnie - często, niestety, ocenia się ludzi po pozorach.
              >
              > Głupota straszna, (choć i mnie sie zdarza...) bo można sie nieźle pomylić, a i
              > takie 'uschematyzowanie' krzywdące dla bliźnich jest.

              Zacnie to ująłeś!!
              Choc niestety sam tak czesto robie i potem sam tez sie wstydze, ale istnieje tez
              cos takiego jak zdolnosc do oceniania ludzi i czasem ci co ja maja nie musza
              czlowieka znac od 20 lat zeby stwierdzic, ze brak mu inteligencji :))

              • Gość: Wiech Re: Sorry, że ja tu z takim tematem... IP: 217.97.134.* 02.07.02, 11:20
                Gość portalu: maatzey napisał(a):

                >
                > > a tak na poważnie - często, niestety, ocenia się ludzi po pozorach.
                > >
                > > Głupota straszna, (choć i mnie sie zdarza...) bo można sie nieźle pomylić,
                > a i
                > > takie 'uschematyzowanie' krzywdące dla bliźnich jest.
                >
                > Zacnie to ująłeś!!
                > Choc niestety sam tak czesto robie i potem sam tez sie wstydze, ale istnieje te
                > z
                > cos takiego jak zdolnosc do oceniania ludzi i czasem ci co ja maja nie musza
                > czlowieka znac od 20 lat zeby stwierdzic, ze brak mu inteligencji :))
                >

                to ostatnie rzuca sie w oczy (lub bardziej w uszy) praktycznie od razu...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja