Jak zawsze - winnych nie ma jest SMIERC

06.01.03, 12:23
torunskie "Nowosci" donosza ;

"Bez winy
Lekarze nie przyczynili się do śmierci pacjentki - uznała Prokuratura
Rejonowa w Lipnie i umorzyła postępowanie.

Lipnowska prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie nieumyślnego
spowodowania śmierci 39-letniej mieszkanki Rypina. W maju ubiegłego roku
kobieta była pacjentką szpitala w Lipnie. Na oddziale chirurgii onkologicznej
miała przejść operację. Zmarła na stole operacyjnym po podaniu jej
znieczulenia ogólnego.
Prokuraturę zawiadomił mąż kobiety. Ustalono między innymi, że tragicznego
dnia pacjentka miała wykonywane badania. Zasłabła. Gdy jej stan się poprawił,
przewieziono ją na salę operacyjną. Do śmierci doszło podczas znieczulania.
Powołani przez prokuraturę biegli z Akademii Medycznej w Łodzi stwierdzili,
że tragedia mogła być skutkiem leków użytych do znieczulenia. Jednak, w ich
ocenie, lekarze nie byli w stanie tego przewidzieć. Zastosowane znieczulenie
było adekwatne do planowanego zabiegu. Nie było tez przeciwwskazań do
znieczulenia. Sprawa została umorzona. Postanowienie jest prawomocne.

(am) "
    • b3ut Re: Jak zawsze - winnych nie ma jest SMIERC 06.01.03, 19:46
      a kto umarł ten nie żyje
      • sarenka_forum Re: Jak zawsze - 07.01.03, 14:57
        Jak zawsze, świat Radcy dzieli się na dobrych i złych, na morderców i
        zabijanych na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, na czarnych i białych.
        Na filantropów i chamów.

        Jak w bajce...
        Sarenka
        • radca Jak zawsze nie ma winnych - jest tylko ale.... 07.01.03, 17:43
          sarenka_forum napisała:

          > Jak zawsze, świat Radcy dzieli się na dobrych i złych, na morderców i
          > zabijanych na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, na czarnych i białych.
          > Na filantropów i chamów.
          >
          > Jak w bajce...
          > Sarenka

          - Sarenko
          My patrzymy przez dwa odrebne pryzmaty - na takie sprawy.

          Ty- jako lekarz ( za takiego sie podawalas na forum)

          ja - jako osoba,ktora miala do czynienia w Sadach z lekarzami,opiniami bieglych,
          materialami dowodowymi, falszowanymi KARTAMI DYZUROW w pogotowiau ratunkowym.
          Opiniami BIEGLYCH PSYCHIATROW dotyczacych OSKARZONYCH LEKARZY itd.itd.

          Trudno mnie pomawiac,ze wymyslam sobie takie historie. Ja dysponuje bogatym
          ZBIOREM AKT - dotyczacych OSZUST LEKARZY i OPINII BIEGLYCH.Te MATERIALY - ktore
          posiadam - TO JEDEN HORROR.

          wiec takie opinie bieglych - jak w tej sprawie;

          "Powołani przez prokuraturę biegli z Akademii Medycznej w Łodzi stwierdzili,
          że tragedia mogła być skutkiem leków użytych do znieczulenia. Jednak, w ich
          ocenie, lekarze nie byli w stanie tego przewidzieć. Zastosowane znieczulenie
          było adekwatne do planowanego zabiegu. Nie było tez przeciwwskazań do
          znieczulenia. Sprawa została umorzona. Postanowienie jest prawomocne. "

          sa takie jak ; "maslo - maslane " lub w stylu :
          "operacja sie udala - lecz pacjent nie wytrzymal "

          radca

          • radca "swiat Radcy " ? a jaki jest "swiat Sarenki " ? 07.01.03, 18:33
            www.superexpress.pl/iso/dzisiaj/Regiony/KatNews/katnews_1.shtml
            radca
          • jasio4 Re: Jak zawsze nie ma winnych - jest tylko ale 07.01.03, 20:11

