" TV Petrus" wymusza swoie usługi

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 15:56
Na terenie Rubinkowa TV Petrus wbrew zawartej umowie z SM Rubinkowo,
uniemożliwia odbiór programów póblicznych TV za które wszyscy wnoszą opłaty
zgodnie z ustawą o Radiofonii i Telewizii, oraz wnoszą opłaty za konserwacje
instalacji do SM Rubinkowo.Petrus wymusza podpisywanie z nim umów przy
biernej postawie Zarządu Sółdzielni,oraz Prokuratury która o tych zdarzeniach
została powiadomiona jak wynika z ogłoszeń na klatkach.
    • Gość: ble Re: " TV Petrus" wymusza swoie usługi IP: *.wlan.pl 15.11.05, 18:34
      petrus - spieprzaj... do Chojnic
    • Gość: lokator Re: " TV Petrus" wymusza swoie usługi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 10:23
      to racja ze sie zrobil panem naszej niezaradnej społdzielni ja nie podpisałam
      umowy ktorej nachodzone moje bylo mieszkanie przez petrus to mi wyloczono nawet
      te 4 programi teraz sobie odemne te 4 zlote i dziekuje im kupilam antene dalam
      42zł napewno niedam sie manipulowac petrusowi ponoc olsztyn umiał to zalatwic
      z petrusem zrobic porzadek a my?/// prosimy chodzic na zebrania jest omawiana
      ta sprawa z petrusem ogłoszenie jest w gablotach naszych
    • Gość: lokator Re: " TV Petrus" wymusza swoie usługi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 20:15
      czy ktos wie cos na temat petrusa czy ma prawo odloczac nam te podstawowe
      programi jezeli w czynszu mamy potrocone 4 żł jako uzytkownik?
      • Gość: doradca Re: zażądaćdo wyglądu umowy z aneksami podpsanymi IP: *.torun.mm.pl 18.11.05, 21:30
        z PETRUSEM przez poprzedni zarzad i wszystko się dowiecie.
        W olsztynie wymusili siłą walne zgromadzenie n aktórym ma byc odczytana umowa i
        prezes się obraził:
        Spółdzielcy okupują Domatora


        Mariusz Kowalewski 18-11-2005 , ostatnia aktualizacja 18-11-2005 19:44

        Mieszkańcy Domatora zaczęli okupację siedziby władz spółdzielni, ponieważ
        zarząd po raz drugi odmówił im zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia.
        Chcą poznać umowę dotyczącą pożyczki 2,9 mln zł, której Domatorowi udzieliła
        znajoma prezesa

        Dwudziestu mieszkańców Domatora o godz. 13 zjawiło się wczoraj w siedzibie
        spółdzielni przy ul. Prostej na Starym Mieście, by wymóc zwołanie
        nadzwyczajnego walnego zgromadzenia członków spółdzielni. - Mamy jedzenie i
        pozostaniemy tu, póki prezes nie zwoła walnego - zapowiedziała Teresa Rokicka-
        Morabet, inicjatorka spotkania. Prezes Leszek Stefański zjawił się w
        spółdzielni o godz. 15.30, i to dopiero po interwencji Lidii Staroń, posłanki
        PO, która towarzyszyła spółdzielcom.

        Stefański: - Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie spółdzielni. Walne
        powinno się odbyć po jego zakończeniu. Wtedy byśmy rozmawiali o faktach.

        - Pan mówi o sprawach, które powinny być omawiane na walnym - przerwała mu
        Staroń.

        Stefański: - Nie jest pani członkiem spółdzielni, aby w tej sprawie się
        wypowiadać.

        Staroń: - Jestem posłem i wypełniam swój mandat. Ludzie poprosili mnie o pomoc.

        Prezes miał wątpliwości, ale zgodził się rozmawiać po zapewnieniach prawnika
        spółdzielni, że Staroń ma prawo o to pytać, skoro reprezentuje mieszkańców.

