TAK demokracji NIE homoseksualistom

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 09:23
Homoseksualiści demonstrując na ulicach swoje upodobania seksualne ściągają
na siebie tylko krytykę i zniechęcają. Powodują niechęć do siebie innych
ludzi przez własną głupotę. Czy ktoś ich szykanuje? Czy ludzie ich obrażają?
Może rzeczywiście są szykanowani przez państwo i prawo ale czy pozwolić na
związki homeseksualne i pozwolić na adoptowanie przez te pary dzieci?

Demokracja to wola większości, większości narodu- a naród mówi NIE. Żyjcie
sobie razem, kochajcie się ale dopóki naród w większości nie powie TAK to
związki homoseksualne nie będą przez prawo uznawane.
    • Gość: ojezusienku Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 10:45
      Wszystkie te "demokratyczne hasla", to tylko gejowska gra. Tak naprawde, to
      gejom chodzi o prawo do zawierania gejowskich malrzenstw, zeby dwaj panowie
      (pan - tata 1 i pan - tata 2) mogli adoptowac/wychowywac dzieci, no i zeby na
      ulicy i w mediach nikogo nie dziwilo lizanie i macanki dwoch facetow.
      • Gość: aniulek Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 12:50
        jeśli jak czesto słyszymy ,dzieci są katowane przez własnych rodzicow (nie
        kochają ich czy co?)to dlaczego kochający inaczej nie moga adoptować?
        przypuszczam,że w takich rodzinach dzieci mają możliwość zaznać więcej miłości
        i szacunku
        • Gość: b3ut Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.torun.mm.pl 25.11.05, 17:48
          > przypuszczam,że w takich rodzinach dzieci mają możliwość zaznać więcej miłości
          > i szacunku

          na jakiej podstawie?
          • Gość: aniulek Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 18:08
            bo to są świadome związki i takaż decyzja wychowywania dziecka
            • Gość: JA Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.tvk.torun.pl 25.11.05, 18:39
              Gość portalu: aniulek napisał(a):

              > bo to są świadome związki i takaż decyzja wychowywania dziecka

              Aniulek, ja kocham swojego psa. Czy powinienem miec mozliwosc sie z nim ozenic?
              Milosc jest wzajemna!
              Homoseksualisci nie moga miec prawa wychowywania dzieci bo natura mozliwoscia
              wychowywania dzieci obdarzyla kobiete i faceta.
              Homoseksualizm nie jest normalnoscia bo gdyby byl normalnoscia i wszyscy byliby
              pedalami ludzkosc by wyginela co normalne nie jest
              Homoseksualizm nie jest normalnoscia bo odbyt czlowieka sluzy do wydalania kalu
              a nie do wprowadzania tam czlonka.
              Homoseksualizm to dewiacja, pozwalajaca normalnie zyc we wszystkich dziedzinach
              zycia poza seksualnoscia
              • Gość: Bydgoszczanin Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 18:57
                MÓJ ODBYT - MOJA SPRAWA
                NIECH ŻYJE ONANIZM!
                ŻĄDAMY AGENCJI TOWARZYSKICH DLA GEJÓW!
                RODZAJ NIJAKI TEŻ MA PRAWO DO MIŁOŚCI
              • Gość: aniulek Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 19:52
                tak dużo z nas"normalnych"ma swoje dewiacje i tak naprawdę nie powinniśmy miec
                dzieci,bo cóż one widzą w tzw normalnym domku?-często
                awantury,rękoczyny,poniżanie fizyczne i psychiczne .
                i co z tego ,ze na zewnątrz wyglądamy normalnie?jak swoje frustracje
                wyładowujemy na słabszych?najczęściej dzieciach ..i to wlasnych.
                a który związek opiera się tylko na sexie?
                a co nazwiemy normalnością?każdy z nas będzie inaczej interpretował
                • Gość: ja Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.tvk.torun.pl 25.11.05, 20:04
                  Tak bydgoszczaninie, twoj odbyt twoja sprawa, mozesz wkladac tam wszystko nawet
                  mlot pneumatyczny tylko nie mow ze to normalne.

                  aniulek ze w rodzinach dzieja sie zle rzeczy nie znaczy ze dziecko mozna dac
                  byle komu
                  • Gość: Inny bydgoszczanin Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 20:06
                    Bydgoszczanin powinien wsadzić sobie trotyl.
                  • pier_niczek Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom 25.11.05, 20:22
                    dlaczego od razu byle komu?
                    przecież nie adoptuje się dziecka ,żeby wykorzystać je sexualnie
                    a jeśli są to osoby ,które mogą zapewnic porzuconemu dziecku dobre warunki i
                    być dla niego rodziną to dlaczego nie?
                    • Gość: Piotr Wszyscy na wiec!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 25.11.05, 21:12
                      Kazdy czlowiek ma prawo do demokracji.Wybieram sie z corka,po to zeby pokazac
                      tolerancje,ktorej brak u wiekszosci Polakow.
                    • Gość: ja Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.tvk.torun.pl 25.11.05, 21:50
                      pier_niczek napisała:

                      > dlaczego od razu byle komu?

                      Wyobraz sobie dziecko ktore patrzy jak tatus z tatusiem sie caluja.
                      To burzy w dziaciaku pewien porzadek postrzegania swiata w ktorym to dziecko
                      jest owocem milosci jednak mezczyzny i kobiety.
                      poza tym gdyby Bog chcial to dalby szanse plodzenia dzieci 2 mezczyzna
                      • Gość: pier_niczek Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 22:07
                        ja w homoseksualiście widzę człowieka-takiego jak ja z wadami i zaletami,który
                        ma prawo szczęśliwie przeżyć życie
                        • Gość: zośka Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 22:37
                          Każdy żyje jak mu się podoba. Niech sobie demonstrują, nie przeszkadza mi to.
                      • tytt Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom 29.11.05, 20:08
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > pier_niczek napisała:
                        >
                        > > dlaczego od razu byle komu?
                        >
                        > Wyobraz sobie dziecko ktore patrzy jak tatus z tatusiem sie caluja.
                        > To burzy w dziaciaku pewien porzadek postrzegania swiata w ktorym to dziecko
                        > jest owocem milosci jednak mezczyzny i kobiety.
                        > poza tym gdyby Bog chcial to dalby szanse plodzenia dzieci 2 mezczyzna

                        a tak dał tylko parom heteroseksualnym,i to tylko tym których nie doświadczył
                        bezpłodnością, jak jeszcze te liczbe pa pomniejszymy o te z patologiami ciąży,
                        dalej jak pomniejszymy ten boski raj o biede i patologie w rodzinach, dodamy
                        choroby genetyczne, mutacje iśmiertelnosc noworodkow, dalej-rozbite rodziny to
                        faktycznie-argument co chciał bóg jest bardzo mądry..
                    • Gość: piotr (E) Geje,lesbijki co wy tu wkrecacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 13:30
                      Nie ma zadnej dyskryminacji.W Toruniu jest pub gejowski,moga sie uczyc we
                      wszystkich szkolach,pracowac tez wszedzie moga.Nie ma rzadnych praw
                      antygejowskich a to,ze nie pozwalaja im demonstrowac to i dobrze bo co oni
                      demonstruja to nie rozumiem.Ostatnio za granica odbyl sie marsz w,ktorym
                      zoofile wyrazali swoja milosc do zwierzat no przepraszam,ale niektore
                      sklonnosci moim zdaniem nie powinny byc upobliczniane jak te demonstracje,albo
                      parady milosci czyli zbiorowe orgie.Ktos tu pisal czemu geje nie moga adoptowac
                      dzieci.Prosta sprawa nie ma po co rozpowszechniac tej choroby a dziecko by
                      patrzylo jak dwoch tatusiow czy mam razem sie klada do lozka i by wzielo to za
                      normalnosc mogly by wyrosnac na kolejne geje.A przy naszym nizu demograficznym
                      nie wrozy to nam przyszlosci.Nie ma co z tym walczyc Bog stworzyl mezczyzne i
                      kobiete po to by sie rozmnarzali i sie kochali a te zboczenstwa nazwal
                      zlem.Takrze niech wyjda jak chca i powiedza,ze czynia zlo a nie ostatnio gosciu
                      paradowal w Toruniu na paradzie z obrazkiem Jezusa i krzyzem co ten gosciu
                      chcial pokazac a moze chcial mnie Katolika obrazic.Jak ktos mowi,ze Katolik to
                      honofob to niech jedzie do miasta Islamskiego powie,ze jest gejem i sie jeszcze
                      pokarze z obrazkiem Allaha zobaczymy jak dlugo porzyje.
              • tytt Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom 29.11.05, 20:02
                Gość portalu: JA napisał(a):

                > Gość portalu: aniulek napisał(a):
                >
                > > bo to są świadome związki i takaż decyzja wychowywania dziecka
                >
                > Aniulek, ja kocham swojego psa. Czy powinienem miec mozliwosc sie z nim
                ozenic?
                > Milosc jest wzajemna!
                > Homoseksualisci nie moga miec prawa wychowywania dzieci bo natura mozliwoscia
                > wychowywania dzieci obdarzyla kobiete i faceta

                roznie,są gatunki w ktorych matki uciekają przed samcami z obawy o zycie swoich
                dzieci, są gatunki w ktorych tylko samiec zajmuje się wychowaniem potomstwa, są
                gatunki w ktorych grupa samic bez matki biologicznej wychowuje dzieci etc etc
                jedno to płodzenie, drugie to wychowywanie..

