sdb
21.04.07, 14:35
wracajac do tego ze kibice wyszli po meczu- doszlo do nieporozumienia. spiker
prosil o pozostanie chwile po zakonczeniu, miala byc niespodzianka. chwila
sie przedluzala, normalnie w tym czasie zwykli wyjezdzac zawodnicy zeby
odjechac pare okrazen na swiecy i pomachac kibicom. tymczasem na tor
wyskoczyl na piechote Robert Kosciecha przybijajac piatki. nie moge
wypowiadac sie za wiekszosc ale towarzystwo z ktorym bylem i ja sam uznalismy
ze to chyba juz wszystko, poczulismy ze cos tu nie wypalilo i z lekkim
zazenowaniem zwinelismy sie ze stadionu. nie wiedzielismy ze nalezy czekac
jeszcze dluzej.
osobiscie mnie elementy festynowe w meczach nie interesuja, przychodze dla
sportu obojetnie przeciwko komu jedziemy wiec dla mnie klub o urozmaicenie
pikniku starac sie nie musi ;)
udzielam pochwaly za dobor bardziej zdecydowanej i budzacej wiekszy respekt
sluzby ochroniarskiej.