            > "Powołani przez prokuraturę biegli z Akademii Medycznej
            w Łodzi stwierdzili,
            > że tragedia mogła być skutkiem leków użytych do
            znieczulenia. Jednak, w ich
            > ocenie, lekarze nie byli w stanie tego przewidzieć.
            Zastosowane znieczulenie
            > było adekwatne do planowanego zabiegu. Nie było tez
            przeciwwskazań do
            > znieczulenia. Sprawa została umorzona. Postanowienie
            jest prawomocne. "
            >
            > sa takie jak ; "maslo - maslane " lub w stylu :
            > "operacja sie udala - lecz pacjent nie wytrzymal "
            >
            > radca
            >

            Radco, komunikat wyzej, wyrazil dosyc jasno problem. W
            skrocie: lekarz nie zawsze moze przewidziec skutki
            stosowanych lekow. Dlaczego wszedzie weszysz spisek tych
            wstretnych lekarzy?

            ps. nie jestem lekarzem i nie mam lekarza w rodzinie.
            • Gość: b3ut Re: Jak zawsze nie ma winnych - jest tylko ale IP: 4.2.* / *.torun.mm.pl 07.01.03, 20:36
              myślę że komentarz "dobry lekarz nie jest zły" będzie tu
              na miejscu
          • sarenka_forum Re: Jak zawsze nie ma winnych - jest tylko ale 09.01.03, 14:42
            radca napisał:


            >
            > - Sarenko
            > My patrzymy przez dwa odrebne pryzmaty - na takie sprawy.
            >
            > Ty- jako lekarz ( za takiego sie podawalas na forum)
            >
            > ja - jako osoba,ktora miala do czynienia w Sadach z lekarzami,opiniami
            bieglych
            > ,
            > materialami dowodowymi, falszowanymi KARTAMI DYZUROW w pogotowiau ratunkowym.
            > Opiniami BIEGLYCH PSYCHIATROW dotyczacych OSKARZONYCH LEKARZY itd.itd.
            >
            > Trudno mnie pomawiac,ze wymyslam sobie takie historie. Ja dysponuje bogatym
            > ZBIOREM AKT - dotyczacych OSZUST LEKARZY i OPINII BIEGLYCH.Te MATERIALY -
            ktore
            >
            > posiadam - TO JEDEN HORROR.
            >
            > wiec takie opinie bieglych - jak w tej sprawie;
            >
            > "Powołani przez prokuraturę biegli z Akademii Medycznej w Łodzi stwierdzili,
            > że tragedia mogła być skutkiem leków użytych do znieczulenia. Jednak, w ich
            > ocenie, lekarze nie byli w stanie tego przewidzieć. Zastosowane znieczulenie
            > było adekwatne do planowanego zabiegu. Nie było tez przeciwwskazań do
            > znieczulenia. Sprawa została umorzona. Postanowienie jest prawomocne. "
            >
            > sa takie jak ; "maslo - maslane " lub w stylu :
            > "operacja sie udala - lecz pacjent nie wytrzymal "
            >
            Radco, dziwi mnie tylko dziwnie dychotomiczna struktura twojego świata.
            Czy zawsze ktoś-przeciwko komuś? Czy zawsze winni vs oskarżyciele? Czy zawsze
            wszystko jest tak proste?
            Ja na codzień też babram się w tych sprawach, aktach sądowych, opiniach itp.
            Niedawno zabrałam z macek samobójczej śmierci pewną osobę, o której kiedyś
            zdarzyło ci się pisać jako winnym, okrutnym i bezmyślnym człowieku, który
            umyślnie pozbawił kogoś życia.

            Podobnie jak ty chciałabym, aby zapanowała na świecie sprawiedliwość, ale-choć
            jestem młodsza-nie obwiniam całego świata (zwłaszcza lekarzy) o to, że nie żyję
            w Edenie.
            S.

