Gość: Chris
IP: *.geofizyka.torun.pl
18.05.05, 11:38
Wczoraj jadąc z żoną autobusem linii 11 o nr bocznym 418 byłem świadkiem
pobicia chłopaka. Zdarzenie miało miejsce o 17:30. Wsiadłem na przystanku-
"Balonowa". Siedzieliśmy przy drzwiach na samym końcu autobusu. Na
skrzyżowaniu Sienkiewicza/Fałata został kilkukrotnie uderzony w twarz chłopak
siedzący zaraz za kierowca. Mimo wyraźnej reakcji pasażerów kierowca nie
zareagował. Ludzie krzyczeli żeby kierowca nie otwierał drzwi i wezwał
policje, ale na najbliższym przystanku- "Fałata" kierowca otworzył drzwi a
łysy ubrany w dres cwaniaczek wraz ze swoim koleżką wysiedli. Na przystanku
zbluzgali ludzi i spokojnie odeszli. Pasażerowie oczywiście wtedy nie
pozostawili suchej nitki na kierowcy, który tlumaczył (jeśli dobrze
słyszałem) że całego zajścia nie widział i nie słyszał. Mimo, ze siedziałem
na samym końcu autobusu słyszałem i widziałem reakcje ludzi. Wiec nie możliwe
było żeby kierowca, przy którym cale zdarzenie miało miejsce nic nie słyszał
i nie widział. Żeby było ciekawiej zaraz po zdarzeniu autobus mijał się z
radiowozem, wiec na policje nie trzeba by czekać dłużej niż 1 minutę.
Kierowca- kawał chłopa z brodą około 50-tki. Sam jego wygląd wydawał sie
groźny, ale wszystko olał. Piszcie co myślicie o takiej reakcji obsługi
autobusu. Co można zrobić żeby to zmienić?