Gość: Wiech
IP: 217.97.134.*
03.04.03, 16:03
Dostałem niedawno rozliczenie zuzycia energii cieplnej i, jak co roku, szlag
mnie trafił.
Znajduje sie na nim pozycja dotycząca kosztów samego rozliczenia, które
kształtują się na poziomie prawie 9zł za grzejnik (8,78 bodajże). Razem daje
to raptem 35 zeta od 'czterogrzejnikowego' mieszkania, jak np. moje.
jakoś kuśwa nie trzyma mi sie toto kupy, bo:
1.
facet który spisywał ciepłomierze zabawił w moim mieszkaniu jakies 5-7
minut, dobra zaokraglijmy do dziesięciu. Na dotarcie do mieszkania, ew.
spisanie liczników 'zbiorczych' dajmy mu drugie 10, czyli razem 20 minut na
jedno mieszkanie. Niech gość zarabia brutto te 10 zeta na godzinę, to, czas
jaki poswięcił mojemu mieszakniu kosztować może (na maksa!) 7zł
2.
później jakaś istota musiała przeklepać 4 liczby z różowej kartki do
komputera, (który ma te same formuły i przeliczniki, co w latach
poprzednich), wydrukować odpowiedni formularz, wydrukowac kopertę z adresem,
liznąć jej krawędź (o ile nie jest samolepna) i puścić w świat.
razem może być maksymalnie z 15 minut, jeśli 'operator' jest niezłą gułą.
Niech zarabia tyle samo co kolega powyżej + znaczek na list, daje to koszt
operacji ok. 4zł
po zsumowaniu mamy 7 + 4 = 11
skąd zatem do zapłaty ja mam 35 złotych!?
no chyba, ze rozliczeniem zajmują sie bezposrednio prezesi firmy, którzy
zarabiaja nie dychę, a stówe na godzine, to by się wtedy zbilansowało...
ja rozumiem, że firma rozliczajaca musi utrzymac biuro, miec jakiś zysk do
tego i w ogóle, ale z czuciem! 200% (lekko licząc) marży, to lichwiarstwo, a
nie robienie interesów.
ktoś tu chyba w majestacie prawa robi ze spółdzielców wała niestety. Ciekawe,
czy MSM potrafi to jakoś racjonalnie wytłumaczyc, bo jak dla mnie cała sprawa
śmierdzi!