            >
            • radca Sugestie i ' Eden Srenki ' 09.01.03, 17:21
              sarenka_forum napisała:

              > Radco, dziwi mnie tylko dziwnie dychotomiczna struktura twojego świata.

              - Sarenko, to " nie struktura mego Swiata.."
              To struktura tego Swiata - w ktorym zyjemy.To otaczajacy mas Swiat itd.

              > Czy zawsze ktoś-przeciwko komuś?

              - nigdy tak nie pisalem i nawet nie sugerowalem .) Zapoznaj sie prosze
              z roznymi - moimi wypowiedziami na rozne tematy.Wtedy ocenic mozesz dopiero
              - nie "wybiorczo " wylawiajac tematy "przestepstw wwsrod lekarzy".

              Jesli jednak to tak okreslasz,ze ; "ktos - przeciwko komu" ? To zapewne masz na
              mysli te OFIARY - ktore chca,aby SPRAWCY TRAGEDII ZOSTALI OSADZENI ?
              To bardzo mnie niepokoi - takie Twoje podejscie.


              >Czy zawsze winni sa oskarżyciele?

              - "oskarzyciele winni" ? Wybacz,ale tego nie moge pojac;"oskarzyciel winny " ?

              >Czy zawsze wszystko jest tak proste?

              - nikt, a nawet dziecko wie o tym,ze "nie wszystko jest takie proste" ?
              Wiec dlaczego zadajesz takie pytanie ? :)

              > Ja na codzień też babram się w tych sprawach, aktach sądowych, opiniach itp.

              - wspolczuje

              > Niedawno zabrałam z macek samobójczej śmierci pewną osobę, o której kiedyś
              > zdarzyło ci się pisać jako winnym, okrutnym i bezmyślnym człowieku, który
              > umyślnie pozbawił kogoś życia.

              _ oj, cos znowu Sarenko pomieszalas ?
              Jesli jest to osoba -(jak piszesz ) "o ktorej pisalem " ? hmmm...
              Lecz nigdzie nie znajdziesz ( znowu Ci przypominam ) okreslenia i slow,ze ;
              "jest to czlowiek okrutny" i "bezmyslny" oraz jak piszesz;
              "umyslnie pozbawil kogos zycia " ???

              Sarenko... wiem co pisze i pamietam co zawsze pisalem.Jestem czlowiekiem- ktory
              pisze tak - jak to wyglada i jest. Takich slow i okreslen u mnie nie znajdziesz.

              Lecz nie przecze,ze moglem pisac o kims ,ze "jest winien " moze nawet moglem
              pisac,ze "jest winien smierci " .Przybliz mi temat, anapewno sie przyznam-
              jesli cos pisalem.

              Jako "psycholog" ( za takiego sie reklamujesz na forum ) zdajesz sobie sprawe,ze
              "mozna byc winien czyjes smierci - BEZPOSREDNIO lub POSREDNIO "

              Sarenko - jesli osoba "JEST NIEWINNA" ( jak to usilnie bronisz" - to nie ma
              absolutnie zadnych powodow,aby bac sie odpowiedzialnosci karnej.

              Kiedy stalem na PROTESCIE w Bydgoszczy przeciwko lekarzom z pogotowia itd.
              przyszla mloda kobieta i bardzo mocno krzyczala i wyzywala - wolajac ;
              "czy pan wie - co sie z nim dzieje "? oraz " on jest niewinny" ....itd.
              Matka tego anestezjologa powiedziala; "przeciez to dziecko nie pije "

              Sarenko...:)))

              Powiedzialem wtedy; "tutaj jest miejsce i moze rowniez obok mnie stanac ten
              wojskowy lekarz.On ma prawo ukazac dowody,ze byl trzezwy i ratowal czlowieka"

              Lekarz ten nie zjawil sie ani tam,ani gdzie indziej

              Wracajac do matki kapitana:
              odpowiedzialem Jej ; "nie pije ? to skad sie u niego wzielo 2,2 promila " ???

