yavanna86
08.10.05, 21:13
ostatnio stwierdziłam,że ochroniarze sobie za dużo pozwalają...weszłam do
reserved z plecakiem pełnym nowych książek,bramka zapikała,facet mnie
cofnął,zapikała jeszcze raz,pozwolił mi wejść,więc myślę że już wszystko OK,bo
od początku miał na oku wejście i non stop mnie widział:P - i pytam /pro
forma/"To już mogę oglądać te ciuchy?" - a on do mnie najzupełniej poważnie,
że nie, bo muszę wyjąć te książki i ustalimy, która pika.
toż to zgroza normalnie.przecież oni nie mają do tego kompletnie żadnych
praw,żeby ludziom po plecaku szperać.zero nakazu rewizji,nic.i stoi taki,myśli
że jest ważny bo ma mięśnie i mienia pilnuje, i będzie jeszcze prawo łamał :P
no ale nastąpił happy end, podziękowałam za oglądanie ciuchów i sobie poszłam
bez rewizji /a kazałabym mu dzwonić po policję,słowo daję/.jednak dziwi
mnie,że w ogóle oni składają takie propozycje,traktując je najzupełniej
normalnie i dziwiąc się odmowie....