                > Homoseksualizm nie jest normalnoscia bo gdyby byl normalnoscia i wszyscy
                byliby
                >
                > pedalami ludzkosc by wyginela co normalne nie jest
                > Homoseksualizm nie jest normalnoscia bo odbyt czlowieka sluzy do wydalania
                kalu
                > a nie do wprowadzania tam czlonka.

                a jama ustna kobiety służy do przeżuwania pożywienia czy do ssania członka? co
                to za argument..
    • Gość: V Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.icpnet.pl 26.11.05, 00:41
      Caly ten szum jest sztucznie wywolany, a najwiecej szumi wybiorcza.
      Jakie braki w demokracji?
      Demokratycznie wybrany przedstawiciel l**u, prezydent miasta, nie wydal
      zezwolenia. Jest to w zakresie jego kompetencji. Moze dac,moze nie dac.
      Problem jest taki, ze pedaly to olaly. Pedaly zlamaly prawo. Mozna sie z ta
      decyzja nie zgadzac, ale trzeba jej przestrzegac. To pedaly naruszyly prawo.
      Ustanowione przez demokratycznie wylonionych przedstawicieli l**u.
      A co wybiorcza? Wladze be.

      Twarde prawo, ale prawo.

      Jesli pedaly chca demokracji, to niech zaczna od przestrzegania prawa.
      Jesli prawo jest zle, to sa legalne drogi jego zmiany (inicjatywa ustawodawcza,
      lobbing).

      Jesli zmiany nie przejda w sejmie - no coz, taka wola przedstawicieli
      wiekszosci. Taka wola l**u. I tego prawa trzeba przestrzegac. Demokracja.

      Wybiorcza - Rywin tylko probowal a wyscie go nagrali.
      Pedaly nie tylko probowaly, ale zrealizowaly swoje zamierzenie na Polwiejskiej w
      Poznaniu. Dlaczego maja byc wyjeci spod prawa? Czy pedaly sa jakims lepszym
      gatunkiem czlowieka?

      V
      • Gość: !!!!!!!!!!!!!!!!!! <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=3251" targe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 22:33
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=32515157&a=32601579
    • Gość: regis Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.05, 07:06
      kogo to obchodzi czy ktoś śpi z sąsiadem,czy z sąsiadką?rajcuje to was?kompleksy
      ,ciasnota umysłowa? prowincjo wracaj na pola kulać się.
      • Gość: jazz Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.54.187.248.eltronik.net.pl 26.11.05, 08:04
        to nie tak V jak piszesz i myślisz, zupełnie nie tak.
        Cóż, wszyscy muszą ciągle się uczyć,
        nie ma monopolu na wiedzę!!!
        Ani na prawdę!
        • Gość: V Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.icpnet.pl 26.11.05, 18:08

          > to nie tak V jak piszesz i myślisz, zupełnie nie tak.
          > Cóż, wszyscy muszą ciągle się uczyć,
          > nie ma monopolu na wiedzę!!!
          > Ani na prawdę!

          Co jest nie tak?
          Bylo pozwolenie? Nie bylo.

          Jak ja nie dostane pozwolenia na budowe domu, a go wybuduje, to bede mial niezla
          jazde. Ale nie jestem glupi, nie lamie prawa budowlanego. Odwolam sie od decyzji.
          Jesli wyczerpie sciezke odwolawcza i nic nie wskoram, to i tak nie bede sie
          budowal, bo to grozi rozbiorka, grzywna, a najlepszym razie kosztowna
          legalizacja samowoli.

          Tak powinno byc w panstwie prawa.

          Jesli decyzja wladz sie komus nie podoba, to moze w nastepnych wyborach glosowac
          inaczej. Moze nastepny prezydent zezwoli.

          Ale wydanej zgodnie z prawem decyzji nie nalezy naruszac. Bo zgodnie z prawem to
          naruszenie nalezy ukarac. Obojetnie czy to hetero czy homo. W zadnym akcie
          prawnym nie jest napisane, ze hetero ma przestrzegac prawa, a homo nie.

          V
          • Gość: !!!!!!!!!!!!!!!!!! art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 22:32
            zgromadzeń. Zabrania jedynie głoszenia poglądów faszystowskich i
            komunistycznych. Więc jeśli organ samorządowy zakazuje zgromadzenia, łamie
            Konstytucję. I kropka.
            • Gość: V Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.torun.mm.pl 27.11.05, 17:06
              Nie nalezy sie tak podniecac. Organ nie lamie konstytucji bo ustawy Prawo o
              zgromadzeniach i Prawo o ruchu drogowym daja odpowiednio: organowi gminy i
              wojewodzie uprawnienie do wydania zakazu odbycia zgromadzenia (gmina) lub odmowy
              wydania zezwolenia (wojewoda).

              Poza tym art. 54 konstytucji nic nie mowi o zgromadzeniach, natomiast mowi o
              nich art. 57, ktory brzmi:

              "Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i
              uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa."

              Polecam nie cytowac informacji zaslyszanych od ludzi, ktorzy nie znaja prawa, a
              sie na powoluja. Konstytucja pozwala na ograniczenie wolnosci organizowania
              zgromadzen, w drodze okreslonej odrebnym aktem (ustawa). Te akty, to wspomniane
              wyzej prawo o zgromadzeniach i prawo o ruchu drogowym.

              V
              • Gość: ..... Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 18:16
                KONSTYTUCJA JEST USTAWĄ NADRZĘDNĄ.
                • Gość: V Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.icpnet.pl 28.11.05, 20:14
                  I co z tego wynika? Ze cale prawo w Polsce nalezy zlikwidowac, bo konstytucja
                  wszystko wyjasnia?

                  Poza tym ta "nadrzedna" ustawa WPROST wskazuje, ze ta kwestie (wolnosci
                  zgromadzen) moga regulowac inne akty prawne.

                  Twoj argumentacja jest sluszna wtedy, kiedy:
                  - jakis akt prawny reguluje (zaweza) jakies prawa (wzgledem konstytucji)
                  - konstytucja nie dala prawodawcy uprawnienia do takiej regulacji

                  W tym przypadku jest inaczej. Konstytucja okresla jasno, ze prawodawca moze
                  wprowadzic ograniczenia, i wskazuje jaka ranga aktu prawnego jest do tego
                  wymagana (ustawa). Tak wiec stosujac bezposrednio konstytucje wyczytamy, ze...
                  wolnosc ta moze byc ograniczona w drodze ustawy. Siegamy po ustawe (do ktorej
                  odsyla nas konstytucja) i czytamy co dalej. I co z tego wynika? Ano ze
                  odpowiednie organy moga (zgodnie z konstytucja) zgromadzenia zakazac (lub nie
                  wydac na nie zezwolenia).

                  V

                  PS. IDac Twoim tokiem myslenia, za art. 41 konstytucji:

                  "Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub
                  ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w
                  ustawie."

                  Nie moznaby nikogo zatrzymac ani aresztowac. Ale to nieprawda. Konstytucja
                  zezwala na odstepstwa od tej zasady, ktore reguluje m.in. Ustawa o Policji.
                  Sprobuj cos ukrasc i zaslaniac sie konstytucja. Wysoki sad ze stolka spadnie z
                  wrazenia.

                  • klee Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność 28.11.05, 21:24
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=32515157&a=32628836
              • Gość: nulkah Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.wlan.pl 27.11.05, 18:48
                Kiedy rolnicy blokowali drogę nr 1 w Łysomicach i przed Chełmżą, policja -
                zamiast usunąć nielegalną (w myśl prawa) blokadę - pilnowali, żeby wściekli
                kierowcy stojący w korkach, nie zrobili krzywdy pokrzywdzonym przez wolny rynek.
                Wtedy też łamano prawo - czy ktoś poniósł konsekwencje?
              • klee Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność 27.11.05, 19:00
                Ludzie, którzy znają się na prawie :-P, twierdzą, że zakazać tego rodzaju
                manifestacji można tylko wtedy, gdy władze nie są w stanie zapewnić
                bezpieczeństwa jej uczestnikom, o czym oczywiście trudno mówić w przypadku
                Torunia.
                • Gość: V Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.icpnet.pl 29.11.05, 07:59
                  To znaczy, ze Ci Twoi prawnicy sie nie znaja:

                  Art. 8
                  Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:

                  1) jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają
                  przepisy ustaw karnych,

                  2) odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w
                  znacznych rozmiarach.

                  Poza tym odbiegles od tematu dyskusji, to czy mozna bylo zabronic to jest ew.
                  sprawa dla sadu. Natomiast sam zakaz zostal wydany na mocy odpowiedniej ustawy,
                  i jego zlamanie jest zlamaniem prawa. Czy byly przeslanki do jego wydania - to
                  jest zupelnie inna bajka.


                  Znowu przyklad: policja wzywa Cie do zatrzymania za przekroczenie predkosci.
                  Wydaje Ci sie, ze jej nie przekroczyles. Sprobuj zignorowac wezwania policji.
                  Aresztuja Cie zgodnie z prawem, zapewniam!

                  V

                  PS. Zauwaz, ze nie stwierdzam tutaj, czy zakaz byl wydany slusznie. Wskazuje
                  tylko, ze prawo o zgromadzeniach wskazuje inne przeslanki do wydania zakazu, a w
                  ogole nie wspomina o "braku mozliwosci zapewnienia bezpieczenstwa". Zmien
                  "prawnikow".
                  • klee Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność 29.11.05, 14:49
                    To nie są moi prawnicy. A jeśli oni się nie znają, to chyba już mało kto na
                    świecie.

                    Te dwa punkty, które zacytowałeś, sprowadzają się właśnie do niemożności
                    zapewnienia bezpieczeństwa.
                    • Gość: V Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.man.poznan.pl 05.12.05, 16:09
                      Art. 8
                      Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:

                      1) jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają
                      przepisy ustaw karnych,

                      2) odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w
                      znacznych rozmiarach.


                      Punkt 1 w ogole nie wspomina o bezpieczenstwie, punkt 2 _nie_ mowi "jesli gmina
                      nie moze zapewnic bezpieczenstwa". Tak trudno czytac ze zrozumieniem slowo
                      pisane? Nie powoluj sie na jakichs tam "prawnikow". Ta ustawa nie jest
                      skomplikowana, wiec zadaj sobie trud przeczytania jej samodzielnie. I
                      samodzielnego myslenia. Bez uporu godnego lepszej sprawy.