              Sarenko...i Ty zarzucasz mi "widzenie tylko dwoch Swiatow " ?


              > Podobnie jak ty chciałabym, aby zapanowała na świecie sprawiedliwość,

              - to cieszy,ze Ty rowniez tego pragniesz

              >ale-choć jestem młodsza-nie obwiniam całego świata (zwłaszcza lekarzy) o to,
              >że nie żyję w Edenie.
              > S.

              - ja rowniez "nie obwiniam calego swiata" ( skad taka sugestia ?)
              Lekarzy zostawmy - chyba,ze "odbierasz to JAKO SOLIDARNOSC ZAWODOWA ?

              pozdrawiam
              radca
              • radca "Swiat radcy " a "swiat Sarenki " - jest inny ? 09.01.03, 22:16
                www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_2.shtml
                "Teraz walę głową w mur

                Za wytknięcie błędu koledze po fachu, lekarz jest szykanowany przez środowisko
                medyczne
                Krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, prof. Andrzej Gładysz, wydał
                sprzeczną z wiedzą medyczną opinię, by bronić lekarza oskarżonego o błąd w
                sztuce. Konsultant wojewódzki w tej samej dziedzinie, prof. Jan Kuydowicz,
                publicznie wytknął mu mijanie się z prawdą. Ten pierwszy dalej pełni swoją
                funkcję. Drugi stracił posadę. Komisja etyki zastanawia się, czy nie trzeba go
                jeszcze inaczej ukarać.


                - Wielu gratuluje mi odwagi: wystąpiłem przeciw korporacji. Ale drugi raz bym
                tego nie zrobił - mówi prof. Jan Kuydowicz. - Nie, żebym postąpił źle. Ale od 5
                lat walę głową w mur - bez skutku.
                Za skarżenie na kolegów Jan Kuydowicz już raz stanął też przed komisją etyki
                zawodowej przy Izbie Lekarskiej w Łodzi. Było lato 2002 r. 15 lekarzy z
                naukowymi tytułami przeprowadziło przesłuchanie: "Co panem powodowało?", "Ma
                pan świadomość, że Kodeks Etyki Lekarskiej nie pozwala publicznie krytykować
                kolegów?". I tak 2 godziny. Teraz stanie przed komisją po raz drugi.

                - Badamy, czy Kuydowicz nie niszczy prestiżu zawodu m.in. przez wypowiedzi w
                prasie - tłumaczy przewodniczący komisji etyki, prof. Janusz Wasiak.

                Dwa-trzy lata

                Kuydowicz: wykładowca, lat 60, żona też lekarz, 2 córki. Spory dorobek naukowy
                i kilka własnych pozycji w biblioteczce. Lekarz idealny. Tylko w kwestii
                donosów - recydywista.

                Ten pierwszy raz był efektem wzburzenia. Był rok 1997, na komisji rentowej na
                oddziale Kuydowicza zjawił się Stanisław Szczupak. Kuydowicz: - Wątroba
                zniszczona tak bardzo, jak to się zdarza po 20 latach u chorych, którzy się nie
                leczyli. Zrobiliśmy rutynowe badania krwi. Okazało się, że to żółtaczka typu C.
                Wstrząsnęła mną ta sprawa, aż się popłakałem. Ten człowiek, gdy do mnie trafił,
                miał przed sobą 2-3 lata życia! Jego stan był w dużej mierze "zasługą" błędnego
                leczenia.

                Szczupak miał wtedy 35 lat. Był w Łodzi motorniczym. Honorowy krwiodawca,
                ojciec rodziny. Na początku lat 90. zaczął słabnąć. Gdy do senności dołączyło
                żółte zabarwienie skóry, poszedł do lekarza. Dr D. położył go w szpitalu. Potem
                (doszedł do wniosku, że wątroba pacjenta postanowiła popełnić "samobójstwo")
                leczył sterydami - i tak przez 5 lat. Nie było poprawy.

