whiskybar
21.04.06, 15:23
Piłka jest jedna a bramki są dwie. To powiedzenie trenera Górskiego znają
wszyscy miłośnicy sportu. Ale do gry potrzeba jeszcze boiska. W
dwustutysięcznym mieście nie powinno być z tym problemu. Przynajmniej
teoretycznie. Bo w praktyce jest, i boisko i problem.
Piłka nożna jest grą dla zdecydowanych mężczyzn. Czy tacy pracują w toruńskim
magistracie? Czy mają, jak pisał noblista Hemingway, prawdziwe cohones?
Raczej nie, bo odwołując się do fascynacji autora *Śmierci po południu*
ludzie tacy potrafią brać byka za rogi. A co zrobili urzędnicy wobec skarg
kilku działkowców. Odwrócili się plecami. Zamknęli boisko. Pozbawili kilkuset
piłkarzy udziału w amatorskich rozgrywkach. Ktoś, kto nie zna tematu, może
powiedzieć – najwyżej duzi chłopcy nie pobiegają sobie w krótkich spodenkach.
Ja grałem w lidze szóstek i wiem, jakim świętem dla całej rodziny są mecze.
Jakie emocje towarzyszą każdej minucie, bramce, dobrej lub złej zagrywce. Jak
ojciec wprowadza syna w świat zdrowej rywalizacji, gdzie daje przykład jak
wygrywać i przegrywać (a to jest znacznie trudniejsze). Tu chłopiec dowiaduje
się, co oznacza *fair play*. O zdrowotnym wpływie ruchu nie wspomnę. A jeśli
jesteśmy przy zdrowiu, to kto patronuje imprezom w ramach XVIII Miesiąca dla
zdrowia, które odbędą się w maju? Urząd Miasta rzecz jasna! Toż to czysta
hipokryzja. Drodzy włodarze pora dostrzec, że stoicie na spalonym. Pora się
cofnąć i przeprowadzić konstruktywną akcję.
Nie dziwię się działkowcom. Mają prawo do świętego spokoju i bezpieczeństwa.
Chociaż nie jestem pewien, czy akurat chuliganami są piłkarze. Poddaje to w
wątpliwość, ponieważ mój teść ma działkę na Rudaku. Problem włamań pojawia
się co roku. Ginie sprzęt ogrodniczy, plony, niszczona jest altana. A w
pobliżu nie ma obiektów sportowych.
Jestem przekonany, że w zgodzie można uprawiać sport i ogródek. Potrzeba
odrobinę dobrej woli i mediatora. Czy jest ktoś we władzach miasta, kto tego
dokona? Piłkarze czekają, ich rodziny, znajomi, przyjaciele. To już kolejny
most, tym razem most porozumienia, którego nie potrafi zbudować toruński
magistrat. Do tego nie potrzeba projektu, inwestorów, dotacji z Unii
Europejskiej. Wystarczy dobra wola. Drodzy samorządowcy, to nie jest takie
trudne, ruszcie swoje rozmemłane cohones. Zwłaszcza, że jesienią to piłkarze
i ich rodziny będą mogli wykopać niektórych z was na aut.
Marek Pijanowski