                      Podkreslam, ze nie wypowiadam sie nt. slusznosci decyzji.
                      Natomiast decyzja ta miala okreslona podstawe prawna, i zostala wydana zgodnie z
                      prawem. Masz prawo nie zgadzac sie z odczuciami wlodarzy - nastepnym razem
                      glosuj na kogos innego. Masz prawo nie zgadzac sie z trescia ustawy - dlatego
                      jak kazdy obywatel masz prawo inicjatywy ustawodawczej.

                      Ale wszyscy sa zobowiazani do respektowania wydanych zgodnie z obowiazujacym
                      prawem decyzji wladz, nawet jesli im sie nie podobaja. Nawet jesli nie podoba Ci
                      sie decyzja ustanawiajaca platna strefe parkowania i bedziesz ja ignorowal,
                      zostaniesz ukarany. Tak samo nalezy karac homosiow, ktorym nie podoba sie
                      decyzja zakazujaca zgromadzenia, i ignorujacych ja. Dura lex, sed lex.
                      Jak w tym kraju ma byc dobrze, jak nawet wybiorcza zaczyna traktowac prawo
                      (sic!) wybiorczo i propagowac jego lamanie.

                      V
                      • klee I dalej jak katarynka. :-/ 06.12.05, 12:13
                        Nie powołuję się na "jakichś tam prawników", tylko na działaczy i pracowników
                        Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

                        Najwyraźniej nie jest to dla Ciebie zauważalane, ale ja również w żadnym
                        miejscu nie wypowiadałem się na temat słuszności lub nie decyzji władz Torunia.
                        Nie o tym rozmawiam. Chciałem się dowiedzieć, czy istnieją inne oprócz
                        niemożności zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestnikom powody, dla których
                        można zakazać manifestacji. Nie potrafisz podać żadnego przykładu, więc
                        rozumiem, że to potwierdzasz, iż takich nie ma. Zawsze to jakaś odpowiedź, mimo
                        że tak pokrętnie wyartykułowana. Dzięki zatem!
                        • Gość: V Re: I dalej jak katarynka. :-/ IP: *.man.poznan.pl 06.12.05, 13:20
                          Masz niewyobrazalnie bujna wyobraznie.
                          Zapewniam Cie, ze prawo o zgromadzeniach nie wymienia "niemożności zapewnienia
                          bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzenia" wsrod przyczyn zakazu.
                          Nie bede go cytowal, bo bedziesz musil powtorzyc swoje ulubione slowo.

                          Wiec na pewno istnieja inne przyczyny, bo ta na ktora sie powolujesz nie jest
                          dopuszczona jako podstawa zakazu. Te inne przyczyny przeczytasz wiesz gdzie.

                          > Nie powołuję się na "jakichś tam prawników", tylko na działaczy i pracowników
                          > Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

                          A ja dalej bede sie powolywal na umiejetnosci samodzielnego myslenia i czytania
                          ze zrozumieniem, a nie cudze opinie.

                          Poniewaz domagasz sie przykladow, to napisz je sobie sam na podstawie art.8 pkt.
                          1. Kazde zgromadzenie lamiace postanowienia PoZ, badz przepisy KK, moze byc
                          zakazane. Czytaj teraz po kolei KK i kazdy paragraf ktory da sie zlamac
                          ustanawiajac cel zgromadzenia wez pod uwage. Przyklad: zgromadzenie ktorego
                          celem jest morderstwo - narusza KK, wiec narusza PoZ - moze byc zakazane.

                          Wiem, ze chcialbys, zebym wskazal jaka droga rozumowania doprowadzila do zakazu
                          marszu. Ale ja tego nie wiem. Ja o tym w ogole nie dyskutuje. Zakaz byl prawomocny.

                          V
                          • klee What's Your point, actually? 11.12.05, 13:54
                            Ponawiam pytanie. Czy "zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych
                            rozmiarach" nie jest tożsame z zagrożeniem bezpieczeństwa tychże?

                            I skoro po raz kolejny piszesz, że - cytuję - "na pewno istnieja inne
                            przyczyny" wydania zakazu, to ja po raz kolejny poproszę o jakieś przykłady.
                            Truno mi się zadowolić pustosłowiem.

                            Podajesz jeden przykład - manifestacji, której celem jest morderstwo. Pomijam
                            fakt, że to już trudno manifestacją nazwać, ale nawet jeśli, to ten przykład
                            potwierdza to, co napisałem o zagrożeniu bezpieczeństwa, prawda? Jest
                            szczegółowym przypadkiem skutków niezapewnienia bezpieczeństwa.

                            Oczywiście - znów cytat z Ciebie - "na umiejetnosci samodzielnego myslenia i
                            czytania
                            ze zrozumieniem" warto się opierać. Jeśli jednak nie ma się wykształcenia
                            prawniczego, to samodzielna interpretacja tekstów prawnych byłaby oznaką braku
                            rozsądku. I w tym wypadku najlepiej odwołać się do opinii autorytetów w tej
                            dziedzinie, specjalistów. I ja nie odwołuję się do opinii pojedynczych osób,
                            tylko do oficjalnego stanowiska stosownej instytucji. Nie miej mi więc za złe,
                            że jej interpretację przedkładam nad Twoje... cytaty.

                            Nie wiem, skąd przypuszczenie, że mógłbym czegoś od Ciebie chcieć. Nie chcę
                            niczego, a już na pewno nie tego, byś mi wyjaśniał przyczyny wydania zakazu
                            przez toruńskie władze. Te przyczyny zostały podane do publicznej widomości i
                            są mi znane. A motywacji mocodawców mogę się domyślać.
                            • Gość: V Re: What's Your point, actually? IP: *.icpnet.pl 13.12.05, 23:29
                              > Jeśli jednak nie ma się wykształcenia
                              > prawniczego, to samodzielna interpretacja tekstów prawnych byłaby oznaką braku
                              > rozsądku.

                              Yes sir.
                              A jak stoje na przejsciu dla pieszych to wolam bieglego z zakresu prawa o ruchu
                              drogowym, zeby zapytac co oznacza czerwone swiatlo. Bo decyzja o przejsciu (lub
                              nie) wynika z interpretacji tekstu prawnego (Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym).
                              Czy Ty aby nie przesadzasz? Zwlaszcza biorac pod uwage ze PoRD jest duzo
                              bardziej rozbudowana ustawa niz PoZ. Ale mi widocznie brakuje rozsadku i wskutek
                              wlasnej intepretacji czekam na zielone. Ciekawe co na to rozne fundacje, ktore w
                              koncu jakies statutowe cele musza miec, zeby zbierac kase i... oplacac prawnikow
                              ktorzy sobie na wolnym rynku nie radza wiec pomagaja roznym manifestantom i
                              komitetom strajkowym za dole z fundacji.

                              Nie moge sie doczekac kiedy powstanie fundacja obrony praw pieszego, pomagajaca
                              w interpretacji sygnalow swietlnych. Boje sie tylko, ze interpretacja wydana
                              przez najwyzsze prawnicze autorytety fundacji moze byc trudna w odbiorze i
                              wymagac podania przez sygnalizator uzasadnienia dla wysylanych przez niego
                              sygnalow - czerwonego i zielonego, ze szczegolnym uwzglednieniem sytuacji braku
                              tych sygnalow. Mysle ze wart analizy przez takie fundacje jest rowniez sposob
                              modulacji sygnalu dzwiekowego wysylanego przez co lepsze sygnalizatory w celu
                              ulatwienia poruszania sie osobom slabowidzacym i niewidomym. Jesli nie
                              modulacja, to uzyte czestotliwosci dadza prace kilku prawnikom. Ale zaraz,
                              dlaczego wlasciwie czerwone i zielone swiatlo? Czy ustawodawca to uzasadnil?
                              Jesli nie, to co? A jesli tak, to czy uzasadnienie zgadza sie z Twoja wizja?
                              Zalozmy, ze nie. Czy wobec tego przechodzisz na a) zielonym b) czerwonym c)
                              zalezy to od pory dnia?

                              Masz racje, prawo jest trudne.

                              V
                              • klee Re: What's Your point, actually? 13.12.05, 23:45

                                • klee Czerwone znaczy "stój", zapamiętaj 13.12.05, 23:47
                                  Czasem zdarza mi się przesadzać, ale nie w tym przypadku. Bo z punktu widzenia
                                  znaczeń zawartych w języku odpowiedź na pytanie: "Czy "zagrażać życiu lub
                                  zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach" nie jest tożsame z
                                  zagrożeniem bezpieczeństwa tychże?" jest w oczywisty sposób twierdząca. Ty zaś,
                                  jako prawnik, twierdzisz, że jest przecząca. Więc sprawy nie są chyba tak
                                  oczywiste i nie są oczywiste tylko dla Ciebie, bo ani nie dla mnie, ani nie dla
                                  HFPC.

