jakub_lauder
11.05.07, 00:05
Niedlugo okaze sie, ze wspolpracownikow SB nie bylo bo w zadnej teczce nic
nie ma, a jezeli juz cos jest to jest slalszowane. Czyli SB tez w zasadzie
nie bylo bo przeciez nic nie robili. Milicja to byli tacy panowie na
skrzyzowaniach, nawet milsi niz teraz, bo teraz to maja fotoradary i
nazwywaja sie policja, a to brzmi zdecydowanie bardziej milo. Napisy
na scianach w czasie stanu wojennego z charakterystycznymi duzymi pierwszymi
dwoma literami "MOrdercy" z pewnoscia pisali agenci CIA, a ZOMO
przeprowadzalo staruszki przez pasy i nadzorowalo wysylki spiworow dla
bezdomnych z NiuJorka. Wszystkie kilkaset ofiar stanu wojennego to bylo
autosprawstwo zgodnie z haslem: "Obywatelu pomoz milicji pobij sie sam". Czy
kochany komendant milicji, ktory tu sie wypowiada moze z czystym sumieniem
powiedziec, ze nie wiedzial co sie dzialo po 13.12.1981, nie wiedzial, ze w
budynkach, ktore mu podlegaly nie maltretowano jencow, ze jego podkomendni
nie gnebili opozycji? A jezeli wiedzial, czy jest jakis slad jego protestu?
Chyba nie - bo wiadomo czym taki protest wtedy by sie skonczyl. Czy mozna
bylo wtedy zajmowac wysokie stanowisko w MSW i byc czystym? Moze i mozna
bylo, chetnie poczytalbym o takich przypadkach, ktore zajmowaly sie tylko
waska dzialka i nic nie wiedzialy co sie dzieje w sasiednich pokojach.
Jak wydzial kryminalny zajal sie sprawa smierci Osmanskiego pobitego przez
milicje w 1982 roku? Bo to chyba przestepstwo kryminalne?