                Szczupak: - Zbigniew D. zaczął mówić o mnie: "zagadka medycyny", a w końcu
                straszyć rakiem. Na szczęście trafiłem do Kuydowicza.

                Linia obrony

                2 stycznia 1998 r. ciągle wzburzony Kuydowicz napisał do Prokuratury Rejonowej
                w Łodzi: lekarz Zbigniew D. leczył pacjenta bez rozpoznania choroby i bez
                przeprowadzenia podstawowych badań. Na końcu dopisał: "dodatkowo zawiadamiam o
                świadomym fałszowaniu przez doktora D. dokumentacji medycznej".

                Doktor D. i prof. Kuydowicz pracują w Akademii Medycznej, na dwóch różnych
                oddziałach. Gdy poszła fama, że profesor wykrył niezdiagnozowaną przez lata
                żółtaczkę, w karcie pacjenta znalazła się tajemnicza notka ze wsteczną datą.

                Prof. Kuydowicz: - To było grubymi nićmi szyte. Przekonany, że mam do czynienia
                z oczywistą sprawą, czekałem na rozwój wypadków w prokuraturze.

                Ale latem 1999 r. sprawę umorzono.

                "Jest problem z opinią. Nie ma lekarza, który miałby ją wydać" - usłyszał
                Szczupak. Zaniósł więc do prokuratury listę biegłych. Zespół ze Szczecina z
                opinią uwinął się szybko. Podobnie biegły z Krakowa (wszyscy uznali zgodnie, że
                błąd był). Lekarz z Warszawy oględnie mówił o lekarskim zaniedbaniu. Tylko
                prof. Gładysz (opinię pisał przez 2 lata!) stwierdził co innego - brak
                rozpoznania choroby nie wpłynął na proces leczenia. I kilka podobnych tez.

                Drogi Andrzeju!

                Zdrowie Stanisława Szczupaka pod opieką Kuydowicza zaczęło sie poprawiać.
                Zastosowano interferon, silny lek antywirusowy. Przez rok, po trzy zastrzyki w
                tygodniu.

                Kuydowicz: - Było jasne, że w grę wchodzi tylko interferon. I tylko dwie
                możliwości: albo będzie dobrze, albo całkiem źle. Podle się czułem, gdy dawałem
                pacjentowi do podpisania oświadczenie: "szpital nie ponosi odpowiedzialności za
                skutki leczenia", a ten oszukany chory znów musiał służbie zdrowia zaufać.

                Latem 2000 r. Szczupak zaczynał drugą z rzędu roczną kurację interferonem, a
                prokuratura ignorując pozostałe opinie, na podstawie tej prof. Gładysza,
                umorzyła dochodzenie.

                Prof. Kuydowicz: - Pacjent pokazał mi wszystkie opinie, w tym - prof. Gładysza.
                A tam same kłamstwa!

                Kuydowicz napisał do Gładysza: "Drogi Andrzeju, jestem zdziwiony, że wydałeś
                taką, a nie inną opinię. Proszę wyjaśnij mi...". List pozostał bez odpowiedzi.
                Kolejne pisma powędrowały więc prosto do Ministerstwa Sprawiedliwości (wiosna
                2001) i prokuratury (wiosna 2002). Oficjalna skarga na opieszałość łódzkiej
                prokuratury i komentarz do opinii Gładysza. Na przykład: Gładysz pisze, że w
                latach 1993-1995 nie było jeszcze możliwe w Polsce leczenie interferonem. A w
                swojej publikacji sam zamieścił opis leczenia chorych tam lekiem od 1992 roku w
                Łodzi. Albo: "Takie leczenie (sterydami - red.) na przełomie lat 80.-90. było
                jeszcze stosowane - pisze Gładysz. I komentarz Kuydowicza: od 15 lat leki te są
                zabronione w leczeniu wirusowych zapaleń wątroby. I lista podręczników
                medycznych... I jeszcze: Gładysz pisze, że wczesne wykrycie przyczyny choroby i
                niezastosowanie właściwego leczenia nie miało dla pacjenta większego znaczenia!