                                  Rozumiem, że podając zupełnie nieadekwatny i niczego nieobrazujący przykład z
                                  przechodzeniem po pasach próbujesz wykpić się od odpowiedzi po raz kolejny, a
                                  przy tym zakpić z tych, do których swe słowa kierujesz, ale trafiasz chyba do
                                  własnej bramki, bo to Ty przecie - że powtórzę - szukasz dziury w całym i
                                  twierdzisz, że czerwone światło nie znaczy wcale "stój".
                                  • klee Autokorekta 13.12.05, 23:50
                                    W pytaniu oczywiście nie powinno się pojawić "nie". Przepraszam, to zmęczenie.
                                  • Gość: V Re: Czerwone znaczy "stój", zapamiętaj IP: *.man.poznan.pl 14.12.05, 09:27
                                    > Rozumiem, że podając zupełnie nieadekwatny i niczego nieobrazujący przykład z
                                    > przechodzeniem po pasach próbujesz wykpić się od odpowiedzi po raz kolejny, a
                                    > przy tym zakpić z tych, do których swe słowa kierujesz, ale trafiasz chyba do
                                    > własnej bramki, bo to Ty przecie - że powtórzę - szukasz dziury w całym i
                                    > twierdzisz, że czerwone światło nie znaczy wcale "stój".
                                    Twierdzisz, ze do interpretacji aktow prawnych potrzeba prawnikow. Moj przyklad
                                    to pokazuje. W ktorym miejscu jest nieadekwatny?
                                    Z odpowiedzi to Ty probujesz sie wykpic, bo do tej pory nie udowodniles, ze nie
                                    ma aktu prawnego delegujacego na gmine prawo do zakazu zgromadzen. I nie
                                    udowodnisz, bo taki istnieje. Z mojej strony EOT bo jestes uparty jak urzednik
                                    miejski.
                                    • klee Re: Czerwone znaczy "stój", zapamiętaj 14.12.05, 12:42
                                      Piszesz: "do tej pory nie udowodniles, ze nie ma aktu prawnego delegujacego na
                                      gmine prawo do zakazu zgromadzen." Nie udowodniłem, bo udowadniać nie
                                      próbowałem nawet. A nie udowadniałem, bo nigdzie takiej tezy nie stawiałem.
                                      Proste. :-)
            • Gość: in medium armorum Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.torun.mm.pl 27.11.05, 20:20
              a czy homoseksualiści są dyskryminowani przez aparat państwowy,a więc
              demonstracja toleracji jest zwykłą prowokacją ,tylko nasuwa się pytanie komu
              to służy???jeżeli macie tyle empatii ,to protestujcie przeciwko
              głodzie ,bezrociu,30% dzieci do szkoły chodzi głodne.
              • Gość: ..... A sutannowi są bezkarni. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 22:32
                A mądry admin i tak to wytnie, bo na forum toruńskim nie można krytycznie
                wypowiadać się o przewodniej sile narodu.
            • Gość: taki sobie Re: art 54 KONSTYTUCJI gwarantuje wolność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.05, 10:02
              Zdjęcia z wiecu:

              www.narrator.republika.pl/aktualnosci126.htm
      • Gość: ja Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.tvk.torun.pl 26.11.05, 19:14
        Gość portalu: regis napisał(a):

        > kogo to obchodzi czy ktoś śpi z sąsiadem,czy z sąsiadką?

        Nie o to chodzi regis. Ja mam gdzies ze 2 panowie sie kochaja o ile nie
        manifestuja tego publicznie , o ile nie zadaja tego czego zadaja i tak jak ja
        mysli 99% ludzi ktorzy uwazaja to za dewiacje
        Chodzi o to ze homoseksualisci probuja wmowic nam ze to jest normalne
        Bo tak jak rodza sie homo, rodza sie tez psychicznie chorzy, zrosnieci
        kregoslupami, bez nog, niewidomi czy glusi.
        Oni wszyscy maja jakies uposledzenia, wieksze czy mniejsze, mniej czy bardziej
        przeszkadzajace w normalnym funkcjonowaniu

    • Gość: !!!!!!!!!!!!!!!!!! [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 22:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: sugarless Re: Co was interesują czyjeś preferencje ? IP: *.torun.mm.pl 27.11.05, 20:42
        pytanie a kto nie daje żyć homoseksualistom i lesbijką ,po moim osiedlu kilka
        takich par spaceruje ,i nikt się nawet nie spojrzy,ludzie mają swoje
        problemy,np.boją się skoczków ,którzy wykorzystują wieżowce do uśmiercania
        siebie,to jest problem ,spadające ciała z 8 pietra na chodnik.
        wiekszym problemem jest głód samobójstwa ,
        bezrobocie ,emigracja zarobkowa,tak tak , a kochających inaczej zostawcie
        młodzi zieloni w spokoju.
      • Gość: sugarless Re: Co was interesują czyjeś preferencje ? IP: *.torun.mm.pl 27.11.05, 20:43
        pytanie a kto nie daje żyć homoseksualistom i lesbijką ,po moim osiedlu kilka
        takich par spaceruje ,i nikt się nawet nie spojrzy,ludzie mają swoje
        problemy,np.boją się skoczków ,którzy wykorzystują wieżowce do uśmiercania
        siebie,to jest problem ,spadające ciała z 8 pietra na chodnik.
        wiekszym problemem jest głód samobójstwa ,
        bezrobocie ,emigracja zarobkowa,tak tak , a kochających inaczej zostawcie
        młodzi zieloni w spokoju.


    • Gość: ..... No to masz ładne rozeznanie. Prawdopodobnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 19:37
      sam do tego zmierzasz.
      • Gość: sugarlees Tak naprawde chodzi o odwrócenie uwagi od problemó IP: *.torun.mm.pl 27.11.05, 20:14
        problemów bezrobocia ,nedzy i głodujące dzieci ,którym jedynym pożywieniem
        jest zupa w szkole,podobnie było o wonlności kobiet w krajach afrykańskich,to
        że kobieta jest niedożywiona i głoduje to idzie niezałważone ,najważniejszy
        problem wolności,w Polsce mieszkający w kanale bezdomny jest wolny i
        dyskryminowany???
      • Gość: sugarless Re: No to masz ładne rozeznanie. Prawdopodobnie IP: *.torun.mm.pl 28.11.05, 18:29
        sam marsz ma charakter widowiskowej porowokacji,jeżeli nie ma dyskryminacji
        ludzi inaczej kochających,to marsz równości nie ma sensu,nie widziałem agrescji
        wobec inaczej kochających,ale widząc jak w kinie facet robi laskie drugiemu
        facetowi ,czy mam nie reagować?????w Niemczech jest powszechne obciąganie druta
        w szaletach publicznych ,dlatego unikam takich miejsc,dlatego uważa że
        obnoszenie się swoją seksualnością jest nie na miejscu,wolę protestować o
        godność człowieka ,o jego prawo pracy ,mieszkania ,zdrowia i szczęścia,tak
        naprawdę pedofile też mają swoje prawa ale nie są respektowane ,dlaczego bo nie
        ma pieniędzy na leczenie tych nieszczęsnych ludzi.


    • generallo TAK demokracji NIE faszyzmowi i homofobi 29.11.05, 15:22
      Gość portalu: Mariusz napisał(a):

      > Homoseksualiści demonstrując na ulicach swoje upodobania seksualne ściągają
      > na siebie tylko krytykę i zniechęcają. Powodują niechęć do siebie innych
      > ludzi przez własną głupotę. Czy ktoś ich szykanuje? Czy ludzie ich obrażają?
      > Może rzeczywiście są szykanowani przez państwo i prawo ale czy pozwolić na
      > związki homeseksualne i pozwolić na adoptowanie przez te pary dzieci?
      >
      > Demokracja to wola większości, większości narodu- a naród mówi NIE. Żyjcie
      > sobie razem, kochajcie się ale dopóki naród w większości nie powie TAK to
      > związki homoseksualne nie będą przez prawo uznawane.


      Jaka większość narodu pacanie !!!
      grupki 20 osobowe składające się z narodowców
      i innych troglodytów nie mogą być reprezentatywną,
      grupą naszego narodu :(
      A jeśli myślisz podobnie to zajrzyj na ich nazistowskie strony w sieci,
      a nie zawracaj głowy na porządnym forum,
      gdzie szanujemy wolność;słowa,religi,przekonań politycznych
      oraz orientacji sexualnej :)
      Dodam że na wiecu poparcia w Elblągu
      były całe rodziny,osoby starsze i młodzież :)
      a małżeństwa heterosexualne(facet i kobieta)
      trudnoby nazwać gejami :)
      i oni też popierali wolność i tolerancje,
      której coraz mniej jest w naszym
      coraz bardziej zacofanym kraju :(
      u nas ktoś o innym kolorze skóry to dziwak i okaz który pokazuję się palcami :(
      a nie normalny człowiek :)
      szkoda kolego że nie byłeś w Londynie czy Amsterdamie,
      tam dawno osiągnęto daleko idącą tolerancję.
      • Gość: V Re: TAK demokracji NIE faszyzmowi i homofobi IP: *.man.poznan.pl 05.12.05, 18:44
        Po pierwsze homofobii ewnetualnie pisaloby sie przez dwa "i".
        Po drugie, polecam www.sjp.pwn.pl (slownik jezyka polskiego) - slowo homofobia
        tam nie wystepuje.
        Po trzecie, nie slyszalem o akcjach "narodowców i innych troglodytów" przeciwko
        homosiom jako takim. Agresja "narodowców i innych troglodytów" jest
        nieuzasadniona, ale skierowana nie przeciwko homosiom samym w sobie, tylko temu
        jak sie zachowuja.
        Jak ja jutro zaczne lazic po ulicy i drzec ryja ze lubie oralnie, to ktos kto
        nie lubi, tez bedzie chcial mi przy...ic bo sie poczuje zniesmaczony. Dlatego
        nie obnosze sie ze swoja seksualnoscia, i homosie tez moglyby sie tego nauczyc.

        V
        • klee Re: TAK demokracji NIE faszyzmowi i homofobi 06.12.05, 02:57
          Gość portalu: V napisał(a):

          > Po pierwsze homofobii ewnetualnie pisaloby sie przez dwa "i".

          Polecam lekturę mojej sygnaturki. :-]

          > Po drugie, polecam www.sjp.pwn.pl (slownik jezyka polskiego) - slowo homofobia
          > tam nie wystepuje.

          Żaden słownik nie notuje wszystkich jednostek języka, a już na pewno żaden
          słownik języka ogólnego nie notuje jdnostek, które do leksykonu tegoż nie
          należą. I nie wynika z tego nic ponad to właśnie. :-)

          > Po trzecie, nie slyszalem o akcjach "narodowców i innych troglodytów"
          przeciwko
          > homosiom jako takim.

