"Zjawisko fali w Domu Dziecka " - artykul

09.01.03, 19:01
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1258470.html
    • radca Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 09.01.03, 20:46
      Otoz prosze zauwazyc ;

      " srednie koszty utrzymania dziecka w Domu dziecka -np. w Bydgoszczy wynosza
      okolo 1.800 zlotych do 2.000 zlotych."

      Oczywiscie w malych miasteczkach i wsiach - te koszty sa duzo mniejsze.

      Tak - jak duzo mniejsza jest tzw. "sila przebicia".

      Teraz nalezy sobie zadac pytanie ; Czy " POLITYKA OPIEKUNCZA PANSTWA" idzie
      w dobrym kierunku w tym temacie ? Czy nie lepiej byloby to jakos inaczej
      zorganizowac ? Czy nie lepiej jest nawet przekazac tzw. "FUNDUSZ WYCHOWAWCZO-
      RODZINNY" dla rodzin,ktore wezma do siebie dziecko lub dzieci ?
      Gdyby tylko przekazac tylko po polowie - tego co wynosi "sredni koszt w DD " -
      to napewno dzieci bylyby wsrod rodziny i "czulyby sie jak w domu " .

      Czy nie warto sie nad tym zastanowic ?

      radca
      • sdb Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 08:27
        Jezeli drogi Radco mowisz o jakichs pieprzonych funduszach w zwiazku ze
        zwyrodnieniem i zezwierzeceniem dzieci w domach dziecka to chyba jakas pomylka.
        Tam nie potrzeba pieniedzy tylko zelaznej a moze raczej zlotej kadry
        wychowawczej, ktora bedzie wiedziala co z nimi zrobic zeby jeszcze w tym zyciu
        kazde z tych dzieci wyszlo na normalna droge. Nie jestem kims kto sie zajmuje
        pedagogika- z mojego pktu widzenia to ci ludzie nie maja na to szans chocby
        dostali po 15 rowerow, 20 SDI, 35 komputerow i 50 drukarek na placowke.
        • radca Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 13:48
          sdb napisał:

          > Jezeli drogi Radco mowisz o jakichs pieprzonych funduszach w zwiazku ze
          > zwyrodnieniem i zezwierzeceniem dzieci w domach dziecka to chyba jakas
          >pomylka.

          - nie drogi Sdb
          Ja te fundusze ukazalem tylko dlatego,zeby pokazac,ze ida i tak wielkie
          sumy - na te kazde z tych dzieci.Ida sumy,ale zamiast tam - mozna by pomoc
          rodzinom,ktore zdecyduja sie stworzyc tym dzieciom Dom Rodzinny.

          Tak sie sklada,ze wiele ludzi wzieloby do siebie dziecko lub dzieci,ale boja
          sie,ze nie dadza rady finansowo. Dlatego biora zazwyczaj ludzie majetni.

          > Tam nie potrzeba pieniedzy tylko zelaznej a moze raczej zlotej kadry
          > wychowawczej, ktora bedzie wiedziala co z nimi zrobic zeby jeszcze w tym
          >zyciu kazde z tych dzieci wyszlo na normalna droge.

          - masz racje

          >Nie jestem kims kto sie zajmuje pedagogika

          - ja rowniez nie, ale jestes Sdb Czlowiekiem i masz wrazliwosc ludzka - to cenne

          -z mojego pktu widzenia to ci ludzie nie maja na to szans chocby
          > dostali po 15 rowerow, 20 SDI, 35 komputerow i 50 drukarek na placowke.

          - wiem,do tego trzeba miec jeszcze charakter :)