        Rozmowy jednak niczego nie przyniosły. - Cała sprawa jest prywatną wojną pani
        Morabet - atakował Stefański. - Ta osoba, która udzielała nam pożyczki, jest
        bardzo majętna i zastrzegła sobie, aby nie podawać jej danych osobowych.
        Tymczasem państwo chcecie, abyśmy to zrobili odczytując treść umowy.

        Morabet: - Nas nie interesują żadne dane osobowe, my tylko prosimy o zwołanie
        walnego, na którym odczytacie treść umowy. Dane możecie przecież zamazać.

        Stefański: - To napiszcie to we wniosku, teraz tego nie ma.

        Po prawie godzinnej wymianie zdań na korytarzu spółdzielni prezes udał się na
        naradę z członkiem zarządu Markiem Starzyńskim i prawnikiem... na schody. -
        Walne będzie wtedy, kiedy napiszecie we wniosku, że nie żądacie ujawnienia
        danych osobowych. Natomiast ja zastanowię się, czy nie napisać wniosku o swoją
        dymisję, prezesem być nie muszę. Utopcie się we własnym sosie - rzucił
        Stefański i opuścił siedzibę spółdzielni.

        W chwili zamykania tego wydania "Gazety" dwójka mieszkańców była jeszcze w
        spółdzielni. - Zostaniemy na noc, a rano przyjdzie więcej osób. Będziemy tu aż
        do skutku - mówiła Morabet.

        Pierwszy wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia mieszkańcy
        Domatora złożyli we wrześniu. Władze spółdzielni się nie zgodziły. W piśmie z
        października twierdziły, że powinni tak zmienić wniosek, aby odczytanie umowy
        nie naruszało "prawa dającej pożyczkę, co do jej nazwiska, adresu i innych
        danych osobowych". Kolejny wniosek mieszkańcy złożyli 10 października. Punktu
        mówiącego o odczytaniu umowy nie zmienili. Zarząd ponownie nie zgodził się na
        zwołanie walnego, twierdząc, że ujawnienie umowy narusza art.18 par. 3 Prawa
        spółdzielczego oraz Ustawę o ochronie danych osobowych.

        Jak pisaliśmy, pożyczkę dla spółdzielni załatwił właśnie Stefański. 2,9 mln zł
        pożyczył we wrześniu 2004 roku od znajomej Anny P. - mieszkanki Wiednia.
        Zgodnie z umową, prezes nie może być odwołany przed jej spłatą, czyli w ciągu
        10 lat. Gdyby tak się stało, spółdzielnia musi natychmiast spłacić całą sumę,
        razem z odsetkami. Co więcej, spółdzielcy godzili się tylko na kredyt bankowy.

        Od czterech miesięcy w sprawie Domatora Prokuratura Okręgowa w Olsztynie
        prowadzi śledztwo. Jednym z wątków sprawy jest właśnie opisana przez nas
        pożyczka.



        Dla "Gazety"

        Małgorzata Kałużyńska-Jasak

        rzeczniczka generalnego inspektora ochrony danych osobowych

        Ustawa o ochronie danych osobowych nie blokuje udostępnienia informacji.
        Przecież chodzi o treść umowy, a nie imię i nazwisko dającej pożyczkę. Można ją
        spokojnie "zanonimizować", czyli wyrzucić z niej dane osobowe. Wtedy odmowa
        udzielenia informacji jest nieporozumieniem i nadużyciem.



        Ryszard Jajszczyk, dyrektor Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

        Zgodnie z art. 18 Prawa spółdzielczego, każdy członek spółdzielni ma prawo
        wglądu do umów zawieranych przez zarząd spółdzielni z osobami trzecimi.
        Paragraf 3 tego artykułu mówi, że zarząd może odmówić tego prawa, jeśli
        naruszałoby to interes spółdzielni lub prawa osób trzecich. Wtedy członek
        spółdzielni może wystąpić do sądu rejestrowego o zbadanie, czy decyzja zarządu
        jest uzasadniona.

Pełna wersja