          A to mnie akurat nie dziwi, bo ja nie słyszałem o istnienu kogoś takiego
          jak "homosie", więc trudno, aby ktokolwiek występował przeciwko nim.

          > Jak ja jutro zaczne lazic po ulicy i drzec ryja ze lubie oralnie, to ktos kto
          > nie lubi, tez bedzie chcial mi przy...ic bo sie poczuje zniesmaczony. Dlatego
          > nie obnosze sie ze swoja seksualnoscia, i homosie tez moglyby sie tego
          nauczyc.

          Jeśli zrobisz, co opisujesz, to w oczach wielu ujedziesz pewnie za osobę
          nieszczęśliwą, mówiąc oględnie. Może faktycznie wywołasz w kimś agresję, ale to
          już bardziej jego problem, niźli Twój. Twoim pozostanie własna frustracja,
          której i na tym forum dajesz wyraz, więc niczego nowego byś nie pokazał(a).

          A geje w Polsce obnoszą się ze dwoją seksualnością? Może faktycznie przydałoby
          się... Ala jak dotąd tak się nie dzieje. No chyba, że zaskoczysz mnie jakimiś
          przykładami.
          • Gość: V Re: TAK demokracji NIE faszyzmowi i homofobi IP: *.icpnet.pl 06.12.05, 07:49
            > Żaden słownik nie notuje wszystkich jednostek języka, a już na pewno żaden
            > słownik języka ogólnego nie notuje jdnostek, które do leksykonu tegoż nie
            > należą. I nie wynika z tego nic ponad to właśnie. :-)
            Ale ciekawe, ze notuje juz slowo "hydrofobia", ale to pewnie przez pomylke. I w
            dodatku informuje o odmianie "hydrofobii" ;)

            > już bardziej jego problem, niźli Twój. Twoim pozostanie własna frustracja,
            > której i na tym forum dajesz wyraz, więc niczego nowego byś nie pokazał(a).

            A jak brakuje argumentow merytorycznych to zaczynaja sie wycieczki osobiste...

            > Polecam lekturę mojej sygnaturki. :-]
            Zapoznalem sie juz dawno. I dziwi mnie, ze jej jeszcze uzywasz, skoro nie
            zadales sobie trudu przeczytania dwoch aktow prawnych, o ktore ociera sie ta
            dyskusja, a sie do niej wlaczasz. Niekonsekwentny jestes, moze sfrustrowany?

            V
            • klee Nie wystarczy przeczytać, trzeba jeszcze zrozumieć 06.12.05, 12:20
              Wycieczki osobiste zaczeły się w momencie, w którym zacząłeś zdradzać się z
              emocjami i obrażac innych. Ja zaś nie piłem do Ciebie, tylko próbowałem wykazać
              niedorzeczność Twojego przykładu, a że wykorzystałeś w nim właśną osobę, to
              możesz mieć pretensję jedynie do siebie.

              Przestań powtarzać innym, by coś przeczytali, bo po pierwsze za twoją przyczyną
              m.in. przeczytali to po wielokroć, a po drugie Ty sam nie czytasz ich postów,
              więc może zacznij od tego, nim na nie odpowiesz.

              Swoje frustracje mam, jak każdy. Trudno ich zresztą nie mieć, jeśli się jest
              gejem w Polsce.
      • Gość: realista Re: TAK demokracji NIE faszyzmowi i homofobi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 10:32
        > Jaka większość narodu pacanie !!!
        > grupki 20 osobowe składające się z narodowców

        Czytałeś badania opinii publicznej? Zdecydowana większość mówi NIE!
        To, że do dyskusji na ulicach z bandą anarchistów, lewaków i doczepionych do
        nich gejów zniżają się głównie młodzieńcy z Młodziezy Wszechpolskiej nie jest
        żadnym wyznacznikiem opinii publicznej.

        > gdzie szanujemy wolność;słowa,religi,przekonań politycznych
        > oraz orientacji sexualnej :)

        Jak szanujecie wolność religii, to widać było na przykładzie szwedzkiego pastora
        Ake Greena. Dobrze, ze Sąd Najwyższy Szwecji zachował resztki zdrowego rozsądku
        i odrzucił wyrok aresztu za krytykę homoseksualizmu.

        > Dodam że na wiecu poparcia w Elblągu
        > były całe rodziny,osoby starsze i młodzież :)
        > a małżeństwa heterosexualne(facet i kobieta)
        > trudnoby nazwać gejami :)

        I co z tego?
        W NSDAP czy wśród bolszewików też byli zwykli ludzie. Wśród słuchaczy Radia
        Maryja być może są homoseksualiści. Czy to coś zmienia?

        > i oni też popierali wolność i tolerancje,

        "Wolność" i "tolerancja" to nowe wydanie Orwellowskiej wolności (wolność to
        niewola) i zakłamania (nowomowy). Jak już zapanuje "wolność i tolerancja", to
        okazuje się zazwyczaj, ze wolno wyrażać wszelkie poglądy (pod warunkiem, że są
        proseksualne) i panuje tolerancja dla wszystkich (pod warunkiem, że nie są
        "homofobami", "islamofobami", albo mają w inny spossób rozbudzony instynkt
        samozachowawczy).

        > której coraz mniej jest w naszym
        > coraz bardziej zacofanym kraju :(
        > u nas ktoś o innym kolorze skóry to dziwak i okaz który pokazuję się palcami :(

        Jedź sobie do Francji, do którejś z imigranckich dzielnic - tam poznasz jako
        biały na własnej (białej) skórze, co znaczy "wolność" i "tolerancja" w wydaniu
        "dziwaków".

        > szkoda kolego że nie byłeś w Londynie czy Amsterdamie,
        > tam dawno osiągnęto daleko idącą tolerancję

        "Stali nad brzegiem przepaści, ale dzieki tolerancji zrobili duży krok naprzód".
        To jak głeboka jest ta "tolerancja" w społęczeństwie widać było zwłaszcza po
        zabójstwie Theo van Gogha (na pewno "islamofoba" i "rasisty").
        Mieszkańcy Europy Zachodniej mają po dziurki w nosie "tolerancji" i
        "poprawności politycznej", tylko nie wolno im o tym głośno mówić (bo panuje
        lewicowa "wolność słowa"). Polecam znakomitą książkę Brigitte Bardot pt. "Krzyk
        w ciszy" (zanim w ramach wolności słowa i tolerancji zostanie zakazana).
        Pokazuje ona dobitnie prawdziwe oblicze "tolerancji" i "political correctness".
    • Gość: ja Re: TAK demokracji NIE homoseksualistom IP: *.tvk.torun.pl 29.11.05, 16:53
      Zrozumcie ze nikt nie neguje komoseksualistom mozliwosci do spacerowania, pracy
      itd.
      Mnie cieszyloby to ze pracuja w spokoju, spaceruja bo to swiadczy o demokracji
      ale nie mozna ulegac i naginac do tych zachowan wszelkich praw w imie rownosci -
      malzenstwo adopcja.
      • generallo Re: TAK demokracji,czyli... 29.11.05, 18:27
        homoseksualiści też powinni według mnie,
        mieć jakieś prawa do zawierania zwązków partnerskich
        i do adopcji dzieci :)
        tyle że powinno się stworzyć odpowiednie przepisy,
        aby to stało się możliwe :)
        tyle że niestety w naszym kraju,
        długo tych przepisów się nie uchwali :(
        zwłaszcza kiedy to do rządenia
        zabrali się "nawiedzeni" z PIS-u,
        bo oni słuchają posłusznie kleru,
        a kler nigdy się nie zgodzi
        na tak liberalne przepisy jak np. w Holandii :)
    • klee Jak idiot... tfu, katarynka 06.12.05, 02:45
      Satle powtarzasz to samo, ale nie ustosunkowujesz się do tego, co napisałem.
      Jaki - przy takim, a nie innym brzmieniu przepisu - może być inny powód
      niewydania zezwolenia? Być może takie istnieją, ale mnie żaden nie przychodzi
      do głowy, więc byłbym wdzięczny za podanie jakiegoś przykładu, konkretnej
      ewentualnej przyczyny. Bo wyrecytować fragment jakiegoś tekstu każdy potrafi,
      ale małe ma to znaczenie, bo prawo chyba nie istnieje samo dla siebie, tylko
      dla nas, po to, by je stosować, by ułatwiało/regulowało nasze życie. Więc
      proszę o zastsowanie go w praktyce, skoro mamy do czynienia z tak wytrawnym
      prawnikiem.
      • Gość: V Re: Jak idiot... tfu, katarynka IP: *.icpnet.pl 06.12.05, 07:41
        O rany, wtorny analfabetyzm jednak jest powszechny.
        Powtorze sie jak katarynka:
        Art. 8
        Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:

        1) jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają
        przepisy ustaw karnych,

        2) odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w
        znacznych rozmiarach.

        > Jaki - przy takim, a nie innym brzmieniu przepisu - może być inny powód
        > niewydania zezwolenia?

        Ano taki, ze organ gminy ocenil, ze:

        1) jego cel lub odbycie sprzeciwiają się niniejszej ustawie lub naruszają
        przepisy ustaw karnych,

        2) odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w
        znacznych rozmiarach.

        Nie pytaj mnie, czy slusznie ocenil. Dyskusja byla o tym, czy organ ma prawo
        wydac zakaz. Otoz ma. Zakaz taki ma umocowanie w ustawie, ktora z kolei zostala
        wydana wprost na podstawie konstytucji, na ktora ktos sie powolywal.
        Trzeba go przestrzegac.

        V
        • klee Konkrety proszę, a nie dokument 06.12.05, 12:27
          Jeśli uzasadnienie byłoby takie jak przedstawione przez Ciebie, to trudno
          byłoby je traktować poważnie, bo to wyjaśnienie ignotum per ignotum. A jeśli
          jest Ci znane to rzeczywiste, to je zaprezentuj, proszę. Zaś jeżeli nie jesteś
          w stanie, to lepiej zamilknij, zamiast odbijać czkawką jakiś tekst prawniczy.
          To pokazuje bezsilność.