          pozdrawiam
          radca
    • pau+la Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 09:59
      Zastepcze rodziny... wydaje mi sie, ze to jest jakies rozwiazanie. Ostatnio
      widzialam program tv o ludziach, ktorzy widzac jakis film czy program o
      dzieciakach z domu dziecka adoptowali ktores. Moze glosniej mowic i pokazywac
      jak zyja takie dzieciaki. Moze poruszy to serca ludzi i wezma ten trud na
      siebie by kochac i wychowac chociaz jedno takie dziecko. Mysle tu o rodzinach
      bezdzietnych, takich ktorzy pragna miec dziecko a nie moga go miec (chociaz
      idzie juz klonowanie...:( ) oraz o takich ktorzy juz swoje wychowali i maja
      jeszcze sily i mozliwosci by wychowac jeszcze chociaz jedno. Znam taki
      przypadek. Adopcja to jednak jest powolanie i albo to sie ma albo nie.
      • radca Droga Pau+lo i Sdb 10.01.03, 13:41
        Poruszyliscie tutaj oboje bardzo wazna sprawe.Prgne tylko w skrocie napisac
        pare slow,poniewaz chialbym wlaczyc sie do kazdego z Waszych postow dodatkowo.

        pozdrawiam serdecznie
        radca
      • radca Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 13:55
        pau+la napisała:

        > Zastepcze rodziny... wydaje mi sie, ze to jest jakies rozwiazanie.

        -ja tez tak mysle

        >Ostatnio widzialam program tv o ludziach, ktorzy widzac jakis film czy
        >program o dzieciakach z domu dziecka adoptowali ktores. Moze glosniej mowic i
        >pokazywac jak zyja takie dzieciaki.

        - rowniez sadze,ze powinno sie wiecej ukazywac i opisywac

        >Moze poruszy to serca ludzi i wezma ten trud na siebie by kochac i wychowac
        >chociaz jedno takie dziecko. Mysle tu o rodzinach
        > bezdzietnych, takich ktorzy pragna miec dziecko a nie moga go miec (chociaz
        > idzie juz klonowanie...:( ) oraz o takich ktorzy juz swoje wychowali i maja
        > jeszcze sily i mozliwosci by wychowac jeszcze chociaz jedno.

        - masz calkowita racje.Mysle nawet o tym ( dlatego ukazalem te "srednie koszty
        utrzymania" ),ze mozna byloby pomoc takim rodzinom- ktore beda adoptowaly
        dzieci.Tutaj, akurat nasuwaja mi sie pewne pomysly :) Moze o nich napisze
        pozniej ?

        > Znam taki przypadek. Adopcja to jednak jest powolanie i albo to sie ma albo
        >nie.

        - prawda

        pozdrawiam
        radca
        • radca 19-to latkowi mozna pomoc 10.01.03, 16:32
          Z tego co sie orientuje - to ;

          Kazdy "wychowanek" Domu Dziecka z chwila pelnoletnosci powinien otrzymac
          mieszkanie "gminne" lub "z miasta" - czyli kwaterunkowe.Oczywiscie to lezy
          w gestii i "obowazku" urzedu z skad pochodzi "pierwotnie dany "wychowanek ".
          Czyli jesli np. pochodzi z Radomia , a przebywal w Domu Dziecka np. Lodzi -
          to Radom - jest zobowiazany zapewnic mieszkanie lub kwatere "opuszczajacemu Dom
          Dziecka - niezaleznie w ktorym przebywal.

          Jesli sie myle - lub jest cos jeszcze dodatkowego ? To prosze o sprostowanie.
          Lecz takie informacje posiadam - na dzien dzisiejszy.

          Teraz moja propozycja jest taka:

          - ten chlopak skads pochodzi.Zalozmy,ze jest to miasto Lodz.( nalezaloby to
          rozeznac i tu widze role GAZETY, ale i nie tylko.Nastepnie - jako grupa
          spoleczna - mozemy sie zajac APELOWANIEM ,aby odpowiedni URZAD przekazal temu
          chlopakowi - mieszkanie kwaterunkowe.Moze to byc mieszkanko do remontu.
          Nastepnie bedziemy APELOWALI o POMOC wszellkiego rodzaju ,aby to mieszkanko
          wyremontowac.Bedziemy pozyskiwali darczyncow, rowniez sami wlaczymy sie w
          pomoc- by zostalo doprowadzone do stanu uzywalnosci.

          Zorganizujemy zbiorke mebli i potrzebnych artykulow codziennego uzytku.

          Nastepnie mozna rozeznac- co interesuje tego 19 latka ? Jakie mozliwosci
          ukonczenia zawodu ? Mam tutaj propozycje ; NAUKA PRACY NA KOMPUTERZE.
          Postaramy sie o sprzet komputerowy oraz o mozliwosci szkolenia i KURSU.