                - Napisałem w życiu setki opinii. Rzetelnych - powiedział nam Gładysz. - Ta
                także jest opinią rzetelną. I nic do tego prasie.

                Opinie po połowie

                Skargę opisała "Rzeczpospolita". Pod presją prasy prokuratura wszczęła na
                powrót postępowanie w sprawie błędu lekarskiego Zbigniewa D. i skierowała
                sprawę do sądu. Dziś zaczyna się rozprawa.

                Sprawę ewentualnego kłamstwa prof. Gładysza - umorzono. Z powodu
                niestwierdzenia przestępstwa.

                Za to Kuydowicza z początkiem 2002 roku odwołano ze stanowiska wojewódzkiego
                konsultanta w dziedzinie chorób zakaźnych. Minister zdrowia napisał: "nie
                zaopiniowałem pozytywnie pańskiej kandydatury po zasięgnięciu opinii krajowego
                konsultanta". Czyli Gładysza. Przyszło też kolejne wezwanie przed komisję
                etyki. Tak zdecydował mgr Januariusz Kowalczyk, łódzki rzecznik
                odpowiedzialności zawodowej.

                Ten sam rzecznik sprawą błędu lekarza Zbigniewa D. nie zajął sie wcale. Bo
                oficjalnie nikt mu błędu nie zgłosił.

                - Owszem, w niektórych sprawach podjmujemy postępowanie z urzędu, np. gdy
                chodziło o pijanych w pracy lekarzy - mówi. - Ale w tej sprawie nie.

                HISTORIE BŁĘDÓW W SZTUCE LEKARSKIEJ PRZYGOTOWUJEMY WSPÓLNIE Z TVN

                Martyna Mistarz "
                • Gość: Sarenka Re: 'Swiat radcy ' a 'swiat Sarenki ' - jest in IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 09:50
                  Wybacz Radco, ale nie bede z toba dyskutowac, gdyz nie widze wiekszego sensu.
                  Mysle, ze gdzies mamy wspolne przekonania, tylko inny sposob ich realizacji.
                  Moim zdaniem jestes zbyt nawiedzony i wydaje ci sie, ze za osobista krzywde,
                  ktorej kiedys doznales, jestes w stanie zostac blednym rycerzem walczac z
                  wiatrakami. Przy okazji, dzialajac w imie sprawiedliwosci, niesprawiedliwie
                  oceniasz innych.

                  Gwoli wyjasnienia, nie jestem lekarzem, choc doktorat pisze z medycyny.
                  Jestem psychologiem, owszem, ale nie reklamuje sie tylko rzeczowo odpowiadam na
                  zadawane mi na forum pytania.
                  W poprzednim liscie napisalam "winni vs oskarzeni". Skrot "vs" oznacza versus,
                  czyli na przeciwko.
                  Mam nadzieje, ze nie masz juz watpliwosci.

                  Pozdrawiam
                  Sarenka
                  • radca dla Pani "psycholog" odpowiadajacej "rzeczowo" 10.01.03, 13:33
                    Gość portalu: Sarenka napisał(a):

                    > Wybacz Radco, ale nie bede z toba dyskutowac, gdyz nie widze wiekszego sensu.

                    - rowniez i ja :)

                    > Mysle, ze gdzies mamy wspolne przekonania, tylko inny sposob ich realizacji.

                    - nie wiem tego i nie chce wiedziec jakie masz "przekonania"

                    > Moim zdaniem jestes zbyt nawiedzony

                    - ciekawe okreslenie - jak na "pania psycholog "

                    >i wydaje ci sie, ze za osobista krzywde, ktorej kiedys doznales, jestes w
                    >stanie zostac blednym rycerzem walczac z wiatrakami.