          Pytanie więc bardzo konkretne: Na czym polegało "sprzeciwienie się niniejszej
          ustawie lub naruszenie przepisów ustaw karnych" w przypadku toruńskim?

          Drugie - Czy "zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych
          rozmiarach" nie jest tożsame z zagrożeniem bezpieczeństwa tychże?
          • Gość: V Re: Konkrety proszę, a nie dokument IP: *.man.poznan.pl 06.12.05, 13:08
            > Jeśli uzasadnienie byłoby takie jak przedstawione przez Ciebie, to trudno
            > byłoby je traktować poważnie, bo to wyjaśnienie ignotum per ignotum. A jeśli
            > jest Ci znane to rzeczywiste, to je zaprezentuj, proszę. Zaś jeżeli nie jesteś
            > w stanie, to lepiej zamilknij, zamiast odbijać czkawką jakiś tekst prawniczy.
            > To pokazuje bezsilność.

            mowimy o roznych rzeczach. Ja staralem sie uzasadnic, czy taka decyzja ma racje
            bytu (i podstawy prawne), bo niektorzy twierdza ze konstytucja daje
            nieograniczona wolnosc zgromadzen, co jest nieprawda. Cytowane wielokrotnie
            fragmenty dowodza, ze odpowiednie organy mialo prawo wydania zakazu.

            Nie staralem sie natomiast dowodzic, czy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie, ani
            czy jest ono zgodne ze stanem faktycznym (co zreszta jest bardzo subiektywne i
            zawsze przeciwnicy zakazu beda mowic, ze zakaz jest bezzasadny, autorzy zakazu
            znajda tysiac powodow na potwierdzenie swoich racji).

            Dlatego tez, nie pytaj mnie czy uzasadnienie istnieje i jak brzmi. Nie wiem.

            Natomiast, odpowiedz mi prosze, nawet jesli zakaz Twoim zdaniem nie byl
            uzasadniony, lub byl uzasadniony zle.

            Czy organizatorzy i uczestnicy zgromadzenia w Poznaniu mieli w reku prawomocny
            wyrok sadu oddalajacy zakaz jako bezzasadny i dlatego poszli na polwiejska?

            Czy moze sa zwyklymi pieniaczami, ktorzy nie potrafia wykorzystac
            demokratycznych mechanizmow?

            Z tego co wiem to wyroku sadu nie mieli. Dlatego zakaz byl prawomocny.

            V
            • klee Re: Konkrety proszę, a nie dokument 11.12.05, 14:03
              Gość portalu: V napisał(a):

              > Ja staralem sie uzasadnic, czy taka decyzja ma racje
              > bytu (i podstawy prawne)

              I próbowałeś uzasadnić, że ma rację bytu, tak? Już się gubię, bo w związku z
              tym, że zadnego argumentu nie przytoczyłeś, dowiodłeś raczej, że racji bytu nie
              miała.

              > bo niektorzy twierdza ze konstytucja daje
              > nieograniczona wolnosc zgromadzen, co jest nieprawda. Cytowane wielokrotnie
              > fragmenty dowodza, ze odpowiednie organy mialo prawo wydania zakazu.

              W którym miejscu dowodzą?

              > Nie staralem sie natomiast dowodzic, czy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie,
              an
              > i
              > czy jest ono zgodne ze stanem faktycznym (co zreszta jest bardzo subiektywne i
              > zawsze przeciwnicy zakazu beda mowic, ze zakaz jest bezzasadny, autorzy zakazu
              > znajda tysiac powodow na potwierdzenie swoich racji).

              To jest sprzeczne z tym, co napisałeś akapit wyżej.

              > Dlatego tez, nie pytaj mnie czy uzasadnienie istnieje i jak brzmi. Nie wiem.
              >
              > Natomiast, odpowiedz mi prosze, nawet jesli zakaz Twoim zdaniem nie byl
              > uzasadniony, lub byl uzasadniony zle.
              >
              > Czy organizatorzy i uczestnicy zgromadzenia w Poznaniu mieli w reku prawomocny
              > wyrok sadu oddalajacy zakaz jako bezzasadny i dlatego poszli na polwiejska?

              Myślałem, że rozmawiamy o sprawie toruńskiej. Ja w każdym razie i owszem, jeśli
              tego nie zauważyłeś.

              > Czy moze sa zwyklymi pieniaczami, ktorzy nie potrafia wykorzystac
              > demokratycznych mechanizmow?
              >
              > Z tego co wiem to wyroku sadu nie mieli. Dlatego zakaz byl prawomocny.
              >
              > V

              Pytanie: czy nieprawomocnie wydane orzeczenie może być prawomocne? To takie
              pytanie czysto teoretyczne do Ciebie jako rzekomego znawcy prawa, w abstrakcji
              od toruńskich, poznańskich czy innych sytuacji.
              • Gość: V Re: Konkrety proszę, a nie dokument IP: *.icpnet.pl 13.12.05, 23:09
                Czuje sie jakbym mowil do sciany. Ja o podstawie prawnej o nie o uzasadnieniu.

                > Pytanie: czy nieprawomocnie wydane orzeczenie może być prawomocne? To takie
                > pytanie czysto teoretyczne do Ciebie jako rzekomego znawcy prawa, w abstrakcji
                > od toruńskich, poznańskich czy innych sytuacji.

                Dla uproszczenia spraw zbyt skomplikowanych przyklad:
                nalozono mandat karny za przekroczenie predkosci na obywatela ktory jechal
                przepisowo. Obywatel mandatu nie przyjal. Sad grodzki na podstawie zeznan
                policjantow (UWAGA: ZEZNAN - ktore niekoniecznie musza byc zgodne z prawda) i
                zapisow videoradaru (ktory UWAGA: _mogl_ blednie wskazywac predkosc) nalozyl
                kare grzywny.
                Ty twierdzisz - ze kara grzywny jest nieprawomocna (bo policjanci i videoradar
                klamia). Ja twierdze ze o ile obywatel nie odwola sie do wyzszej instancji i nie
                uzyska decyzji o uchyleniu wyroku - bedzie musial kare poniesc. PRAWO to nie
                widzimisie obywatela. PRAWO w zadnym momencie nie twierdzi ze jesli obywatelowi
                sie decyzja nie PODOBA to jest to wystarczajaca przeslanka do stwierdzenia jej
                niewaznosci. Wyrok sadu - to mnie interesuje. Cale Twoje gdybanie mnie nie
                obchodzi.

                Wez pod uwage, ze wyrok nawet w TWOJEJ opinii niesprawiedliwy, albo nawet w
                opinii WIEKSZOSCI niesprawiedliwy, jesli nie zostanie uchylony przez apelacje
                lub kasacje JEST PRAWOMOCNY. Idac dalej. Nawet wyrok wydany ewidentnie BLEDNIE -
                jesli obrona nie wniesie apelacji powolujac sie na te ewidentne BLEDY -
                uprawomocni sie. Mimo mojego i Twojego przekonania, a nawet pewnosci, ze jest
                BLEDNY to bedzie PRAWOMOCNY. Poniewaz rozne instytucje, lacznie z sadami, moga
                sie mylic - dlatego istnieja instancje odwolawcze. I sa one jedyna LEGALNA droga
                wyrazania swojego niezadowolenia i wplywania na zmiane decyzji instancji nizszej.

                V
                • klee Różnej jakości ściany bywają ;-) 13.12.05, 23:36
                  No widzisz, to Ty się czujesz, jakbyś mówił do ściany, ale też tylko Ty stale
                  powtarzasz to samo, przez co sprawiasz wrażenie, jakbyś to Ty był tą ścianą, od
                  której wszystkie fale dźwiękowe się odbijają. No i tak się nam sympatycznie
                  rozmawia. :-] Chociaż teraz coś się zmienia, jakieś fale zacząłeś absorbować,
                  więc jest szansa na zmianę tonu rozmowy. ;-)

                  Ponawiam pytanie. W którym miejscu cytowane przez Ciebie przepisy dowodzą, że
                  władze miały prawo wydać taką decyzję, jaką wydały. Że prawo miały to wiem, ale
                  nie wynika to z cytowanych przez Ciebie fragmentów.

                  Poza tym ze sprzeczności się nie wytłumaczyłeś.

                  [Jak widać, niektóre fale gdzieś przepadają. ;-)]

                  A co do odpowiedzi na ostatnie z moich pytań, to przyjmuję, to, co piszesz.
                  Przyjmuję, że każda decyzja władzy jest prawomocna, jaka by nie była, i może
                  przestać taką być dopiero wtedy, gdy się ją zaskarży do odpowiednich organów.
                  Przyznam, że ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, jest to zupełna
                  niedorzecznośći w niekórych przypadkach, ale nie znam się na prawie, więc
                  przyjmuję. Natomiast nie mogę przyjąć, że decyzja władz miasta ma taką samą
                  rangę jak wyrok sądu i z tego punktu widzenia porównania wyadają mi się
                  chybione.

                  czy nie jest tak, że idąc tym tropem myślenia, można przyjąć, że jeśli
                  organizatorzy danej manifestacji są pewni, że zakaz wydano nieprawomocnie, to
                  mogą ją zorganizować mimo to, dopuścić się obywatelskiego niespołuszeństwa -
                  tak modne dziś słowo - bo wiedzą, że ostatecznie ich będzie na wierzchu?
                  Oczywiście poniosą konsekwencję uczestnictwa w nielegalnym zgromadzenium, ale
                  potem - jak już dojdą swych praw - zostaną od nich uwolnieni. Per analogiam -
                  kierowca zapłaci mandat (wiem, że musi, na tyle swoje obowiązki znam) ale
                  później te pieniądze zostaną mu zwrócone, może jeszcze z odszkodowaniem.