          Media nam pomoga,aby ten chlopak- jesli wykaze sie pracowitoscia i pilnoscia w
          nauce - uzyskal STAZ WSTEPNY w zatrudnieniu z obsluga komputera.

          Siedzac na wozku inwalidzkim - bedzie mogl pracowac przy komputerze.
          Do tego potrzebny jest UMYSL i DLONIE :)

          to tylko kilka propozycji - kto i jak to widzi ?
          www.chomik.kip.pl

          pozdrawiam
          radca

          " ZLO DOBREM ZWYCIEZAJ "
          radca@aon.at
    • skks Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 20:28
      Znajoma często bywała w "domach Dziecka" i opowiadała różne ciekawostki:((
      o tym co piszesz wiedzieli WSZYSCY dorośli tylko nie reagowali bo i po co?
      Czy reakcja coś zmieni?
      W "Domu Dziecka" przebywa na jednej sali - cały dzień np. 10 dzieci! i do
      dyspozycji WSZYSTKIE maję trzy szczoteczki do zębów!!!!
      Albo dwa grzebienie!!!!!
      Znajoma "swojemu" przyszłemu dziecku kupiła wyprawkę w której był WLASNY
      grzebień i WLASNA szczoteczka do zębów to ........Płakać się chce!!!
      PAŃSTWO PRAWA!!!!!!

      To kopia tekstu który napisałem na Krakowie:((
    • skks Re: 'Zjawisko fali w Domu Dziecka ' - artykul 10.01.03, 20:29
      :( Myślę, że w tym wątku pytasz o "Dom Dziecka" - w Łodzi oczywiście!!!

      To też kopia z Krakowa:(((
      • radca ta opinie warto ukazac 11.01.03, 22:38
        Kraj

        Re: Dom krzywdy - cd.
        Przeczytaj komentowany artykuł »
        Autor: Gość: As-Łódź IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl
        Data: 11-01-2003 22:27


        Byłam wolontariuszką w domu dziecka w Łodzi, nie wiedziałam o takich rzeczach,
        ale oburzał mnie fakt, który mógł się przyczynić do takiego toku zdarzeń.
        Chodzi o to, że małe dzieci 6, 7-letnie mieszkały w pokojach ze starszymi 13,
        14-latkami,np. jeden sześcilatek i trzech 13-latków. Wychowawczynie
        tłumaczyły, że chodzi o opiekę o pomoc, jaką starsze dzieci mogą udzielić
        młodszym. Śmiechu warte! Wystarczyło być tam raz w tygodniu przez godzinę, by
        zauważyć, ze małe dzieci mieszkające w takim układzie były służącymi i
        popychadłami starszych, zastraszone, usłużne, jak w fali wojskowej. Tylko, że
        przez cały rok nigdy nie widziałam, by wychowawczyni przyszła do pokojów
        dzieci, siedziały tylko w swoim gabinecie, zajęte niewiadomo czym.
        • radca co mowi RZECZNIK 12.01.03, 23:31
          www1.gazeta.pl/kraj/1,34308,1262861.html
          • Gość: kashka Re: co mowi RZECZNIK IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 23:10
            Rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka to chyba najlepszy pomysł,jak mozna
            pomóc dzieciakom.W Toruniu wlasnie tworzy się taki dom rodzinny w Kaszczorku
            i może lepiej wlaśnie takie placówki wspierać.
            A tradycyjne domy dziecka niestety nie funkcjonuja najlepiej.
            Moim zdaniem powinno się je z czasem przekształcać wlaśnie w rodzinne
            domy ,takie gdzie jest kilkoro dzieci a nie setka.Przy tym mozna by zatrudnic w
            nich ludzi ,którzy mają juz przygotowanie i chcą pracowąć z takimi dziećmi.
            Niestety wychowawcy z D.D.boja sie stracić prace więc raczej nie popierają idei
            rodzin zastepczych.Myślę tez ,ze należy dużo mówić i nie przymykac oczu na
            krzywdę dzieci.
            Ja z mojej strony chętnie wsparłabym jakąś rodzinę zastępczą,w miarę możliwośći.
Pełna wersja