                    - skad mozesz wiedziec - co sie " mi wydaje " ?
                    dziwie sie,ze nazywasz to "osobista krzywda ".Krzywde wyrzacil lekarz
                    wielu i to wielu innym - poprzez UPOJENIE SIE ALKOHOLEM W CZASIE DYZURU
                    W POGOTOWIU RATUNKOWYM."pelnil " wtedy OBOWIAZKI " KIEROWNIKA ZESPOLU
                    REANIMACYJNEGO ".To,ze sie UPIL do 2, 2 promila i NIEBYL W STANIE UDZIELAC
                    POMOCY - ZOSTAWIAJAC ZYWEGO CZLOWIEKA BEZ JAKIEJKOLWIEK POMOCY -
                    i ty Sarenko "psychologu" uwazasz to ze SIEKOMUS WYDAJE " itd.
                    Ladna z ciebie pani psycholog - ktora pisze O SOBIE LABORATY - "PONIEWAZ
                    ZABRALA PIESKA DO DOMU " :)))) Lecz tam - gdzie nalezy spojrzec NA LUDZKIE
                    SPRAWY i PATOLOGIE WSLUZBIE ZDROWIA ? - innych "oceniac potrafisz "

                    >Przy okazji, dzialajac w imie sprawiedliwosci, niesprawiedliwie oceniasz
                    >innych.

                    - po pierwsze - "nie dzialam w imie sprawiedliwosci "
                    "Niesprawiedliwie oceniam " ??? - pokaz ta osobe lub przyklad - gdzie
                    ocenilem "niesprawiedliwie "

                    Bardzo jestem tego ciekawy - nie moge sie doczekac.Choc znajac ciebie -
                    watpie,ze ukazesz. To zwykla manipulacja - jakie juz wczesniej mialy miejsce.

                    > Gwoli wyjasnienia, nie jestem lekarzem, choc doktorat pisze z medycyny.
                    > Jestem psychologiem, owszem, ale nie reklamuje sie tylko rzeczowo odpowiadam
                    >na zadawane mi na forum pytania.

                    - "rzeczowo odpowiadasz " ? ha ha ha
                    SAMOCHWALA :))) Dobrze,ze sie umiesz sama ocenic - wiadomo "psychologia"

                    > W poprzednim liscie napisalam "winni vs oskarzeni". Skrot "vs" oznacza
                    >versus, czyli na przeciwko.
                    > Mam nadzieje, ze nie masz juz watpliwosci.

                    - dobrze,ze "potrafisz operowac skrotami". Droga na skroty ? :)

                    > Pozdrawiam
                    > Sarenka

                    Jednak nie potrafisz skomentowac tych przykladow - jako "PSYCHOLOG" ,ktore ci
                    ukazalem z SUPEREXPRESUU. Czy tez zarzucisz cos - tak jak i mnie ?
                    www.superexpress.pl:8080/7dni/archiwum.asp?element=52
                    radca

                    ps. poczytaj ,a pozniej miej "pretensje " - jako "psycholog" :)
                    • radca "Swiat radcy " a " Swiat Sarenki" inny ? 10.01.03, 23:20
                      www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Regiony/KrakNews/kraknews_1.shtml
                      radca
                      • radca Re: 'Swiat radcy ' a ' Swiat Sarenki' inny ? 12.01.03, 23:09
                        www1.gazeta.pl/kraj/1,34308,1263070.html
                        • radca Re: 'Swiat radcy ' a ' Swiat Sarenki' inny ? 13.01.03, 16:33
                          www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1264940.html
                          • radca Re: 'Swiat radcy ' a ' Swiat Sarenki' inny ? 13.01.03, 21:48
                            www1.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,1265867.html
                            • radca Re: 'Swiat radcy ' a ' Swiat Sarenki' inny ? 15.01.03, 06:05
                              www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_1.shtml
Inne wątki na temat:
Pełna wersja