                  Tak sobie myślę, jeśli rozmawiam z prawnikiem (mam nadzieję, że tak
                  właśnie,wierzę na słowo), to zapytam: kiedy właściwie coś takiego jak
                  nieposłuszeństwo obywatelskie jest dopuszczalne? Z prawnego punktu widzenia.
                  • Gość: V Re: Różnej jakości ściany bywają ;-) IP: *.man.poznan.pl 14.12.05, 09:51
                    > Ponawiam pytanie. W którym miejscu cytowane przez Ciebie przepisy dowodzą, że
                    > władze miały prawo wydać taką decyzję, jaką wydały. Że prawo miały to wiem, ale
                    > nie wynika to z cytowanych przez Ciebie fragmentów.
                    W tym:
                    "Art. 8. Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:"
                    > Poza tym ze sprzeczności się nie wytłumaczyłeś.
                    ja tam zadnych sprzecznosci nie widze.
                    > Przyznam, że ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, jest to zupełna
                    > niedorzecznośći w niekórych przypadkach
                    Zgadzam sie, ale jakies reguly musza byc ustalone, bo jak nie to co drugi
                    Kowalski bedzie rozstrzygal apelacje w swoim rozumku: ta decyzja mi sie nie
                    podoba, wiec ja oleje.

                    > przyjmuję. Natomiast nie mogę przyjąć, że decyzja władz miasta ma taką samą
                    > rangę jak wyrok sądu i z tego punktu widzenia porównania wyadają mi się
                    > chybione.

                    Siegnijmy dalej do PoZ:
                    "Art. 9. 1. Decyzja o zakazie zgromadzenia publicznego powinna być doręczona
                    organizatorowi w terminie 3 dni od dnia zawiadomienia, nie później jednak niż na
                    24 godziny przed planowanym terminem rozpoczęcia zgromadzenia.
                    2. Odwołanie wnosi się w terminie 3 dni od dnia doręczenia decyzji.
                    3. Wniesienie odwołania nie wstrzymuje wykonania decyzji.
                    4. Decyzję wydaną w wyniku rozpatrzenia odwołania doręcza się organizatorowi w
                    terminie 3 dni od dnia otrzymania odwołania."

                    Zwracam uwage na punkt 3. Oczywiscie decyzja rady gminy jest czyms innym niz
                    wyrok sadu, jednakze jest umocowana ustawowo i dopoki organizator nie
                    przeprowadzi postepowania odwolawczego, kazdy sad przyzna gmiine racje.

                    > czy nie jest tak, że idąc tym tropem myślenia, można przyjąć, że jeśli
                    > organizatorzy danej manifestacji są pewni, że zakaz wydano nieprawomocnie, to
                    > mogą ją zorganizować mimo to, dopuścić się obywatelskiego niespołuszeństwa -
                    > tak modne dziś słowo - bo wiedzą, że ostatecznie ich będzie na wierzchu?

                    To jest metoda na Leppera. Zrobimy blokady, dojdziemy do wladzy i beda mogli nam
                    skoczyc. Metoda na cywilizowanego osobnika IMO wyglada tak:
                    wygrac sciezke odwolawcza, zrobic swoje. Jak sie zgromadzenie przesunie o
                    tydzien, to przeciez nic zlego Wam sie nie stanie.Pokaze poszanowanie prawa i
                    umiejetnosc walki o swoje - ktore do zmian prawa beda niezbedne. Dzialanie
                    wbrew decyzjom gminy jest chuliganstwem i pieniactwem.

                    > Tak sobie myślę, jeśli rozmawiam z prawnikiem (mam nadzieję, że tak
                    > właśnie,wierzę na słowo), to zapytam: kiedy właściwie coś takiego jak
                    > nieposłuszeństwo obywatelskie jest dopuszczalne? Z prawnego punktu widzenia.
                    IMO nigdy. Ew. historia moze to rozstrzygnac i ocenic.

                    Dodam jeszcze od siebie, za, jak pewnie zauwazyles, nie akceptuje manifestacji
                    nawolujacych do poszerzania praw homoseksualistow. Co nie znaczy ze glosowalem
                    na kaczora i Was zwalczam. Troche wbrew moim sympatiom (czy tez antypatiom)
                    podpowiem: zajrzyj do dziennikow ustaw za rok ubiegly, ocen ile ustaw wydano w
                    ciagu roku i policz ile z nich napisano pod wplywem halasowania na ulicach.
                    Nie znam tych liczb, ale moge zalozyc sie, ze beda to promile. Tak - halasowanie
                    na ulicy to malo skuteczna metoda zmiany prawa. Dlatego nie rozumiem Was, po co
                    marnujecie swoj cenny czas. Nie bierzcie przykladu z gornikow. Oni wymusili
                    ustawe o emeryturach za pomoca zadymy, ale wierz, mi pierwszy rozsadnie
                    kalkulujacy rzad ta ustawe zmieni. A srodowiskom homo chyba nie chodzi o ustawe
                    na 2 lata??

                    V

                    Sprostowanie. Nie jestem prawnikiem. Ale w przeciwienstwie do Ciebie nie uwazam
                    prawa za wiedze tajemna. Regularnie place podatki - chce wiedziec na jakiej
                    podstawie. Poruszam sie w ruchu drogowym, chce wiedziec jak. Place skladki na
                    ZUS i NFZ - wkurza mnie ten przymus, nie zgadzam sie z nim, bo ogranicza moja
                    wolnosc wyboru, ale znam podstawe prawna - place. Nieposluszenstwo obywatelskie
                    (chociaz wiem, ze mam racje) - poskutkowaloby akcja komornika. Doradcy sa fajni,
                    dopoki nie robia bledow. Bo Ciebie nieznajomosc prawa i tak nie zwalnia od
                    odpowiedzialnosci.
                    • klee Znawcy prawa i jego pasjonaci się nie zgadzają ;-) 14.12.05, 13:05
                      "Art. 8. Organ gminy zakazuje zgromadzenia publicznego, jeżeli:"

                      To zdanie zdaje sprawę tylko z tego, że mogą istnieć jakieś powody, dla których
                      gimna może wydać stosowny zakaz. To zdanie nie wyjaśnia jednak, czy w tym
                      konkretnym przypadku władze takie prawo istotnie miały, tj. czy zaistniała
                      jakaś przesłanka, by zgodnie z tymże prawem manifestacji zakazać. Oczywiście
                      wiemy, że taka istniała, ale to nie wynika z cytowanych przez Ciebie stale
                      fragmentów przepisu.

                      Nie dostrzegasz sprzeczności, tak? To by też tłumaczyło, dlaczego nie
                      dostrzegasz tożsamości tych dwu stwierdzeń: "zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi
                      albo mieniu w znacznych rozmiarach" i "zagrożać bezpieczeństwu".

                      W każdym razie, jeśli sprzeczności nie dostrzegasz, to wskażę Ci ją raz
                      jeszcze. Piszesz: "Cytowane wielokrotnie fragmenty dowodza, ze odpowiednie
                      organy mialo prawo wydania zakazu.", i jednocześnie: "Nie staralem sie
                      natomiast dowodzic, czy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie". Dowodzę i nie
                      dowodzę - tu mamy sprezeczność. Bo jeśli nie było uzasadnienia, to decyzja jest
                      bezprawna, a więc prawa nie miały. To, że ktoś ma prawo zrobić coś w ściśle
                      określonej sytaucji, nie oznacza, że może to zrobić poza tą sytuację.

                      Nie wiem, czemu zwracasz mi uwagę na punkt 3. Przecież ja w poprzednim poście
                      wyraźnie napisałem, że doskonale zdaję sobie sprawę z faktu jego istnienia. To,
                      co budziło moję wątpliwości, to zestawienie wyroku sądu z decyzjami władz
                      gminy.

                      Postawiłem pytanie: "Czy nie jest tak, że idąc tym prezentowanym przez Ciebie
                      tropem myślenia, można przyjąć, że jeśli organizatorzy danej manifestacji są
                      pewni, że zakaz wydano nieprawomocnie, to mogą ją zorganizować mimo to,
                      dopuścić się obywatelskiego niespołuszeństwa - tak modne dziś słowo - bo
                      wiedzą, że ostatecznie ich będzie na wierzchu?" Pytanie zrodziło się z
                      zaprezentowanego przez Ciebie sposobu myślenia. Zamiast na nie odpowiedzieć,
                      podajesz mi przykład z Lepperem, który znowu jest nieadekwatny, bo moje pytanie
                      nie dotyczy nielegalnych zachowań i olewania władzy, tylko tzw.
                      nieposłuszeństwa obywatelskiego wynikającego z przekoania, iż decyzja włądzy
                      jest nieprawomocna. Kiedy więc owo niepsłuszeństwo obywatelskie jest uprawnione?

                      Pieniactwo - to upodobanie do wszczynania rozpraw w sądzie.

                      Nie utożsamiaj mnie z uczestnikami manifestacji.

                      Utrzymywałeś, że znasz się na prawie. Ja już nie raz pisałem o Tobie jako
                      prawniku, a Ty prostujesz to dopiero teraz. Nieładnie. Jeśli musisz się
                      podpierać nieprawdą, by wzmocnić swój autorytet, to bardzo brzydko. Trudno w
                      takiej sytaucji dawać wiarę innym Twoim słowom.

                      Skąd przypuszczenie, że uważam prawo za wielką tajemnicę? Powiedziałbym coś
                      odwrotnego - jego znajomość jest do życia koniecznie potrzebna. I właśnie
                      dlatego, że nieznajomość prawa nie zwalnia nikogo od odpowiedzilaności (karnej)
                      wolę się słuchać uznanych autorytetów prawa niż ludzi prawem li tylko
                      zainteresowanych. Ci ostatni na pewno nieporównanie częściej popełniają błędy
                      od tych pierwszych. Przy całym szacunku.
                      • Gość: V Re: Znawcy prawa i jego pasjonaci się nie zgadzaj IP: *.man.poznan.pl 14.12.05, 13:48
                        > Nie dostrzegasz sprzeczności, tak? To by też tłumaczyło, dlaczego nie
                        > dostrzegasz tożsamości tych dwu stwierdzeń: "zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi
                        > albo mieniu w znacznych rozmiarach" i "zagrożać bezpieczeństwu".

                        Przekrecasz. Ja nie dostrzegam gdzie tam jest napisane "jezeli _gmina_ nie moze
                        zapewnic".

                        > nie dotyczy nielegalnych zachowań i olewania władzy, tylko tzw.
                        > nieposłuszeństwa obywatelskiego wynikającego z przekoania, iż decyzja włądzy
                        > jest nieprawomocna.
                        Aha. Prosze mi wyjasnic czym sie rozni nieposluszenstwo obywatelskie od
                        nielegalnych zachowan i co jest czynnikiem decydujacym o rozroznieniu. Wskaz mi
                        prawnika ktory ma na to dobra gadke - lubie wypic pod chmurka, ale policja sie
                        czepia, a teraz moze da sie to podciagnac pod calkiem sluszne nieposluszenstwo
                        obywatelskie.

                        > Utrzymywałeś, że znasz się na prawie.
                        W ktorym miejscu?

                        > Ja już nie raz pisałem o Tobie jako
                        > prawniku, a Ty prostujesz to dopiero teraz. Nieładnie. Jeśli musisz się
                        > podpierać nieprawdą, by wzmocnić swój autorytet, to bardzo brzydko. Trudno w
                        > takiej sytaucji dawać wiarę innym Twoim słowom.

                        W ktorym miejscu napisalem ze jestem prawnikiem? Nieladnie tak manipulowac.

                        > wolę się słuchać uznanych autorytetów prawa niż ludzi prawem li tylko
                        > zainteresowanych. Ci ostatni na pewno nieporównanie częściej popełniają błędy
                        > od tych pierwszych. Przy całym szacunku.
                        Ale ludzie ktorzy pracuja w fundacjach raczej autorytetami nie sa, bo autorytety
                        bija potezna kase w poteznych korporacjach. Przy calym szacunku dla "autorytetow".

                        V

                        PS. Z drugiego watku, ktory przycinasz wg swojego widzimisie -
                        "Nie udowodniłem, bo udowadniać nie
                        próbowałem nawet. A nie udowadniałem, bo nigdzie takiej tezy nie stawiałem.
                        Proste. :-)".
                        Nie stawiales tezy, ale prosiles o przyklady. Otoz prawo nie jest stanowione na
                        zasadzie przykladow. PoZ jest obowiazujacym prawem, jesli nie chcesz tego
                        przyjac do wiadomosci - to juz Twoj problem. Jesli potrafisz jednak to zrozumiec
                        - to moja rada jest jedna. 3x zastanow sie na kogo oddajesz glos w wyborach. Bo
                        to wybrancy narodu odgrywaja najwieksza role w stanowieniu prawa. Z mojej strony
                        koniec, bo wiem, ze i tak musisz miec ostatnie slowo - tak samo jak musisz wyjsc
                        na ulice mimo zakazu. Ale do szacunku dla prawa kiedys sie dorasta.
                        • klee O naszym wspólnym dorastaniu ;-] 14.12.05, 15:32
                          Gość portalu: V napisał(a):

                          > Przekrecasz. Ja nie dostrzegam gdzie tam jest napisane "jezeli _gmina_ nie
                          moze
                          > zapewnic".

                          Chyba tracę wątek lub nie nadązam za Twoim myśleniem. Co ma gmina do tego? Ja
                          cały czas pytam, dlaczego Twoim zdaniem sformułowanie: "zagrażać życiu lub
                          zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach", ma znaczyć coś innego
                          niż: "zagrażać bezpieczństwu". A jeśli już zapomniałeś, że ja o to właśnie
                          któryś raz z rzędu pytam i jeśli zapomnniałeś, że twierdziłeś, jak napisano, to
                          zawsze możesz to sobie przypomniec, czytając wcześniejsze posty.

                          > Aha. Prosze mi wyjasnic czym sie rozni nieposluszenstwo obywatelskie od
                          > nielegalnych zachowan i co jest czynnikiem decydujacym o rozroznieniu. Wskaz
                          mi
                          > prawnika ktory ma na to dobra gadke - lubie wypic pod chmurka, ale policja sie
                          > czepia, a teraz moze da sie to podciagnac pod calkiem sluszne nieposluszenstwo
                          > obywatelskie.

                          Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. I gdybyś zechciał uważnie czytać moje
                          posty, to pewnie byłoby dla Ciebie jasne, że stawianie mi go jest bezcelowe,
                          bowiem do ja zwróciłem się do Ciebie - jako osoby deklarującej znajomość prawa
                          i zainteresowanej tymże - z pytaniem, czym obywatelskie nieposłuszeństwo jest.
                          Powtarza się bowiem to hasło ostatnio bardzo często, a ja je rozumiem tylko
                          intuicyjnie.



                          >
                          > > Utrzymywałeś, że znasz się na prawie.
                          > W ktorym miejscu?

                          A choćby i w tym: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                          f=71&w=32515157&a=32701900 Jeśli prawnicy nie wiedzą, a Ty wiesz, to znaczy, że
                          znasz się na prawie, bo wiesz więcej (lepiej) niż oni.

                          > W ktorym miejscu napisalem ze jestem prawnikiem? Nieladnie tak manipulowac.

                          A w którym miejscu ja napisałem, że Ty napisałeś, że jesteś
                          prawnikiem. "Nieładnie tak manipulować." ;-)

                          > Ale ludzie ktorzy pracuja w fundacjach raczej autorytetami nie sa, bo
                          autorytet
                          > y
                          > bija potezna kase w poteznych korporacjach. Przy calym szacunku
                          dla "autoryteto
                          > w".

                          Ja mam na ten temat inne zdanie. Moim zdaniem zbiajjący kasę, zbijają kasę po
                          prostu. Pewnie na prawie znają się świetnie, ale autorytetami dla mnie nie są,
                          bo w tym co robią, chodzi najpierw o zbijanie kasy, a potem o wierność psaji,
                          jaką jest prawo, jeśli ono w ogóle jeszcze ich pasją pzostaje, bo być może już
                          tylko zbijanie kasy jest ich pasją. Autorytetm jest dla mnie ktoś, kto się na
                          czymś zna i go to pasjonuje na tyle, że jest w stanie się tym zajmować nawet
                          jeśli nie dostaje za to dużych pieniędzy. Ale o tym dyskutować nie ma sensu, bo
                          każdy może mieć na ten temat odmienne zdanie. Dla każdego, kto inny jest
                          autorytetem.

                          > V
                          >
                          > PS. Z drugiego watku, ktory przycinasz wg swojego widzimisie -
                          > "Nie udowodniłem, bo udowadniać nie
                          > próbowałem nawet. A nie udowadniałem, bo nigdzie takiej tezy nie stawiałem.
                          > Proste. :-)".
                          > Nie stawiales tezy, ale prosiles o przyklady. Otoz prawo nie jest stanowione
                          na
                          > zasadzie przykladow. PoZ jest obowiazujacym prawem, jesli nie chcesz tego
                          > przyjac do wiadomosci - to juz Twoj problem. Jesli potrafisz jednak to
                          zrozumie
                          > c
                          > - to moja rada jest jedna. 3x zastanow sie na kogo oddajesz glos w wyborach.
                          Bo
                          > to wybrancy narodu odgrywaja najwieksza role w stanowieniu prawa. Z mojej
                          stron
                          > y
                          > koniec, bo wiem, ze i tak musisz miec ostatnie slowo - tak samo jak musisz
                          wyjs
                          > c
                          > na ulice mimo zakazu. Ale do szacunku dla prawa kiedys sie dorasta.

                          Słońce, męczący się robisz. Najpierw, zarzuciłeś mi, że nie umiem czytać ze
                          zrozumieniem, co było nie na miejscu z dwu powodów. Po pierwsze, nie wykazałeś,
                          jakie moje wypowiedzi o tym świadczą, a po wtóre, to Ty ignorujesz wiele treści
                          zamieszczonych w moich postach, co pozwala przypuszczać, że Ty raczej masz
                          trudności z czytaniem ze zrozumieniem.

                          Teraz jeszcze stwierdzasz, ze "przycinam Twoje wypowiedzi" według własnego
                          uznania. Kiedy to Ty właśnie to robisz, ustosunkowując się tylko do tych
                          fragmentów moich postów, do których ustosunkowywać Ci się wygodnie.

                          A o jakie przykłady miałem prosić? Przykłady dokumentu, który daje gminie
                          stosowne uprawnienia. Nie prsiłem o to, bo po pierwsze jestem świadom jego
                          istnienia, a po wtóre, Ty nas do niego odsyłałeś po wielokroć. Prosiłem o
                          przykłady dotyczące ewentualnego wydania zakazu zorganizowania amnifestacji z
                          powodów innych niż zagrożenie bezpieczeństwa publicznego (no i pomijając - co
                          chyba oczywiste - względy formalne).

                          Za wszelkie rady dziękuję, ale są one zbyteczne, gdyż jestem świadom tego, o
                          czym piszesz. Bezczelne uwagi wybaczam. I informuję, że w żadnym nielegalnym
                          zgromadzeniu w całym swoim życiu udziału nie brałem. A w związku z tym, że tego
                          rodzaju zgromadzenia są dokumentowane fotograficznie, nie trzeba polegać na
                          moim słowie, tylko można to sprawdzić.

                          Do prowadzenia grzecznych i sensownych rozmów z innymi też się dorasta, choć
                          zdarzaja się i tacy, którzy nie dorastają nigdy, niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja